avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Space Siege PL

recenzja, Gra akcji, gra, cRPG, Space Siege

Chris Taylor stworzył świetne Dungeon Siege i Supreme Commander. Wydawałoby się więc, że o jakość kolejnej gry od Gas Powered Games nie musimy się martwić. Niestety okazało się, że nie do końca jednak taki stan rzeczy się utrzymał. Tak się bowiem składa, że po tych świetnych tytułach przyszło nieco nawalić zespołowi. "Nieco" jest tu eufemizmem.


Czemu tym razem ludzkość walczy o przetrwanie?

W XXII wieku ludzie dość dobrze rozwinęli możliwości kolonizacyjne planet. W końcu dotarli na Elysium IV, ojczysty świat obcej insektopodobnej rasy Keraków. Okazało się, iż kosmici są o wiele lepsi w walce i szybko niszczyli kolejne skolonizowane planety. Jak nietrudno się domyślić, dotarli i na Ziemię, na której ślad po człowieku nie został. Część ludzkości schroniła się w wahadłowcach i próbowała uciec. Niestety Kerakowie dopadli niemal wszystkie statki i właśnie mają zamiar dostać w swoje ręce ISCS Armstrong - jeden z ostatnich bastionów ludzkości. Tutaj wcielamy się w Setha Walkera, inżyniera wojskowego, którego zadaniem będzie odeprzeć w pojedynkę Keraków. W trakcie gry przyjdzie nam zaktywować robota HR-V, który będzie nam towarzyszyć w naszej małej wojnie. Po drodze znajdziemy też cybernetyczne wszczepy, ale to już od nas będzie zależeć, czy poświęcimy swoje człowieczeństwo na rzecz ułatwienia sobie walki z obcymi.

Przykład humoru w grze i dobrego tłumaczenia

Piękny tort...

Pierwsze, co nas wita przed głównym menu (lub jako tło głównego menu) to bardzo efektowne i ładne intro, w którym się dowiadujemy szczegółów fabuły wypisanych na początku poprzedniego akapitu. Muszę przyznać, że filmik zrobił na mnie wrażenie. Po szybkim przejrzeniu opcji i klawiszologii rozpocząłem grę. Space Siege bardzo ładnie zaprezentował się również w samej grze, choć innowacji architektonicznych czy teksturowych tu nie ma - ot, przyszłość. Animacje też były płynne, plansze wczytywały się w miarę szybko mimo małej ilości RAM-u. Generalnie grałem na średnich detalach dla większej płynności i grafika cały czas mi się podobała. Wybuchy rakiet i granatów również wyglądały przyzwoicie, więc tutaj zarzutów nie mam. Miłe dla oka też były animacje podczas filmików na silniku gry, najczęściej ukazujące jak Seth Walker wykańcza jakiegoś pomniejszego bossa swym magnetoostrzem. O tej ciekawej broni powiem więcej nieco później. I byłoby wszystko ok gdyby nie fakt, że bugów graficznych gra się nie ustrzegła. Niestety nie raz przyjdzie nam wleźć w ciało innej osoby, albo pod nogami wyrośnie nam cień rozmiarów tytana.

Miłość - dwie dusze w jednym ciele

... przy akompaniamencie żadnym...
Właściwie w grze zauważyłem tylko głosy postaci i odgłosy strzałów, jeśli chodzi o soundtrack. Jakaś muzyka bitewna czasem przygrywała po cichu, ale nawet tego nie zauważyłem. Melodie za nic nie wpadały w ucho, a poza bitwą to właściwie słychać było tylko bezustanny szum. Dziwi mnie to trochę, bo przecież muzyką zajął się David Arkenstone wraz z Howardem Mostromem. Dziwi, bowiem w Emperor - Battle For Dune pokazał nie lada klasę. Co do odgłosów strzałów i wybuchów, nijak się nie wybijały ponad przeciętność. Na szczęście aktorzy nadali głosom na tyle emocji, że dialogów i monologów się całkiem miło słuchało, zwłaszcza że nieraz kwestie były zakrapiane humorem albo zjadliwym sarkazmem.

... podany na brudnej łopacie
Niestety na ładnej grafice i dobrze podłożonych odgłosach postaci większość zalet tej produkcji się kończy. Pierwsze, co mnie uderzyło to koszmarne sterowanie. O ile w Dungeon Siege sterowanie za pomocą myszki się sprawdza, bo mamy całą drużynę do ogarnięcia, tak sterowanie pojedynczą postacią (+ ewentualnie robot) bez możliwości użycia klawiszy wsad lub strzałek? Makabra. Po jakimś czasie jednak można się i do tego przyzwyczaić, zwłaszcza, że interfejs jest bardzo czytelny i łatwy w obsłudze nawet gdy przyjdzie nam kierować również robotem. Niestety wydawanie mu poleceń ruchu sprawia problem przez brak wygodnego sterowania protagonistą. W trakcie rozwoju fabuły naszą bazą staje się Centrum Medyczne Delta, z którego resztki załogi zrobią sobie tymczasową kwaterę dowodzenia. Stamtąd będzie wszędzie się w miarę łatwo dostać za sprawą platformy - coś w rodzaju metra - jeżdżącej do różnych sektorów tego dużego statku kolonialnego. Niestety mimo tego i tak czeka nas dość sporo minut zwyczajnego biegania w tę i we w tę. Przy pierwszym odwiedzaniu danej lokacji czeka nas przy okazji eksterminacja sporej ilości przeciwników. Głównie na naszej drodze staną Kerakowie w kilku odmianach: rój słabszych, atakujący w zwarciu, atakujący na odległość i nosorożec atakujący szarżą, no i bossowie; następnie cyborgi: rodzaje jak wyżej lecz bez rojów i nosorożców, tylko na odległość mają różne bronie - działają adekwatnie do zombiaków z innych gier; są i roboty: czasem latające, czasem chodzące, ale i tak w zasadzie wysokość celuje się sama. Wydaje się tego sporo, ale po jakichś 2 godzinach gry zaczniemy zauważać nieustanną powtarzalność wrogów, co nuży prawie tak jak bieganie z powrotem do centrum dowodzenia przez puste korytarze. Czasem jeśli braknie granatów może być ciężko ich pokonać, lecz wtedy z pomocą przychodzą różne pakunki łatwopalne i gaśnice, które jeśli wybuchną w pobliżu przeciwnika to wyrządzą mu spore szkody. Ogólnie gra dla mnie była dość łatwa.


I kto tu jest zabójcą?

Mamy czym walczyć, gdyż poza karabinem, rakietnicą, wyrzutnią plazmy, są jeszcze granaty i miny różnego rodzaju, a także bronie dostępne tylko dla cyborgów (o wszczepach później), a i wcześniej wspomniane magnetoostrze. Jest to nakładka na ramię, która aktywowana tworzy ładne niebieskie ostrze i zadaje nieliche obrażenia wrogom - minusem jest tylko to, że trzeba najpierw do wroga podejść. Zapomniałem wspomnieć, że nie ma poza tym żadnego ekwipunku, brak zbroi, jakichś ubiorów, kamuflaży, nic. Możemy za to uzbrajać towarzyszącego nam robota HR-V, nie pomaga jednak on zbytnio w walce, jako że ciężko się mu wydaje polecenia, skoro główna postać ma już straszne sterowanie. Jeśli chodzi o rozwój postaci to mamy 2 drzewka umiejętności: walka i inżynieria. W obydwu mamy do czynienia ze zdolnościami pasywnymi i aktywowanymi. Do tych najpotężniejszych możemy dojść tylko mając odpowiednio wysoki poziom człowieczeństwa lub więcej wszczepów. Właśnie, osławione wszczepy. Jest ich całe siedem i zawsze mają jeden dany efekt - nie to, co w Deus Ex, gdzie samych slotów chyba jest więcej. Daje to nam bonusy do odporności i zadawanych obrażeń, a i pozwala skorzystać z niektórych broni. A wpływ na fabułę ma to taki, że mamy 1 filmik końcowy więcej... Według mnie zmarnowano strasznie potencjał, który tkwił w manipulacji człowieczeństwem, no ale trudno. Wszczepy te można dostać, jeśli wykona się poboczne questy, których jest siedem. Tak, te poboczne questy to szukanie wszczepów. Reszta to główne questy polegające na zniszczeniu tego i owego lub włączeniu tego i owego, co sprowadza się i tak do zniszczenia po drodze tego i owego. Znowu więc bije w oczy straszna monotonia. Po drodze napotkamy jeszcze Moduły Zdrowia regenerujące nasze życie, Fabryki naprawiające lub budujące naszego robota (bez utraty jego wcześniejszych ulepszeń) oraz Warsztaty gdzie możemy ulepszać swoje i robota broń i pancerz za pomocą szczątków zebranych z wrogów oraz zniszczonych sprzętów. I to potęguje absurd. Ludzkość stoi na skraju zagłady, a ja biegam i niszczę wszystkie urządzenia na statku, by wypakować sobie postać. Ciekawe tylko, czym potem będzie załoga sterować... W grze co prawda napotkamy jakieś zwroty akcji, które są opracowanie całkiem wiarygodnie, ale nim dotrzemy do tego momentu gry, zaczniemy się już tak nudzić, że nie zrobi to na nas niestety większego wrażenia. Pochwalić mogę za to kinowe tłumaczenie wykonane przez CDProjekt, a zwłaszcza dobrze przełożone elementy odnoszące się do popkultury. Zganię jednak polskie wydanie za umieszczenie na okładce bohatera w takim miejscu, że jego lewa noga praktycznie wisi w powietrzu...


Magnetoostrze i jump boots w akcji

Kończ waść...

Szczerze to nie tego spodziewałem się po Chrisie Taylorze. Oczekiwałem czegoś naprawdę mocnego z poważnymi dylematami moralnymi, a dostałem kosmiczny bubel, który w zasadzie nie tyle ukończyłem, co wmęczyłem, skoro już grać zacząłem, bo szkoda zmarnować tych kilka pierwszych godzin - chyba popełniłem błąd, ale mogę za to Was ostrzec. Gra ponadto jest łatwa, bez trudu niszczyłem zastępy wrogów z użyciem zaledwie jednego wszczepu, żeby mieć z nich cokolwiek. Tytuł ten można przejść co najwyżej raz i to chyba tylko jeśli uda nam się go zdobyć za parę złotych i nie mamy naprawdę nic innego pod ręką.

Zalety i wady:
+ grafika i filmiki
+ arsenał i magnetoostrze
+ pewna doza humoru
+ tłumaczenie
- koszmarne sterowanie
- fabuła typowa do bólu
- monotonia, powtarzalność, nuda
- udźwiękowienie
- zmarnowany potencjał ze wszczepami

Moja ocena: 3,5/10

komentarzy: 1518 lutego 2010, 18:46

12 komentarzy do tego wpisu:


Suomalainenka : 18 lutego 2010, 19:19

Znając swoje zamiłowanie do gier w ogóle, to pewnie jej nie tknę. Ale dobrze, że napisałeś recenzję i ostrzegłeś graczy. Jednak... każdy ma swój gust i komuś się jednak spodoba...
odpowiedz

Master_Morti : 18 lutego 2010, 19:48

Grałem w demo i zgadzam się z twoją opinią - kiepa i tyle...
odpowiedz

Thompson : 18 lutego 2010, 22:23

Grałem w Dungeon Siege 1 i 2 - w Space Siege już niestety nie miałem okazji z powodu słabego komputera. Widzę jednak, że niewiele straciłem. ;) Zastanawiałem się nawet ostatnio, co teraz porabia Chris Taylor, bo coś o nim ostatnio cicho. Chyba dłubie przy Supreme Commander, jeżeli mnie pamięć nie myli, tak?
odpowiedz

Karfein : 18 lutego 2010, 23:22

Supreme Commander 2 oraz Kings and Castles, z którego początku tworzenia polecam bardzo obejrzeć filmik :) Uśmiałem się nieźle :)
odpowiedz

Bodzio-gracz : 19 lutego 2010, 19:42

Grałem i niezbyt mnie wciągnęła, ale co do recki to daję 9+ :)
odpowiedz

MSPRISON : 21 lutego 2010, 12:59

Nie grałem, czytałem kiedyś recenzje bodajże w CD-Action i tam również ta produkcja nie otrzymała zbyt wysokiej oceny, wniosek prosty... widocznie nie warto.
odpowiedz

JackReno : 21 lutego 2010, 13:09

Pograłem w ten twór trochę i nie zatrzymało mnie przy sobie na długo ;/
odpowiedz

MSPRISON : 21 lutego 2010, 20:51

Wielkie Dzięki za treściwy komentarz na moim blogu pod najnowszym wpisem. Może to co napisałeś, w jakiś sposób mi pomoże. Dzięki !
odpowiedz

Karfein : 21 lutego 2010, 22:07

Proszę bardzo :)
odpowiedz

cedricek : 21 lutego 2010, 22:33

Uech. Nie zagram. Jak jest, tak jak mówisz, to to jest kaszanka.
odpowiedz

Jaba : 22 lutego 2010, 07:42

Kaszanka ale grafika - uuuffff :) - ładna :).

odpowiedz

karolescu : 25 lutego 2010, 21:55

Ja kiedys zastanawialem się nad zagraniem. Mowiono, ze to Diablo w kosmosie. Dobrze, że nie zepsulem sobie milych wspomnien z Diablo :)
odpowiedz

Ezio : 03 marca 2010, 12:19

Taki Mass Effect dla ubogich?:P
odpowiedz

Karfein : 03 marca 2010, 16:51

Raczej zubożony Alien Shooter :P Nie obrażaj Mass Effecta (nie grałem w ME, ale wiem po opiniach innych ludzi, że SS się nawet do ME nie umywa).
odpowiedz

Arcizo_7 : 16 marca 2010, 22:38

Typ gry bardzo mi się podoba, tylko zniechęciło mnie te sterowanie .. Moja ocena to 4+, bo naprawdę fajnie gra wygląda, ale powtarzam STEROWANIE :c !! ;P
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl