avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Shadow of the Colossus

Team ICO ma talent do tworzenia gier wyjątkowych, co potwierdziło się przy ICO właśnie, będącą debiutem tego dewelopera. Cztery lata później powstał Shadow of the Colossus, kolejna nietuzinkowa produkcja, obok której nie sposób przejść obojętnie. Czy i tym razem gra jest tak wyjątkowa jak ICO?

     W cieniu kolosów
     Młodzieniec Wander przybywa do zakazanej krainy, w celu ożywienia swojej ukochanej, Mono. Dociera do starożytnej świątyni, będącej domem stworzenia imieniem Dormin. Ten obiecuje ożywić ukochaną, choć ostrzega, że przyjdzie za to zapłacić ogromną cenę, a ponadto Wander musi wpierw unicestwić 16 kolosów. Zadanie wydaje się karkołomne, jednak Wander jest w posiadaniu magicznego ostrza, które jest jedyną bronią zdolną unicestwić giganty. Ma też wiernego wierzchowca, Agro, który jest jego jedynym sojusznikiem w walce z kolosalnymi stworzeniami. W trakcie gry okazuje się, że w ślad za Wanderem ruszył niejaki Emon wraz z towarzyszami, więc rozpoczyna się dodatkowo wyścig z czasem. Oczywiście gracz wciela się w postać Wandera i rusza na polowanie.

     Kolosalne wymagania
     Shadow of the Colossus zachwyca rozmachem graficznym. Kraina, w której przyjdzie nam się poruszać, jest duża, a widoku często nic nie ogranicza. Gdzieniegdzie da się spostrzec jakąś jaszczurkę czy ptaka, są łąki, kamienne mosty, kaniony, lasy, ruiny. Czasem, by dotrzeć do kolosa, przyjdzie nam jechać konno dobrych kilka minut. Całą krainę spowija atmosfera samotności i tajemniczości, co nadawało niebywałego klimatu grze, znanego z ICO. W przypadku kolosów też można mówić o rozmachu, zwłaszcza jeśli chodzi o ich wielkość i dokładność wykonania. Giganty są różnorodne, ale da się zauważyć pewne podobieństwo, zwłaszcza patrząc na ich charakterystyczne oczy. Tekstury są bardzo dobrze wykonane i nie spostrzegłem przez całą grę żadnych bugów graficznych, jednak ta dokładność, daleka widoczność i rozmach mają swoją cenę. Podczas niektórych walk dawały się we znaki poważne spadki płynności i opóźnienia reakcji na ruchy i kliknięcia joypada. Muszę przyznać, że zachwycająca rozgrywka sprawiała, że niemal owe zwolnienia nie przeszkadzały w grze, lecz czasem utrudniało to walkę. Gdy jednak podczas walki powietrznej widziało się efekty złotego podmuchu - to trzeba po prostu zobaczyć, a wtedy wybacza się wszystkie spadki płynności.

     Akompaniament samotności
     Udźwiękowienie jest jedną z najmocniejszych stron tej gry. Efekty dźwiękowe stoją na wysokim poziomie, okrzyki postaci brzmiały naturalnie, stukot końskich kopyt sprawiał, że chciało się jeździć w kółko i wsłuchiwać w tętent itp. W grze użyto, jak w przypadku ICO, języka fikcyjnego, więc cały czas mamy do czynienia z napisami. Tajemniczy Dormin mówi nagranymi jednocześnie głosami kobiecym i męskim, co daje naprawdę niesamowity efekt. W trakcie gry można przywoływać konia Agro. Co naprawdę mile mnie zaskoczyło to fakt, że podczas bitwy, gdy protagonista był poważnie ranny, okrzyk przywołujący konia brzmiał rozpaczliwie, jakby wszystko zależało od tego, czy koń przybiegnie na czas (co w sumie nie raz było prawdą). Ponadto na poklask zasługuje ścieżka dźwiękowa, którą skomponował Kow Otani. Idealnie wpasowuje się do bitew z poszczególnymi kolosami, a i doskonale potęguje poczucie samotności w trakcie podróży do miejsc starć z gigantycznymi przeciwnikami.

     Jak Dawid i 16 Goliatów
     Gdy ciało Mono będzie spoczywać na ołtarzu, a protagonista rozmówi się z Dorminem, gracz przejmuje kontrolę nad Wanderem. Do pokonania jest kolejno 16 kolosów, w ścisłej kolejności i miejscach, a stopień trudności wzrasta z bitwy na bitwę. Magiczny miecz poza tym, że służy do ranienia wielkich wrogów, wskazuje również drogę na miejsce następnej potyczki lub słaby punkt giganta skupiając odbite promienie słoneczne w danym kierunku - w cieniu wzniesienie ostrza ku niebu nic nie daje. Poza tym bohater posiada też łuk, którym może atakować czułe miejsca kolosalnego stwora. W niektórych walkach bierze również udział Agro, który poza funkcją szybkiego przemieszczania się po polu bitwy może też odwracać uwagę giganta, bądź też umożliwiać skok na skrzydła latającego przeciwnika.
     Kolosów jest kilka rodzai. Od kształtu humanoidalnego, parę większych czworonogów, dwa mniejsze czworonogi, przez dwa skrzydlate i dwa pływające, jeden wspinający się, na podziemnych i kolosie kolosów kończąc. O ile pierwsze dwie bitwy są wprowadzeniem do gry i giganty są niemal nieszkodliwe (jeśli być w ciągłym ruchu), tak następne bitwy wymagają już odpowiedniej taktyki, a po połowie gry należy liczyć się z tym, że kolosy będą nas często atakować z dystansu pociskami energii, które zadają nieliche obrażenia. Ciekawymi przeciwnikami są wspomniane dwa mniejsze czworonogi, które są czymś w rodzaju przerośniętych opancerzonych byków i wręcz nie zasługują na miano kolosów. Atakują zabójczą szarżą, przed którą bronić się można uskokami, bądź wspinaczką na dostępne na polu bitwy miejsca. Gdy pozbawić ich pancerza, można oczywiście zabawić się w rodeo połączone z akupunkturą z użyciem miecza.
     Generalnie wszystko sprowadza się do pewnego schematu - unikać ataków, odkryć słaby punkt, wspiąć się i dźgać. Jednak w praktyce nie jest to takie proste, a w żadnej z bitew się to nie nudzi, gdyż twórcy zadbali o pełną różnorodność. Nie raz odkrycie sposobu na wspinaczkę zajmuje kilka minut. Skoro już o tym mowa. Interfejs pokazuje nam pasek życia, aktualnie wybraną broń oraz koło wytrzymałości, a w przypadku bitwy także pasek życia kolosa. Wspinać można się tylko po owłosionej części ciała gigantów, a w tym wrogowie oczywiście starają się przeszkadzać. Gdy np. jesteśmy na grzbiecie kolosa, ten próbuje nas zrzucić, gdy zaś na ręce, przeciwnik zaczyna nią machać. Utrzymywanie się nie raz jedną ręką włosia giganta zmniejsza "pasek" wytrzymałości. W krytycznym momencie zaczyna on migać i trzeba dostać się na część ciała wroga, która wydaje się najbezpieczniejsza, gdyż w przeciwnym wypadku można spaść. Poza dźganiem wrażliwych części ciała kolosa, możemy też atakować inne partie giganta, jednak najczęściej nie ubiera to wcale punktów życia przeciwnika, bądź ubiera tyle, że bitwa trwałaby godzinami. Można wykonywać lekkie dźgnięcia, bądź silne, co jednak trwa sekundę dłużej, która bywa cenna, gdyż każde wzdrygnięcie się kolosa przerywa atak, należy więc nie raz zapamiętać, ile czasu gigant odpoczywa po każdej próbie zrzucenia dzielnego wojownika z siebie. Po każdej bitwie, z pokonanego giganta wylatują czarne macki i wchodzą w ciało protagonisty, czego znaczenie wyjaśnia się pod koniec gry. Wspominałem wcześniej o kolosie nad kolosami - jest to ostatnia bitwa w grze, gdzie przychodzi walczyć z przeciwnikiem wielkości małej twierdzy.
     Po ostatniej bitwie włącza się chyba najdłuższe outro, jakie w życiu widziałem i trwało kilkanaście minut. W nim (ale nie tylko) będziemy świadkami dramatycznych wydarzeń, które mnie przyprawiły o świeczki w oczach. Końcowy filmik jednak jesteśmy w stanie zobaczyć po czasie grania krótszym nawet niż 7h, a więc jeszcze prędzej niż w ICO. Niestety ponowne przechodzenie gry daje niewiele, gdyż mamy odblokowany jedynie wysoki poziom trudności (częstsze wierzgania ciałem kolosów i więcej słabszych punktów po drodze przed tymi letalnymi) oraz grę na czas. Grę można zapisywać, modląc się w kapliczkach dość gęsto rozsianych po zakazanej krainie, co zarazem uzupełnia wytrzymałość i zdrowie.

     Następca duchowy ICO
     Shadow of the Colossus był reklamowany jako duchowy następca ICO oraz fabularny prequel doń (na początku grę nazywano NICO - "ni" po japońsku to "dwa"), aczkolwiek to była tylko propozycja Fumito Uedy, głównego projektanta gry, co do interpretacji. W porównaniu z ICO, mamy tutaj większy nacisk na epickość i akcję, co dodało dynamiczności rozgrywce, ale ją skróciło (choć ja wolę krótką, a świetną rozgrywkę) i ujednoznaczniło zarazem. W ICO nawet po obejrzeniu końcowego filmiku nie wiadomo było, jak zinterpretować wydarzenia, a tutaj niemal wszystko się wyjaśnia. Choć w mojej ocenie SotC nie dorównał ICO to ogólnie jest grą świetną i zapewniającą unikatowe wrażenia z rozgrywki. Gorąco polecam.

     Zalety i wady
+ świetnie zrealizowany pomysł
+ epickie bitwy
+ atmosfera samotności
+ grafika
+ soundtrack
+ różnorodne kolosy

- spadki płynności
- to już nie to, co ICO
- jeszcze krótsza od ICO (nawet mniej niż 7h gry)

     Moja ocena: 9,75/10


komentarzy: 1223 września 2009, 18:23

7 komentarzy do tego wpisu:


Suomalainenka : 23 września 2009, 18:41

No i kolejna recenzja, po której mam ochotę w hrę zagrać. Oczywiście z braku konsoli pewnie nie zagram. W każdym razie recenzja jak zawsze bardzo udana :)
odpowiedz

PierwszaLiga : 23 września 2009, 18:43

Brawo! Kolejna wspaniałą recenzja. I to kolejnej wspaniałej gry. Kopiłem od ciebie i nadal leży nietknięta w stanie idealnym (jeszcze raz dzięki, ale szczerze? Dużo straciłeś mogłeś to sprzedać za więcej).
odpowiedz

Karfein : 23 września 2009, 18:52

Ale za to mam dobrego znajomego, który mnie lubi, prawda?!jedenjeden xD
odpowiedz

PierwszaLiga : 26 września 2009, 08:59

;D
odpowiedz

cedricek : 23 września 2009, 21:08

Dużo napisane i dobrze napisane. I mnie teraz do tej gry ciągnie...;]
odpowiedz

mariowsad : 24 września 2009, 08:38

Nie słyszałem wcześniej o tej grze a bardzo mi się z twojej recenzji spodobała. Naprawdę nieziemski klimat! Coś fantastycznego KLIMAT GRY! ale mnie kusi żeby w to pograć :d bardzo fajny filmik świetnie to wyglądało gdy ten kolos padał na ziemie. Ciekawie rozwinięta, fajna grafika szkoda że gra jest krótka 7 gdz.??? co to ma być!!! przejdę to w jeden dzień!!!
odpowiedz

Ezio : 24 września 2009, 20:50

Nie zagram w tę grę. Nie przeczytam nawet tej recenzji. Nie dlatego że mi się nie chcę. Dlatego że nie mam Playstation 2....
odpowiedz

Karfein : 24 września 2009, 21:18

Szkoda, że nie masz. Na PS2 powstało wiele gier, w które wręcz jest wskazane poznać, gdy się ktoś określa jako gracz. No ale nie zawsze są możliwości - sam bym nie miał, gdyby nie to, że bratu zbywało, bo se PS3 sprawił.
odpowiedz

Ezio : 24 września 2009, 21:46

Ja myślę nad kupnem Ps3 lub Xbox 360. Do tego na pewno PSP. Ale wejdz na gs'a
odpowiedz

Master_Morti : 25 września 2009, 19:25

Słyszałem sporo dobrego o tej grze. Na PC nie trafiła by w rynek pewnie, ale dla miłośników SONY to klasyk. Udana recenzja.
odpowiedz

Ezio : 26 września 2009, 15:50

Karfein, ICO na PS3 przenoszą!
http://forum.gram.pl/forum_post.asp?tid=51877&u=16
odpowiedz

Karfein : 28 września 2009, 00:17

Widziałem tego newsa... i chyba przejdę ICO raz jeszcze :)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl