avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Puzzle Quest: Warlords (mobile)

recenzja, Puzzle Quest, cRPG, gra logiczna, komórka

Puzzle Quest: Challenge of the Warlords okazał się być świetną grą, więc nie dziwi fakt, że stworzono jej odpowiednik na telefony komórkowe zatytułowany Puzzle Quest: Warlords. Czy jest równie dobrze, jak w przypadku komputerowych i konsolowych wersji?

     Kopiujemy ze sprawdzonego schematu
Jednak obcinając po drodze to i owo. Jak i większy brat, Puzzle Quest: Warlords to połączenie gry cRPG (mapa strategiczna, aż jedno-przedmiotowy ekwipunek, zestaw czarów i przygodę) z grą logiczną opartą na Bejeweled (bitwy i minigry). Warstwa fabularna jest znacznie uproszczona w stosunku do PQ: CotW. Jesteśmy uczniem pewnego starca, który nas szkoli, a potem wysyła, by uspokajać wzburzone duchy w poszczególnych kaplicach. W trakcie gry zdarzy nam się również przyjść z pomocą pewnej osobie, która nieco urozmaici rozgrywkę i dialogi. Jak i u większego brata, tak i tu nie raz przyjdzie nam się uśmiechnąć, czytając zabawne wymiany słowne między postaciami. Niestety zadania poboczne zostały zredukowane do "tam i tam jest potwór, ubij go". Zadania główne oferują nieliczne i niezbyt zaskakujące zwroty akcji, ale jednak miło, że chociaż spróbowano.

     Większy brat w mniejszej rozdzielczości
Graficznie gra nie odstaje zbytnio od PQ: CotW, choć komórkę i PC/konsole dzieli dość spora przepaść mocy. Wszystko za sprawą tego, że PQ: CotW graficznie został narysowany, co powtórzono w przypadku wersji na komórkę. Oczywiście efekty czarów nie są już takie wygładzone, ale i tak wygląda to przyzwoicie. Jedyne, do czego można się przyczepić to niepłynna animacja podczas bitwy, co z początku potrafi odepchnąć, ale po jakimś czasie się bez problemu można przyzwyczaić. Co wydaje się oczywiste, także tutaj grafika stylizowana jest na mangę. Także interfejs dobrze dostosowano do małych ekraników komórek, bez problemu się w nim może odnaleźć ktoś nieobeznany z PQ, jak i weteran tej marki.

     Muzykalność mniejszego brata
Także muzyka nie ustrzegła się uproszczeń. Mamy tutaj do czynienia z melodiami w formacie MIDI, które brzmią, nie ukrywam, słabo. Muzyka co najwyżej próbuje oddać klimat gry, lecz wychodzi to na takim poziomie, że zapewne wszyscy albo zmniejszą głośność, albo wyłączą dźwięki w ogóle. Melodie niezbyt wpadają w ucho, więc tutaj na pewno stwierdzi większość, iż milczenie jest złotem.

     Ale ta grywalność :)
Lubisz PQ: CotW, a nie lubisz czytać podczas podróży? No to masz rozwiązanie! Puzzle Quest: Warlords wciąga bowiem nie słabiej niż jego komputerowy czy konsolowy odpowiednik. Zacznę od protagonisty. Ponownie mamy do wyboru płeć i klasę postaci: wojownik, rycerz, druid, czarodziej; co determinuje koszty rozwijania umiejętności podczas awansu na wyższy poziom doświadczenia. Tutaj wszystko działa tak, jak u większego brata, mamy więc wszystkie magie żywiołów, morale, spryt oraz walkę, co daje większe korzyści przy łączeniu odpowiednich elementów (czaszki, gwiazdki, monety, klejnoty many), zwiększa prawdopodobieństwo zdobycia dodatkowej tury, stworzenie dzikiej karty (można ją połączyć z jakimkolwiek kolorem klejnotu) czy podnosi początkowy poziom many, punktów życia, bądź też daje pierwszeństwo w bitwie. Walki z przeciwnikami polegają na tym, że na zmianę przeciwnicy zamieniają miejscami klejnoty tak, by te się łączyły, tworzyły kombosy, dając bonusy i zadając obrażenia. Następnie można korzystać z całkiem szerokiego wachlarza różnorodnych zaklęć, które bądź to osłaniają czarującego, osłabiają przeciwnika, zadają bezpośrednie obrażenia, albo stanowią istotne taktyczne atuty. W bitwie istotną pomoc stanowi Broń Żywiołów - jedyny przedmiot w ekwipunku, o którym wspomniałem na początku recenzji. Jest to artefakt, który zdobywamy zaraz na początku gry i korzystamy z niego, dostrajając do niego runy, które zdobędziemy pokonując przeciwników.
O ile na początku gra stanowi niemałe wyzwanie, gdyż mamy lichy arsenał zaklęć, a nasza Broń nie jest wyposażona w odpowiedniej mocy runy, to potem, przy wyposażeniu Broni odpowiednimi elementami, wszystkie bitwy są z góry wygrane. Runy dostraja się poprzez ukończenie minigry polegającej na zebraniu mikstur - co jest odpowiednikiem zbierania kowadeł przy wykuwaniu przedmiotów w Puzzle Quest: Challenge of the Warlords. Nauka zaklęć za to jest już znacznie zmodyfikowana i znacznie ciekawsza. Nie jest to minigra jako taka, ale bitwa z przeciwnikiem, która polega na tym, by uzupełnić maksymalnie jak najszybciej dane paski many, których to potrzeba do rzucenia zaklęcia. Czaszki w takim trybie bitwy nie odbierają punktów życia, lecz zebraną manę u przeciwnika.
Gra nie posiada trybu multiplayer, a do jednej i tej samej taktyki wystarczy dodać, że możemy w nieskończoność zwiększać swoje umiejętności w świątyni za datki w złocie. Przeciwników zbyt wiele nie ma, bo i sama gra jest dość krótka - góra parę godzin w porównaniu z nawet 40 czy 50 godzinami przy PQ: CotW. Głównego bossa pokonałem bez problemu za pierwszym razem, gdyż niektóre runy są zbyt potężne i nadto ułatwiają rozgrywkę.

     Warto zainwestować?
Należy sobie zadać pytanie, czy aby na pewno warto było wydać około 15zł na tę grę? Zabawi nas ona na kilka godzin, a potem oferuje już tylko tryb quick play, czyli walkę z dowolnie wybranym przeciwnikiem spotkanym już w grze. Jednak co to daje, skoro nawet ostatni przeciwnik jest później za łatwy? Grę więc polecić należy każdemu fanowi Puzzle Quest, który chciałby odpocząć w podróży od innych gier czy książek.

     Zalety i wady

+ Puzzle Quest wiernie przeniesiony na komórkę
+ grafika i przejrzysty interfejs
+ ciekawa nauka czarów
+ fabuła niczego sobie i humor

- zbyt łatwa po parudziesięciu minutach gry
- soundtrack nadaje się do wyłączenia
- zbyt krótka

    Moja ocena: 7/10

komentarzy: 625 października 2009, 11:10

6 komentarzy do tego wpisu:


Suomalainenka : 25 października 2009, 11:20

W sumie mam to gdzieś na fonie, ale nie wciągnęłam się jeszcze. Po recenzji... i mam ochotę i nie mam spróbować. Zwłaszcza, że do grania to ja się nie palę :). Recenzja jak zwykle napisana bardzo dobrze. Czy zgodzę się z oceną... okaże się :).

odpowiedz

Madt : 25 października 2009, 15:11

Ja nie lubię grać na komórce, więc raczej sobie odpuszczę. Zwłaszcza, że pecetowy PQ aż tak mnie nie wciągnął.
odpowiedz

mariowsad : 26 października 2009, 09:27

mnie tam ta gra zupełnie nie ciekawi... więc się nie wypowiadam :)
odpowiedz

Ariela : 26 października 2009, 17:51

Nie lubię grać na komórce, to mnie to tam nie obchodzi. Ale doceniam fakt, że zrecenzowałeś grę przeznaczoną na ten sprzęt^^
odpowiedz

PidzamaP : 31 października 2009, 18:46

Eee pare godzin? Mi to zajęło ok. 2h.... przechodziłem ją rano przed robotą i w kiblowych posiedzeniach. Całkiem strawna. Komórka nie oszukuje tak jak komputer :P
Fabułę przeklikałem. Podobnie jak w pierwszym PQ.
Nauka czarów... hah chyba z dwóch czarów się nauczyłem, potem mi się nie chciało :D tak samo runy... właściwie nie bawiłem się ekwipunkiem ani niczym. Gra jest zbyt prosta.
Cóż... tylko dla fanów? Ja fanem PQ nie jestem, a nawet fajnie się grało. To zależy, nie można jasno powiedzieć dla kogo to jest.
odpowiedz

SwiatGrypl : 01 listopada 2009, 13:04

Dzięki za zaproszenie! Pozdrawiam!
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl