avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Fahrenheit PL

recenzja, gra, przygodówka, Fahrenheit, thriller

Niektórzy marzą o tym, żeby zrobić karierę muzyczną, inni, by zbudować miasto, jeszcze inni, by podbić świat (ograniczony limitami w grze). Jest jeszcze wiele innych celów, których spełnienie umożliwiają różne typy gier. A co powiecie na nakręcenie paranormalnego thrillera w czasie rzeczywistym?

 Filmowo na każdym kroku
     Nie chciałem...
     Generalnie tak się zaczyna gra. Nasz główny (choć to zależy od punktu widzenia, o czym później) bohater Lucas Kane zabija w transie przypadkowego mężczyznę w toalecie knajpki, do której ot tak zawitał. Przedtem jeszcze wyciął sobie na rękach dziwne wzory. Instynktownie reagując, sprząta jak potrafi cały ten bałagan i stara się opuścić to miejsce, zanim glina, który też przypadkowo zawitał do tegoż lokalu, pójdzie się załatwić i odkryje, co się tam stało. Zaraz potem przejmujemy kontrolę nad dwoma detektywami (i tu właśnie ktoś może stwierdzić, że oni są główniejszymi bohaterami od tego pierwszego), Carlą Valenti i Tylerem Milesem, którzy prowadzić będą dochodzenie w sprawie tego nie trzymającego się kupy morderstwa. Lucas próbując ogarnąć, dlaczego zrobił to, co zrobił, spotyka się ze swoim bratem Markusem, który jest księdzem, i prosi go o pomoc. To, co odkryje, nie śniło mu się nawet w najdziwniejszych snach. To zaś, co odkryją policjanci, będzie równie dla nich zadziwiające, a może nawet bardziej... Generalnie nie chcę zdradzić niczego więcej na temat fabuły, gdyż tam praktycznie każda scena, rozmowa i szczegół mają swoje znaczenie, a zależnie od naszych poczynań sceny będą się diametralnie zmieniać. Na końcu czekają nas zaś 3 różne zakończenia. Jeśli chodzi o część fabularną gry, przejdźcie ją co najmniej 2 razy, jeśli chcecie dokładnie poznać, o co chodzi. David Cage naprawdę się postarał w tym przypadku.

 Gotuj z Hitlerem
      A mogło być tak pięknie
     Otóż gra jest portem z konsol poprzedniej generacji, co nie wróży najlepiej grafice. Najbardziej widać to przy teksturach niskiej rozdzielczości oraz przy małej ilości polygonów niektórych obiektów - najbardziej boli fakt, że zamiast kraniku przy wodzie widzimy ostrosłup... Na szczęście są też dobre strony graficzne tego tytułu. Na szczególne uznanie zasługuje mimika twarzy oraz animacje postaci wysokiej jakości, uzyskane dzięki technice motion-capture. Ludzie bardzo wczuli się w odgrywane role i ruchy wyglądają naprawdę przekonująco - zwłaszcza widać to przy pierwszej scenie, gdy nasz bohater maszeruje w transie ku swej zgubie. Mimo wszystko gra potrafi momentami zaskoczyć ładną scenerią i przemyślanymi lokacjami. Bywa też niesamowicie efekciarska, zwłaszcza dzięki dobrej reżyserii. Poza tym wszystko oglądamy w panoramie. Ogólnie nie jest to dno, ale mogło być znacznie lepiej, zwłaszcza jeśli to porównamy z innymi grami wydanymi rok wcześniej opartymi na silniku Unreal Engine 2. Wtedy Fahrenheit może się tylko ukryć w kąciku i pochlipywać.


 Tak, ta podłoga wisi w powietrzu

     Za to soundtrack...

     Jest wprost genialny. Można go podzielić na dwie części, wybrane gotowe utwory, a także oryginalną ścieżkę dźwiękową skomponowaną przez Angelo Badalamentiego. Ta pierwsza część jest wprost idealnie dopasowana do sytuacji oraz klimatu tego, co widzimy na ekranie. W przypadku Tylera Milesa często słyszymy funkowe kawałki, w mieszkaniu Carli da się słyszeć stonowany utwór. Co się tyczy oryginalnych kompozycji, również podkreślają świetnie atmosferę rozgrywki. W przypadku Lucasa często są to mollowe nuty odpowiednie dla skomplikowanej sytuacji, w której się ten bohater znalazł. Doskonałe są też utwory grające podczas sekwencji zręcznościowych, albo elementów skradankowych czy czasowych. Co tu dużo mówić, to trzeba usłyszeć, a świetnie się tego słucha również poza grą (polecam poszukać na YouTube).


 W grze nie zabraknie też humoru i autoironii

     Esencja Błękitnego Proroctwa

     W USA gra została wydana pod tytułem Indigo Prophecy, co ma związek z fabułą, którego nie będę zdradzać. Generalnie grę ciężko jest mi zaklasyfikować. Jest to pomieszanie kryminału, kręcenia filmu, zręcznościówki i przygodówki. Zwykle dane nam będzie kierować postacią w trybie TPP z często filmowych ujęć. Jeśli jest możliwe wykonanie jakiejś czynności, na górze pojawia się schemat, jaki ruch wykonać gałką na padzie bądź myszką, by postać zrobiła to, co chcemy. Działa to bardzo sprawnie i pozwala na wiele możliwości w przypadku używania tego samego przedmiotu na różne sposoby. Podczas rozmowy działa to podobnie, lecz mamy do wyboru to, co chcemy powiedzieć, lecz jest to ograniczone czasowo - jeśli nie zdążymy wybrać jakiejś opcji dialogowej, komputer wylosuje dla nas którąś. Do sterowania nie mam zastrzeżeń, można swobodnie wszystko poustawiać według własnego widzimisię. Większe różnice w sterowaniu klawiatura+mysz i joypad widać w sekwencjach zręcznościowych. Pojawiają się wtedy dwa okręgi, które pokazują, w które strony skierować gałki pada. W przypadku klawiatury lewy okrąg pokazuje, którą strzałkę nacisnąć (czy wsad), a prawy w którą posunąć mysz z wciśniętym LPM. Muszę przyznać, że w tutorialu nie zostało to zbyt dobrze objaśnione i na początku miałem z tym problem. Można to skojarzyć z Quick Time Events, lecz tutaj jest tego zbyt wiele, by to nazwać QTE właśnie. Co mi się podobało to fakt, że czasem to, co nam okręgi zaznaczają zapowiada, co postać wykona na ekranie. Mimo tego, że trzeba skupić na tym wzrok, grając widzimy wszystko, co się w tle dzieje - jest więc ok. Gorzej, gdy postaci rozmawiają, grający musi patrzeć na okręgi, a nie znając angielskiego nie ma czasu skupić wzroku na napisach. Dla mnie nie było to problemem, ale inni mogą poczuć wtedy niedosyt. A propos napisów - tłumaczenie wykonano bardzo dobrze, tylko w jednym miejscu trochę mnie zmyliło, ale to szczególik. Są też inne sekwencje zręcznościowe, są to wysiłki fizyczne, oddychanie oraz utrzymywanie równowagi. Te pierwsze to walenie na przemian w klawisze, te drugie to wdechy i wydechy, by postać nie spanikowała, te ostatnie pojawia się cały raz i na początku można tego nie ogarnąć intuicyjnie, ale wykonano ten element gry poprawnie. Jest też strzelanie do celu na strzelnicy, ale tutaj nie ma chyba, czego wyjaśniać.
Wspomniałem o spanikowaniu. W tej grze bowiem punkty życia jako takie występują tylko w pojedynkach i ucieczkach (zawsze z towarzyszącymi im sekwencjami zręcznościowymi). Ważniejsze jest tu jednak zdrowie psychiczne. Zależnie od naszych poczynań nasz bohater może utrzymywać równowagę mentalną, być w stresie, być załamanym, a nawet popełnić samobójstwo, trzeba więc robić wszystko, co może wpłynąć pozytywnie na naszą postać. Są to rozmaite rzeczy, poczynając od dobrych uczynków, a kończąc na wypiciu szklanki wody czy pomachaniem jojo. Są też negatywne działania wywoływane w różnych sytuacjach fabularnie, ale i tak, że spojrzymy na fotografię, która wywoła niezbyt miłe wspomnienia. Wraz z manipulacją zdrowia psychicznego poprzez nasze poczynania, zmienia się również trochę ciąg fabularny. Niektóre sceny mogą wyglądać bardzo odmiennie, inne w ogóle nie wystąpić, a wszystko zależy od tego, co powiemy, albo na co się zdecydujemy - ratować dziecko, kiedy idzie policjant w pobliżu, czy uciekać z obawy przed złapaniem. Są momenty w grze, gdzie wykonujemy coś na czas (nie zawsze z pokazanym paskiem czasu) - gdy coś się zacznie dziać, pojawi się drugi ekran pokazujący nam, jak jakieś np. zagrożenie się zbliża.


 Inspiracje Matriksem dotarły nawet do tej gry

     Far and high

     Ta gra zaprowadzi nas daleko jeśli chodzi o fabularne meandry oraz wysoko, jeśli chodzi o zadowolenie z rozgrywki. Niesamowita nieliniowa historia, dobrze skonstruowana rozgrywka, kilka ciekawych innowacji wprowadzonych do konstrukcji programu dały naprawdę dobrą potrawę, którą warto spożyć, choć niekiedy można nie wpaść od razu na to, czym to się je. Od siebie zdecydowanie polecam, bo gra mi się bardzo podobała, choć wielkim fanem przygodówek czy kryminałów nie jestem. Gra jest ciut krótka, ale dzięki temu łatwo dać się pokusie ponownego zagrania. Są po drodze jeszcze do zdobycia punkty, dzięki którym odblokujemy soundtrack, filmiki making of czy dodatkowe sceny. Czego chcieć więcej?


 A coś ty myślał, że film?

     Zalety i wady
+ nieliniowa fabuła pełna zwrotów akcji i kłopotliwych wyborów
+ kręcimy film
+ animacje (motion-capture)
+ soundtrack
- niejasne wskazówki przy zręcznościowych elementach
- krótka, ale warto przejść minimum dwukrotnie
- grafika

     Moja ocena: 9/10

komentarzy: 2209 lipca 2010, 12:26

18 komentarzy do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 09 lipca 2010, 14:49

Grałem w Fahrenheit i powiem, że jest fajny.
Jedna z najlepszych gier przygodowych w jaką grałem.
Seria Brooken Sword może się schowac, gdyż w Fahrenheit dużo się dzieję.
Fakt, iż gra jest krótka, ale da się pograc.
Zgodzę się z twoimi wadami grafika nie powala, grając zauważyłem dużo błędów graficznych. Fahrenheit przypomina mi grę Overclocked Historia o Przemocy, tam także dzieje się dużo, oraz klimat jest podobny.
Grając ponad 2 godziny przeszedłem 70 % gry i nie dokończylem jej z braku czasu.
Z pewnością wrócę kiedyś do Fahrenheita, nie zapomne o nim, lecz kiedy tego nie wiem. Pozatym recenzja jest świetna, jako gracz oceniam tą grę na 8/10 ponieważ dałoby się wyciągnąc jeszcze więcej wad.:))
Pozdrawiam Bodzio_Gracz
odpowiedz

GarosS : 09 lipca 2010, 21:15

Fahrenheit jest genialny. Wciągnął mnie na cały weekend, dlatego zalicza się do elitarnego grona "Całkowitych Pochłaniaczy Czasu".
odpowiedz

ProxyGamma : 14 lipca 2010, 22:41

Świetna gierka, ale bez pada może być ciężko;>
odpowiedz

Elminster : 17 lipca 2010, 14:47

Grałem w Fahrenheita ale utknąłem na bazie wojskowej. Może jeszcze kiedyś wrócę do tej gry.
odpowiedz

Ariela : 18 lipca 2010, 15:38

Jeszcze kilka słów o tej grze a się złamię i kupię ją. :P

odpowiedz

jendrek1988 : 19 lipca 2010, 23:29

Droga nie jest. W Biedronce za 10 zł. Sterowanie padem? Ble! Mi się wygodnie grało na klawiaturze. Nawet lepiej. W Fahrenheit najbardziej podobał mi się fragment, gdzie bohater odbija się od drzwi i ucieka (jeden ze screenów). Najfajniejszy fragment tego fil... Przepraszam - Gry. Właśnie się zastanawiałem czy nie zagrać ponownie, dzięki, Karfein ;) Instaluję :)
odpowiedz

cedricek : 20 lipca 2010, 20:43

Słów parę- musze kupić. Już od paru miesięcy się zastanawiam nad tym...
odpowiedz

deecom : 20 lipca 2010, 22:38

Po sekwencjach ze śledztwem policjantami w kafejce musiałem przerwać rogrywkę, gdyż zaczęła się sesja, a to było dobrych parę lat temu. Teraz muszę sprawdzić czy działo to na Win7 x64 i dać temu drugą szansę (daleko nie byłem, więc problemu być nie powinno). Choć co mnie również wnerwiło to sterowanie - widać na pierwszy rzut oka, że jest to konwersja i trochę nieudana przypomina sterowanie samolotami i innymi pojazdami latającymi w GTA, gdzie również zostało to spieprzone. Tutorial przechodziłem dwa razy dla świętego spokoju, kamera mnie trochę irytowała i sterowanie dalej, ale nie tak bardzo jak w DreamFall, z tym że po pewnym czasie również bym się przyzwyczaił.
odpowiedz

Suomalainenka : 21 lipca 2010, 13:14

Działa :)
odpowiedz

Muradin_07 : 20 lipca 2010, 23:21

Grałem w nią i spodobała mi się bardzo. Jednak w pewnym momencie przestałem... Nie wiem dlaczego. Po prostu odinstalowałem i tyle, więc pewnie jeszcze raz sobie do niej przysiądę, bo jest do czego. Trochę mnie przeraziła na początku bo nie wiedziałem o co chodzi, ale potem poszło właśnie jak w filmie, wiedziałem co robić dalej... :D
odpowiedz

Net_com : 21 lipca 2010, 11:17

Nie grałem i nie zagram bo tak ;P
odpowiedz

I_dont_know : 22 lipca 2010, 12:07

Po tej recenzji mam coraz większą chętkę na Fahrenheita :). Uważam, że grafa jak na tamte czasy jest bardzo ładna. W szczególności podobają mi się twarze.
odpowiedz

Krastor : 22 lipca 2010, 14:08

o tak, nie jeden raz słyszałem o zacności tego tytułu. Chętnie sobie w niego zagram bo chyba dostałem go razem z jakimś czasopismem :) A co do recki- bardzo fajnie napisana, bez zbędnych udziwnień. Rzeczowa i przyjemna do czytania.
odpowiedz

Arkhaor : 22 lipca 2010, 16:42

Że co? Ja w sekwencjach zręcznościowych z tego co pamiętam używałem WSADa i strzałek a numpadzie :P. Ale też nie wiedziałem o co na początku chodzi i się zniechęciłem ;(. Druga połowa gry jest naciągana fabularnie (najprawdopodobniej przez brak czasu) ;/. Poza tym nie mam zastrzeżeń - gra naprawdę zacna. I w dodatku kupiłem ją za jedynie dychę w biedronce :P.
odpowiedz

Karfein : 22 lipca 2010, 18:10

Dokładnie tak, jak ja. Mam nadzieję jednak, że trafiłeś na coś więcej, niż bida edyszyn ;)
odpowiedz

Renzov : 22 lipca 2010, 17:40

Ja jeszcze nie grałem, ale muszę to nadrobić. Szkoda, że tak wiele tytułów mnie ominęło...
odpowiedz

Ichibanboshi-kun : 22 lipca 2010, 23:56

Przeszedłem juz 5 razy i nie nudzi mi się ;) Na szczęście mozna ominąć motyw skradankowy, bo go nie cierpię - zawsze przegrywam. Wiesz, nie wiem czy można Indigo Prophecy przetłumaczyć tak jak to zrobiłeś, bo widzisz tutaj chodzi, co zresztą z gry wiesz, o Indigo Child, więc raczej powinno to być przepowiednia dziecka indygo, choć aby samo pojęcie zrozumieć dokładnie należy zajrzeć na wikipedię mi pojecie znajomy wytłumaczył.

Sama gra to miód nad miody, a muzyka! Kto inny mógłby bardziej pasować do tej gry niż kompozytor muzyki do Twin Peaks? Osobiście najbardziej męczyłem się z ostatnią sekwencją, zawsze spadałem...

Ujmijmy to tak, Quantic dream nie tworzą gier. W ich wykonaniu to sztuka, interaktywny film, a nawet nie. To coś niepowtarzalnego. Jak sam cage powiedział, chcą żeby gracz sam się czuł uczestnikiem akcji. W HR czuć to oczywiście bardziej, ale już tutaj serce szybciej było gdy trzeba było pamiętac caly czas o rownym oddechu Carli.

Czekałem na tę grę od pierwszych zapowiedzi, niestety dane mi ją było zakupić dopiero trochęp ponad 2 lata temu, ale warto było czekać.
odpowiedz

Karfein : 24 lipca 2010, 23:11

Sądzę, że może być tłumaczenie syntagmatyczne tak, jak to zrobiłem, gdyż również w oryginalnym tytule nie ujawnia się tego detalu fabularnego. Chodzi o jakieś proroctwo, coś jest na rzeczy, ale nie ma zbytnio konkretów, że chodzi o jakieś dziecię. Z drugiej strony można i trochę ujawnić. Tłumaczenie jest albo piękne, albo wierne, jak to mówią :)
odpowiedz

Ichibanboshi-kun : 25 lipca 2010, 01:04

Dobrze powiedziane :)
odpowiedz

Ezio : 23 lipca 2010, 09:05

Razem z Mass Effectem 2 kupiłem i Fahrenheita, będąc w empiku tydzień temu. Mam zamiar przejść, bo gra jest (Po tym co widziałem, słyszałem) bardzo dobra.
odpowiedz

kryst90 : 29 lipca 2010, 10:47

Grałem w Fahrenheita i gra na prawdę jest świetna. Bardzo mi się podobała szkoda tylko że tak krótka. Można się utożsamić z postaciami i choć grafika nie powala gra wciąga. Quanitc Dream ciekawy model rozgrywki wykorzystał i bardzo mi się podoba szkoda tylko że Heavy Rain nie wyszedł na PC.
odpowiedz

Perry_Cox : 08 sierpnia 2010, 01:34

Pierwsza połowa gry jest genialna, później tylko dobra, bo za bardzo przekombinowana fabularnie. Jednak całość wypada bardzo dobrze, mimo słabej grafiki.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl