avatar

DawidciOverlord Użytkownik gram.pl (Przodownik) ja.gram.pl/DawidciOverlord

Poniekąd Recenzje - Blackguards 2

Twórcy niestety nie za często serwują nam taktyczne RPGi, dlatego ilość nowych, całkiem przyzwoitych produkcji tego gatunku można zliczyć na palcach jednej ręki. Na szczęście Blackguards 2, choć wyprodukowane przez studio wyspecjalizowane w przygodówkach zalicza się do tego wąskiego grona.

 

Akcja rozgrywa się w kilka lat po wydarzeniach z poprzedniej części, w świecie zwanym Aventuria. Naszym głównym bohaterem zostaje Cassia, najpiękniejsza wśród bóstw, niewinna i dobra kobieta, żona króla, bezlitosnego Marwana. Wszystko rozpoczyna się od tego, że zostaje ona wtrącona przez swojego kochanego mężulka do lochów (nie ma to jak udane małżeństwo), powód tego czynu jest nieznany, można się tylko domyślać, ale raczej by nie skończyła tak marnie od jednego zdania „głowa mnie boli”. Spędziła tam osiem lat, spożywając jadowite pająki, czytając znalezioną książkę o tym jak być dobrym królem, a także poszukując wyjścia. Jej niskokaloryczna dieta wykrzywiła jej twarz, a całe jej ciało przepełniła rosnąca chęć zemsty. Gdy już udało jej się uciec, natychmiast zaczęła działać. Po oddaniu drobnych przysług i obiecaniu wielkich rzeczy, uzyskała trzech kompanów, a także grupkę najemników.

 

 

Każda z ważniejszych postaci ma swoją odrębną osobowość i nie są to bajeczne postaci, pragnące dobra na świecie, oferujące bezinteresownie pomoc każdej istotce. Nie mają ciepłych serc i czystych dusz, każdemu coś leży na sumieniu. Niezależnie od wszystkiego, najbardziej polubiłem Cassię - jest uparta, oschła, nie obchodzi jej to, że szanse na sukces są znikome. Postanowiła i nikt jej tego nie wybije z głowy, jednak wobec najbliższych wykazuje troskliwość i stara się zachować trochę dawnej siebie. Do naszych kumpli zalicza się typowy krasnolud, lubujący się w złocie, romantyczny magik, który przez swoje dekadenckie myśli stał się niewolnikiem oraz człowiek, pochodzący z czegoś na kształt indiańskiego plemienia, pragnący umrzeć w widowiskowy sposób, tak by znaleźć się na zawsze na kartach historii. Na czele najemników stoi fanatyk religijny, który w imię swojego boga morduje niewinnych ludzi.
 


Blackguards 2 nie jest liniowe, główne wydarzenia pozostają takie same, zaś to jak do nich dojdziemy zależy do nas, wybór może nie jest zbyt wielki, ale przynajmniej nie jesteśmy wszędzie prowadzeni za rączkę. Przeważnie polega to na tym, że wybieramy kolejność dokonywanych ataków, ale także podczas rozmów możemy wybrać w jaki sposób potraktujemy jeńców, będziemy puszczać niewinnych ludzi wolno czy może dokonywać masowych rzezi. Wiele to nie zmienia w rozgrywce, ale za to pozwala w ściślejszym stopniu określić charakter naszej bojowniczki. Na całą grę przypada jedynie jedna misja poboczna, a polega ona na pozbywaniu się buntowników z przejętych przez nas miast. Mimo, iż cały czas wiemy w jaki mniej więcej sposób będzie wyglądał punkt kulminacyjny, to zakończenie można uznać za bardzo dobre, nie ma tam żadnych wybuchów i nagłych zwrotów akcji. Spokojny i tragiczny epilog jest jak najbardziej na miejscu.

 

 

Jak to w tRPGach bywa, zdecydowaną większość gry zajmują bitwy. Pomiędzy nimi mamy trochę wolnego czasu na zakupy i treningi, ale o tym później. Przed każdą z walk wybieramy jednostki w nim uczestniczące, nasi bohaterowie są przeważnie automatycznie przydzieleni, więc jedynie z najemnikami można mieć jakiś dylemat. Wybór nie jest duży, gdyż posiadamy łuczników oraz ludzi uzbrojonych we włócznie albo miecze. Potem dochodzą jeszcze trzy klasy, które są bardziej wyspecjalizowane i zabójcze. W Blackguards 2 mamy do czynienia z walką w systemie turowym opartym na tym, który zawarty jest w fabularnej grze stołowej, The Dark Eye. Nasza postacie poruszają się po heksach, mając do wykonania jedno działanie na turę, niezależnie czy to będzie atak, czar czy wypicie mikstury. Większość starć, szczególnie tych początkowych przynosi wielkie trudności, każdy błąd wychodzi na wierzch, więc musiałem powtarzać niektóre walki nawet po kilka razy, ale gdy już się wciągnąłem, to nie było większych problemów. Każda wygrana przynosi ogromne korzyści liczone w złocie, ekwipunku, punktach umiejętności, a także w ulepszeniach dla naszych najemników. Mapa, po której mamy przyjemność się poruszać wygląda zachwycająco, jednakże trochę mnie zmartwił fakt, że obszar, na którym toczyła się rozgrywka był zdecydowanie mniejszy od tego co można był ujrzeć.

 

 

Drzewko ze zdolnościami jest podzielone na kilka części, jedna dotyczy tego w jakim stopniu postać potrafi się posługiwać określonymi rodzajami broni, w innych mamy czary, specjalnie ataki, a ostania gałąź zawiera rozwinięcia dla zdrowia, wytrzymałości, obrony, a także dla magii. W pierwszej połowie gry należy szczególnie pamiętać o rozdawaniu punktów pod nasze talenta, gdyż bez tego szanse na przegraną są ogromne. W przeciwieństwie do umiejętności, wachlarz przeciwników nie jest tak zróżnicowany, głównie walczymy ze Złotym Legionem. Największymi odchyleniami były wszelkiej maści chimery, zwierzęta i Stwórcy, których zdecydowanie można było nazwać Bossami tej gry, ale niestety była ich tylko piątka.

 


Lubię dłużej posiedzieć przy grze, szczególnie jeśli się czegoś wymaga od gracza, przejście Blackguards 2 zajęło mi trochę ponad 20 godzin, jak na RPGa nie jest to przyzwoity wynik, ale zbesztać tej produkcji za to nie mogę. Płynność rozrywki była na ogół stała, ale pod koniec gry, gdy na planszy roiło się od jednostek, gra potrafiła się ostro ścinać, a jedynym rozwiązaniem na tego typu przypadłość, było usunięcie z planszy kilku pionków. Nie dopatrzyłem się żadnych bugów, nie licząc migotania szczególnej tekstury - nie pojawiało się to często, ale ciut wkurzało. Najgorszym co spotkało mnie w tej grze była niemożność w pełni kontrolowania kamerki, przez co nie wszystko było widoczne i czasami trzeba było się trochę namęczyć, by coś zaznaczyć. Jeśli zaś chodzi o oprawę audiowizualną to też nie ma się do czego specjalnie przyczepiać. Nie jest to grafika rodem z Crysisa, ale nie razi też w oczy i jak na obecne standardy nie jest w tyle. O soundtracku również nic złego powiedzieć nie mogę, wchodził, jednym uchem, drugim wyskakiwał, ale muszę przyznać, że przyjemnie się słuchało lektora z akcentem niczym lokaj Alfred. Zauważyłem parę błędów w tłumaczeniu, a dokładniej kilka słówek jakby ku czci pamięci wersji angielskiej.

 

Blackguards 2 mogę polecić z czystym sumieniem każdemu kto pragnie pograć w porządnego tRPGa i nie boi się powtarzać walk. Nie zważając na niewielkie wady oraz niewielką ilości misji pobocznych, można stwierdzić, iż jest to bardzo dobry produkt. Oczywiście, byłbym bardziej usatysfakcjonowany gdyby moje działania miały większy wpływ na zakończenie, ale to szczegół.

 

 

komentarzy: 408 kwietnia 2015, 21:03

3 komentarze do tego wpisu:


Dragoon84 : 10 kwietnia 2015, 21:22

Nie szkopuł, ale szczegół ....
odpowiedz

DawidciOverlord : 10 kwietnia 2015, 21:34

W końcu, ktoś się odezwał :D
Dziękuję za wskazanie błędu, żyłem w przekonaniu, że jedno i drugie jest tym samym, natychmiastowo sprawdziłem znaczenie i błąd oczywiście zostanie natychmiastowo poprawiony.

odpowiedz

cubi7 : 12 kwietnia 2015, 11:55

Wszystko super,pięknie,ale bardzo nie podoba mi się ,że nie mogę stworzyć swojego bohatera. Nie chcę grać kobietą. BG1 to mistrzostwo świata,ale widzę,że kontynuacja już na wstępie mi nie siądzie. A szkoda, bo walki są bardzo trudne i to jest fajne.

odpowiedz

DawidciOverlord : 12 kwietnia 2015, 19:10

Wielka szkoda, ale niestety, nie można mieć wszystkiego.
Nie pamiętam kiedy ostatnio tyle satysfakcji przynosiły mi jakiekolwiek walki. Oczywiście, jeśli o to chodzi do Dark Souls porównania nie ma, ale i tak ukończenie bitwy sukcesem, którą powtarzało się kilka razy, przynosiło ogromne pokłady szczęścia.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl