avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Spotkanie z Suomalainenką

Niektórzy zostali wtajemniczeni, niektórzy się sami domyślili, a niektórzy są niczego nie świadomi (czy to przez brak zainteresowania czy niższy współczynnik sieciowej percepcji ;)). Ktoś mówił, że granie w gry komputerowe i konsolowe do niczego dobrego nie prowadzi? A prowadzi, bowiem kiedyś (wprawdzie pod wpływem depresji) założyłem GramSajta, choć dopiero potem się przerodził w bardziej gramowy sajt, a ogólnie przez te blogopodobne strony poznałem Suomalainenkę (imieniem Kasia) i po miesiącu gdzieś pisania się spotkaliśmy. Wprawdzie niemal 250km to niemała odległość, ale od czego jest to auto przytachane z Walii? :) 

     26 września - sobota
     W drodze do Łodzi z Leszczyn towarzyszyły mi na głośnikach Red & Spinache - 7 rano, Łona - Koniec żartów oraz Natural Dread Killaz - Naturalnie. Przed godziną 11 trafiłem na miejsce (kocham osobę, która wymyśliła nawigację satelitarną). Ruszyliśmy od razu ku centrum handlowemu Manufaktura, bo i park niedaleko, bo i parking darmowy i w ogóle takie tam ;) Wspominałem, że mój przyjazd dwudniowy to jedna wielka randka? No ok, to już wiecie. Po krótkim posiedzeniu na rynku i wysłuchaniu muzyki nie najlepszych lotów, udaliśmy się do parku, gdzie marznęliśmy i ogrzewaliśmy się zarazem. Później poszliśmy sprawdzić repertuar kina, gdyż mieliśmy w planach pójść na film 9. Obliczyliśmy, że zdążymy jeszcze zjeść obiad w postaci krążka z Pizza Hut. Tu nasza rada - nie zamawiajcie na cienkim cieście, bo dostaniecie pizzę na papierze. Zaraz po podniesieniu kawałka ujrzeliśmy piękny wodospad składników na tacę, a przez "ciasto" prześwitywały nam palce. Ale było smaczne, mimo wszystko :P Gdy poszliśmy kupić bilety na 9, okazało się, że kino przeżywa oblężenie kas i nie ma siły, żebyśmy zdążyli (nawet licząc, że przed seansem jest jeszcze kwadrans reklam i trailerów). Licząc, że nazajutrz udamy się na Kota w butach w historii prawdziwej lub Surogatów, poszliśmy znów okupować jakieś miejsce siedzące na rynku i od czasu do czasu zerkaliśmy na telebim, jak Polki ownują Chorwatki. Ja zaś nie zostawiłem suchej nitki na arcydziele turystyki łódzkiej, mianowicie na zielonych tramwajobusach, jadących z zawrotną prędkością 15km/h i mających po bokach wielkie napisy "ALE JAZDA". Nie mówiąc, o tym, że podjeżdżały nie tą stroną na przystanki i by wsiąść, trzeba było je obejść. Obserwowaliśmy przy okazji moje faile językowe (które się gromadziły stadnie podczas pobytu w Łodzi) i naszym faworytem były ründki wykonywane przez owe tramwajobusy. Gdy zrobiło się zbyt zimno, pojechaliśmy do mieszkania Suomalainenki i poznałem, jak to ona ujmuje, starocie :) Oczywiście zlustrowałem pokój, by go sobie dobrze zapamiętać, obejrzałem bardzo oryginalną galerię patyczaków w zeszycie z matematyki, a potem rozmowa się kleiła jeszcze bardziej, niż przedtem (kto zrozumie, ten zrozumie :P). Gdy się zrobiło jeszcze później, przyszedł czas na sen.

     27 września - niedziela
     Długo sen nie trwał, bo raz to emocje nie pozwalały spać, raz to jakieś hałasy. Uzbroiliśmy się w kurtki i ruszyliśmy znów do Manufaktury. Po krótkiej wizycie w Realu udaliśmy się do kina, które tym razem było puste. Wybór padł na Surogatów, bardzo miła obsługa usadziła nas według własnego widzimisię na sali kinowej. Film był fajny, acz szału nie było, że tak powiem. Po ponownych odwiedzinach w parku, pojechaliśmy do M&M's, czyli kuzynek Suomalainenki o takich inicjałach. Pozytywnie rąbnięte dziewczyny ugościły nas porządnie, ubawiły i nakarmiły. Potem oglądaliśmy faile z Naszej-Klasy i nowe Demotywatory. Następnie pojechaliśmy na obiad do Suomalainenki, którego ona i jej brat (którego poznałem) niewiele zjedli (tak to jest, jak się wcześniej coś "przekąsi" :)) . Po obiedzie chcieliśmy obejrzeć filmy, które mieliśmy przygotowane, ale Windows padł, a Linux nie poradził sobie z odtworzeniem .rmvb, albo to my nie poradziliśmy sobie z instalacją kodeków. Jak na złość nie było ani jednego filmu w innym formacie. W takim razie zadowoliliśmy się rozmową, która również się kleiła, choć raz się bawiliśmy w Babel i ja mówiłem do Suomalainenki po francusku, a ona do mnie po fińsku. Skończyło się na:
     - Foch!
     - Pff!
     Gdy przyszedł czas wyjazdu, polało się trochę wody, a generalnie wyjazd opóźnił się celowo o pół godziny, lecz nie można już było dłużej odwlekać tego, co nieuniknione. W drodze powrotnej towarzyszyły mi Pięć Dwa Dębiec - P-Ń VI, Fenomen - Sam na sam oraz Antyradio i Eskarock (akurat trafiłem na same kawałki, które od pierwszego przesłuchania stały się moimi nieulubionymi).


 

antihero już zgłosił się do stworzenia nowego layoutu, więc niedługo pożegnacie się z tym mhrokiem.

komentarzy: 728 września 2009, 18:37

6 komentarzy do tego wpisu:


cedricek : 28 września 2009, 19:13

No no noooo ;]
Zatem wielkie gratulacje ^^ Widzę, że pasujecie do siebie ;P A ona ma blog tu, na gram.pl?
odpowiedz

Karfein : 28 września 2009, 19:24

Oczywiście, inaczej bym jej nie poznał :)
odpowiedz

LordTyrranoos : 28 września 2009, 20:43

Łódź? Toż to niedaleko mnie ;)). Nie ma to jak poznawać ciekawych ludzi - to powinna być jedna z dwóch (1 - informacyjna) podstawowych funkcji internetu. IMHO :P.
odpowiedz

Ezio : 29 września 2009, 09:45

Domyśliłem się, bo coś zaczęło tu za bardzo dobrymi komentami lecieć:D
odpowiedz

Master_Morti : 02 października 2009, 19:12

Łódź to praktycznie moje strony Dziewczyny są tam fajne. Sam mam wielu friendów poznanych w sieci,np GarosSa. Ale coś takiego... Siódme niebo :) Gratulacje.
odpowiedz

jendrek1988 : 04 października 2009, 14:39

Gratuluję ;)
odpowiedz

Bodzio-gracz : 24 grudnia 2009, 18:39

Wielkie Gratulacje Karefin!!!!

odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl