avatar

Snafu Użytkownik gram.pl (Delegat) ja.gram.pl/Snafu

Krótka wizyta w Dubaju- recenzja Spec Ops: The Line

Spec Ops: The Line, Spec Ops

                          

Bywają gry, które pomimo tego że są dobre jakoś omijają nasze komputery osobiste. No dobra, sam mam taką „kupkę wstydu” w skład której wchodzą min: Alan Wake, Dying Light, Metro Last Light czy Splinter Cell Blacklist. Wymieniać mógłbym mnóstwo, ale to akurat te gry są obecnie zainstalowane na dysku i czekają na swoją kolej, na ogranie które nie wiadomo kiedy nadejdzie. W każdym razie, dzisiaj ta „kupka” zmniejszyła się o bez wątpienia zapadający w pamięć tytuł, czyli Spec Ops The Line.

 

Ciężko wypowiadać się na temat aspektów technicznych bo gra wyszła w 2012 roku, czyli skok technologiczny do teraz był nie mały. Niemniej, gra nie zestarzała się w znaczącym stopniu. Owszem, niektóre mechaniki są dosyć toporne, postać czasem nie wykonuje zamierzonych ruchów ale ogółem nie utrudnia to w żaden sposób rozgrywki. Spec Ops: The Line jest strzelaniną trzecioosobową zatem najważniejszy element czyli strzelanie jest zrobione na wysokim poziomie. Czuć moc broni, zmianę dzierżonej pukawki odczujemy od razu, bo każda zachowuję się trochę inaczej.  Będąc przy orężu, warto wspomnieć że nie mamy tutaj dużego wyboru, w nasze zmęczone wojskowe ręce wpadną takie narzędzia śmierci jak nieśmiertelne AK-47, M4A1 czy Desert Eagle, oprócz tego przyjdzie nam także prowadzić ogień z działa umiejscowionego w helikopterze. Choć arsenał nie jest ogromny, to jego rozmiar jest fabularnie wytłumaczony, więc nie należy tego traktować jako wady.

                            

Graficznie produkcja firmy Yager prezentuje się dobrze, brak tutaj wodotrysków a panorama wyniszczonego Dubaju wygląda po prostu poprawnie. Dodatkowo, używanie lunet przybliżających obnaża wiele tekstur tragicznie niskich rozdzielczości które wyglądają tak, jakby do końca się nie wczytały. Jednak najczęściej nie zwracamy uwagi na te detale, bo nie rozgrywką i nie grafiką Spec Ops: The Line się broni. Oj, nie…           

                            

Fabuła to zdecydowanie najmocniejsza strona przygód kapitana Walkera. Jest momentami zaskakująca i przede wszystkim, nie jest to coś, z czym mamy do czynienia zazwyczaj. Nie ma tutaj tak charakterystycznego dla podobnych produkcji patosu, ukazującego bohaterstwo i męstwo amerykańskich żołnierz. Obraz jest zdecydowanie gorszy i bardziej dosadny. Samo menu główne wita nas ponurym, zniekształconym hymnem Stanów Zjednoczonych oraz odwróconą flagą, symbolizującą skrajne niebezpieczeństwo. Dowodzimy trzyosobową drużyną Delty w skład której wchodzą: główny bohater- wcześniej wspomniany Walker, sierżant Adams i Lugo. Wszyscy trzej zdają się być zgraną ekipą, potrafiącą stawić czoła nie tylko wrogim oddziałom, ale także całemu zniszczonemu Dubajowi. Wbrew pozorom, fabuła jest dość zawiła i nie wiadomo kto tak naprawdę jest tym złym i z kim walczymy. Z czasem się tego dowiadujemy ale to i tak niezbyt wiele wyjaśnia. Rozgrywkę zaczynamy wiedząc niewiele, nasza drużyna ma stosunkowo łatwy i klarowny cel- pomóc w ewakuacji ludności w Dubaju. Sprawa jednak się szybko komplikuje, zostawiając tym samym zarówno graczowi jak i bohaterom kilka pytań. Samo zakończenie natomiast nie odpowiada na wszystko i część rzeczy musimy się po prostu domyśleć lub może nam się to po prostu „zdawać”. Historia opowiedziana w Spec Ops: The Line zdecydowanie skierowana jest do dorosłego odbiorcy. Jest bardzo dojrzała i brutalnie pokazuje oblicza wojny. Warto nadmienić że przedstawiony świat nie jest czarno biały i nawet po napisach końcowych nie mamy pewności co do głównego bohatera. Jak wspomniałem wcześniej, historia potrafi zaskoczyć. Nie chcę też się na jej temat rozpisywać, bo każda kolejna informacja mogłaby być spoilerem i zepsuć komuś zabawę, zabawę trwającą na prawie najwyższym poziomie trudności(najwyższy odblokowuje się po przejściu kampanii)  zajmuje około 8 do 9 godzin. Najbardziej w tej grze zabrakło mi misji, gdzie po cichu musielibyśmy się przedostać przez teren domniemanego wroga. Tym bardziej, że fabularnie miałoby to olbrzymi sens i zdecydowanie dodałoby grze trochę urozmaicenia. W finalnym produkcie otrzymujemy lekko monotonną rozgrywkę, przeważnie polegającą do dojścia do odpowiedniego skryptu, pojawieniu się wrogów, znalezieniu osłony i następnie prowadzeniu ostrzału. Tak niestety wygląda większość rozgrywki, urozmaiconego czasem kilkoma ciekawymi aktywnościami. Ten minus na pewno dałby się we znaki prazy dłuższej rozgrywce, jednak w Spec Ops: The Line nie odczuwałem tego na tyle, aby cierpiała na tym grywalność.

Myślę, że wpływ na to nie tyle miał czas gry, ale także ciężki klimat towarzyszący mojemu oddziałowi aż do końca. Będąc przy zakończeniu właśnie, myślę że wartym nadmienienia jest fakt, że przygotowano cztery różne scenariusze końca naszych przygód.

                              

 

Spec Ops: The Line dotyka poważnych tematów psychiki żołnierzy uczestniczących w konfliktach zbrojnych a także losów cywili, którzy pomimo niewinności, często padają ofiarą z rąk czy to „wybawicieli” czy okupantów. Zastanawiając się głębiej mogę stwierdzić, że ta gra jest dość kontrowersyjnym tytułem. Dlaczego? Otóż kilka decyzji naszego głównego bohatera doprowadzi do tragicznych skutków. Odwrotnych do tego, czego sam Walker zamierzał.

                              

Osadzenie akcji w Dubaju było świetnym pomysłem.  Widok nowoczesnego, choć zniszczonego przez burze piaskowe oraz konflikt zbrojny, miasta zasypanego w połowie gorącym pustynnym piaskiem robi wrażenia. Podziurawione kulami drapacze chmur, autostrady pełne samochodów które nigdy nie dotarły do celu a w nich ludzie, zmumifikowani za pomocą parzącego arabskiego piasku. Krajobraz ponury, nigdy wcześniej w grach nie pokazywany. Czasem krajobrazu dopełnią zwisające ciała amerykańskich żołnierzy… Takich elementów dopełniających ciągłe uczucie zaszczucia i beznadziei sytuacji w Spec Opsach jest wiele, co obrazuje okrucieństwo wojny i buduje klimat w ogół rozgrywki.

                             

Od strony wizualnej tytuł prezentuje się różnie. Pomimo upływu praktycznie czterech lat, śmiało grafikę mogę ocenić na bardzo dobrą. Jednak gdy przyjrzymy się bliżej otaczającej scenerii, zaczniemy dostrzegać tekstury niskiej rozdzielczości a przy przybliżeniu za pomocą lunety można się mocno zdziwić. Tekstury zdają się wtedy być w formie nie do końca wczytanej, co daje nam np. wielkie czarne plamy na postaci, lub mundur w kolorze wielkiej pustynnej plamki farby. Niemniej, modele postaci są wykonane solidnie i z detalami, choć nie idealnie. Pot występujący zarówno na kompanach jak i na samym Walkerze jest bardzo słabą teksturą, do tego statyczną która występuje na twarzy przez cały czas. Jednak to taki mały drobiazg o którym wiemy że jest, ale nie przeszkadza.  Co do oprawy audio- ta jest wykonana fenomenalnie. Nie muszę chyba pisać, że odgłosy broni są odwzorowane niemal idealnie? Bo są. Ale to praktycznie rzecz w strzelaninach oczywista. Na uwagę zasługuje muzyka jaka towarzyszy nam podczas wymiany ognia w niektórych miejscach. W głośnikach usłyszymy idealnie dopasowane do rozgrywki brzmienia mocnego rocka, co nakręca jeszcze bardziej do opróżniania kolejnych magazynków. Motyw muzyczny ogólnie jest tutaj ciekawie pomyślany i zasługuje na olbrzymi plus. Rozpiskę tytułów jakie usłyszycie można zobaczyć na oficjalnej stronie gry: https://www.2kgames.com/specopstheline/musiccredits/.

 

                              

Podsumowując, Spec Ops: The Line to przede wszystkim świetna, i momentami zaskakująca, historia oraz kreacja postaci. Te są wiarygodne i zdają się być zwykłymi żołnierzami, nie żadnymi bohaterami. Główny bohater- Walker jest bardzo wyrazisty i zapadający w pamięć. Postać ta, kryje również kilka tajemnic o których w mniejszym lub większym stopniu z czasem się dowiadujemy. Zakończenie jest zaskakujące i dające do myślenia. Oprawie audio-wizualnej absolutnie nie mam nic do zarzucenia. Pomijając oczywiście tekstury niskiej rozdzielczości w przypadku obioru wizualnego. Ścieżka dźwiękowa zdaje się być idealnie dobrana do momentów w samej grze i nadaje rozgrywce rytmu. Minusem może być liniowość poziomów a także tylko jedna możliwa droga ich przejścia. Nie wykonamy tutaj misji przemykając obok wrogów- wszyscy muszą zostać pogrzebani przez pustynny piach. To właśnie brak możliwości cichego wykonania zadania uważam za największą wadę Spec Ops: The Line. Poza tym drobnym mankamentem, całość prezentuje się naprawdę bardzo dobrze i na swój sposób wyjątkowo. Niestety, przeglądając oceny i recenzję odnoszę wrażenie, że produkcja firmy Yager została niedoceniona, może nie jakoś szczególnie, ale jednak. Średnia ocen na metacritic to 76 punktów. Czy jest to zła ocena? Decyzję pozostawiam Wam. Z mojej strony mogę dodać, że żałuję tego, że zagrałem w ten tytuł tak późno.

Pamiętajcie, czasem wojna może się toczyć tylko w naszym umyśle…

 

* Gra posiada tryb kooperacji wieloosobowej, jednak na ten temat się nie wypowiem bo w niego nie grałem.

komentarzy: 101 maja 2016, 21:16

1 komentarz do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 14 sierpnia 2016, 14:43

Posiadam również ten tytuł, choć nie ograłem go jeszcze :).
Pozdrawiam Serdecznie :-) .
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl