avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

"Pieniądze szczęścia nie dają, ale..."

"Pieniądze szczęścia nie dają, ale jak ich nie ma to tragedia." - napisał mi pewnego dnia w smsie Jevraik. Skłoniło mnie to (parę tygodni temu) do refleksji (a ruszyłem tyłek do spisania tego dopiero teraz), czego owocem jest ta notka. Słyszałem już inne warianty dodawane do pierwszej części powyższego cytatu, przeważnie podobne do "... ale ty to sprawdź". Jednak właśnie wersja Jevraika niesie w sobie stuprocentową prawdę. No, wyłączając materialistów, ale mam tu na względzie moją osobę i przyjaciół, a nikt z nas materialist(k)ą nie jest.
Nie będę się tu roztkliwiał nad faktem, że jak nie ma w ogóle pieniędzy to nie ma, za co kupić chleba, zapłacić rachunków bo to jest zbyt oczywiste. Raczej wezmę pod lupę rozważania bliskie temu, co jest określane przez "apetyt rośnie w miarę jedzenia". Pewnych rzeczy nie da się kupić - zdrowie (choć tu by się pewnie znalazło paru chętnych do argumentów przeciw) czy miłość (tu także). To tylko przykłady, bo jest tego o wiele więcej. Przechodząc do czegoś bardziej konstruktywnego, człowiek ma więcej potrzeb niż jedzenie i picie i tym podobne. Ale sęk w tym, że gdy osiągniemy już coś (albo jeszcze w trakcie), czego nie można zdobyć za pieniądze... pieniądze stają się (jeszcze bardziej) potrzebne. Wykorzystam łatwy przykład miłości. Gdy już znajdziemy (potencjalną) osobę, w końcu muszą się znudzić wspólne spacery i rozmowy. W końcu zachce się pójść na kawę, do kina. W końcu przyjdzie czas, kiedy chce się podarować prezent, kwiaty, cokolwiek. Dodaj trochę kilometrów odległości (tyle, żeby rowerem się nie opłacało) i już dochodzą do tego koszty dojazdu. Jeśli pieniędzy nie ma to co? "Tak blisko i tak daleko"? Można by pójść w inne środki kontaktu - ale za telefon czy internet też trzeba płacić.
Oczywiście przykłady można mnożyć - urodziny przyjaciela czy masa innych. Dodaj do tego jakąś chorobę, przez którą na leki trzeba poświęcić większą kwotę z wypłaty i dopiero zaczyna się zabawa zwana "sztuką wyboru" czy "dokonywaniem poświęceń". Cywilizacja, kultura, życiowe pasje, uczucia... A i tak wszystko kręci się wokół kasy. W końcu "jak nie wiadomo, o co chodzi to chodzi o pieniądze". Ale tutaj nawet, jak wiemy, czego chcemy to i tak wszędzie kasa pośredniczy. No dobra, prawie wszędzie. Czy już nie ma żadnego sposobu, by to legalnie oszukać? Poza ucieczką od cywilizacji i życiem w buszu...

komentarzy: 909 września 2009, 08:48

6 komentarzy do tego wpisu:


Suomalainenka : 09 września 2009, 11:23

Ech... niestety to szczera prawda, smutno trochę :(
odpowiedz

Elminster : 10 września 2009, 20:33

Mi tak samo. No ale cóż: w większości przypadków zgadzam się niestety z autorem. :/
odpowiedz

Cairine : 09 września 2009, 14:30

W tym co napisałeś na pewno jest sporo racji. Wiadomo, że pieniądze same w sobie nie mają wartości. Są tylko środkiem do celu. Często bardzo potrzebnym. Przyznam tylko, że z tym apetytem to sama bym inaczej to napisała. Akurat to o kawie i kinie, internet... to można zaliczyć do tych bardziej podstawowych potrzeb. Mówiąc o apetycie bardziej widzę taką prawidłowość, że najpierw marzy nam się przykładowo jakiś tani byle jeżdżący samochód, potem to, co było marzeniem, staje się "starym gratem", a chciało by się coś z wyższej półki... Myślę, że często tu jest też taki czynnik: kiedyś nie mieliśmy na najtańszą wersję naszego marzenia, potem gdy to już osiągniemy nie potrafimy tego docenić i dostrzegamy tylko to czego nam brakuje. Niestety.
odpowiedz

jevraik : 09 września 2009, 17:48

co do jazdy starym gratem...czasami wyremontowany bardziej się sprawdza niż nowszy model idealnym przykładem tego jest moja pamiątka PRLu w sumie produkowany jeszcze dobre 8 lat temu :D Karfein z łaski swojej przypomnij mi z jakiej okazji posłałem Ci takiego smsa (wiem że to moje słowa ale za chiny nie umiem sobie przypomnieć)
odpowiedz

mariowsad : 10 września 2009, 10:31

wszystko co napisałeś jest bolesną prawdą można mieć wszystko a zarazem nic
odpowiedz

jendrek1988 : 14 września 2009, 21:48

Wybacz Karfein, ale rację Ci przyznam tylko w pewnym sensie. Otóż, kasa jest ważna tylko w świecie idiotów, czyli tym "cywilizowanym". Cejrowski nie raz mówił "tutaj można żyć bez pieniędzy. To jest piękne." lub coś w tym stylu. I powiem Ci szczerze: gdyby osoba bliska memu sercu się zgodził, to byłbym skłonny zrezygnować z tych luksusów typu telewizja, radio, czy telefon, aby żyć gdzieś, jak to określiłeś w ostatnim zdaniu, "w buszu".
Btw.: co to jest to... "odpowiedz"?
odpowiedz

jendrek1988 : 14 września 2009, 21:53

zgodziła* sorry.
odpowiedz

Karfein : 14 września 2009, 23:22

Rezygnacja z radia, tv i telefonu to... mały ułameczek w całej tej cywilizacji. Ale tutaj też chodzi o inną rzecz, którą Jevraik podjął, mianowicie to, że nawet jak się samemu nie jest materialistą to się w końcu staje materialistą przez otoczenie. Pożycz temu i tamtemu, ale jak Ci nie oddadzą to sam zaczniesz za nimi latać, by zapewnić taki "luksus" tej bliskiej osobie jak np. jedzenie czy dach nad głową.
odpowiedz

Karfein : 14 września 2009, 23:22

I to jest to "odpowiedz", ale powiadomień nie posyła, więc po nic to dali generalnie...
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl