avatar

DawidciOverlord Użytkownik gram.pl (Przodownik) ja.gram.pl/DawidciOverlord

Poniekąd Recenzje - Fallout 3

 

 

Każda gra ma swoje wady i zalety, ale czasami minusy przeważają. Takiemu tytułowi można wiele wybaczyć, ponieważ ma ponadprzeciętną fabułę albo inne elementy, przy których zapomina się o całej reszcie, niezależnie od tego jak jest zła. Niestety nie można tak zrobić z Falloutem 3. Może i nie jest aż tak źle, ale Bethesda mogła zrobić ciut więcej z tym tytułem.

Akcja początkowo rozgrywa się w Krypcie, schronieniu, które ma chronić ludzi przed śmiertelnymi skutkami apokalipsy. Od najwcześniejszych lat każdy jest uczony, że jest to jedyne bezpieczne miejsce, ale prawda jest trochę inna. Gra rozpoczyna się od porodu, jedyne co widać to nasz ojciec, po krótkiej rozmowie rodziców trzeba stworzyć własną postać. W tej chwili możemy wybrać imię, płeć, odcień skóry, a także przemodelować twarz. Po ukończeniu tego procesu, wracamy i wychodzimy na świat, niestety w związku z pewnymi komplikacjami dochodzi do śmierci matki. Mija rok, już jako niemowlak zaczynamy eksplorację pokoju i poznajemy tajniki S.P.E.C.I.A.L w formie książeczki dla małych dzieci. Jest to skrót od siedmiu najważniejszych statystyk: Strength – Siła, Perception – Percepcja, Endurance – Wytrzymałość, Charisma – Charyzma, Intelligence – Inteligencja, Agility – Zręczność, Luck – Szczęście. Następnie znowu dokonujemy przeskoku w czasu i mamy już 10 lat. Jest dzień naszych urodzin, w zwiąku z tym otrzymujemy Pip-Boya, urządzenie do kontrolowania niemalże wszystkiego co związnie jest z naszą postacią: życia, ekwipunku, a także umiejętności, oraz pierwszą broń. Wraz z Pip-Boyem zyskujemy możliwość słuchania muzyki charakterysycznej dla lat 40. i 50. XX wieku. Początkowo mamy tylko do wybrania dwie stacje, ale potem ich ilość może wzrosnąć poprzez wykonywanie misji. W wieku 16 lat możemy już rozdysponować punkty do umiejętności, a także wybrać talenty. Pierwszą, jak i drugą czynność powtarzamy za każdym razem gdy zyskujemy poziom za wystarczającą liczbę doświadczenia zdobytego na misjach i likwidacji przeciwników. Po ostatniej krótkiej przerwie w życiu, tym razem trwającej 3 lata, dowiadujemy się, że nasz ojciec uciekł z Krypty na zewnątrz, a naczelnik jest pochłonięty przez gniew z tego powodu i wysłał swoich podwładnych do naszej kwatery. Dzięki życzliwości naszej przyjaciółki, a jego córki, uciekamy, nie bez problemów, na Pustkowia. Jak się okazuje nie jest wcale tak żle, przeżyć się da, ale trzeba uważać na zabójcze promieniowanie oraz mutanty i inne nieprzyjazne stworzenia. Cel jest oczywisty, na tym nieznanym terenie, odnaleźć ojca.

Główny wątek Fallouta 3 jest całkiem niezły, aczkolwiek krótki, można go ukończyć w kilkanaście godzin. Poszukiwanie, po pewnym czasie, zamienia się w coś więcej, walkę o lepsze życie mieszkańców Pustkowi, wolnego od niebezpieczeństw. Niestety większość czasu zjamuje nam chodzenie po nieprzyjaznym obszarze, od czasu do czasu walka, ale i jej nie ma zbyt dużo. Mimo, iż istnieje takie coś jak szybka podróż, nie przydaje się zbytnio, gdyż przeważnie podążamy w nieodkryte miejsca, które wyglądają najczęściej jak te już znane, jedynie miasta się od siebie różnią, ale jest ich tylko kilka.

Bardzo zasmuciła mnie ilość misji pobocznych z jakimi miałem do czynienia. Myślałem, że będzie to gra bardziej cRPGo podobna, będzie ich kilkaset albo chociaż kilkadziesiąt, a nie kilkanaście. Ich długość jest niczego sobie, można przy jednej spędzić do godziny, ale i tak nie jest dość satysfakcjonujące, mimo ich całkiem wysokiej jakości. Sytuację poprawiają dodatki, które mogą wydłużyć długość nawet do 20 godzin, a także fanowskie mody, sam kilka przetestowałem i szczerze powiedziawszy jestem zadowolny.

Na pewno mocną stroną Fallouta jest ilość możliwości wyboru, jest ich multum. Pojawiają zawsze gdzie się tylko da, więc przy każdej misji i rozmowie. Warto wspomnieć o misji z bombą atomową umiejscowioną w pierwszym napotaknym mieście, można było postąpić słusznie i ją rozboić, szatańsko źle i ją rozbroić albo mieć w nosie wszelkie propozycje i zostawić ją w takim stanie jakim się ją zobaczyło początkowo. Za wszelki czyn otrzymujemy punkty karmy, która określa nasz poziom świętości bądź też bestialstwa. Niektóre możliowści wyboru pojawiają się tylko gdy mamy dość wysoko rozwiniętą zdolność, atrybut albo poziom karmy, co pozwala nam na wykonianie skuteczniejszych akcji.

Do dyspozycji mamy szeroki wachlarz broni, od broni palnej (jakiejkolwiek sobie nie zażyczymy) do białej, w tej kategorii znajdują się sztylety oraz miecze, ale także narzędzia hydrauliczne, kastety i szpony. Broń i zbroja, niezależnie od materiału z jakiego są zrobione, po jakimś czasie się psują. Ich celność, zdolności absorbowania obrażeń i obrażenia się zmniejszają. By temu zaradzić trzeba dokonać naprawy, są na to dwa sposoby: samemu, za pomocą innego podobnego przedmiotu albo można też znaleźć odpowiedniego handlarza, który zrobi to za nas, ale przestrzegam, że koszty są ogromne.

Podczas walki jest możliwość skorzystania z systemu V.A.T.S, który sprawia, że nie ma wroga, który by miał z nami jakieś szanse. Spowalnia on czas i umożliwia wybranie części ciała, w którą ma być wycelowany. Punkty VATS odnawiają się co jakiś czas, więc nie trzeba ich przeznaczać tylko na potężniejsze stwory. Ważną rolę w F3 odgrywają przedmioty lecznicze, bez nich by się nie obyło, ponieważ w czasie otrzymywania obrażeń nie tylko zmniejsza się nasz stan żywotności, ale także nasze ciało jest w coraz gorszym stanie. By nie doprowadzić do śmierci, z tego albo innego powodu, trzeba nawet czasami skorzystać z narkotyków, ale zażywanie ich w nadmiernych ilościach może doprowadzić do uzależnienia, co sprawia, że trzeba je regularnie brać, by nie zginąć od ich braku.

Świat, jak już wcześniej wspomniałem jest spory, ale nie ma prawie czego odkrywać. Większość wnętrz wygląda tak samo, a na zewnątrz też prawie to samo. Na początku ten postapokaliptyczny klimat jest nawet ciekawy, pustki, a jeśli coś jest to w stanie rozpadu. Po jakimś czasie mi się to przejadło. Tę sytuację trochę ratuje towarzysz, gdyż nie trzeba podróżować samemu. Za "drobną" opłatą można naprzykład zaprzyjaźnić się z Jerychem, który urozmaica drogę swoją "kulturalną" gadką. Może też pomóc pozbyć się kilku mutantów, robiąc to z wielką przyjemnością.

Fallout 3 da się lubić, ale mogłoby byś lepiej gdyby fabuła nie była tak krótka, a misji pobocznych nie było tak mało. Świat jest zbyt pusty, wiem, że to trochę dziwne stwierdzenie, patrząc na to w jakich czasch się ta historia rozgrywa, ale i tak było za mało elementów, które mogły mnie zaciekawić, wciągnąć. Sprawy nie polesza ilość bugów, z którymi trzeba się użerać. Nudne wrażenie zaciera z lekka ilość wyborów, a także towarzysz oraz system rozwoju postaci.

komentarzy: 309 sierpnia 2014, 20:05

2 komentarze do tego wpisu:


Demi23 : 11 sierpnia 2014, 18:28

Ja nie narzekałem na misje poboczne. Nie jest ich aż tak mało i zawsze jest co robić. No ale największym plusem gry jest klimat. Chodzenie po pustkowiach i zwiedzanie ruin miast było cholernie wciągające. Jednak wolę New Vegas, gdzie ten klimat jest jeszcze lepszy. ;)
odpowiedz

GThor : 19 sierpnia 2014, 20:53

Falloucie 3 wraz dodatkami spędziłem ~220h zwiedzając każdy zakamarek i zadań było sporo. Może to wrażenie o niewielkiej ilości questów pobocznych bierze się z tego, że nie każdy quest trafia do głównego dziennika. Zdecydowanie jest co robić.
F3 to bardzo udana gra, jak dla mnie klimatem lepsza od F:NV (tam jest za dużo westernu :/).

odpowiedz

DawidciOverlord : 19 sierpnia 2014, 21:58

Każdy ma inne odczucia. Mi się nie za bardzo spodobało, Tobie bardzo. A może nie za szukałem i dla tego mam takie wrażenie. W Falloucie 3 questy nie rzucają się w oczy.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl