avatar

Docent14 Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/Docent14

Mój blog (ostatnie wpisy) rss

Miałem

XBOX LIVE, jRPG, vandal hearts, the flames of justice, turn based

w tym miejscu szeroko się rozpisać o grac 'musthave', które udało mi się zacząć i skończyć. Miałem poświęcić kilka gorących słów o geniuszu twórców 'Star Wars Knights of The Old Republic' i 'Mass Effect'. Miałem wspomnieć że lecę po Mass Efekcie po raz drugi, niemalże w sekundę po zakończeniu pierwszego przejścia.

Miałem. Albowiem porządki z kontem w XBL zaowocowały wydaniem zbędnych punktów na (he he) dodatki do obu Mass Effectów oraz ... Vandal Hearts, The Flames of Judgement z XBL.

0Vandal Hearts- genialny tactics jRPG z ery PSXa (i jego następca VH II) doczekały się rozgałęzionej edycji z podtytułem 'The Flames Of Judgement'. Powiem Wam szczerze - w zalewie śmiecia na XBL miałem niesamowite problemy aby wydać punkty na coś co nie jest dodatkiem. Nie bawią mnie za bardzo odgrzewane hity na XBL  sprzed 20 lat, sprzedawane nam po raz kolejny za 9.99 (dolców of course). Śmietnikowe gry Indie Games włączają u mnie odruch wymiotny (zjawiskowy przykład że nadmiar wolności szkodzi, i nie każdy śpiewać może).

Czasem, naprawdę zdecydowanie za rzadko, pojawi się jakaś perełka, prawie błyskawicznie niebotycznie windowana jest cena tejże pozycji. Tak było z serią 'Penny Arcade' tak było i z VH:TFoJ

 

 

 Taktyczne jRPG - co tu dyskutować? Jest niestety krótko....ale...

W odróżnieniu od oryginału wersja z XBL pozwala na ponowne rozgrywanie bitew (ot w celu pomaksowania lub wyczyszczenia skrzyń ze skarbami, co w ogniu walki związanej z fabułą nie zawsze jest możliwe).

Mamy do odnalezienia dodatkowe 'labirynty' - a to kryjówka rozbójników, a to dungeon z nieśmiertelnym grobem i kościanymi strażnikami - zabawy jest sporo.

Mamy sporo zabawy z ekwipunkiem i uczeniem się czarów przez 'robienie'. Po etapie zapamiętania czaru, księgę z nim możemy przekazać innej osobie a my zajmiemy się inną pozycją.

 Mamy śliczną, kolorową i żywą grafikę z drobiazgowo narysowanymi szczegółami. Mamy wiarygodnych bohaterów z możliwością uczenia się dowolnej umiejętności (brak klas uważam za argument 'in plus' a nie 'in minus' )

I chyba odgrzebię Final Fantasy Tactics na PSP ;)

komentarzy: 35Niedziela, 06 czerwca 2010, 14:59

Wada produkcyjna,,,

FPS, BioShock, BioShock 2, rapture

0Zaczynamy od trzęsienia Ziemii - największą wadą Bioshocka 2 jest fakt iż nie jest on oryginalnym, pierwszym tytułem z tejże serii.

Zaczyna się dziwnie, nieprawdaż? Dalej jest tylko gorzej - są spoilery ;)

To świetna gra - zbalansowane bronie, Rapture (ah Rapture), Splicerzy, akcja, akcja,akcja. Ale, to wszystko już było. Cóż nam bowiem po tym że Splicerzy są silniejsi, sprytniejsi, w pojedynkę mogą zaskoczyć, w większej ilości prawie na pewno skończy się to śmiercią gracza? Cóż nam po tym że mamy tu nowych bossów do pokonania, skoro ... walka z nimi nie jest walką a jedynie egzekucją - lub jej brakiem? Cóż z tego iż ich rolę zajęły Big Sisters?

Cóż nam po medialnie dostarczanych nitkach fabularnych (notatki audio, rozmowy przez komunikator, wizje od Eleanor) skoro sama fabuła ZALEDWIE broni się o włos przed położeniem na kupce 'nic specjalnego'?

Nie wiem jak wam, ale ja straszliwie się męczyłem cierpliwie zbierając informacje o Sophii Lamb i jej działaniach, jej wynurzenia straszliwie mnie nudziły. Gdzie anty-bohater na miarę Franka Fontaine/Atlasa? Dlaczego notatki głosowe są wszystkie na jedno kopyto?

Szczerze mówiąc, z całego zagrożenia Rapture pozostały jedynie tłumy splicerow - nawet Big Daddy wydaje się być słabszy od tej samej postacji z jedynki. Big Sister - owszem, diabelnie szybkie i zwinne, niebezpieczne na każdy dystans i z każdą bronią w ręku - jednak w miarę postępów odgrywają coraz mniejszą rolę, fabularnie zaś są niczym.

Z plusów - doszedł natywny dla Big Daddy'iego tryb opieki nad Little Sisters - w trakcie gdy małe zajęte są zbieraniem substancji ADAM musimy je chronić przed zlatującymi się grupowo splicerami.

Jeden z leveli przechodzimy właśnie jako bezbronna Mała Siostrzycka i KUDOSY ZA POMYSŁ, widzimy Rapture z JEJ perspektywy! W jednej sekundzie rozumiemy wtedzy wszystkie ich komentarze 'Oh angels, how pretty angels' - to co widzą maluchy (z przebłyskami REALU) powiadam wam - genialną wizją jest ;)

Ale to za mało aby B2 wybił się ponad starszego brata. Jest kawałkiem świetnego kodu otaczającym nie mniej świetne IP aczkolwiek uległ regule sequela - jest bigger, better, faster, more .... ale to nie jest Bioshock!

Zagrać zdecydowanie warto, może nawet i nie raz. Zapewne kilku fanatyków dorzuci do ocecy punkty za multi (blasfemia!), dla nas pozostanie jednak odgrzany single. Warto, aczkolwiek widać że na ten obiadek się spóźniliśmy ;)

komentarzy: 4Niedziela, 16 maja 2010, 21:26

Szpital memories

Ano, stało się znowu. W trybie superpilnym pofruneliśmy z Juniorem do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie przez 3 tygodnie leżeliśmy sobie odłogiem na kardio czekając i poddając się badaniom wszelakim. W międzyczasie, z reporterskiej sumienności zbierałem materiały o rozrywkowej stronie szpitali - nie ma to jak terapia pozwalająca jak najszybciej wrócić do zdrowia.

Że trzeba mieć zdrowie aby chorować to chyba wszyscy wiedzą. Że bycie dzieckiem to obecnie nieustanne próby 'nudzę się - zrób coś', tego też chyba nie trzeba opowiadać. Co jednak mają robić maluchy, których los rzucił na kilka tygodni na szpitalne wyrko?

Zawsze można pograć :)

Odrzucając tradycyjne gry planszowe w CZD można było w zasadzie pograć na 3 sposoby.

Sposób I - Komputery na oddziale.

W Świetlicy, pod czujnym okiem pani Pedagog stały sobie 3 komputerki. Jeden, duży fajny, kolorowy w wersji dziecięcej skrywał pod kolorowym plastikiem desktop IBM'owy z LCD'kowym ekranem, Windowsem XP PL. Na nim siedziały w kontrolowanych odstępach maluchy przedszkolne bawiąc sie wspólnie w Królika Bystrzaka, Kubusiowe Przedszkole czy też Nauka z Reksiem. Panie w świetlicy czujnie wymieniały kolejne płyty z grami, pilnowały kolejki, pokazywały jak zakładać konta w grach, podpowiadały w trudniejszych momentach i co najważniejsze - dbały aby maluchy nie przekraczały dawki 30-40 minutowej zabawy. Pełen szacun!

Komp numer 2 - lekki trup Adaxa z rzężącym WIndowsem XP oferował mnóstwo shareware'owych tytułów, demek i niższych poziomem gier prosto z kosza w supermarkecie (z napisem 9.99PLN). Oki, chwała i za to. Królowały wyścigi w stylu WipeOut'a - wybitnie za trudne za 6.5 latka, bo po nastu podejściach spasował, i chociaż jeszcze czasem podchodził, to już nigdy z tym samym pierwotnym zapałem.

Komp numer 3 - ha, w miarę nowy HP'ek na którym królowały ehem .... strategie:) Oczywiście Heroes of Might and Magic 3, o czywiście Stronghold, oczywiście Total War i Medieval (lekko chyba za trudne dla 12-13 latków - ale co ja tam wiem). Oblegany w zasadzie w każdy wolny dzień.

Sposób 2 - własne laptopy.

Królowały (o dziwo) 13 calowe netbooki przeznaczone do nieco mniej wymagających gier. Dziewczyny z sali obok tłukły na wściekle różowym LG Harrego Pottera i Zakon Feniksa (ergo: przynieś, wynieś, pozamiataj), chłopaki dwie sale dalej męczyli Disciples 2, Heroes of Might and Magic 3. CI nieco bardziej uposażeni, zaopatrzeni w modemy GSM nadawali ton zabawie tłukąc wieczorami we wszelakie flashowe i krótkie tytuły jakich milion po sieci.

Sposób 3 - własna konsola.

Młody pojechał z Nintendo DS (pożyczonym od Babci, bo w swoim, w międzyczasie zdążył zrobić buuum z ekranem LCD). Królował oczywiście Kirby, Mario Party, Luxor, 7 Wonders. Młody jak to Młody, szybko zgadał się z sąsiadującymi nastolatkami i można było zaobserwować następującą symbiozę: grał sobie spokojnie we wskazane tytuły. W momencie gdy gra stawała się dla niego za trudna szybko biegł do wybranego 'Mistrza', który przechodził mu trudniejszego bossa, skakał na bardziej oddalone platformy, generalnie pomagał.

Za to wieczorami 'Mistrz' takowy pożyczał od Młodego konsolę i jeszcze długo grał w nieco bardziej dorosłe tytuły: Final Fantasy IV czy Blue Dragon Plus, oczywiście z Młodym przyklejonym do niego jak pasożyt ;)

Nic nas bardziej nie zdziwiło jak pierwszego dnia pobytu nasz współlokator wyciągną czarnego DS'a z torby po czym na spokojnie zajął się graniem. Młody oczywiście tak samo i przez dobre 20 minut grali każdy w swoją grę łypiąc na siebie zdziwionymi oczętami, aż do przełamania lodów ;)

Obecności PSP nie stwierdzono, zresztą ewenement z NDS'em okazał się być pojedynczym epizodem.

Wniosek? Gry jako terapia pozwalająca szybciej wrócić do zdrowia, czy zająć nieco maluchy znudzone życiem na oddziale są nie do przecenienia ;)

 

komentarzy: 3Poniedziałek, 12 kwietnia 2010, 21:34

Heloł, heloł, heloł...

halo, xbox 360, RTS, Halo Wars

0Wooow! Tyle mniej więcej byłem w stanie wyjąkać gdy pojawiły się napisy końcowe dla Halo Wars. Rzuciłem okiem na Sześciolatka obok, tylko po to aby zobaczyć otwartą buzię, która zaraz powitała mnie tekstem: "Tata, ale BĘDZIESZ jeszcze w tą grę grał, PRAWDA!!!?"

Prawda. Ale po kolei.

Kilka tygodni temu, z okazji zakończonego achievmenta dostałem od szanownego Brata edycję kolekcjonerską Halo Wars. Nie powiem abym był szczególnym fanbojem tejże serii, aczkolwiek nie uważam jej za serię słabą - wręcz odwrotnie, sam świat Halo uważam za bardzo ciekawe IP.

Nie wdając się w dyskusje, kilka dni temu nastąpiła okazja umieszczenia Halo Wars w paszczy Xboxa - dokładnie po tym jak pękł Command & Conquer 3, również  w edycji na pudełko Microsoftu.

Pierwsze misje treningowe, zapoznawanie się ze sterowaniem, bohaterami i światem Halo - bardzo udane. Szeroki uśmiech (+politowanie dla tłumaczy) gościł podczas przedstawiania kolejnych ziemskich jednostek. Nad tłumaczeniem ktoś już się pastwił - więc daruję sobie słynnego Guźca (zamiast Warthoga) i resztę beznadziei rodem z 'Mojej pierwszej czytanki'. Ale kolejne wprowadzanie znanych (i jeszcze nie znanych) jednostek z cyklu Halo 1-3 MUSI budzić pozytywne skojarzenia. Drugi szeroki uśmiech to oczywiście robale - The Covenant - i doskonale znani Grunts, Elite i Brutes , nie wspominając o Banshee, Valkirie i reszcie ;)

Dalej jest tylko lepiej - wciagająca fabuła "udaje" iż wszystkie misje wykonywane przez nas po kolei są fragmentem jednego 'długiego' dnia - dosyć specyficznego cyklu początek-koniec. Co dziwne, nawet skoki w nadświetlną wpisują się w scenariusz doskonale.

Swoje robimy w atmosferze permanetnego zagrożenia - misje wykonywane są przeważnie z presją licznika czasu, wytrzymałości czy też siły rzucającej się na nas hordy. W tym niesamowitym trybie liczniki odmierzają czas niezbędny bohaterom do wykonania zadania w tle, paski wytrzymałości urządzeń czy maszyn nikną w oczach w ramach 'przynajmniej jeden musi przeżyć' a fale przeciwników uszczuplające nasze i tak skromne zasoby wydają się nie mieć końca. Chwała Autorom za tak świetne wykorzystanie presji czasu - chociaż jak nikt nie cierpię misji z tykającymi zegarami - te potrafiły wciągnąć.

O czym warto pokrótce - sterowanie. Wiadomo, konsola, pad, paluchy, kombinacje. Jest świetnie, naprawdę. Na tyle świetnie, że zastanawiam się czy Bungiee nie wytyczy nowej ścieżki dla RTS'ów na konsole.

Lewy bumper zaznacza wszystkie jednostki, X - move/attack, Y-Special Attack. Dodatkowe przyciski krzyżaka pozwalają na wezwanie pomocy ze "Spirit of Fire", przeskakiwanie do kolejnych grup lub baz.
 

 Po zakończeniu kampanii single player (co-op możliwy) dostajemy tryby 'Skirmish' oraz 'Multi'. Pojedynek działał świetnie - chociaż AI na trybie normal nie popisuje się inwencją, zmieniając założenia o poziom wyżej potrafi dokopać.

W wielkim skrócie - jeżeli szukacie dobrego RTS'a lub jesteście fanami świata HALO - absolutny musthave.

Reszta powinna się zapoznać z tym tytułem dobrowolnie ;)

Nieco dziwią oceny jakie Halo Wars dostało w ramach recenzji. Znakomita większość znanych oceniła ten tytuł na 85%-90%. Pojawiło się jednak kilka w granicach 50%-60%  (generalnie nazwy recenzentów niewiele mi mówią), kilka solidnych 95% i nawet pojedyncze 100% ;)

Szukać, nie wybrzydzać.

komentarzy: 10Niedziela, 07 marca 2010, 17:13

Fallout 3 podejście 2

Fallout 3, RPG, Bethesda Softworks, modding, postnuclear

0Swojego czasu, a właściwiej będzie rzecz: dawno dawno temu, zaplątał sie tu post o moim murowanym pewniaku do gry roku 2008 - Fallout 3 (dla ciekawych: http://ja.gram.pl/blog_wpis.asp?id=354123&n=116).
Zadziwiająco mało czasu mu poświęciłem, chciałbym więc nadrobić i powiedzieć może dziwną rzecz: dajcie sobie spokój z F3 na konsole.Oszalał zapytacie? Ano nie. Zmodował :)
Autorzy Fallouta dostarczyli nam doskonałą grę: fabularnie lotów średnich, mechanika i oprawa rewelacyjna, cięzki gameplay. Na szczęście przemycili coś jeszcze: bardzo łatwą możliwość ingerencji w grę. W błyskawiczny sposób scena moderska obrodziła we wszelakie mody i ułatwienia (a także utrudnienia) do wersji podstawowej.
Absolutnie podstawowe jak dla mnie:
FreePlayMod - pozwala na kontynuację naszej przygody po zakończeniu wątku głównego. Inaczej - zonk, game over. Do instalacji oficjalnego dodatku Broken Steel - jedyna metoda na przedłużenie zabawy.
Eric's Damage Tweaks - prosty moduł zwiększający odrobinę moc PODSTAWOWYCH i PROSTYCH dostępnych broni jak: 10mm pistol, Silenced Pistol, Hunting Rifle (bardzo popularny: Karabin myśliwski), Victory Rifle, Ol' Painless itp. Najlepszym tweakiem okazuje się powiększenie obrażeń własnie karabinu myśliwskiego.
MaxLevel40 - jak wiecie, LimitCap założony na wersję podstawową wynosił 20. Po przekroczni tego poziomu, zonk zonk, przestajemy się rozwijać. Przydatne dla lizaczy ścian, jak ja.
SlowerDegradation - zmniejsza straszliwie przegięty współczynnik uszkodzenia naszego sprzętu. Bywało i tak że sprzęt rozpadał się w rękach po 10-15 strzałach, tu można sobie zmodyfikować od 15% aż do 95% zahamowania uszkodzeń.
SpeedMod - nie denerwowała was tragicznie wolna prędkość nawet lekko obciążonego bohatera? Jeżeli tak, walka w tłumie staje się odrobinę łatwiejsza.
Weight - mod na wagę złota (nomenomen). Zmniejsza lub likwiduje całkowicie limity wagi nałożone na nas przez autorów gry. Co prawda, niektórzy wolą co 10 strzałów wracać do domu w Megatonie (opcjonalnie) celem uzupełnienia amunicji/broni/whatever - ja jednak do nich nie należę. Nic, naprawdę nic tak mnie nie denerwowało w F3 jak idiotyczny i przegięty limit wagi na niesione towary.
Xrepair-Weapons - bardzo przydatny mod dla tych, podobnie jak ja wyszukują unikalny ekwipunek. Po jego zastosowaniu do napraw większości rzeczy MOŻEMY aczkowliek nie musimy wykorzystać pospolicie zbierany złom (klucze, złom, ipt.). Dzięki temu nie musimy już marnować 3 strzelb myśliwskich na naprawę 4, po to aby po 10 strzałach (patrz mod Slower Degradation) PONOWNIE szukać 3 identycznych broni.
SkillLevelUP - kolejne zniesienie limitu, tym razem na skille. Jak wiemy, możemy ich wartości ustawić na maksymalnie 100 punktów. Po zdobyciu tej wartości, nie mamy już możliwości zwiększania skuteczności np. broni energetycznych, jesteśmy więc zmuszeni marnować punkty na zupełnie nam nieprzydatne inne parametry - umiejętności handlowe, walkę wręcz, czy cokolwiek co stoi po drugiej stronie naszych ulubionych czynności. Możemy teraz przeznaczać aż do 255 punktów na wybrane przez nas umiejętności.


Opcjonalne:
GatlingPlasma - dodaje bardzo ciekawą i pożyteczną broń - szybkostrzelny wielolufowy karabin Gatlinga zasilany ogniwami plazmowymi. Ciężka broń energetyczna, dla ciężkich facetów.
BetterPowerArmor - mały mod zwiększający nieco wytrzymałość zbroi PowerArmor.

Gdzie można dostać te moduły i ile trzeba za nie zabulić.
Ano nic. Free. Community itp. A ściągać można chociażby z FilePlanet - http://www.fileplanet.com/194521/190000/fileinfo/Fallout-3---Fileplanet-Mod-Pack-v4.0
Btw. jest już 5-ta edycja tegoż pliku, aczkolwiek poza zwiększoną sporo wagą (5GB) nie zmienia modułów podanych wyżej.
Jak zainstalować?
Większość modów ma swój opis, najbanalniej polega to na skopiowaniu pliku do katalogu "Data' w katalogu fallouta 3 i zaznaczeniu ładowania plików (Pliki danych) w Launcherze do F3.
Życzę wam odkrycia ZUPEŁNIE NOWEJ rozgrywki po zaaplikowaniu tychże dodatków ;)

komentarzy: 16Sobota, 27 lutego 2010, 17:54

Prawie robi wielką różnicę ...

PlayStation 3, Killzone 2, resistance

Kilka postów temu wspominałem o nieszczęściu jakie na mnie spadło razem z zakupem PS3 - grą Killzone 2. Minusy chyba wyłuszczyłem poniżej, wspominając skrótowo o zjawisku zwanym Resistance. Zjawisku, dla mnie zupełnie niezrozumiałym.

Porównując Killzone 2 do Resistance porównujemy ze sobą Dawida i Goliata. Z jednej strony - tytuł dojrzały, kontynuacja znanego hitu rodzącego się w bólu skandali, z drugiej - zupełnie nowe IP, launch title dla startującej dopiero konsoli Playstation 3. Z jednej strony kilka długi lat dopieszczania tytułu, szlifowania umiejętności programistów, wyskanie ostatnich soków z procesorów graficznych. Z drugiej strony tytuł wydany dosyć szybko, stylistycznie nawiązujący do pierwszych edycji Call Of Duty (i Call of Duty 2). Nierówna walka, nieprawdaż?

Błąd!

Mogę śmiało stwierdzić iż ze wszystkimi swoimi wadami Resistance przynajmniej dorównuje Killzone 2, a dla niektórych z Was może się okazać że nawet go przewyższa.

Zacznijmy od wyglądu - pojedynek w cuglach wygrywa graficzna feeria barw w Killzone 2, Resistance wygląda przy nim jak ubogi, zbudowany z kartonów krewny

Fabuła - Killzone 2: sztampowe serialiszcze, zrzynka totalna z GoW+Halo, patriotyczno-histeryczne środowisko. Resistance: zabili go i uciekł przy okazji zbawiając świat. Punkt dla Resistance, mały plus powyżej poziomu szamba.

Playable (single) - przez Killzone 2 przebiegasz bez sensu, tup tup tup, może 5 czy 6 godzin wystarczy. Resistance na dzień dobry zapewni Ci co najmniej drugie tyle zabawy. Serio! Po raz pierwszy w grze FPS zastanawiałem się czy ona sie kiedyś kończy.

Sterowanie - kretyńskie w Killzone 2 (jak już zdążyłem wspomnieć), zupełnie uniemożliwiającą zabawę, płynne chociaż prymitywne w Resistance.

Multi: dla mnie się nie liczy, dla fanbojów zapewne.

Ciekawostka przyrodnicza: Na Goozexie aż 27 frustratów próbuje się pozbyć Killzone 2 ( w tym ja). Ciekawe, heh?

W moim personalnym rankingu Dawid dokopał Goliatowi prosto w słabiznę, koniec pieśni, Killzone 2 - wybywaj!

komentarzy: 14Czwartek, 18 lutego 2010, 21:00

Zdarza się czasem...

Science Fiction, ashes to ashes, life on mars, Manchester, police drama

Zdarza się Wam czasem że napotkacie na grę tak trudną iż zaciskacie zęby, odmawiacie jedzenia i picia aż do jej kompletnego zakończenia? Zdarza się wam książka tam ciekawa i wciągająca iż świadomość odzyskujecie wczesnym świtem, gdy reszta domowników zaczyna się właśnie budzić? Zdarza się wam wyzwanie tak ciężkie, że łzy lecą ciurkiem jak, dłonie puchną, nogi uginają się w kolanach?

Moje zdarzyło się przy oglądaniu 'Life on Mars' - brytyjskiego serialu, miksu policyjnego dramatu ze science fiction? W dwóch słowach: bohater, policjant z roku 2006 po potrąceniu przez samochód budzi się w ... własnie, nie wiadomo gdzie. Wiadome jest tylko że budzi się w latach 70 jako członek brygady GMP - oddziału policji w Manchester. Zderzenie kultur jest absolutnie cudowne - tej atmosfery 'policji łupanej' nie jest w stanie przedstawić żaden opis, ani nawiązanie do killerów tychże lat, jak Kojak chociażby.

Serial, skądinąd tak świetny że Amerykanie błyskawicznie nakręcili remake, dostosowując go do swojej kultury. Wierzcie, mi to już nie to samo.

W czym wyzwanie?

Wydawało mi się, że całkiem nieźle znam angielski. Wydawało mi się nawet, że skoro oglądam anime, częśc seriali i filmy w oryginale, to poradzę sobie ze słuchu. Wstyd to przyznać, poległem w pierwszych 10 minutach.

Z podkulonym ogonem poszukałem napisów - niestety nie ma, tylko 'english'. Spoko, jeszcze raz anime w pamięci, jedziemy. OK ... poleglem drugi raz.

Kojarzycie? Z napisamy w oryginale musiałem zatrzymywać film co kilkadziesiąt sekund po to aby się DOMYŚLIĆ co oni właściwie mówią. Zderzenie slangu z lat 70 jest niesamowite - wszystkie te 'gov', 'blokes', 'love' wymawiane przez postać Gene Hunta (postać grana przez Philipa Glenistera) szybko uczą cierpliwości i pokory ;)

Ale ... Life on Mars miał swoje minusy, min. dłużyznę materiałową. Jak zmieścić realia polityczno-socjologiczne w 60 minutowych odcinkach bez przynudzania? Nie zawsze się to udało. Do tego przyznam się bez bicia - zwolennikiem lat 70 zupełnie nie jestem. Serial był dosyć ciężki w zrozumieniu i odbiorze, stąd dostępny w naszym kraju tylko remake.

 

 

 

Na szczęście BBC poszło po rozum do głowy i nakręciło spinoff pod nazwą 'Ashes to Ashes' - tytuł pochodzi z ciekawego kawałka Davida Bowie. Co w nim ciekawego? A to już odsyłam do tekstu.

Osadzony w o NIEBO dla mnie ciekawszych latach 80 (80 i 81, w drugim sezone 82) pokazuje Manchester wraz z rodzącą się kulturą: punków, parad gejowskich, muzyki New Romantic Age, wymierających dyskotek, zaczątków 'emo' ;) Bohaterem/protagonistą jest policjantka/behawiorystka  z 2009 roku, Alex Drake, którą poznajemy w tymże roku zapoznającą się właśnie z aktami Sama Tylera (protagonisty 'Life on Mars'), który właśnie ... wrócił ;) Chwilę później, biorąc udział w obławie zostaje postrzelona przez kryminalistę, który zdawał się wiedzieć o niej wyjątkowo dużo

 

Alex przeniesiona o 29 lat wcześniej w pierwszych chwilach swojego działania poznaje człowieka, który postrzelił ją w jej realnym świecie. Artur Layton, tak bowiem nazywa się jej nemesis, jest tu dopiero początkującym kryminalistą, na dole przestępczej drabiny.

Alex, nawiedzana w koszmarach przez postać białego klauna, stara się wyjaśnić zagadkę swojego dwuistnienia - czy leży w śpiączce w 2009 roku, umarła, czy też właśnie świat z 1980 jest jest właściwym światem. Osią dramatu staje się próba uratowania jej tragicznie zmarłych właśnie w 1980 roku rodziców, czy zapobieżenie wybuchowi bomby która zabiła jej dzieciństwo będzie tym czynnikiem, który uwolni ją z tego świata?

 

 

 

Fabuła przez pierwszy sezon kurczowo trzyma się tego wątku, odkryć go jednak posługując się wiedzą i techniką z lat 80 nie jest łatwo. Przerażenie w oczach Alex gdy pokazuje jej się 'przenośny' zestaw do podsłuchu, czadowe czerwone, plastikowe telefony, sportowe audi quattro jako służbowy wypasiony pojazd - to warto zobaczyć.

Ścieżka dźwiękowa - brytyjski pop z lat 80, rodzący się punk, New Romantic Age - z tegoż tylko powodu warto zainteresować się tym serialem ;)


komentarzy: 25Niedziela, 07 lutego 2010, 19:42

Edycje Kolekcjonerskie - inspired by Kerkas

Gry, gadgety

Rozszerzona odpowiedź na pytanie do postu Kerkasa: http://ja.gram.pl/blog_wpis.asp?id=275802&n=181

Kiedyś, kiedy oryginałów było na lekarstwo - lubiłem wersje kolekcjonerskie. Cieszył mnie każdy durnawy gadget, w wisiorku z Gothica chodziłem kilka lat aż na wyraźne POLECENIE żony zdjąłem to cudo (bynajmniej nie z okazji siary, ale przez jego ehem ... spiczastość).

Obecnie wersji kolekcjonerskich staram się nie kupować z nazwijmy to trzech powodów:

1. Prosta edycja kolekcjonerska.

Prostota wersji takowej opiera sie na dorzuceniu gadgetów mi totalnie zbędnych: kart, pocztówek, plakatów, nakleje, kapelusika, mapy, kubeczka itp. Staram się ich unikać: kartami się nie bawię, pocztówek nie wysyłam, naklejki to siara, naszywki podobnie, ileż z kolei można miec kubeczków. Cena przeważnie zawyżona śmieciowymi dodatkami. Soundtracki - ok.

2.Rozbudowana wersja kolekcjonerska.

Przeważnie posiadająca nadmiar tego co 'prosta edycja kolekcjonerska' - ot pierdylion kart i pocztówek i tym podobnych rzeczy. Radziej, aczkolwiek ostatnio częstość wzrasta - dorzucany jest jakiś zupełnie odjechany gadget - a to hełm Master Chiefa jako opakowanie dla płyt, a to noktowizor dla którejś edycji CoD bodajże, a to figurkę szturmowca czy innego Vadera. Unikam również - cena jest TRAGICZNIE zawyżona w stosunku do zawartości, zabawki za to - umówmy się po prostu że już z takich rzeczy wyrosłem.

3. Rzadko, bardzo rzadko, kupuję gry w trakcie premiery.

Od pewnego czasu zupełnie zadowala mnie drugie życie takich tytułów, w ruch ostro poszedł Goozex i Allegro.  Z oczywistych powodów (w cenie 1 edycji kolekcjonerskiej nierzadko można mieć i 10 rocznych tytułów) gadgetów tam nie ma. Oduczyłem się kupowania zafoliowanych cudów posiadając konsolę: wg. producentów cena 219 lub 199 to świetna cena, gdy obok na PC leży TO SAMO za 99 zł, za jakieś 3 miesiące już po 69.

Co widziałbym w edycjach kolekcjonerskich? A co może posiadać facet trzydziesto-kilkuletni aby nie narazić się na obciach?

T-Shirty mile widziane - z nieznanego mi powodu ostatnio bardzo rzadkie.

Breloczki - ok

Kubeczki - są ok.

Piersiówki - o ile z zawartością, to mogą być.

Soundtracki z gier - super, dawajcie!

Figurki ujdą, ale wolałbym nie.

Karty, pocztówki, mapy i inne pokemonowe cuda - darujcie sobie.

Plakaty - pliiiz ...

Komiksy, opowiadania do gier - hmmm... rzadkością so DOBRE edycje.

Płyta DVD z filmem 'The Making of...' - nigdy mnie to nie interesowało, zabijamy magię.

Dodatkowe kody, śmieci, zbroje dla konia i tym podobne - dziękuję, nie. To mi pachnie brakiem konstytucyjnej równości - ktoś zabulił więcej za pudełko z grą, więc będzie miał łatwiej?

Hełmy MC, Vadera, noktowizory, przenośne telewizory - dajcie sobie spokój.

PS. Szczególnie drażnią mnie tzw. artbooki - ot publikacja kilku szkiców z gry, zapewne z etapu koncepcyjnego, na kiepskiej jakości 'kredowym' papierze. Ale zedrzeć jak za zboże trzeba

komentarzy: 11Wtorek, 02 lutego 2010, 22:17

Pierwsze kroczki

PlayStation 3, XboX, Killzone 2, resistance

Rozbijając swój poprzedni post na 2 części:
Postanowiłem spróbować jak to jest być po drugiej stronie barykady, tym razem w obozie Playstation. Tym samym złamałem swoje postanowienie noworoczne już w pierwszym miesiącu ;)
Trudno, była promocja, tak zawsze mogę się tłumaczyć. PS3 Slim 250GB z Killzone 2 i Infamous w sklepie dla idiotów.

2
Pierwsze wrażenia?
Obcując z PS3 trzeba mieć dużo czasu. Dosłownie ;)

Co mnie maksymalnie zdziwiło:

1. Ściagnięte z sieci demka trzeba 'zainstalować'. Heloł? Jaka instalacja? Rozpakowanie? I dzięki temu na demko wielkości 3 GB potrzebujemy ca.6GB plus pliki tymczasowe? I dużo czasu dodam, bo parę do parunastu (Uncharted 2) minut to się właśnie wykonuje. Mała rzecz a daje do zastanowienia po co.
2. Ściąganie patchy - kolejne zdziwienie po włożeniu płyty z Killzone 2. Jest nowy patch - super, śmig śmig jak na Xboxie i już. A tutaj suprise - 2 patche ważące w sumie ponad 90 mb. Tak, wiem, w porównaniu z pojemnością BR nie jest to tragedia - ale kolejne pare minut z mojego czasu wyrywa.
3. Pooowooooolne dociaganie informacji o Trofeach - normalnie za każdym razem gdy zdobędziesz jakieś nowe i będziesz chciał je obejrzeć konsola POOOWOOOOOLI zsynchronizuje zawartość z PS Network i łaskawie je Tobie wyświetli;)

Pierwsze wrażenia in plus?
1. XBM - jako dashboard jest o niebo bardziej przystępny, SPORO szybszy i mniej przeładowany marketingiem niż dashboard Microsoftu. W Xboxie z głównych zakładek tylko jedna (Moja Konsola) nie jest zapchana reklamowym śmieciem, tu tylko JEDNA POMNIEJSZA (What's New) posiada reklamową zawartość.
2. Playstation Store - chociaż wyszukiwanie materiałów do najłatwiejszych nie należy (ot chociażby wydzielenie zawartości free od non-free) samo kupowanie i płacenie online jest o niebo przyjemniejsze niż w konsoli Microsoftu. Zacznę od pierwszego z brzegu argumentu - ceny są podane w złotówkach, a nie w enigmatycznych Points. Nie musisz zasilać portfela żadną kwotą do momentu decyzji o zakupie. Nawet wtedy z Twojej karty kredytowej (płaskie badziewie Inteligo działa) znikają tylko te kwoty które decydujesz się wydać. Żegnajcie zakupy 2000 punktow celem zakupy gry za 1200.
Oczywiście - nie samym XMB człowiek żyje, warto w coś czasem jedna zagrać. To co miałem okazję przetestować:

0Killzone 2
Moje pierwsze wrażenie - ohydny, sklonowany, fabularnie nieskładny klon GoW skrzyżowany z Halo. Drugie wrażenie: najgorsze sterowanie FPS'em jakie w życiu widziałem.
O ile pierwsze uwagi dotyczące bycia kalką tytułów z Xboxa nieco zbladły w miarę postępu w kampanii o tyle podtrzymam drugie: przez nieskładne, niedokładne i przystosowane do klawiatury (?) sterowanie, większość przyjemności z Killzone 2 idzie w diabły. Przy celowaniu dokładnym walczysz o każdy milimetr w którego kierunku skieruje swoje pociski. W przypadku walki z bliskiej odległości sterowanie powoduje że zginiesz zanim zdązysz się obrócić czy zadać właściwy cios kolbą. Panowie? Czy ktoś miał szansę to badziewie przetestować? Gdzi super dokładne sterowanie z Halo? Gdzie GoW?
Sytuację pogarsza jeszcze manewrowanie w opcjach i akceleracja (płynna) ruchów - teraz ruszamy lufą powoli aby w ułamku sekundy rozpędzić się do 3 obrotów na sekundę. Ehhh.... tyle co ja się naginąłem przez bliskie starcia, to moje.
Killzone na PS2 poświęciłem mniej więcej jeden poziom pamiętając iż nie była to gra która ruszyła moje wnętrze.
Popyt i podaż też swoje mówi - nie jest to chyba tytuł który mnóstwo graczy zostawia sobie z sentymentu, ceny oscylują na poziomie 40-50 PLN.

0O wiele bardziej spodobał mi się jeden z launch-title dla konsoli Sony - Resistance Fall of Man.
Osadzona w alternatywnej rzeczywistości, atmosfera CoD'like wrzuca nas w walkę z niewiadomego pochodzenia epidemią wirusa Chimera, zmieniającego powoli znany nam świat w piekło. Poprawne sterowanie, dobre bronie, przemyślane poziomy spowodowały iż warto było się pomęczyć wytłukując Barrako-podobne stwory próbujące zdominować świat. Zwłaszcza iż tytuł ten można wyrwać za przybliżone 30 zeta.

komentarzy: 15Niedziela, 31 stycznia 2010, 12:34

Akcja i Reakcja

Microsoft, live, XboX, kontrakcja, suxx

Dużo się działo.
Wszystko zaczęło się od akcji Microsoftu 'Nie przerabiam-nie kradnę', która to akcja angażując 'tuzy' polskiej branży growo-recenzenckiej pokazywała iż piractwo w Polsce jest 'be'. Pomijając ogólną beznadzieję merytoryczną akcji - goście nawijający o tarzaniu się w oryginałach czy opisujący wymiotowanie treścią żołądkową, prawdziwy ogień rozpoczął się od bardzo niefortunnej wypowiedzi Kuby (hmmm... jak na Marketing Managera przystało - nie Jakuba ale własnie Kuby) Mirskiego jakoby karą za wysoki poziom piractwa jest właśnie brak polskiego Xbox Live.

Czujecie ironię? Oto jakiś monopolista sprzedaje nam na przykład samochody. Wie że w tym kraju nie ma stacji paliw - ale zakłada że wprowadzi jakieś dopiero wtedy gdy 'model biznesowy' będzie zadowalający, ergo sprzedaż samochodów i akcesoriów do nich osiągnie pewien pułap.

W sieci jak to w sieci - zawrzało, na bok poszły problemy piractwa a na pierwszy plan wysunęła się www.kontrakcja.pl Oparta na prostym działaniu - chcecie uczciwości? To zacznijcie od siebie i zrealizujcie swoje obowiązki. Przestańcie sprzedawać gry z opcją multi nie umożliwiając skorzystanie z takowej. Przestańcie blokować gry i filmy w Live. Przestańcie blokować DLC w Live.

Efekt? Oczywiście dużo szumu,PR, synergii i parę jeszcze takowych buzzwords. I tyle. Czekamy, aż korporacja przemieli w swoich trybach odpowiedź w stylu:

"Szanowny Kliencie. Dziękujemy Ci za skorzystanie z programu Badania Satysfakcji Klienta. Nasze dogłębne ankiety wskazują jednak iż większość ankietowanych graczy jako priorytet wskazuje dalsze spotkania z serii 'Sprowadźmy drugorzędnych złotoustych developerów' przed wprowadzaniem usługi Live. Nasze badania wskazują iż nie jest ona postrzegana jako niezbędna. W takim przypadku Microsoft Polska, idąc za głosem swoich Klientów zaprasza na spotkanie pod agendą' Co CLiffy B. jadł dzisiaj na śniadanie' Warunkiem uczestnictwa jest posiadanie ważnego GamerTaga."

PS. Gram zeżarło mi dwa kolejne posty - wpisane, zaakceptowane, nigdy się niepojawiły. Cenzura na słowo 'live'?

komentarzy: 7Sobota, 30 stycznia 2010, 18:07

« starsze wpisy

Prywatne wiadomości

Zaloguj się by wysyłać wiadomości

Więcej o mnie

Krótko o mnie:Oldschool. Thirty-something with passion. http://marcinbojko.wordpress.com

Moje tagi:gadżety, komputer i internet, konsole, oldschool, rpg crpg jrpg

Urodziny:za 124 dni (4 stycznia 1973)

Moje motto:Graj i pozwól grać innym

Obecny stan:Smookin' ..... hot....

Posiadany sprzęt:PC, PlayStation 2, PSP, Xbox, Xbox, Xbox 360, GC, DS, PlayStation 3, Wii

Ostatnio na topie czytadeł/słuchadeł


 

 

 
Sponsorowany przez:

 

Ostatnio gram w

Tytuł gryPo sieci?Ukończona?

Archiwum Project Origin

1. Project Origin 00 - Odcinek 00

2. Project Origin 01 - Słodkie lata 80

3. Project Origin 02 - Get something on your own, bitch!

4. Project Origin 03 - To było grane

Moi znajomi

pokaż wszystkich znajomych: 57

Namiary na mnie

e-mail: docent14(at)tlen.pl, www: http://www.konsola.pl/forum, GamerTag: docent14PL

Xbox 360 GamerCard

Moje statystyki

Na gram.pl jestem już: 1363 dni

Moich wejść na gram.pl: 4 320 (#867)

Napisanych postów i komentarzy: 11 (#1705)

Napisanych recenzji: 0

Wpisów na blogu: 158 (#70)

Liczba odwiedzin mojego gramsajta: 14 741 (#35)

Ostatnie odwiedziny

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl