avatar

NicoMarcin Użytkownik gram.pl (Przodownik) ja.gram.pl/NicoMarcin

BeamNG: Drive - recenzja

BeamNG: Drive, beam ng

0
Panie i panowie! Przed Wami BeamNG Drive.

 


Tytuł trafił na steam greenlight już w 2013 i od razu zrobił furorę ze swoim techdemo, które stało u szczytu popularności przez długi czas.  W końcu producent (BeamEntertainment, odpowiedzialny m.in. za kultowe Rally Trophy sprzed lat) zdecydował się na uruchomienie sprzedaży swego rodzaju subskrybcji (płatnej tylko raz - przy zakupie), która zawiera wszystkie nowe wersje gry, updat'y, natychmiastowy dostep do bety, alphy i oczywiście "pełniaka". Gra traktuje o motoryzacji i jest zasilana silnikiem Torque3.

|Lew w baraniej skórze|

Do wyboru mamy kilka różnych samochodów i sporo zróżnicowanych map. Nie są to na razie ani tory znane ze światowych aren wyścigowych, ani licencjonowane połykacze dróg. Do dyspozycji mamy całkiem udane, fikcyjne lokacje, jak i same samochody, które są mocno wzorowane na modelach znanych marek jak np. Audi czy Citroen. Należy podkreślić również fakt, iż modderzy mogą tworzyć własną (ekspertyzowaną przez twórców) zawartość, takie jak: nowe wozy, tory i mapy.
Ten akapit prezentuje się dosyć spokojnie, w tej chwili nie mamy zabijającej grafiki (która swoją drogą jest sumiennie ulepszana), ale to w końcu dopiero jedna z pierwszych wersji alpha. Środowisko, w którym się poruszamy jest wykonane solidnie, lecz brakuje tu odzwierciedlenia oddziaływania pojazdów na szosę. Jak na razie po moich słowach możecie wywnioskować, iż mamy do czynienia z lwem w baraniej skórze... Tak zresztą jest.

|W czasie deszczu, gdy wiatr wieje słychać Alfę, jak rdzewieje|

Grafika na tym etapie tworzenia gry nie ma większego znaczenia, jeśli rzeczona gra dysponuje innymi zaletami redukującymi tą lukę. Tutaj wszystko się zgadza. Jak już mówiłem, grafika nie bucha ogniem, ale to co wyprawia silnik.... Jest istną rewelacją. We wszystkich Need for speedach, Gridach, Project Cars, World of speed czy The Crew mamy super grafikę, mamy wyczesaną muzę, idealnie zrobiony nawet najmniejszy kamyczek, jednakże w związku z ogromną liczbą samochodów, większość prowadzi się podobnie. Jakąś różnice widać dopiero jak zmienimy pojazd z AWD na ten z FWD. We wszystkich tych tytułach brakuje tej nieprzewidywalności, ponieważ te gry mają charakter zręcznościowy. W ostatnich latach brakuje nam porządnej symulacji sportu dla prawdziwych facetów. Z pomocą wjeżdża Beam. Tutaj każdy "kołowiec", nawet stary Golf ma własne
i niepowtarzalne właściwości, a dzięki edytorowi możecie sprawdzić, iż jest to prawda. Po wykonaniu odpowiedniej kombinacji na klawiaturze odsłąniamy liste elementów, a które oddziaływuje silnik gry. W interakcje wchodzą i drzwi i klapa od bagażnika i korek paliwowy czy lusterko. Na spowolnionych powtórkach samochody realistycznie podskakują, na krawężnikach, albo przy dużych prędkościach widać, kiedy balans naszego pojazdu przerzuca się raz na jedną, raz na drugą stronę, cały samochód pracuje. Model zniszczeń to grubszy wpis na wizytówce tego tytułu. Nareszcie nie czujemy nieprzyjemnego "kartonu" i samochód naprawdę trudno opanować nawet przy lekko naderwanym spoilerze. Już nawet proste incydenty kipią realizmem. W przeciwieństwie do Next Car Game, system uszkodzeń jest idealnie wyważony. Kolejnym przykuwającym uwagę elementem jest to, że po najechaniu na grubszy kamień czy przytariu o barierę nic wielkiego się nie stanie...tuż po zdarzeniu. Dopiero po dłuższym ściganiu bez części nadkola opona zacznie się łuszczyć, aż pęknie i wtedy pojawi się problem. Takie rzeczy zdarzają się też w innych przypadkach np. przy stuknięciu w przednią część auta może dojść do przebicia opon.

Co do możliwości zabawy na razie mamy możliwości charakterystyczne dla sandboxów. Możemy spokojnie zwiedzać światy i testować silnik gry na ogromnych powierzchniach - samemu i w towarzystwie AI. Tu jednak nie mamy większych możliwości. Możemy dodać nieskończenie wiele pojazdów za pomocą world editora, ale jedyne tryby działania komputerowych kierowców to albo ściganie gracza, albo uciekanie przed nim. Twórcy sprytnie nazwali to fazą prerace. W pierwszym wariancie jedziemy, a za nami zwariowane widmo, które nie potrafi odnajdywać trasy więc pędzi nie zważając na przeszkody próbując nas zdetronizować. W drugim trybie to my jesteśmy goniącym, a komputer zwierzyną, ale jest to również bezmyślna jazda uciekającego. To naturalne. W tej akurat wersji skupiono się na prezentacji modelu zniszczeń, w poprzedniej chodziło o fizykę, w następnym może o środowisko zewnętrzne, na które działa gracz. W ten sposób - krok po kroku dotrwamy do pełnej, finalnej wersji.

Cieszy też ilość dodatkowej zawartości stworzonej przez użytkowników. Są nowe samochody, trasy, całe tereny i wiele więcej, co rokuje, że zanosi się nam na super realistyczny rFactor. Fakt ten potwierdzony jest przez fantastyczny sposób symulacji najróżniejszych dyscyplin motorowych. Dzięki tej grze super jeździ się i w F1 i osobówkami, czy nawet samolotami. Niestety nie mogę dokładnie tego wszystkiego opisać, gdyż jest to zbyt nieprzewidywalne, aby ująć to w słowa.
W to trzeba zagrać, poczuć. Polecam się pospieszyć. Za 40 zł dostajemy świetną zabawę, ale nie wiadomo czy po zakończeniu testów cena będzie równie niska.

komentarzy: 020 grudnia 2014, 14:19

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl