avatar

GustavovySAJT Użytkownik gram.pl (Obywatel) ja.gram.pl/GustavovySAJT

Guild Wars 2 - Walka

guild_wars 2, Walka, Gustav, gustavovyvlog, GustavovySAJT

 

            Mechanika walki jest bowiem prosta i intuicyjna. Wystarczy kliknąć myszką przeciwnika dwa razy lub kliknąć go a następnie umiejętność na pasku i voila. Jest on obsypywany teraz ciosami ciężkich mieczy, ognistymi kulami czy innymi strzałami bądź klątwami.
            Twórcy, mając na uwadze, że potyczki to jeden z głównych filarów zabawy, wprowadzają nas w nie powoli. Nie musisz więc się bać, że w ciągu 30 minut będziesz musiał, Czytelniku, opanować kilkanaście strategii bądź zasad. Jednocześnie szybko stawisz czoła dosyć widowiskowym przeciwnikom, co podsyca apetyt na dalszą grę oraz szlifowanie wojaczki.
            Interfejs gry jest przejrzysty. Pozwala to się skupiać na strategii. Unika się rozproszenia wynikającego z poszukiwania ikony pośród wielu, wielu innych. Do dyspozycji oddano nam 4 umiejętności związane z obecnie używaną bronią. Są one różne dla różnych profesji. Po prawej stronie znajdziemy kolejne 4 plus 1 oddzieloną – elitarną. 5 ostatnich odblokowuje się po uzyskaniu pewnego postępu w grze. Oznacza to, że w momencie gdy je posiądziemy, będziemy już dobrze „ogarniać” mechanikę walki. Nad pierwszymi 4, które opisałem, jest jeszcze pasek 4 kolejnych. Mają one związek głównie z profesją. Dostęp do nich również wymaga postępu w grze.
            Podsumowując, na początku zabawy będziemy kontrolować około 6 umiejętności jednocześnie. Jest to naprawdę nie dużo. Należy też wziąć pod uwagę fakt, że jedna z umiejętności musi być lecząca (w grze każda profesja leczy się sama, nie ma healera). To tak jakby odjąć jedną. Jednocześnie te 6 umiejętności na początku gry te nie jakieś wybitne osiągnięcie Arenanet, wiele gier przed Guild Wars 2 posiadało tą cechę. Jednak warto docenić łatwość z jaką można wejść do świata wspomnianych twórców.
            Zaznaczyłem, że w Guild Wars 2 nie istnieje żadna profesja, której mechanika była projektowana w myśl słowa „lecz”. Co bardziej kąśliwi zaznaczyliby, że Guardian posiada szereg zdolności, które ochraniają, wzmacniają czy nawet leczą towarzyszy. Tak odczuwają tą profesje Ci ludzie, podobnie odczuwam ją ja. Co do wpływu, mocy i efektywności jego umiejętności leczących nie jestem pewien. Jestem jednak pewien, że mimo tego twórcy usunęli z mechaniki healera – postać leczącą. Guardian, strażnik może teraz pełnić rolę co najwyżej tanka i taką, z tego co wiem, pełni. Healerem nie będzie bo po pierwsze zadaje duże obrażenia (jak każda profesja GW2), a to nie jest cecha, którą nadaje się healerom. Po drugie twórcy będą czuwać nad swoimi założeniami – czyli w konsekwencji nie dopuszczą aby umiejętności Guardiana przeniosły nas w przeszłość, do czasów MMO ery World of Warcraft.
            Leczenie postaci jest bardziej elastyczne i mniej globalne. Globalne w tym rozumieniu, że tradycyjny healer potrafił utrzymywać przy życiu inne postaci i siebie przez wiele minut. Wskrzeszanie tych samych podmiotów było równie częstą praktyką. W pewnych momentach prowadziło to do monotonii i naciągania zasad „fizyki” tych i tak nierealnych światów do momentu w którym patrzyliśmy na te zajścia z rezerwą. Obecnie każda profesja posiada umiejętność, którą leczy siebie lub sprzymierzeńca. Nie można robić również tego zbyt często. I dobrze!
            Gdy polegniemy mamy kilkanaście sekund by się wyratować wciskając specjalne umiejętności, które pojawiają się na ekranie. Jeżeli dobrze nam pójdzie, to wrócimy do świata żywych.
            
Walka w grach MMO często sprowadza się do tworzenia ściśle określonego zestawu umiejętności, które później klikamy w odpowiedniej kolejności i odpowiednim czasie. Grając np. w Guild Wars, Trickster Online, Ragnarok Online miałem wrażenie, że moja odpowiedź na jakieś zjawisko w świecie gry jest mocno ograniczona. W zasadzie wszystko opierało się na wcześniej wspomnianych umiejętnościach. W World of Warcraft gdy ktoś wytrzelił we mnie kulę ognia, to mimo, że ją ominąłem, to i tak otrzymałem obrażenia... Dodatkowo rozgrywka często przybierała obraz 2 postaci stojących na przeciw siebie, robiących czynności z pierwszej linijki tego akapitu.
     W Guild Wars 2 sprawa ma się nieco lepiej. Po pierwsze nasz zestaw umiejętności może być cały czas modyfikowany poza walką. To nie nowość. Nowością jest natomiast to, że podczas walki możemy zmieniać bronie, a tym samym 4 podstawowe umiejętności! To nadaje już rozgrywce nutkę elastyczności, dynamizmu i świeżości.
     Drugą sprawą jest to, że w GW2 ruch to zdrowie :) Znajomy grający w WoW również zwrócił mi uwagę, że ludzie w świecie Azeroth przez stanie w miejscu często zbierają ogromne ilości obrażen. Jednak było to ważne głównie w instancjach, gdzie od poczynan jednostki zalezalo powodzenie misji dla calej grupy. Wydaje mi się, że w GW2 nacisk na to położony jest cały czas. Nie ma miejsca na okładanie się i stanie w miejscu. Przeciwnicy dysponują wieloma czarami działającymi w ściśle określonym obszarze, czasem trzeba uciekać przed większą grupą, czasem zmieć pozycję by lepiej obrać cel, jeszcze innym razem atakować podchodami do czasu odnowy umiejętności. Do tego wszystkiego dodaj, drogi Czytelniku, unikanie pocisków dystansowych.
     W słowie walka kryje się 2 walczących. Bo jeżeli 1 osoba walczy ze sobą, to jest samobójstwo. Albo jest wyjątkowo nieudolna.
     W każdym razie dużą część trzeciej bety GW2 spędziłem grając z moim znajomym mikilysem. Tworzenie drużyny jest bardzo proste. Miłą opcją jest możliwość przenoszenia się do naszego kompana. Nie chodzi tutaj o przeniesienie się do jego lokacji, tylko tak jakby  dystryktu... Podejrzewam, że w becia nie wszystkie serwery były uruchomione, więc działały jakby 2 instancje tego samego świata. Jeżeli graczy było za dużo, to trafiało się do nadmiaru (overflow). Wspomniana opcja ograniczała ten problem.
     Co do samej zespołowej gry, to jest ona bardzo przyjemna. Gra się efektywniej i ciekawej. Czuje się większe bezpieczeństwo. Warto zaznaczyć, że można razem wykonywać zadania fabularne, nawet jeśli nasi współgracze je ukończyli lub w ich linii fabularnej występują zupełnie inne. Wynika stąd, że inni mogą być pomocą po prostu zainteresowani. Np. jeżeli chcą poznać historie rasy, którą nigdy nie zagrają. Nie należy natomiast liczyć na jakieś dodatki z tytułu grania w drużynie typu więcej doświadczenia lub jakiegoś surowca.
W grze miałem też krótki epizod z PvP (gracz kontra gracz) w trybie Świat kontra Świat. Polegało to na tym, że o dominacje na mapie walczyły 3 serwery. Oczywiście reprezentowałem swój. Grałem z moją koleżanką Aukarią. Gdy weszliśmy do gry byliśmy już nieco na przegranej pozycji, przynajmniej tak mówiły statystyki. Niestety walki wyglądały tak, że zawsze trafialiśmy na grupy ~8 przeciwników. Mieliśmy kilka podejść, jednak na dużo się nie zdały.
     Więc o ile wejście w grę w trybie PvE (gracz kontra otoczenie) jest przyjemne, proste i intuicyjne, to PvP wydaje się trudne, wymagające więcej czasu i informacji. Na pewno niebagatelne znaczenie mają tutaj szczegółowe atrybuty ekwipunku, jak również aplikowanie rozmaitych znaków na run na owe.
Słowem występu, walka jest barokowa, pełna, soczysta. To to co widzieliście w swoich ulubionych grach MMO w bardziej dynamicznej formie. Przyjemna i prosta. W trybie PvP wymagająca jednak solidniejszego przygotowania.

0

 

Pierwszą rzeczą jaką opiszę w związku z Guild Wars 2 jest walka. Zostajemy w nią wrzucani z biegu, zaraz po zakończeniu intra tworzenia postaci. W tym momencie o naszą uwagę zaczynają walczyć różnorakie porady pojawiające się na ekranie. Próbują one wprowadzić nas w mechanikę starć w świecie Tyrii. Czy jednak są one bardzo potrzebne? Nie!

Mechanika walki jest bowiem prosta i intuicyjna. Wystarczy kliknąć myszką przeciwnika dwa razy lub kliknąć go a następnie umiejętność na pasku i voila. Jest on obsypywany teraz ciosami ciężkich mieczy, ognistymi kulami czy innymi strzałami bądź klątwami.

Twórcy, mając na uwadze, że potyczki to jeden z głównych filarów zabawy, wprowadzają nas w nie powoli. Nie musisz więc się bać, że w ciągu 30 minut będziesz musiał, Czytelniku, opanować kilkanaście strategii bądź zasad. Jednocześnie szybko stawisz czoła dosyć widowiskowym przeciwnikom, co podsyca apetyt na dalszą grę oraz szlifowanie wojaczki.

 

0

 

Interfejs gry jest przejrzysty. Pozwala to skupić się na strategii. Unika się rozproszenia wynikającego z poszukiwania ikony pośród wielu, wielu innych. Do dyspozycji oddano nam 4 umiejętności związane z obecnie używaną bronią. Są one różne dla różnych profesji. Po prawej stronie znajdziemy kolejne 4 plus 1 oddzieloną – elitarną.  Te 5 odblokowuje się po uzyskaniu pewnego postępu w grze. Oznacza to, że w momencie gdy je posiądziemy, będziemy już dobrze „ogarniać” mechanikę walki. Nad pierwszymi 4, które opisałem, jest jeszcze pasek 4 kolejnych. Mają one związek głównie z profesją. Dostęp do nich również wymaga postępu w grze.

Na początku zabawy będziemy kontrolować około 6 umiejętności jednocześnie. Jest to naprawdę nie dużo. Należy też wziąć pod uwagę fakt, że jedna z umiejętności musi być lecząca (w grze każda profesja leczy się sama, nie ma healera). To tak jakby odjąć jedną. Jednocześnie te 6 umiejętności na początku gry te nie jakieś wybitne osiągnięcie Arenanet, wiele gier przed Guild Wars 2 posiadało tą cechę. Jednak warto docenić łatwość z jaką można wejść do świata wspomnianych twórców.

 

0

 

Zaznaczyłem, że w Guild Wars 2 nie istnieje żadna profesja, której mechanika była projektowana w myśl słowa „lecz”. Co bardziej kąśliwi zaznaczyliby, że Guardian posiada szereg zdolności, które ochraniają, wzmacniają czy nawet leczą towarzyszy. Tak odczuwają tą profesje Ci ludzie, podobnie odczuwam ją ja. Co do wpływu, mocy i efektywności jego umiejętności leczących nie jestem pewien. Jestem jednak pewien, że mimo tego twórcy usunęli z mechaniki healera – postać leczącą. Guardian, strażnik może teraz pełnić rolę co najwyżej tanka i taką, z tego co wiem, pełni. Healerem nie będzie bo po pierwsze zadaje duże obrażenia (jak każda profesja GW2), a to nie jest cecha, którą nadaje się healerom. Po drugie twórcy będą czuwać nad swoimi założeniami – czyli w konsekwencji nie dopuszczą aby umiejętności Guardiana przeniosły nas w przeszłość, do czasów MMO ery World of Warcraft.

Leczenie postaci jest bardziej elastyczne i mniej globalne. Globalne w tym rozumieniu, że tradycyjny healer potrafił utrzymywać przy życiu inne postaci i siebie przez wiele minut. Wskrzeszanie tych samych podmiotów było równie częstą praktyką. W pewnych momentach prowadziło to do monotonii i naciągania zasad „fizyki” tych i tak nierealnych światów do momentu w którym patrzyliśmy na te zajścia z rezerwą. Obecnie każda profesja posiada umiejętność, którą leczy siebie lub sprzymierzeńca. Nie można robić również tego zbyt często. I dobrze!

Gdy polegniemy mamy kilkanaście sekund by się wyratować wciskając specjalne umiejętności, które pojawiają się na ekranie. Jeżeli dobrze nam pójdzie, to wrócimy do świata żywych.

 

 

Walka w grach MMO często sprowadza się do tworzenia ściśle określonego zestawu umiejętności, które później klikamy w odpowiedniej kolejności i odpowiednim czasie. Grając np. w Guild Wars, Trickster Online, Ragnarok Online miałem wrażenie, że moja odpowiedź na jakieś zjawisko w świecie gry jest mocno ograniczona. W zasadzie wszystko opierało się na wcześniej wspomnianych umiejętnościach. W World of Warcraft gdy ktoś wytrzelił we mnie kulę ognia, to mimo, że ją ominąłem, to i tak otrzymałem obrażenia... Dodatkowo rozgrywka często przybierała obraz 2 postaci stojących na przeciw siebie, robiących czynności z pierwszej linijki tego akapitu.

W Guild Wars 2 sprawa ma się nieco lepiej. Po pierwsze nasz zestaw umiejętności może być cały czas modyfikowany poza walką. To nie nowość. Nowością jest natomiast to, że podczas walki możemy zmieniać bronie, a tym samym 4 podstawowe umiejętności! To nadaje już rozgrywce nutkę elastyczności, dynamizmu i świeżości.

Drugą sprawą jest to, że w Guild Wars 2 ruch to zdrowie :) Znajomy grający w WoW również zwrócił mi uwagę, że ludzie w świecie Azeroth przez stanie w miejscu często zbierają ogromne ilości obrażen. Jednak było to ważne głównie w instancjach, gdzie od poczynań jednostki zalezalo powodzenie misji dla całej grupy. Wydaje mi się, że w GW2 nacisk na to kładziony jest cały czas. Nie ma miejsca na okładanie się i stanie w miejscu. Przeciwnicy dysponują wieloma czarami działającymi w ściśle określonym obszarze, czasem trzeba uciekać przed większą grupą, czasem zmieć pozycję by lepiej obrać cel, jeszcze innym razem atakować podchodami do czasu odnowy umiejętności. Do tego wszystkiego dodaj, drogi Czytelniku, unikanie pocisków dystansowych.

 

0

 

W słowie walka kryje się 2 walczących. Bo jeżeli 1 osoba walczy ze sobą, to jest samobójstwo. Lub jest wyjątkowo nieudolna.

W każdym razie dużą część trzeciej bety Guild Wars 2 spędziłem grając z moim znajomym mikilysem. Tworzenie drużyny jest bardzo proste. Miłą opcją jest możliwość przenoszenia się do naszego kompana. Nie chodzi tutaj o przeniesienie się do jego lokacji, tylko tak jakby  dystryktu... Podejrzewam, że w becie nie wszystkie serwery były uruchomione, więc działały jakby 2 instancje tego samego świata. Jeżeli graczy było za dużo, to trafiało się do nadmiaru (overflow). Wspomniana opcja ograniczała ten problem.

Co do samej zespołowej gry, to jest ona bardzo przyjemna. Gra się efektywniej i ciekawej. Czuje się większe bezpieczeństwo. Warto zaznaczyć, że można razem wykonywać zadania fabularne, nawet jeśli nasi współgracze je ukończyli lub w ich linii fabularnej występują zupełnie inne. Wynika stąd, że inni mogą być pomocą po prostu zainteresowani. Np. jeżeli chcą poznać historie rasy, którą nigdy nie zagrają. Nie należy natomiast liczyć na jakieś dodatki z tytułu grania w drużynie typu więcej doświadczenia lub jakiegoś surowca.

 

 

W grze miałem też krótki epizod z PvP (gracz kontra gracz) w trybie Świat kontra Świat. Polegało to na tym, że o dominacje na mapie walczyły 3 serwery. Oczywiście reprezentowałem swój. Grałem z moją koleżanką Aukarią. Gdy weszliśmy do gry byliśmy już nieco na przegranej pozycji, przynajmniej tak mówiły statystyki. Niestety walki wyglądały tak, że zawsze trafialiśmy na grupy ~8 przeciwników. Mieliśmy kilka podejść, jednak na dużo się nie zdały.

Więc o ile wejście w grę w trybie PvE (gracz kontra otoczenie) jest przyjemne, proste i intuicyjne, to PvP wydaje się trudne, wymagające więcej czasu i informacji. Na pewno niebagatelne znaczenie mają tutaj szczegółowe atrybuty ekwipunku, jak również aplikowanie rozmaitych znaków czy run na niego.

 

0

 

Słowem występu, walka jest barokowa, pełna, soczysta. To to co widzieliście w swoich ulubionych grach MMO w bardziej dynamicznej formie. Przyjemna i prosta. W trybie PvP wymagająca jednak solidniejszego przygotowania.

 

*Materiał na podstawie wrażeń z 3ciej bety Guild Wars 2:
 Guild Wars 2 (trzecia beta) - Gustavovy plejGEJM

komentarzy: 002 sierpnia 2012, 16:29

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl