avatar

GramSajt Użytkownik gram.pl (Robotnik) ja.gram.pl/GramSajt

Ketos: Ostatnie Dni cz.1

Ketos, Ostatnie, dni, cz.1, gramsajt

Ten dzień nie różnił się od każdego innego dnia. Wstałam rano, pomogłam dzieciom w przygotowaniach do wyjazdu. Przez najbliższe kilka godzin siedziałam sama. Nie ma się co dziwić. Od pięciu lat jestem bezrobotna. Jednak do samotności da się przyzwyczaić. Mój mąż pracuje do późna, a dzieci wracają dopiero o piętnastej. Tym razem jednak wiedziałam, że ani mąż, ani dzieci nie wrócą.

Dzieci wybrały się na dwudniową wycieczkę, a mąż miał kilku dniowy wyjazd w celach badawczych. Mój mąż zajmuje się biologią, chemią, jego pokój zaśmiecony jest przez przeróżne środki chemiczne, rośliny i panuje w nim wszechobecny bałagan. Jego miłość do natury jest ogromna i wiele ludzi uznałoby fakt, że mieszkamy w środku lasu za co najmniej dziwny. Nie mam tu prawie żadnego kontaktu ze światem, a dni takie jak dziś są najgorsze.

Po rozwiązaniu dziesiątej krzyżówki zobaczyłam, że za oknem robi się bardzo ciemno. Położyłam się czym prędzej do łóżka i zgasiłam światło. Ludzie z miasta nigdy nie zrozumieją uczucia kompletnej ciemności. Tutaj nie było żadnej lampy ulicznej, innych domów. Nawet księżyc i gwiazdy zasłonięte były wysokimi drzewami. Przebywanie w takich warunkach, a szczególnie, gdy cierpi się na bezsenność to nieprzyjemne uczucie.

Czasem zdarzy się, że gdzieś w domu słychać skrobanie myszy. Próbuję zastawiać na nie pułapki, ale korniki to już inna sprawa. Tym razem odgłosy były inne. Skrobanie było głośniejsze i poprzedzane jękami i piskami. Serce uderzało mi jak młotem, bo dźwięki dochodziły gdzieś z wnętrza domu. Sądziłam, że żaden większy zwierz nigdy do niego nie wejdzie.

Po dwudziestu minutach nieustannych problemów ze spaniem wstałam, by sprawdzić co się dzieje. Nasz dom nie był duży, ot taka drewniana chatka. Głównym pomieszczeniem była kuchnia połączona z salonem. Mieliśmy także małą łazienkę i trzy inne pokoje: pokój dzieci, nasza sypialnia i pokój w którym pracował mąż.

Pokój dzieci był posprzątany, a żadna zabawka nie wydawała tajemniczych odgłosów. Łazienka również była czysta i choć znalazłam w niej mysz złapaną w pułapkę - była ona już dawno martwa. Jęk nie ustawał. Gdy nagle pod moim butem skrzypnęła podłoga po raz ostatni usłyszałam głośny pisk, po czym zapadła cisza.

Myślałam czy dać sobie z tym spokój, ale fakt, że jakieś zwierze najwyraźniej było w pokoju mojego męża nie dawał mi spokoju. Wciąż nie mogąc zasnąć wstałam z łóżka. Cichymi krokami podeszłam do drzwi pokoju męża. W ręce trzymałam miotłę, bo było to jedyne czym mogłabym się obronić, w razie gdyby to nie była zwykła mysz.

Otworzyłam po cichu drzwi i zobaczyłam jedynie włączoną lampkę oświetlającą biurko i kawałek ściany. Na biurku leżała sterta nie zrozumiałych dla mnie dokumentów męża. Próbowałam coś rozczytać, ale mąż miał dość "lekarski charakter pisma". Wtem coś przemknęło rzucając w biegu cień na oświetloną ścianę. Odwróciłam się, by spojrzeć co to było.

To co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania...

komentarzy: 104 lipca 2014, 23:40

1 komentarz do tego wpisu:


Dared00 : 04 lipca 2014, 23:48

GODZILLA
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl