avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: MDK 2

recenzja, MDK, Gra akcji, gra, strzelanka

Jak na bardzo dobrą produkcję przystało, MDK doczekał się sequela. Tym razem jednak pałeczkę po Shiny Entertainment przejął BioWare, który wziął to, co najlepsze z poprzedniczki i dodał dużo dobrego od siebie. Czy diament więc stał się brylantem?



Aniołki BioWare'u

     Więcej wszystkiego
Jak na BioWare przystało, gra zyskała na fabule i dialogach - a że to MDK, produkcja zyskała też na poczuciu humoru. Wprawdzie otoczka pozostaje ta sama: najeźdzcy z kosmosu pragną przejąć kontrolę nad nasza planetą i trzeba ich przed tym powstrzymać. Tym razem jednak postaci będą częściej się odzywać, co niejednokrotnie da okazję do śmiechu. Przede wszystkim w grze tej będziemy kierować wszystkimi trzema postaciami, a są to, przypomnijmy: dr Hawkins, cybernetyczny pies Max oraz Kurt Hectic. Rozgrywka w przypadku każdego z nich różni się dość mocno, choć nie jest to aż taka różnica, jak w grze Aliens vs. Predator. Kurt Hectic walczy tak, jak poprzednio - używa rozmaitych narzędzi zagłady, a jego specjalnością dalej jest snajperka. Max posiada cztery chwytne kończyny, dzięki czemu może używać czterech broni jednocześnie. Hawkins zaś używa przedmiotów w lewej i prawej ręce do tworzenia nowych przydatnych rzeczy. Humor sytuacyjny powala - wjazd Maksa do bazy pierdzących obcych, kiedy te tańczą macarenę czy oglądanie tych samych przez doktorka, jak te się całują namiętnie. Jednego z bossów zaś przyjdzie nam pokonywać dwukrotnie - za drugim podejściem będzie pokiereszowany po pierwszym starciu i będzie latać na wielkim kosmicznym wózku inwalidzkim... A to tylko mała część zabawnych atrakcji. Dodam tylko, że w ostatnim etapie będziemy mogli wybrać, którą postacią chcemy sfiniszować grę, co doprowadzi nas do nieco innego zakończenia zależnie od naszego wyboru.



Tak wygląda rola Maksa w tej grze

     Niefajowe fajerwerki
Komputery stały się potężniejsze, więc i już nie było potrzeby chwytać się trików, by ogromne lokacje były grywalne przy przyzwoitej szybkości. Gra przeszła więc w pełne 3D, nie ma tu już płaskich sprite'ów postaci, piksezola została zniwelowana, efekty graficzne też poprawiono (nie ma już graniastosłupów wylatujących z wrogów, gdy obrywają). Jak na rok wydania gry (2000) zabrakło tu jednak kilku dość istotnych rzeczy. Przede wszystkim brak tu dynamicznego oświetlenia, więc w ciemniejszych korytarzach nie oświetlimy sobie drogi strzelając z dostępnych giwer. Zdarza się też, że nasza postać zgubi cień i wygląda przez to dość nierealnie - nawet okrągłe ciemne kółeczko pod postacią poprawiłoby stan rzeczy. Poza tym nie ma raczej uchybień, rozdzielczość tekstur jak na tamte czasy jest wystarczająco wysoka.



Taki genialny, a w karty grać nie potrafi...

     Dźwiękowo do przodu
Pod względem udźwiękowienia sequel zalicza jednak bardzo duży plus. Bardziej wyrazista muzyka podkreśla klimat (zakręcony, a jakże), a wszelkie kwestie dialogowe zarówno protagonistów, jak i antagonistów czy też postaci neutralnych są ugłosowione - i to w świetnym stylu. Słysząc samą intonację komputera, można wybuchnąć śmiechem, kiedy ten pragnie pokazać Hawkinsowi, jak zjeść grzankę... Także efekty dźwiękowe związane z wybuchami i wystrzałami spisują są przygotowane w należyty sposób - bez problemu usłyszymy różnicę między minigunem, uzi, snajperką czy tosterem strzelającym radioaktywnymi grzankami... Muszę przyznać, że w kwestii audio BioWare nie dał ciała i pokazał, na co stać ich ekipę.



Nie sposób nie zobaczyć znajdziek w tej grze

     Masowa Destrukcja Kosmitów
Ci, co grali w "jedynkę", nie zobaczą wielkiej różnicy w rozgrywce podczas sterowania Kurtem Hectikiem. Ot, nieskończona ilość amunicji podstawowego karabinu maszynowego i snajperskiego oraz ograniczona liczba naboi przy lepszym orężu. Snajperka działa w zasadzie identycznie do tej z pierwszej części, spadochron tak samo. Zabraknie jednak lotów ku wrogim statkom czy szybkich zjazdów. Są za to dodatkowe przedmioty taktyczne takie, jak lalka udająca Kurta, która odwróci uwagę wrogów. W ogóle wszelkie znajdźki w grze są zabawnie wskazywane, jakby umieszczono nad nimi neon z baru. Ze względu na brak wyścigu z czasem gra straciła nieco na dynamizmie, ale bez obaw - nie zabraknie napakowanych szybkością etapów, jak np. ucieczka przed wrogiem niszczącym nam grunt pod nogami. Znajdzie się też kilka platformowych łamigłówek.
Jako, że Kurt wpakuje się w kłopoty, potrzebna będzie pomoc, i tutaj do akcji wkracza cybernetyczny pies Max. Jak wspomniałem, charakteryzuje się on czterema kończynami chwytnymi, dzięki czemu może używać czterech broni jednocześnie. Ekwipunek ma ograniczony, lecz zwykle jest wystarczająco dużo amunicji, a ponadto zawsze ma zwykły pistolet z nieograniczoną ilością nabojów na zapas. Interfejs ogranicza się do wyboru broni, używania jej, nieużywania oraz wyrzucania. Na początku może być niełatwo to ogarnąć, bo to unikat na skalę gier, ale później sprawdza się doskonale. Później w grze Max zdobędzie jetpack i również on będzie musiał zmierzyć się z platformowymi łamigłówkami. O ile wszystkie w grze są fajne, jedna związana ze skakaniem po antenach, by dostać się na szczyt wieży jest po prostu zabójczo trudna. Przypomina to przeklętą wieżę w Hadesie z God of War - rozgrywkę to wydłuża, lecz zdecydowanie na minus, bo wydobywa nawet z cierpliwego człowieka stek bluzgów pod adresem twórców. Wszystko przez to, że margines błędu wynosi tam niespełna sekundę, a anten do obskoczenia trochę jest.
Dr. Hawkins to także specyficzna postać. Włącza się do rozgrywki, gdyż jego w 100% nieprzepuszczalny statek okazuje się być nieprzepuszczalny w 99,9%. Interfejs w jego przypadku to wybór rzeczy z lewej i prawej ręki oraz łączenie tychże na różne sposoby. Właśnie dzięki temu można stworzyć podstawową broń, jaką jest radioaktywny toster czy rozkładalna drabina, która to i Hawkinsowi umożliwi wykonywanie platformowych elementów gry. Jest to osoba posiadająca najmniej punktów życia z całej trójki, a zwłaszcza trzeba uważać Hawkinsem po etapach z Maksem, który to zaś jest najbardziej wytrzymały. Nadrabia jednak inteligencją i niekiedy wręcz wygrywanie nim walk to pikuś.
Część wrogów wróciła z pierwszego MDK, ale dosżło też trochę nowych. Mamy więc postaci podobne do Big Daddych, które można zabić jedynie poprzez strzał w głowę. Później dodatkowo ci wrogowie będą niewidzialni. Pierdzące stwory oczywiście zatrują nam życie, zwłaszcza jeśli znajdziemy się zbyt blisko. Bossów będzie trzeba wykańczać sposobem, a nie strzelaniem gdzie popadnie w ich stronę. Generalnie gra nie jest bezmyślną strzelaniną i nieraz przyjdzie nam się najpierw zastanowić nad odpowiednią taktyką, a dopiero potem przejść do działania. Nawet jeśli fabuła Was nie zachwyci, z chęcią przejdziecie kolejny poziom, by zobaczyć następną zabawną scenkę z udziałem naszych bohaterów.


Aby przejść ten etap, trzeba... zatańczyć...

     Drugie starcie
Już na starcie widać, że to starcie wyszło serii na dobre. Fabuła jest na tyle luźna, że niewykluczone, iż kiedyś doczekamy się sequela, a sądzę, że każdy, kto zagrał w tę grę, chętnie by dopadł kolejną część. Wzięto to, co najlepsze z pierwszej części i włożono do drugiej, przy czym dodano wiele dobrego od siebie. Gdyby tylko popracowano nad oświetleniem, nie wydłużono antenami na siłę gry oraz zachowano dynamikę poprzedniczki, byłaby dziesiątka.


Gdybyście usłyszeli, jak brzmi to "eat it" to mielibyście lepszy humor :)

     Zalety i wady
+ humor
+ udźwiękowienie
+ różne postaci grywalne
+ zwroty akcji
- grafika mogłaby być lepsza
- wspinaczka po antenach...
- troszkę mniej dynamiczna

     Moja ocena: 9/10

komentarzy: 717 sierpnia 2010, 09:51

7 komentarzy do tego wpisu:


Muradin_07 : 17 sierpnia 2010, 11:05

Jedynkę już od kumpla załatwiam, bo muszę jechać do babci żeby się z nim spotkać... A dwójka, też fajna się wydaje. Gratuluje też dobrej recenzji ;D
odpowiedz

Master_Morti : 17 sierpnia 2010, 14:17

Dlaczego niewiele współczesnych gier ma taką finezję? Świetna recenzja :)
odpowiedz

Bodzio-gracz : 17 sierpnia 2010, 20:57

Bardzo ciekawa recenzja, no ładnie tutaj opisujesz tą grę.
Zastanawiam się, czy nie wrócic czasem do pierwszej części :)
odpowiedz

I_dont_know : 19 sierpnia 2010, 12:37

Być może w przyszłości sprawdzę ten tytuł :).
odpowiedz

Mr_Spike : 20 sierpnia 2010, 14:21

Bardzo fajna recenzja. Szkoda tylko, że gry z humorem w typie MDK są takie rzadkie.
odpowiedz

Arande : 24 sierpnia 2010, 12:25

MDK2 FTW! Do dziś pamiętam, jak siedziałam z moim bratem i kminiłam ciężko (ja miałam 9, a on 6 lat ;d), co my mamy zrobić profesorkiem z tym tosterem, taśmą klejącą, rurą i czymś tam jeszcze. :D
odpowiedz

cedricek : 31 sierpnia 2010, 17:55

Haha, chyba kiedyś w to grałem nawet... zdecydowanie zasługuje na tę ocenę :)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl