avatar

Zosov Konsul ja.gram.pl/Zosov

Patema Inverted, czyli zabawa grawitacją. [Filmy/Anime]

film, Anime, recenzja, ciastka

Niezbyt często zdarza mi się oglądać filmy i tyczy się to zarówno produkcji "normalnych", jak i tych animowanych, również japońskich. Do Patemy podszedłem z raczej sporą ostrożnością, na spokojnie i nie oczekując zbyt wiele. Dlaczego? Ano dlatego, że moje ostatnie doświadczenia w tym gatunku wiążą się z produkcjami, które zawiesiły poprzeczkę dosyć wysoko - z produkcjami studia Ghibli, które od pewnego czasu powoli nadrabiam i byłem pewny, że porównywanie czegokolwiek do nich może mi tylko zaszkodzić. Jak się jednak okazało, moje obawy były zdecydowanie niepotrzebne.

2

Sakasama no Patema, czy jak kto woli - Patema Inverted, to zeszłoroczna produkcja, która już na początku pozwala widzowi stwierdzić, że to jest "tego rodzaju" animacja. Przez "tego rodzaju" mam na myśli porównanie do tych wszystkich solidnych, japońskich filmów animowanych, które nie niosą ze sobą zbyt wartkiej akcji, wybuchów, itp., lecz masę ciepłych emocji... plus jakieś przesłanie w bonusie. W skrócie - robią to, w czym kiedyś palmę pierwszeństwa miały hity Disneya. I jakkolwiek ten konkretny film, pod względem kilku aspektów ustępuje perełkom swojego gatunku, to pozostałymi aspektami równie wiele nadrabia. Szczególnie w oczy rzuca się idea przewodnia, czyli właśnie grawitacja.

Motyw mimo wszystko jest dosyć oklepany - mamy Romeo i mamy Julię, którzy pochodzą ze zwaśnionych rodów. Rolę męską odgrywa w tym wypadku Age, z pozoru nijaki chłopaczyna, który, tak jak wszyscy w jego wieku zasuwa co dzień do szkoły. Problem jest tylko taki, że jego światem rządzi dyktator, który ustala co najmniej mocno rygorystyczne zasady i, jak każdy dyktator, panicznie obawia się sprzeciwu, który skutecznie, szybko i bez skrupułów usuwa. Jedyna zaleta tego wszystkiego to rozwój technologiczny, który ewidentnie się w tej społeczności rozwinął i zakorzenił. Rolę żeńską odgrywa Patema - z pozoru całkiem niezbyt nijakie dziewczę, które żyje pod ziemią. Tak, pod ziemią, w sieci tuneli, wraz z wieloma innymi ludźmi, którzy traktują się nawzajem jak wielką rodzinę i w warunkach o wiele gorszych, niż te "na górze". A jakby tego było mało, jej "gatunek" zwrócony jest stopami do powierzchni. I tutaj zaczynamy całą zabawę.

2

Od momentu, w którym wspomniana dwójka po raz pierwszy się spotyka, co rusz zmuszeni jesteśmy trochę ruszyć głową... w przenośni i dosłownie. Ludzie żyjący na powierzchni niezbyt przepadają za gośćmi spod spodu, do tego stopnia, że starsze pokolenia starają się wręcz zatrzeć jakiekolwiek dowody ich istnienia. Można więc sobie szybko wydedukować, jakim zaskoczeniem jest dla Age'a, gdy po raz pierwszy widzi na własne oczy dziewczynę, spadającą... w górę. I tutaj właśnie zaczyna się manipulowanie perspektywą, co wbrew pozorom wychodzi filmowi na dobre - pozwala to o wiele bardziej przywiązać się do każdej z postaci i pojąć jej punkt widzenia. Przeciętny widz odruchowo utożsamiłby się z tymi, którzy żyją"normalnie"... zresztą odniesienie "inverted" w stosunku do Patemy i jej podobnych jest stosowane na porządku dziennym. Wraz z postępem fabuły różnica ta jest skutecznie zacierana, Patema zaczyna wyglądać całkiem słodko w tej swojej odwróconości, a my zaczynamy rozumieć obie strony konfliktu i razem z nimi poznawać całą sytuację.

Właśnie pokonywanie barier międzykulturowych jest tutaj głównym motywem, czekającym na widza. Jest to co prawda już morał dosyć oklepany, ale przedstawiony w sposób świeży i przez to też lepiej przyswajalny. Age, który ukrywa przypadkową turystkę, staje się postacią o wiele ciekawszą, niż można się było spodziewać. Wyłamuje się ze schematu, który swoją nienawiścią do "odwróconych" narzuca dyktatura. Poznaje zupełnie inne spojrzenie na świat, a ostatecznie dochodzi do wniosku, że to ten na pozór normalny może być inny i dziwaczny. Podobnie zresztą jest w przypadku Patemy - zaspokaja ciekawość, z jednej strony potwierdzając swe obawy w stosunku do życia na powierzchni, ale też dostrzegając w nim zalety. Mamy też standardowy kontrast pomiędzy społecznością oschłą, sztywną, zamkniętą na siebie nawzajem a jedną, wspierającą się, wielką rodziną. Mamy też wspomnianego dyktatora, który żyje w strachu, ale ukrywa to pod grubą warstwą bezwzględności. Mamy też drugie dno, które absolutnie wywraca wszystko do góry nogami... nomen-omen. Jeżeli więc chodzi o fabułę, to zapewniam, że jest ciekawie.

2

Co zaś się tyczy oprawy - nie jestem w tych sprawach specem. Fakt jest taki, że film wciąga wystarczająco, by nie mieć najmniejszych pretensji do animacji, wyglądu postaci, czy muzyki. Gdyby się jednak skupić na którymś z tych aspektów... cóż, nadal nie jest źle. Tła są naprawdę pierwyj srot, a niektóre momenty są nawet warte ustawienia na tapetę. Wygląda to po prostu ładnie, chociaż głównie tyczy się to wyłącznie teł. Niemniej jednak jest na czym zawiesić oko. Podobnie jest też z muzyką, która waha się pomiędzy dosyć nijakimi, nowoczesnymi melodiami a świetnymi, klasycznymi brzmieniami. I to właśnie te drugie, gdy już się pojawiają, wpasowują się według mnie w klimat filmu o wiele lepiej. Z całości chyba najbardziej wybija się motyw przewodni, który też możemy na spokojnie przesłuchać podczas napisów końcowych - oddaje w pełni ogólny charakter fabuły i jest naprawdę przyjemny.

Czym więc Patema Inverted minusuje? Tak naprawdę to niczym szczególnym. Jest to dobra produkcja, w dodatku na tyle mało zjapońszczona, że z pewnością łatwo przyswoi sobie ją każdy, kto tylko ma na to ochotę. Brakuje w tym wszystkim jednak jakiegoś silnego wpływu na odbiorcę, czegoś, co pozwoli zapamiętać historię i bohaterów na dłużej. Nie zostawia to po sobie ani wielkiego mindfucka w stylu psycho-drama, ani też pustki w stylu typowych romansideł, co dla niektórych może oznaczać miałką i nijaką papkę, jednak w przypadku Patemy nie ma najmniejszych podstaw, by tak sądzić. Ten film potrafi obronić się sam, potrafi sprostać oczekiwaniom, jakie mogą się pojawić na pierwszy rzut oka i nie potrzebuje zachęty w stylu "dajcie szansę", bo jest na to zbyt dobry.

Tyle z mojej strony. Zostawiam was z tą oto nutką do przesłuchania.

 

komentarzy: 1008 czerwca 2014, 15:03

5 komentarzy do tego wpisu:


Inferno0009 : 08 czerwca 2014, 15:28

Dodane do listy oczekujących.
odpowiedz

Oxva : 08 czerwca 2014, 16:39

Zachęciłeś mnie do obejrzenia tego tytuły.
odpowiedz

Zosov : 08 czerwca 2014, 16:43

Cieszę się niezmiernie. :)
odpowiedz

Kadaj : 08 czerwca 2014, 16:54

Dodałbym do listy oczekujących, ale to stara jędza która tylko bierze, a nic nie oddaje. ;p
odpowiedz

larkson : 08 czerwca 2014, 22:15

Fajne fajne, ale nie dla mnie. Nie lubię takich historyjek
odpowiedz

Pawciu45 : 08 czerwca 2014, 23:02

No patrz przypomniałeś mi, że we zeszłym roku czytałem o tym na necie i zapisałem sobie w pamięci, żeby to obejrzeć, ale zapomniałem kompletnie. Będe musiał obejrzeć.
Ps. gdzie na forum był ten poradnik do przerabiania GS kodem programistycznym, bo nie mogę sobie przypomnieć i go znaleźć.
odpowiedz

Zosov : 08 czerwca 2014, 23:10

Nie mam zielonego pojęcia, na oczy tego poradnika nie widziałem. :P
odpowiedz

Pawciu45 : 09 czerwca 2014, 15:20

To jak przerabiasz gramsajt. Tylko graficznie ?
odpowiedz

Zosov : 09 czerwca 2014, 15:37

Trochę html, trochę więcej css, ale to na razie prototyp.
odpowiedz

Zosov : 09 czerwca 2014, 15:41

Resztę opisałem Ci na PW.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl