avatar

PokerMorda Użytkownik gram.pl (Brygadzista) ja.gram.pl/PokerMorda

Upadli Bohaterowie cz. 2 - Garfield

Upadli Bohaterowie, Garfield, komiksy, kreskówki, Nie taka bajka dla dzieci...

Pozostajemy przy tematyce kreskówek o kotach. Tak, kreskówek...

 

Jeśli mówimy bowiem o medialnym upadku Garfielda, mówimy o kreskówkach i filmach z udziałem tego bohatera. Na paskach komiksowych Garfield żyje nadal i ma się nadwyraz dobrze. Troszkę schudł, i nabrał troszkę sympatyczniejszego wyglądu od czasu swojego debiutu w latach 70. Ale od początku...

 

Ojcem Garfielda jest Amerykański rysownik komiksowy Jim Davis. Pierwszy pasek z postacią tłustego pomarańczowego kocura pojawił się 19 Czerwca 1978 roku. Był to komiks w zasadzie czysto informacyjny, w którym Garfield oraz jego właściciel Jon Arbuckle przedstawiali się czytelnikom. Sami możecie zapoznać się ze wszystkimi komiksami z Garfieldem, na stronie internetowej Garfield.com, aczkolwiek niektóre komiksy będę w tym tekście przytaczał a także opisywał.

 

W każdym razie same początki bohatera Jima Davisa nie były zbyt ciekawe, przynajmniej w mojej opinii. Garfield po prostu był... brzydki. Davis nie umiał narysować go w ciekawy sposób, jego wygląd jest wprost okropny! Jest jeden pasek komiksowy w którym Jon Arbuckle mówi wprost do Garfielda że wygląda jak wielka tłusta świnia. A jako że jest to pierwsza "generacja" naszego kocura, trudno się z tym twierdzeniem nie zgodzić.

 

2

Zmiany pojawiły się kiedy Jon wysłał Garfielda na dietę. Miało to miejsce około roku 1979. Ciekawe że większość dawnych pasków komiksowych z Garfieldem miały łączność fabularną. Niektóre historie łączyły się ze sobą, nawet przez kilka pasków, robiąc to w sposób na tyle subtelny że trudno na tą łączność narzekać. Każdy "odcinek" przygód rysowanego Garfielda stanowi osobną całość która jednak tematycznie łączy się w jakiś sposób z kolejnymi komiksami. Ma to jednak taką wadę, że niektóre paski komiksowe z tym bohaterem są nieśmieszne. Na przykład pasek wprowadzający w historię o tym jak Jon trenuje Garfielda na Kota Bojowego. Nadal nie wiem co w nim jest zabawnego, i jak Jim Davis wyobrażał sobie rozbawianie widza w tym "odcinku"...

 

Wracając do zmiany stylistyki, koło 1979 roku, Garfield bardzo się zmienił, właśnie w ramach owej wspomnianej przeze mnie diety. Dzięki temu Garfield zmalał, a jednocześnie nabrał bardziej kociego czy raczej... uroczego wyglądu. Naprawdę, garfield który funkcjonował w latach 80 (no na dłuższą metę, to taki Garfield towarzyszył nam całą dekadę) jest o wiele lepiej narysowany, nie tylko od pierwszego Garfielda, ale także bije na głowę tego nowego, wprowadzonego w okolicy 1990 roku.

 

Skoro dyskutujemy o samej stylistyce komiksu, powinniśmy wspomnieć o samych postaciach. Bowiem dopiero po przyjrzeniu się im możemy zauważyć dlaczego próby zanimowania Garfielda zawiodły...

 

Kluczem do zrozumienia tego zagadnienia jest sama postać Garfielda. Ów gruby, rudy i leniwy kocur zasłynął w bajkach telewizyjnych miłością do Lazanii i kopania psów w tyłki. Wydaje sie wam to radykalne? Może i owszem, ale to komiksy pokazują nam Garfielda na wysokich obrotach, takiego który naprawdę jest momentami niezbyt sympatyczny...

 

Zacznijmy od tego, iż komiksowy Garfield jest bardzo brutalny. Garfield nie ma żadnego problemu z tym żeby przywalić Odiemu, Listonoszowi a nawet Jonowi. Czy widzieliście w kreskówce jak Garfield atakuje swojego pana? Oczywiście że nie, to byłoby coś nie do pomyślenia! Z kolei paski komiksowe są bardzo bezpośrednie, wiele z nich koncentruje się na tym, jak Jon dostaje po łbie bo oczywiście Garfield się zdenerwował. W pewnym stopniu możemy to zrozumieć... Tyle tylko że Garfield nie wacha się skoczyć Jonowi do gardła nie tylko z pazurami, ale także z patelnią, czy innymi przedmiotami. Komiksowy Garfield jest naprawdę nieprzyjemnym typem w tej materii.

 

2

 

Jest równie nieprzyjemny jeśli chodzi o empatię. A w zasadzie jej brak. Garfield to na dłuższą metę chamski tłuścioch, jego cięte komentarze potrafią być naprawdę mocne czasami, ale to nie tylko o nie chodzi. Przecież Garfield przyzwyczaił nas do tego że – zwłaszcza w kwestii żywieniowej – nie liczy się z potrzebami innych. Dodajmy też nienawiść Garfielda do Nermala która często kończy się KOLEJNĄ próbą wysłania Nermala pocztą prosto do Abu Dhabi a zobaczycie, że z zachowania Garfield to naprawdę paskudny osobnik.

 

Tym bardziej ciekawi mnie fakt że imiennikiem Garfielda podobno był dziadek Jima Davisa. Jestem ciekaw czy – jeśli to prawda – dziadek jest zadowolony...

 

Kolejną postacią godną omówienia jest Jon Arbuckle. W komiksach przedstawiony jest bowiem jako, nieudacznik, fleja, roztargniony rysownik który owszem, ma kota, ale zbytnio obowiązkami z tego tytułu się nie przejmuje. W jednym pasku komiksowym jest to nawet świetnie wyśmiane kiedy Jon zastanawia się przy Garfieldzie, czy warto umyć widelce z powodu wizyty jego dziewczyny, Liz. Garfield odpowiada bowiem ironicznie "Jon, nie trzeba aż tak szaleć...".

 

Łatwo też pomyśleć że nikt nie lubi Jona, nawet jego rodzina. W innym pasku kiedy Jon i Garfield odwiedzają rodziców Jona, farmerów, dochodzi do ciekawej rozmowy. Nie mogłem znaleźć tego komiksu, więc go wam zacytuję:

 

- Synu, kiedy byłem w twoim wieku, miałem już żonę i syna.

- Tak Tato, mnie!

- To dobry argument, ale i tak powinieneś się ożenić.

 

To, do czego próbuję dojść, to fakt, że Garfield nie jest kierowany do dzieci. Owszem, sympatyczna kreska i tak dalej sprawiają że można pomyśleć że jest to seria specjalnie dla dzieci, ale nie, raczej nie znajdą tu treści dla nich interesujących...

 

Dlaczego o tym mówię? No cóż, bo twórcy programów telewizyjnych najwidoczniej myśleli inaczej. Dlatego kreskówki i filmy z Garfieldem koncentrowały się raczej na pokazaniu Garfielda w sposób przyjazny dzieciom. Owszem, Garfield nadal jest Garfieldem, ale nie jest to stuprocentowy Garfield De Luxe jakiego znamy z komiksów. Raczej Garfield Light, ze zmnejszoną zawartością cukru.

 

Owszem, pewne zachowania Garfielda pozostały bez zmian. Nadal kocha żywność, głównie Lasagnię, nadal ma misia Pooky'ego, nadal nienawidzi Odiego i często to okazuje fizycznie, no i często próbuje wysłać Nermala do Abu Dhabi.

 

2

 

Jednak Garfield z bajek stroni od przemocy wobec Jona. Nie przypominam sobie, żeby w kreskówce Garfield i Przyjaciele którą jeszcze niedawno puszczała nasza TVP w ramach dobranocek, Garfield faktycznie przywalił Jonowi. Ani pięścią, ani pazurem, ani nawet cholerną patelnią. Poza tym Garfield nie jest już uzależniony od kawy (nie wspominałem o tym? A tak, uzależnił się jakiś czas po swoim debiucie), i nie bardzo lubi się ruszać. Owszem, ten komiksowy Garfield również nie był jakoś specjalnie chętny do biegania, skakania i innych aktywności fizycznych, ale przynajmniej lubił od czasu do czasu się przejść, jak na kota przystało. Ten tutaj – nie. Nienawidzi tego.

 

Poza tym z kreskówki wycięto szereg innych postaci, jak chociażby Lyman, lokator Jona, który wprowadził się do niego razem z Odie'm. Swoją drogą, Lyman zniknął również z komiksu bez żadnych wyjaśnień. Kiedy podczas pewnego wywiadu Jim Davis został o to zapytany, odpowiedział "Nie zaglądajcie do piwnicy Jona". Brzmi groźnie...

 

2

 

Jeśli się dobrze orientuję, z kreskówki Garfield i Przyjaciele wylecieli też rodzice Jona, oraz jego brat. Ale nie jestem pewny, nie widziałem wszystkich odcinków tej kreskówki. Wspominam jednak o krewniakach Jona Arbuckle'a, bo autor komiksów z Garfieldem, wzorował te postaci na swoich własnych krewnych! Tylko ponownie, czy mówimy tu o pełnym odwzorowaniu cech charakteru? I czy jeśli tak, to czy Jon Arbuckle, nie jest swoistym Alter Ego Jima Davisa? Nie powiem, ciekawe pytania...

 

Garfield i Przyjaciele, był jednak naprawdę niezłym serialem, i mimo pewnych różnic względem materiału źródłowego trzyma dość wysoki poziom i czuć w niej klimat oryginalnych komiksów. Na Youtube można obejrzeć niektóre kreskówki z tej serii, co wam serdecznie polecam, bo chociaż Jon jest bystry jak woda w klozecie, to jednak jest sporo powodów do śmiechu – moim faworytem są sceny z klaunem Binkie'm. Okraszone sarkastycznym komentarzem Garfielda są po prostu genialne, zwłaszcza gdy mówimy o "Krzyku Binkie'go"...

 

Skoro mowa już o tej kreskówce, to nie przemilczę Farmy Orsona. Były to historyjki usadowione na farmie należącej do świnii Orsona. Wspominam o nim tylko dlatego, bo ta seria została na siłę wciśnięta do show Garfielda, dzięki czemu można było dodać do tytułu "i przyjaciele". Nie jestem fanem tych segmentów chociaż wiem że są dość porządne, i trzymają poziom. Nie mogą się jednak równać z rudym kocurem.

 

Garfield i Przyjaciele powstawał przez naprawdę długi okres czasu, bo od 1988 roku aż do 1995. W między czasie pojawiło się kilka filmów telewizyjnych. Co ciekawe, kilka powstało przed serialem! Ich nazwy możecie znaleźć na wikipedii, nie będę ich tu wypisywał... Bo po prostu ich nie oglądałem. No, może raz widziałem Garfield Christmas będąc dzieckiem, ale praktycznie tego filmu nie pamiętam.

 

Pamiętam za to film Garfield z roku 2004. Była to pierwsza próba kinowego zekranizowania przygód tego kocura, co jak co, ale na ten film był szał!

 

TVP patronowało temu filmowi w Polsce, więc co chwila w porannym paśmie rzucali reklamami tego filmu. W kinach też było mnóstwo zapowiedzi, a do tego zespół (?) Baha Men nagrał piosenkę Holla specjalnie z myślą o tym filmie. To się nazywa agresywna kampania reklamowa. Szkoda że już takich nie robią.

 

Na Garfieldzie byłem w kinie, i bardzo ten film polubiłem. Ale czy oszalałem na jego punkcie? No może troszeczkę, ale gdy macie 8 lat, naprawdę trudno się nie zachwycić takim filmem. Kinowy Garfield był po prostu w dechę. Był cool, był leniwy jak to Garfield, rzucał ciętymi komentarzami, i robił to głosem Marka Kondrada. Jak tu nie kochać tego kota?

 

Fani zauważą tu jednak sporo odstępstw od komiksowego kanonu. No dobra, nie tylko fani, skoro ja byłem w stanie to zauważyć, to inni też, ale po kolei. Po pierwsze, w tym filmie Garfield tańczy. W okolicach 2004 taniec był w modzie, dlatego Garfielda próbowano sprzedać właśnie tańcem. Dlatego animatorzy – którzy naprawdę się namęczyli nad projektem Garfielda, czuć że to ten sam kocur z komiksu – musieli zanimować liczne sceny tańca tej postaci. Wtedy to było fajne. Ale teraz te kocie tańce to nic specjalnego i trochę to drwi z komiksowych korzeni postaci. Choć wygląda na to że tańczące animki wracają do łask – świadczy o tym tańczący Groot :D

 

0

You are the Dancing Queen...

 

Kilka problemów mam z samym Garfieldem. Okej, fajnie że ma charakterek bardziej zbliżony do komiksu a nie kreskówki. Fajnie że jest trochę bardziej ruchliwy niż ten kreskówkowy Garfield. Naprawdę, wszystko to doceniam. Problem tkwi w tym, że Garfield choć wygląda spoko, to jednak nie pasuje do świata przedstawionego w filmie.

 

Bo tak, wielkie gały, rysunkowo wręcz przerysowana mimika... Niby fajnie prawda? No to super że inne postaci szczenięce też zostały tak dopracowane. Odie to zwykły kundel który nie przypomina swojego kreskówkowego odpowiednika. Nermal to ciekawy przypadek, gdzie nie dość że rasa kota jest skrajnie nie dopasowana, to jeszcze zmodyfikowano mu charakter. Nie dość, że twórcy fimu odebrali Nermalowi jego uroczość – coś za co Garfield go nienawidzi – to jeszcze zrobili z niego debila. A Garfield z tym debilem się kumpluje. No i na koniec zostawiłem sobie Arlene – Jak byście się domyślili że to ona? Arlene w komiksie była różowa. Tu, jest szaroniebieskim kotem jakiejś tam syberyjskiej rasy (ułatwię wam poszukiwania – Tom, ten od Jerry'ego - jest kotem tejże rasy). Autorzy dobrali bardzo niepasujące rasy, a sprawy nie polepsza animowany Garfield, który, choć wlepiony w to środowisko został wręcz idealnie to jednak pada kiedy w grze są również prawdziwe zwierzęta.

 

0

Toż to pasuje do siebie jak Pięść do Nosa...

 

Mimo tych kilku wad, film był jednak porządny. Dało się go oglądać. Nie to co Garfield 2...

 

Garfield: The Tale of Two Kittens – bo tak owa abominacja nazywała się w Ameryce – miała bardzo ciekawy punkt wyjścia dla fabuły. Jon chciał pojechać do Londynu spotkać się ze swoją dziewczyną Liz (poznali się w jedynce, jeśli ktoś nie oglądał obu filmów), a Garfield nie miał ochoty zostawać sam w domu z Odiem. Obaj zwierzęcy panowie spakowali się więc do walizki Jona i ruszyli razem z nim do Londynu. A tam, Garfield przez splot niefortunnych zdarzeń trafił do zamku który niedawno został odzieczony przez – uwaga to będzie dobre – KOTA który przypadkiem wygląda DOKŁADNIE TAK SAMO jak Garfield. A na życie owego kota, czychał zły Lord, który sam ma smaka na zamek – chce bowiem przerobić go na nowoczesne centrum handlowe, a zwierzęta które w nim obecnie mieszkają chce przerobić na dania podawane w restauracji w owym centrum. Zwierzęta nie dają jednak za wygraną, i chociaż prawdziwy kot znika, to jednak przybycie do zamku Garfielda, stanowi swoisty los na loterii – mogą wygrać walkę ze złym Lordem, tak więc Garfield staje na czele zwierzęcego ruchu oporu. Brzmi bez sensu? Dajcie spokój, to przecież Garfield!

 

0

Nawet Garfield się zdziwił...

 

Film ten jest dla mnie dziwny z kilku powodów. Po pierwsze – Garfield nie ma głosu Marka Kondrada. Rok przed premierą Garfielda 2 Kondrad zrezygnował z aktorstwa, więc znaleziono innego aktora. Pech chciał że był nim akurat Zbigniew Zamachowski. Zbysiu chyba miał problemy z płynnością gotówki, bo inaczej nie umiem wytłumaczyć jakim cudem, aktor takiego kalibru (no za rolę pana Wołodyjowskiego, w Ogniem i Mieczem, nadal składam mu pokłony) przeczytał scenariusz w którym miał nas przekonywać że Krzysztof Kolumb, czy inna Maria Antonina mówili o tym jak to chcą Lasagnii, i powiedział "Tak. Ten scenariusz do mnie trafia".

 

Poza tym, głos Zbyszka kompletnie nie pasuje do tej postaci. Cały czas będziecie w nim słyszeć Shreka – i słusznie bo do tego ta rola się sprowadza – do rzucania coraz "śmieszniejszych" tekstów które dobrze brzmiałyby tylko w ustach zielonego ogra. No bo co innego mam myśleć o tych świetnych tekstach jak "Odie, ty jankesie" albo moim faworycie "Jesteś przerośniętą, głupią, suką!". Tak. Taki tekst w filmie dla dzieci.

 

Kolejny problem to kompletnie bezsensowna fabuła. To znaczy inaczej, ma jakąś tam odrobinę sensu, i na odczepnego to można powiedzieć że stanowi to jakąś w miarę spójną całość. Problem tkwi w tym że kompletnie nie umiem sobie wyobrazić, co wspólnego ma z tym Garfield? Serio, taka wielka posiadłość, co to należy do rodu który od lat posiadał charakterystyczne, grube i rude koty? Nikt się nie skapnął w US, że w Brytanii jest taki zameczek? I nikt tak nie zauważył, że istnieje taki kot? No kiedy w jedynce Garfield urządzał sobie wyprawę do cholernego centrum miasta, to ktoś – może brytyjczyk na wakacjach - mógłby go zauważyć?!

 

Poza tym, Garfield i ruch oporu? Błagam was, to brzmi jak taki bardzo nieśmieszny żart.

 

No i sam Prince, czyli duplikat naszego Garfielda. Znowu – głos nie pasuje do postaci, a sama postać to po prostu kpina! Nie bardzo wiem, jaką znowu cechę charakteru chciał nam pokazać Prince. Dajcie jakieś propozycje w komentarzach, sam nic nie mogę wymyślić.

 

No ale jakby tego było mało, twórcy filmu dodatkowo postanowili nas zażenować pokazując więcej tańca. A jako że tym razem mamy DWA animowane komputerowo rude koty, to niech oba nam zatańczą! OBA! Zobaczcie tą scenę na Youtube, najlepiej w wersji z Polskim Dubbingiem. Skapniecie się czemu jest to takie żenujące przeżycie.

 

Kolejny film z Garfieldem wyszedł już rok później, ale bardzo się różnił – była to produckja animowana, która już w ogóle nie kryła się z tym do kogo jest adresowana. Garfield – Kot Prawdziwy był animacją komputerową, która opowiadała historię, jak Garfield, ucieka z komiksowego świata do rzeczywistości, i probuje wrócić. Problem tkwi w tym, że film jest animowany w całości w rzeczywistości, przez co świat rzeczywisty, nie jest zbyt rzeczywisty. Poza tym, sam Garfield nie jest ani ładny, ani zabawny. Jest tak sobie. Że nie wspomnę o tym, że sama animacja wygląda kiepsko. Ludzie wyglądają jak kiepskie plastikowe lalki, jedyna dobra rzecz, to animacje które wyglądają porządnie, i ratują ten film przed podobieństwem do "Foodfight"...

 

Sequelem tej produkcji był Garfield – Festyn Humoru, w którym Garfield ponownie nie był jakoś powalająco śmieszny, ani też Garfielowaty. Twórcy filmu wymyślili że w tym filmie Garfield ma stracić poczucie humoru i tak dalej. Brzmi ciekawie? No to poczekajcie na sam film. W zasadzie jedyne co jeszcze mi się w nim podoba, to Jerzy Kryszak jako Freddy Żaba. I może jeszcze Cezary Żak jako Garfield. I Jon tańczący Disco... Okej, ten film jeszcze ujdzie.

 

0

 

Kolejny film to Garfield – Koty Górą. Ten film wyróżnia fakt że reżyserował go sam Jim Davis. I nie jestem w stanie powiedzieć o tej produkcji nic konkretnego. Są jacyś superbohaterowie, wątki z jakimiś złymi ludźmi a w tym wszystkim Garfield, Odie i Jon Arbuckle. Mnie to nie rajcuje, więc nie wydaje mi sie, żebym chciał ten film obejrzeć...

 

Wszystkie trzy ostatnie filmy łączy animacja. Ludzie nie wyglądają najlepiej (oprócz Jona, ten wygląda w porządku), a do tego można znaleźć kilka innych ciekawych problemów.

 

W między czasie, w 2008 roku, zaczął powstawać Garfield Show, który powstaje do dziś. Jest to program co najmniej dziwny, ja osobiście go nie lubię, i z tego co mi wiadomo, nie jestem odosobniony. Znalazłem nawet zdjęcie z tego serialu, z dopiskiem "Trójwymiarze zostaw moje dzieciństwo!". Coś w tym jest...

 

A w międzyczasie, co było słychać u komiksowego Garfielda? Ten żył sobie dalej, i właściwie nadal żyje. Trochę upodobnił się do kreskówkowego Garfielda, ale nie pod względem charakteru. To ten sam, stary, dobry, wredny i sarkastyczny, rudy kocur.

 

Więc, jeśli kochacie Garfielda, zajrzyjcie na Garfield.com, i nawet nie zawracajcie sobie głowy nowymi bajkami o nim. Najwyżej możecie sobie obejrzeć stare kreskówki z Garfieldem na Youtube. Ewentualnie film z 2004 roku. I to by było na tyle.

 

A was zostawiam, z jakimś niewątpliwie zabawnym filmikiem z Garfieldem i jakimś Techno...

 

EDIT

Nie udało mi się znaleźć niz zabawnego z Garfieldem i Techno. Trudno...

 

 

Komiksy z Garfieldem znajdziecie na Garfield.com Polecam wam tą stronkę jest świetna!

komentarzy: 010 października 2014, 23:30

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl