avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Wyprawa do Walii - relacja

Postanowiłem w końcu ruszyć swój zadek i opisać, jak to tam było w tej Walii i cośmy tam przeżyli z antiherosem, choć pobyt był krótki niezwykle. Zapraszam do lektury.


Brałeś? Nie jedź!

23 sierpnia
Jak wiadomo tym, co przeczytali poprzednią notkę, choć wstawaliśmy wcześnie, siedzieliśmy do późna w nocy. Częściowo za sprawą spotkania z Jevraikiem w aucie (bo gdzieś się iść nie chciało, a padało :P). A jeszcze nie byłem spakowany :) Z rana pobudka, szybko załatwić to i owo i wyruszamy. Oczywiście wyruszyliśmy ponad pół godziny później niż było pierwotnie planowane, ale mój brat raz-dwa na trasie nadrobił zaległość, dzięki czemu na prom przybyliśmy grubo przed czasem. Na promie wywiązała się dyskusja na temat antyperspirantów i ich skuteczności, przy czym powstały takie kwiatki jak "pierwsze poty za płoty" czy slogan " - skuteczny nawet po pierwszym pocie!". Nie pytajcie, o co chodziło xD Na trasie obejrzeliśmy sobie dwa filmy: Postal (Uwe Boll zrobił dobry film, serio!) oraz Max Payne (ten jednak i tak mi się bardziej podobał). Od czasu do czasu próbowaliśmy z antiherosem jakieś fotografie robić, ale jakoś nam to średnio szło. W przerwach od filmów, wypoczywania i robienia zdjęć pogrywałem w Gothic 3 - The Beginning. Muszę przyznać, że niezła z tego produkcja. Całą trasę brat objechał sam, więc nie było mi dane pojeździć na autostradzie Jaguarem (a szkoda :P). Po przyjeździe na miejsce dano nam łóżko polowe i kanapę na użytek tymczasowy i pokazano pokrótce, jak się dzielą pomieszczeniami z innymi lokatorami. I potem spać.


Antihero i ja dumnie spoglądamy w przyszłość.

24 sierpnia
Wstaliśmy gdzieś po 11 chyba, zjedliśmy bułki, które nam zostały jeszcze z wczoraj na drogę i niebawem pojechaliśmy z bratem do supermarketu kupić produkty spożywcze (głupio te wyrazy wyglądają w takiej relacji, nieprawdaż? xD). Następnie powrót i zajęcie czasu sprzętem brata. Wykorzystaliśmy fakt, że ma PS3, telewizor na FullHD i to, że chcieliśmy obejrzeć In the Name of the King: A Dungeon Siege Tale (tak, znów Uwe Boll :P), a okazało się, że brat ma ten film na BluRayu. Nie był taki zły, ale dobrym kinem bym tego nie nazwał. Potem skorzystaliśmy z tego, że brat ściągnął sobie Mortal Kombat II i trochę się naparzaliśmy, co miało mieć poważne konsekwencje w niedalekiej przyszłości :) Następnie pojechaliśmy po Izę, narzeczoną brata, która nie miała tego szczęścia i musiała iść do pracy w dzień powrotu, a następnie zjedliśmy obiad - czyli pizzę :P Wieczór zszedł na oglądanie jakiegoś meczu piłkarskiego, siedzeniu na necie i oglądaniu recenzji Angry Video Game Nerda. No, jeszcze trenowaliśmy, jako iż się okazało, że brat posiada bardzo fajną sztangę naładowaną ciężarami tak akurat pod nasze możliwości. Poza tym brat pokazywał na mapie, co warto odwiedzić, gdyż nazajutrz mieliśmy pół dnia tylko dla siebie, a nie chcieliśmy go spędzić w domu. Przed spaniem jeszcze poczytaliśmy trochę i pogadaliśmy na tematy przeróżne.


Czasem warto na promie stać na wietrze nieco dłużej.

25 sierpnia
Obudziliśmy się odpowiednio prędzej, wszamaliśmy to, co kupiliśmy na wczorajszą kolację (ale pizza nas pokonała), zabraliśmy mapę, aparaty i ruszyliśmy w drogę. Całkiem prędko udało nam się dotrzeć na wybrzeże Cardiff, aczkolwiek nie tak prędko odnaleźliśmy je na mapie. Gdy już dokonaliśmy tego wyczynu, podróż okazała się o wiele prostsza. Oczywiście co nam się nawinęło ciekawszego pod obiektyw, zrzucaliśmy migiem na karty pamięci. Podczas marszu dopadł nas również deszcz, jak to w Anglii, i go też sfotografowałem :) Gdy wróciliśmy, zrobiliśmy sobie na obiad płatki śniadaniowe (lenistwo nie popłaca), a żeby nie zmarnowało się mleko, piliśmy je do dna - i mamy go teraz dosyć na dobrych parę(naście) dni :P Zmęczeni parogodzinną wyprawą poszliśmy znów korzystać z dobrodziejstw telewizora brata i tym razem postanowiliśmy obejrzeć dwie pierwsze (bo tyle czasu było) części Matriksa w HD. Wypas :) Brat też pokazał nam w międzyczasie, jak się prezentują gry na PS3 i nie powiem, by grafika była jakaś wypaśna. A obiecywano gruszki na wierzbie :P Zobaczyliśmy Heavenly Sword, stestowaliśmy Fight Night Round 3, Virtua Fighter 5, a potem jeszcze powrót do Tekken 4 z "dwójki" na chwilę, lecz to stary dobry poczciwy Mortal Kombat II zawojował nasze serca, póki nie wybiła północ.


Ech, ta polska ortografia na zagranicznym statku...

26 sierpnia
Rano wstaliśmy, gdyż nadszedł dzień pakowania rzeczy i wyjazdu. Odzyskałem więc pożyczonego Emperor - Battle for Dune, ale za to udzieliłem bratu wielu gier (God of War (II), Spartan - Total Warrior, Jade Empire i wiele innych). Ruszyliśmy do Newport, gdzie czekało na mnie auto, które mi brat oddał, czyli Peugeot 306. Przepakowaliśmy wszystko, przygotowaliśmy wóz do jazdy i ruszyliśmy do stacji benzynowej. Tam do pełna, następnie pożegnanie i ruszyliśmy trasą wyznaczoną przez Tomtoma. Nie było większych problemów z jazdą po lewej stronie, tym bardziej, że większość trasy to autostrady, ale zaliczyłem dość kilka rond, na których radziłem sobie przeważnie dobrze lub różnie :) Na prom przybyliśmy przed czasem, bo i też wcześnie wyjechaliśmy. Tam zaś od razu wyszliśmy na zewnątrz i zabraliśmy się do zdjęć. Tu nas wzięło nie tylko na ciekawe ujęcia, ale też na głupawkę. Na końcu przedrzeźnialiśmy dziennikarzy z telewizji, co wychodziło miejscami bardzo zabawnie. Potem jechaliśmy niedługą chwilę przez Francję i Belgię, gdzie się zatrzymaliśmy, by zatankować i coś przekąsić. Bardzo miły pan dał nam darmową bagietkę, bo już kończył robotę, a potem nie zauważywszy nas prawie zamknął w lokalu :) Pewien Polak na zewnątrz spytał nas, czy restauracja otwarta i po otrzymaniu negatywnej odpowiedzi rzucił "kurwą macią" i se poszedł. Ruszyliśmy w dalszą drogę przez Holandię ku Niemcom i tu generalnie dzień się kończy o północy mniej więcej.


Jedna z nielicznych lokacji w grze Ludzki Żywot, która zawsze jest w pamięci RAM :)

27 sierpnia
Jazda przez Niemcy była tak długa i nużąca, że szkoda gadać. Gdzieś w Niemczech zatankowaliśmy na Shellu i nawet udało się nam dogadać po niemiecku, choć nie używałem tego języka dobrych kilka lat :) Dobrze się stało, że antihero spał, gdy ja prowadziłem od początku, bo potem przyszło mu mnie zmienić zaraz po wschodzie słońca. Niestety dostała mu się akurat jazda poranna, kiedy autostrady były obsrane samochodami, które pruły znacznie szybciej niż w Anglii, ale dał sobie radę bez problemu. Po wjeździe do Polski GPS zwariował i przez dobrych x kilometrów chciał nas prowadzić po polach i lasach. Jechaliśmy sobie powoli, bo już nikt tak nie gazował, a dom już był całkiem niedaleko (jeszcze tylko z 200-300 kilometrów :P). Na końcówce, gdy już się rozbudziłem, znów siadłem za sterami i dojechaliśmy do domu szczęśliwie. Od razu ruszyliśmy pod prysznic (po kolei oczywiście ;)), a po obiedzie pochłonął nas Mortal Kombat II. Na dobrych parę godzin. Później jeszcze poszliśmy do Jevraika na piwo (obaliliśmy kupione w Cardiff Brains - wolimy jednak polskie), a po powrocie, choć tam już mi się oczy kleiły znowu siedliśmy do MK2 xD


And what about your chunky, huh?

28 sierpnia
Tutaj już niewiele się działo, odwiozłem antiherosa do domu P306, przy czym się okazało, że na mieście się przegrzewa, bo się wentylator nie włącza. Tyle fajnie, że wykryliśmy to teraz, a nie w większym mieście, bo byłoby nieciekawie. No i tyle, jeśli chodzi o wyprawę. Pochwalić się tylko mogę, że startując z pełnym bakiem udało nam się dojechać z Newport do Leszczyn (około 1800km) tankując po drodze benę za kwotę 95 euro (czyli gdzieś 400zł), ale za to kosztem dłuższej jazdy (90-110km/h jechaliśmy większość czasu).


Zabijcie, ale nieskończenie bardziej kocham wschody słońca od zachodów.

komentarzy: 1331 sierpnia 2009, 11:17

13 komentarzy do tego wpisu:


Master_Morti : 31 sierpnia 2009, 11:30

UK? Huh :)
Czy nasze piwa są lepsze? Nie wiem, nie było mi dane skosztować innych.
Faktycznie tanio wam to wyszło - 100 E
odpowiedz

Ariela : 31 sierpnia 2009, 13:05

Nie no, za granicę to bym pojechała^^ Teraz to ja ci zazdroszczę.
PS: Co jest na tym pierwszym zdjęciu?
odpowiedz

Karfein : 31 sierpnia 2009, 15:31

Ariela:
Na pierwszym zdjęciu jest widok ze środka auta na długim naświetlaniu w aparacie :)
odpowiedz

Madt : 31 sierpnia 2009, 17:27

To się nazywa fajne spędzanie wakacji, ja się jakoś mało z domu ruszałem - dwa raz udało mi sie do Krakowa wybrać i tyle. Zazdroszczę ci. :)
odpowiedz

Suomalainenka : 31 sierpnia 2009, 20:32

Wyszedł Ci bardzo fajny opis muszę przyznać :). Pozazdrościć takich wakacji :).
odpowiedz

Ariela : 01 września 2009, 10:38

@Karfein
Dzięki za wyjaśnienie^^
odpowiedz

NintendoPassion : 01 września 2009, 14:42

Trza zwiedzać. PC to nie konfesjonał.

Pierwsza fota luxus!
odpowiedz

Master_Morti : 06 września 2009, 13:52

Mam takie pytanie do ciebie offtopowe: Czy w Unreal Tournament obowiązuje taka nie pisana zasada, że gdy ktoś na TDM, FFA stoi w koncie z bronią w dół, to sie do niego nie strzela bo właśnie coś piszę?
odpowiedz

jendrek1988 : 06 września 2009, 15:17

Hehe, niezłe wakacje miałeś, przyznać mus:) u mnie rutyna - samolot tam, samolot tu, a Ty miałeś jakieś przygody. Fajnie:)
odpowiedz

Karfein : 06 września 2009, 15:47

Master_Morti:
Niby jest, ale mało kto się do niej stosuje. Ja się stosuję i na widok takich akcji ludzie po prostu mi dziękują jak oszaleli itp. itd.. Raczej oczekuj, że 90% graczy po prostu nabije na Tobie headshota.
jendrek1988:
Tak, ale jak się jest 26h na trasie to się odechciewa :P
odpowiedz

Master_Morti : 06 września 2009, 16:00

Dzięki^^ Smutna rzeczywistość.... Na razie i tak karam botów i pobieram mapki :)
odpowiedz

konio1073 : 09 września 2009, 06:48

Też bym se pojechał,ale teraz szkoła :/
odpowiedz

Bodzio-gracz : 16 września 2009, 20:11

no no widze ze fajne wakacje miales

odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl