avatar

prior1 Użytkownik gram.pl (Robotnik) ja.gram.pl/prior1

Mój blog (ostatnie wpisy) rss

Nowe FPS -y: Aliens versus Predator i Battlefield: Bad Company 2

recenzja, Alien vs Predator, battle field: bad company 2

 

0

0

Dzisiaj opisze swoje wrażenia z gry w dwa, jakże w sumie różne FPS -y. Pierwszy to umiejscowiony w uniwersum S-f  Alien v Predator, a drugi to Battlelfield: Bad Company 2, którego akcja rozgrywa się także w przyszłości, ale niedalekiej, podczas konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. 
Nie chce, żeby to były recenzje, bo pisanie takowych w sumie nie ma sensu. Od recenzji macie CD-Action ( o którym to w najbliższym czasie pojawi się wpis na moim blogu ), gram.pl, polygamie, czy gamecornera. Będzie to raczej opis moich odczuć, a także ewentualnych wątpliwości dotyczących rozgrywki w tych obydwu grach. Myślę, że ewentualne uwagi i obserwację pochodzące z pod mojej klawiatury, będą jednak dla ewentualnej decyzji zakupu danego tytułu, cenniejsze niż artykuł jakiegoś nie zawsze obiektywnego krytyka.
W następnych wpisach, będę się starał jednak unikać pisania o tytułach świeżych, koncentrując się bardziej na publicystyce, nie zawsze docenianych starszych tytułach, a także postaram się zamieścić kilka krótkich opowiadań mojego autorstwa, ale tak naprawdę jaka będzie przyszłość tego bloga,  to tylko czas pokaże.
Dobra, dosyć tego ględzenia czas zacząć opis, a zacznę od Aliena, a potem będę pisał na zmianę o  obydwu tytułach. 
PIERWSZE WRAŻENIA Z ROZGRYWKI SINGIEL PLAYER
Alien vs. Predator
2
Doom4 - następne starcie.
Moje odczucia dotyczące tej gry są dwojakie, ponieważ z jednej strony mam do czynienia z praktycznie nie grywalnym tytułem, a z drugiej, kiedy grę da się już normalnie uruchomić, daje ona całkiem pokaźna porcje dobrej zabawy. A dlaczego tytuł ten bywa w ogóle nie grywalny, a to dlatego że na moim kompie ostatnio zainstalowałem windowsa 7, a gra to, co się okazuje nie do końca się z tym systemem lubi, pomimo obsługi dx 11. Bardzo często zdarzało się tak, że gra się zawieszała podczas wczytywania kolejnej misji, co uniemożliwiało dokończenie dalszej rozgrywki.  Nie będę jednak wgryzał się bardziej w temat, napisze tylko jeszcze, że szerzej o tym problemie pisałem w postach na forum poświęconym temu tytułowi. Ostatecznie udało mi się zagrć w kampanie przeznaczoną dla marinsa, a także odrobinę w muti. Skoncentruje się więc tylko na tych fragmentach gry. 

2

Drogowcy ogłosili, że dogi w Polsce po zimie wymagają doraźnych remontów.   
Kampanie żołnierza zaczynamy jako tzw. Rookie, czyli w wolnym tłumaczeniu jako żółtodziób . Jesteśmy odłączeni od naszego oddziału i jakoś musimy sobie radzić, zaczyna się bardzo klimatycznie, przez większą część początku gry przyjdzie spędzić nam w ciemności uzbrojeni tylko w pistolet, latarkę i nieskończoną ilość flar aby chociaż odrobinę rozświetlić te mroki. Szczególnie klimatyczna jest scena w klubie, zaczyna się ona spokojnie od eksploracji pomieszczeń, upstrzonych tu i tam dekoracjami w postaci oddartych ze skóry zwłok, pozostawionych tu przez znanego dekoratora wnętrz o jakże oryginalnym imieniu Predator. Potem w tle pojawia się nagle szybki muzyczny wątek techno, włączają się dyskotekowe światła i zaczyna się krwawa jatka.  Grałem na średnim poziomie trudności, i wcale nie było tak łatwo, jak wyczytałem to w niektórych komentarzach do gry. Amunicji jest na styk, a obcy zadają naprawdę spore obrażenia, i do tego są naprawdę bardzo szybcy i wściekli.

2

Na planecie tej odkryto gigantyczne purchawki.
I w całej kampanii marins spotkałem się z równie mocnymi momentami, choćby w misji w której musimy uratować naszą panią kapral Teqile ( głosu użyczyła jej aktorka znana z roli Anny Lucii z „Zagubionych”, pani pilot z „Avatara”, pani komandos z „S.W.A.T” - odpowiednie doświadczenie do tej roli ) z gniazda obcych, eksploracja starożytnych ruin Predziów, czy walka z królową obcych. I faktycznie może tytuł ten niczego odkrywczego ze sobą nie przynosi, ale nie można go nazwać jakąś tam budżetówką.

2

Wejście do centrum handlowego predatorów, w sprzedaży głównie asortyment dla kolekcjonerów, czyli głowy ludzkie, obdarte ze skóry zwłoki i królicze łapki. 
Gra ta względem poprzednich części oferuje nam przede wszystkim odświeżoną grafikę i kilku nowych wrogów, ale jako że poprzednie części były tytułami znakomitymi i w sumie przełomowymi,  to najnowsza część Aliens vs. Predator do ułomków nie należy, a głównym jej atutem jest właśnie świetny klimat. 
Pod względem grafiki do gry też większych zastrzeżeń nie mam, ponieważ pokazuje ona dobry poziom graficzny współczesnego szutera, korzystając w pełni z możliwości silnika unreal 3 ( chociaż nie jestem pewny czy akurat to jest ten silnik ). Modele postaci czy broni, są bardzo szczegółowe, a lokacje klimatyczne. Podobała mi się, także gra światła i cienia ukazana w grze. Dobre były również efekty cząsteczkowe, takie jak np. obłoki pary, skrzące się przewody elektryczne i t.p. Przyczepić się jedynie można do efektów eksplozji, które to wyglądają jak w grach z przed kilku lat, czy do wody, która to ukazuje bardzo średni poziom.

2

Wycieczka po dzikich ostępach nowej kolonii ludzi, zawsze kończy się tak samo, czyli natknięciem na nowego fastfooda.
Gorzej natomiast prezentuje się udźwiękowienie gry np. często powtarzające się w niektórych lokacjach odgłosy otoczenia ( np syk obcych, jęki i krzyki ludzi itd ) do niczego nie prowadzą, a powinny wprowadzać do odpowiedniej akcji, wydarzenia w grze, a tu po pewnym czasie te same odgłosy po prostu nudzą i przez to zabijają klimat gry.
To tyle na razie jeśli chodzi o Aliena, napisze jeszcze potem o multi, a teraz przechodzę do drugiego tytułu, czyli do   Battlelfield: Bad Company 2.
  PIERWSZE WRAŻENIA Z ROZGRYWKI SINGIEL PLAYER
Battlelfield: Bad Company 2
              
Kampania dla jednego gracza zaczyna się tutaj nietypowo, bo od misji osadzonej na wydarzeniach z 1944 roku na Pacyfiku. Jest to tak naprawdę misja samouczkowa, i w sumie najsłabsza ze wszystkich z całej kampanii. Szczególnie w tej pierwszej misji kuleje reżyseria, co zresztą jest bolączką całego singla. Jednak dalej jest już znacznie lepiej, poznajemy członków naszej wesołej kompanii wyrzutków ( jestem pecetowym graczem, więc nie grałem w część pierwszą ), a dla przypomnienia dla tych co nie grali w pierwszą konsolową część gry, w skład naszej kompani wchodzą osoby mające na sumieniu mniejsze i większe konflikty z prawem jeszcze z cywila. I tak zaczynając od postaci w którą się wcielamy, w skład tego doborowego towarzystwa wchodzą: Preston Marlow – w sumie postać bez wyrazistego charakteru, nieco bezpłciowa, co jednak może być specjalnym zabiegiem twórców gry, dalej Sarge – czarnoskóry dowódca naszej kompanii, w polskiej wersji językowej w rolę tą wciela się Andrzej Blumenfeld, który w tej roli jak dla mnie jest świetny ze swoim niskim, jakby lekko przepitym głosem, dalej Sweetwater – specjalista od elektroniki, czyli Cezary Pazura, który o dziwo daje rade i Haggard a w tej roli Mirosław Baka, jak dla mnie jest to postać z najlepszymi tekstami i do tego najlepiej zagrana.  

2

Nasza parszywa kompania w pełnym składzie.
Naszym głównym przeciwnikiem, podobnie jak w Modern Warfare 2, będą ruscy, i jak dla mnie możliwość ich destrukcji przeróżnymi środkami do tego przewidzianymi w grze, jest tym bardziej miła ( dlatego że raczej nie przepadam za ta nacją ). Sama rozgrywka jest tu dość dynamiczna, jednak nie aż tak bardzo jak w MW2, jednak na korzyść jej przemawia fakt że nieprzyjaciela możemy atakować na kilka różnych sposobów, bawiąc się na przemian w snajpera lub szturmowca. 
Gdybym miał osadzić rozgrywkę z singla BC2 na skali, gdzie po jednej stronie jest „Crysis” ( otwartość terenu, mnogość opcji na likwidacje nieprzyjaciela ), a po drugiej Modern Warfare 2 ( szybka dynamiczna akcja, duża ilość skryptów ) to tytuł ten znajdował by się gdzieś po środku z lekkim przesunięciem na stronę MW2. 
2
Ten Nowy Jork to bujda, to jest prawdziwy screen z Crysisa 2.
Świetnym rozwiązaniem jest możliwość destrukcji budynków, terenu i roślinności, wzbogacająca mocno odczucia z rozgrywki w singlu i multi, a przy okazji zmuszająca do zmiany taktyki w porównaniu z innymi grami. Zdarzają się jednak błędy i niedoróbki, jak na przykład rzadko rozmieszczone punkty kontrolne, przez co czasami trzeba po kilka razy powtarzać naprawdę spore fragmenty rozgrywki. Zdarzają się także błędy w AI bądź w skryptach, wtedy kiedy np. za wcześnie wybiegnę przed szereg moich kompanów, wrogowie stoją jak wryci, i bez żadnej reakcji z ich strony, mogę do nich walić z granatnika. 

2

Ci kolesie w ciężarówce, poznają zaraz w pełni siłę mojej broni.
Techniczne aspekty gry są dla mnie w pełni zadowalające. Grafika jest naprawdę świetna, jedynie cieniowanie w grze mogło by stać na wyższym poziomie by dopełnić całości. Szczególnie dobre wrażenie na mnie zrobiły efekty świetlne, takie jak przechodzenie promieni słońca przez poranną mgłę, a także efekty wybuchów i  destrukcji budynków ( wszystko to jest na poziomie Crysisa,  a nawet wyższym ). Z optymalizacją gry, nie miałem większych problemów ( chociaż słyszałem, że niektórzy na to narzekają ), i w tytuł ten grałem na najwyższych detalach w singlu jak i w multi, a liczba fps - ów w singlu wahała się od 25-80 ( w multi było nawet lepiej ).
Efekty dźwiękowe też są świetne, a odgłosy z pola bitwy po prostu genialne. 

2

A nie mówiłem, ze mną lepiej nie zadzierać.
Miło także w multi usłyszeć polskie głosy i komendy.
Porównując singla tych dwóch tytułów, wypadają one podobnie, choć są całkowicie różne.

2

 Te grube mury też im nie pomogą.
PIERWSZE WRAŻENIA Z ROZGRYWKI MULTI PLAYER
Alien vs. Predator
Multi w AvP tak jak pisałem we wcześniejszym wpisie, jest naprawdę wciągające, choć mistrzostwem świata nie jest. Na duży plus tutaj zasługuje mroczny klimat, który szczególnie daje sie we znaki podczas gry marinsem. Świetna jest także gra alienem, można się wtedy poczuć jak drapieżny zwierz polujący na swoją ofiarę. Na minus natomiast zaliczył bym niewielkie lokacje.
Tak czy inaczej jest to miły dodatek do singla, tylko dodatek, bo gra zrobiona jest głównie pod singla. 
  PIERWSZE WRAŻENIA Z ROZGRYWKI MULTI PLAYER
Battlelfield: Bad Company 2
Przeszedłem teraz do najważniejszej części gry, bo nie ma co się czarować singiel jest jednym, wielkim wprowadzeniem do multi. A multi jest nie byle jakie, bo najlepsze w jakie grałem. Rozgrywka jest bardzo dynamiczna, a przy tym wymaga chociaż podstaw zmysłu strategicznego u gracza. 

2

Chyba zajmę się na dobre architekturą, a oto jest moje najnowsze dzieło. Wnętrze dekorować będzie predzio. 
Występują tutaj cztery klasy, czyli: szturmowiec, zwiadowca, medyk i mechanik ( mój ulubiony ). Mamy do dyspozycji 10 map i 4 tryby rozgrywki. A tryby rozgrywki to: podbój – polegający na przejęciu i obronie trzech strategicznych punktów na mapie, gorączka – w której mamy dwie ekipy, pierwsza broni bazy i umieszczonych w niej dwóch nadajników, druga natomiast ma przechwycić bazę i zniszczyć nadajniki. W trybie tym wyraźnie uwidacznia się główny front, który wraz z postępami w rozgrywce przeważnie się cofa, a broniący oddają stopniowo pole atakującym. Nie zawsze oznacza to jednak przegraną obrońców, i dlatego tak bardzo tryb ten się dla mnie podoba i jest moim ulubionym. Następnymi trybami są gorączka drużynowa – wszystko podobnie jak w zwykłej, tylko drużyny są mniejsze, przez co muszą być bardziej zgrane, a także drużynowy deathmatch – cztery drużyny po czterech graczy w każdej rywalizują ze sobą, a także o to, która pierwsza znajdzie czołg ukryty na środku każdej planszy, przez co przesądzi o ewentualnym zwycięstwie.
 

2

Cholernie nudne budynki, o parszywym stylu. Wszystkie je muszę przerobić według nowo obowiązującego stylu w architekturze. 
Duże wrażenie na mnie zrobiły pojazdy umieszczone w grze ( szczególnie dużo ich w gorączce ), a dokładniej możliwość obsadzenia każdego kilkoma członkami załogi. Ktoś może być tutaj kierowcą , ktoś inny strzelcem pokładowym, a jeszcze ktoś inny może robić za desant. Fajne jest, także stopniowe zdobywanie coraz wyższych stopni, i odblokowywanie nowego sprzętu.
 

2

Halo, gdzie są wszyscy? Obrazili się? Chyba jednak nie spodobały im się moje nowe projekty.
Duży plus dla twórców tytułu za dedykowane serwery, jest to coraz rzadsze we współczesnych tytułach. A na zakończenie dodam, że gra w multi naprawdę jest trudna, i nie ma co się zrażać gdy nasz współczynnik D/K wynosi np 2/1. Ja np. mam na swoim koncie ok. 800 zgonów, i jakieś 400 zabitych. A tak przy okazji jeśli kiedyś w grze zobaczycie swojego startego, poczciwego priora1, zastanówcie się przez chwilę nad naciśnięciem spustu, lub jak będziecie w tej samej drużynie, przyjacielsko pomachajcie mu bronią na przywitanie.
  PODSUMOWANIE
Podsumowanie zacznę od AvP, a mam z tą grą szczególny problem, bo nie chciał bym aby na moich ocenach zaważyły kiepskie recenzje gry, których nie do końca rozumiem. Z drugiej strony tytuł przedstawia wrażenie nie do końca skończonego. Więc moja ocena to 8 – 0,5 za techniczne nie dociągnięcia, daje to razem 7,5.
 Moja ostateczna ocena: 7,5.
W Bad Company 2 singiel z kolei też jest na 8 – 8,5, ale jest to tylko dodatek do świetnego multi, za który przyznał bym 9,5. Razem daje to coś koło 9.
Więc ostateczna ocena tutaj z kolei to: 9,0.
Battlelfield: Bad Company 2 staje się zatem dla mnie, jak na razie, najlepszym FPS -em w tym roku.

 

komentarzy: 0Sobota, 13 marca 2010, 23:05

Demo "Just Cause 2" - pierwsze wrażenia.

demo, Just Cause

 

Just Cause 2 Demo – dzisiaj zainstalowałem i zagrałem pierwszy raz, a to są moje pierwsze wrażenia pisane na gorąco. 
2
Demo zaczyna się od krótkiego wprowadzenia w postaci filmiku kiepskiej jakości, przy którym mój komp dostaje zadyszki, później zaczynamy rozgrywkę w pustynnej części wyspy. Tak naprawdę od tego momentu mamy już wolną rękę, i możemy robić tutaj co tylko dusza zapragnie. 
2
Czas gry w demie jednak jest ściśle ograniczony i wynosi 30 min, a poza tym teren po którym możemy się poruszać jest mocno okrojony. Ciężko po tak krótkim czasie napisać coś o rozgrywce, ale przypomina ona mi tutaj „Red Faction: Guerilla”, ponieważ musimy uzyskać najpierw odpowiednią liczbę punktów zamętu, aby dostać konkretną misje do wypełnienia, i podobnie jak w tamtej grze  punkty uzyskujemy dzięki niszczeniu mienia publicznego i walce z przedstawicielami władzy. Co jest typowe dla sandboxa-a, dominującym odczuciem, jest tutaj brak ograniczeń, niestety uczucie to skutecznie hamuje ograniczony obszar i czas .  
2
Grafika w grze przedstawia się średnio, przypominając mi bardzo to z „Risena”.  Nie jest ona tak realistycznym przedstawieniem tropików jak to miało miejsce w „Crysisie”, czy choćby w „Far Cry 2”. Jest on bardziej bajkowa i przerysowana. W sumie nic specjalnego, tekstury są w średniej jakości, a cienie rzucają tylko nieliczne wybrane obiekty. Niestety optymalizacja woła o pomstę do nieba, i jest to typowy zamulacz pokroju „GTA IV”. Jednak w przeciwieństwie do GTA w którym naprawdę dużo się działo, a procesor miał dużo do roboty, tutaj mamy zupełną pustkę, mało NPC – ów, a ilość klatek na poziomie „Crysisa”, albo i gorzej. W sumie się nie dziwie bo przy tworzeniu tej gry czynny udział brała Nvidia, a przy jej polityce to wiadomo już o co chodzi. Gra na tyle dobra że, szkoda w nią grać przy liczbie FPS-ów sięgającej 20-30, a na tyle słaba aby inwestować w upgrade kompa. Tytuł pewnie kiedyś zakupie, ale tylko w taniej edycji.
Mam jeszcze nadzieje że przez zielonych nie spierdzielą tak optymalizacji „Metro 2033”. 

2

 

komentarzy: 0Poniedziałek, 08 marca 2010, 20:10

Recenzja BioShock 2

recenzja, BioShock 2

 

2

Recenzja BioShock 2!, cóż nie mam zamiaru się za bardzo rozpisywać, bo każdy szanujący się gracz przynajmniej o tej grze słyszał, a pewnie większość grała. 

2

W nowej odsłonie gry , lokacje trzymają klimat, a ciocia Lamb nad tym czuwa.
Oczywiście BioShock 2 należy do gatunku FPS-ów, który to jest obok c-RPG-ów moim ulubionym spośród wszystkich gier. Co ciekawe będzie to pierwsza recenzja gry FPS na moim gramsajcie, więc muszę się do niej szczególnie przyłożyć. 

2

Świder - nieodłączny towarzysz Wielkiego Tatusia  
Tytułem wstępu, zacznę może o fabule, taj jak pierwsza część, druga przenosi nas do Rapture – ogromnego miasta, zbudowanego na dnie Atlantyku przez biznesmena, wizjonera Andrew Ryana.
Akcja gry osadzona jest na wydarzeniach przebiegających 10 lat po wojnie splicerów, czyli w roku 1969. ( 8 lat po wydarzeniach z pierwszej części )

2

Mała Siostrzyczka przy pracy.
Wcielamy się tutaj w postać Big Dady'ego, ale nie takiego pierwszego lepszego, bo jednego z pierwszych jacy się pojawili w tej podwodnej metropolii. Zaraz na początku gry dowiadujemy się że nasz bohater 11 lat wcześniej został rozdzielony ze swoją Little Sister, a teraz niczego bardziej nie pragnie jak znowu ją odnaleźć i zemścić się na tych którzy go z nią rozdzielili. Sprawa nie będzie prosta tym bardziej że Rapture ma nowego zarządce w postaci Elenor Lamb, a wszystkie splicery są jej fanatycznie oddane, tworząc razem wielką sektę. Jednocześnie ustrój miasta z tego znanego z pierwszej części, czyli utopijnego kapitalizmu, przekształcił się w utopijny socjalizm  z domieszką fanatyzmu religijnego.

2

Wielka Siostrzyczka była dziś nie grzeczna!
Pośród tego całego chaosu stajemy my, a przyjdzie nam się zmierzyć z kilkoma nowymi, potężnymi przeciwnikami, jak choćby z Brut Splicer ( Genofag Brutal ) - góra mięcha, odporna na ołów, czy potężne Big Sister, które w odróżnieniu od Big Dady'ch , używają głównie plasmidów, czasami tylko nabijając napotkane przypadkiem Genofagi na swój naręczny harpun. Całe szczęście będziemy tu wyposażeni jak nigdy wcześniej, bo jako  Big Dady będziemy posiadać już tradycyjne wiertło, ale także Rivet Gun (nitownice), karabin maszynowy Gatlinga, strzelbe i wyrzutnie rakiet. W odróżnieniu od pierwszej części, możemy razem z bronią palną używać naszych mocy, czyli plasmidów. Do tych standardowych z części pierwszej doszły też nowe, jak ten który umożliwia nam podnoszenie naszych wrogów i ciskanie w dowolne miejsce. 

2

Nasz bohater często dostaje prezenty od Siostrzyczek, w charakterystycznych wózkach.
Dzięki tym kilu zabiegom rozgrywka stała się bardzo widowiskowa, aż tak bardzo że mam ochotę wracać do tego tytułu co jakiś czas ( w przeciwieństwie do pierwszej części, którą przeszedłem raz,  a później wydawała mi się nudna ). 

2

Genofagi zorganizowały przyjęcie na naszą cześć, ale my też mamy dla nich prezenty - spopielenie i trochę ołowiu.
Jeśli chodzi o stronę graficzną, tekstury zostały nieco poprawione, a modele postaci stały się bardziej szczegółowe. Nic szczególnego porównując z częścią pierwszą. Duże wrażenie natomiast zrobiły na mnie lokacje, jak dla mnie są one dużo lepiej zaprojektowane niż te z oryginalnego BioShocka. Te poprzednie były dla mnie po prostu nużące, i nie wiem skąd to się brało, może dlatego że były większe, bardziej rozbudowane, a może były po prostu mało ciekawe, dominował w nich raczej industrialny klimat. Tutaj mamy bardziej wyszukane wnętrza, o wykwintnych detalach, które potrafią czasem przyprawić o zawrót głowy. Od razu można wyczuć że przebywały w nich raczej wyższe sfery z tej zamkniętej społeczności.
 

2

Panowie graficy zatroszczyli się naszą towarzyszką Małą Siostrzyczką, i wygląda ona jak nigdy dotąd.  
Dodatkowo niektóre postaci zostały całkowicie przeprojektowane, jak choćby pajęczy genofag, którego wygląd teraz mi teraz bardzo odpowiada,  a inne, tak jak  Little Sister mocno dopieszczone przez grafików pod względem szczegółów. Ogólnie podsumowując graficzny aspekt gry, podobnie jak w części pierwszej jest tu bardzo dobrze pod tym względem.
2
Od czasu, do czasu przyjdzie nam wybrać się na mały, podwodny spacer razem z mieszkańcami Rapture
Do audio tez nie można mieć większych zarzutów, kawałki pochodzące z lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku, świetnie wprowadzają w nastrój gry, a te nowe dopełniają całości. 
Jedynym moim zastrzeżeniem jest, to że muzyka tutaj odgrywa jednak mniejszą role niż w pierwszej części, nie dość że mniej jej jest słychać, to jeszcze nie zapada tak w pamięć niż ta z oryginału.
   

2

Na przejażdżkę po Rapture wybierzemy się dziś kolejką. 
Podsumowują jest to świetny tytuł na początek roku. Nie obyło się jednak bez wpadek, a za największą uznał bym ( tak jak większość krytyków ) mało znaczących zmian co do oryginału. 
Oprócz tego jednak same plusy, a największy za naprawdę ciekawą historie opowiedzianą w grze. Sama ostatnia lokacja i misja w której się wcielamy w... ( tu nie napisze bo nie chce spoilerować ) są jak dla mnie po prostu genialne. 
Na koniec ocena, czyli mocne: 8+

 

komentarzy: 4Poniedziałek, 22 lutego 2010, 17:19

« starsze wpisy

Więcej o mnie

Krótko o mnie:facet który od czasu do czasu lubi sobie pograć

Moje tagi:fotografia, fpp, fps, mass effect 2, strzelanki

Namiary na mnie

inny: wzrost:180, waga:78kg

Ostatnio gram w

Moi znajomi

pokaż wszystkich znajomych: 11

Ostatnie odwiedziny

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 849 dni

Moich wejść na gram.pl: 653 (#2596)

Napisanych postów i komentarzy: 37 (#1651)

Napisanych recenzji: 0

Wpisów na blogu: 14 (#199)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 499 (#1216)

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl