avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Ewolucja ksyw Karfeina

Tyle ludzi zagłosowało za tymi pikantnymi szczegółami z życia osobistego, że nie sposób ich oczekiwań zignorować, prawda? :) Cóż, i tak sądzę, że większość tych głosów to ludzie, którzy raz przypadkowo GramSajt ten odwiedzili, ale wynik ankiety to wynik ankiety, a i tak miałem zamiar o tym napisać. Zatem, przechodząc do treści właściwej wpisu...

Czym jest ksywka, nick, pseudonim, każdy wie. Po co nam to? Najczęściej żeby nie być rozpoznawalnym, albo żeby być rozpoznawalnym, ale pod fajnym, unikatowym brzmieniem złożonym z określonej kombinacji liter. Niektórzy cenią to, że koło ich nicka w ich ulubionych serwisach, mailach itd. nie znajdują się numerki, inni, choć nick czasem jest wolny, numerek sobie dopisują, gdyż coś dla nich znaczy. Ogólnie rzecz biorąc cały nick często coś dla nas znaczy. Choć czasem powstają one z przypadku, potrafimy się tak do nich przywiązać, że prędzej zapomnimy swoje własne imię, niż ksywkę, gdyby nas ktoś mocno trzepnął w łeb. Spotkałem się też oczywiście z ludźmi, którzy to traktują tylko i wyłącznie, jako coś koniecznego, by sobie tu czy ówdzie założyć konto. Jeśli o mnie chodzi, należę do tych pierwszych, którzy przywiązują do tego pewną wagę. W moim życiu były i są trzy ksywy, rzekłbym, etapowe oraz kilka pobocznych, które opiszę osobno poniżej. Zaczynajmy!

Karl - najsampierwsza, prosta, właściwie to niemiecka wersja imienia Karol, co odkryłem po "wymyśleniu" ksywy. Podobało mi się bardzo brzmienie, wydawało mi się poważniejsze niż Karol, a jak to wielu młodzików ma w zwyczaju, tak i ja chciałem być już wcześniej dorosły. Trzymała się mnie od niepamiętnych czasów, aż do okresu gimnazjum. Stosowałem powszechnie, ilekroć przychodziło założyć gdzieś konto, czy nazwać postać w grze. W zasadzie to by było na tyle, jako dzieciak nie rozmyślałem za wiele na temat mojego własnego światopoglądu i samoświadomości :)
KoLoS - stało się, okres nastoletni przyszedł, nie bardzo buntowniczy, ale poza tym wiele cech nastolatka mnie wtedy ogarnęło. Bardzo zajarałem się w tym czasie polskim hip-hopem, do tego stopnia, że sam zechciałem coś stworzyć. Ale Karl mi tak pasowało, jak wcale. Siadłem więc pewnego dnia wakacji i zacząłem kombinować. Coś na K, tak jak moje imię. coś krótkiego (2 sylaby), coś, co się fajnie będzie skracać (najlepiej do 3 liter), coś z jajem. W ciągu kilkudziesięciu minut przyszło mi do głowy słowo 'kolos'. Zawierało w sobie wszystko, czego potrzebowałem. Na K, 2 sylaby, skrót: KLS. Szybko nawet wymyśliłem sobie niezbyt wyszukany czy artystyczny, ale mi się podobający tag KoLoS (stąd właściwie + przez skrót te litery są wielkie). No i przechodzę do tych jaj :) Otóż generalnie byłem bardzo niski, z chłopców najniższy w klasie, zarówno w gimnazjum, jak i w liceum. Poza tym mam dość spore pokłady humoru, kiedyś potrafiłem zrobić wiele, żeby się pośmiać, nawet kosztem własnej reputacji. Na szczęście teraz się to przytrafia tylko w gronie najbliższych, a i też nieczęsto, a mimo wszystko postrzega się mnie jako osobę z poczuciem humoru. Nie ukrywam, że w nauce szło mi bardzo dobrze (na wyjściu z gimnazjum 5,36), geniuszem nie byłem, ale zawsze mówiłem o sobie, jako o kimś inteligentnym. W czym owe jaja? W połączeniu tego szalonego poczucia humoru tamtych czasów i inteligencji. Z tego powstała teoria o moim KoLoSalnym Mózgu w za małej dla niego czaszce, co było rzekomo powodem mojego Pierdolca (jak ochrzciliśmy w liceum z przyjaciółmi moje szalone poczucie humoru). Żeby nie było tak wulgarnie (z powodu jednego z moich przyjaciół (Aba), który nigdy nie przeklinał, a który chciał się czasem wypowiedzieć na temat mojej przypadłości) przechrzciliśmy go na Radiolca. I tę nazwę tu będę też stosować, gdy przyjdzie mi o tym wspomnieć. Aktualnie nick ten stosuję rzadko, w niektórych grach, serwisach oraz przy hip-hopie. Swego czasu, jak niektórym wiadomo, KoLoS z gram.pl zamienił się w Karfeina.
(Linthar) Karfein - ksywka ta powstała ponad 3 lata temu podczas mojej bytności w liceum. Co bardziej obeznani z Zapomnianymi Krainami, a konkretniej z kulturą drowów (mrocznych elfów), dojrzą typowy sufiks męskiego imienia -fein (np. z książki pt. "Ojczyzna": Zaknafein; z gry Baldur's Gate II: Cienie Amn: Solaufein) oraz oczywiście prefiks wynikający z mojego prawdziwego imienia Kar-. Wynika to z tego, że czytałem wtedy dużo książek o Drizzcie Do'Urdenie i jakoś tak powstał ten nick. Teraz czytam mniej, ale książki i sam bohater dalej mi się podobają, choć mam świadomość, że to nie są arcydzieła. Co jest fajne w tej ksywie to jej pełna unikatowość oraz brzmienie, które mi się podoba. Swego czasu bardziej się zainteresowałem tematyką fantasy, muzyką instrumentalną, literaturą z wyższej półki, filozofią... I czuję w głębi serca, że te pasje już mi pozostaną. Nie, żebym np. kompletnie porzucił polski hip-hop, ale słucham już tylko ulubionych wykonawców. Praktycznie wszędzie, gdzie zobaczycie tę ksywę, czy to w grze, muzyce, filmie (coś wrzucę w końcu na YouTube - poinformuję Was o tym :)), literaturze - miejcie pewność, że to ja. Korzystam z tej ksywki zarówno jako nicka, jak i nom de plume. Podsumowując, okres nastoletni minął i Karfein jest może nawet takim swoistym wyznacznikiem mojej dorosłości. Dlatego też twierdzę, że to jest ta ksywka, która pozostanie przy mnie najdłużej, zapewne już do końca. Cieszę się sobą, takim jakim jestem, choć jeszcze zdarzają się zmiany pod tym czy innym względem, ale trzon cały czas się trzyma i sądzę, że jest dobry. Aha, jeszcze odnośnie tego 'Linthar' - po drowiemu znaczy to 'Bard'. Pojawiło się niedługo po powstaniu samego Karfeina, gdy zacząłem częściej i gęściej pisać poezję. Jeśli chcecie moich wierszy trochę poczytać, musicie mi pospamować nieco i z pomysłem w komentarzach :)

Teraz pokrótce opiszę ksywki poboczne. Część zapewne nie przyjdzie mi teraz do głowy, więc spodziewajcie się edycji tego wpisu - zaglądajcie więc doń co jakiś czas. Postaram się wymienić równie chronologicznie, ale wspomnienia już nieco zatarte, gdyż nie przywiązywałem do tego większej wagi.

Gliździor - dawno temu, jeszcze, gdy gardziłem PeCetem, będąc zapalonym amigowcem, zagrywałem się w Worms Director's Cut. No i wszystko jasne. Nie, nie stosowałem tej ksywki nigdzie poza grą :)
Emperor - automatycznie mi się skojarzyło z powyższym. Po prostu ten sam powód, ale tym razem już z PeCetowym Emperor: Battle For Dune.
Zwiastun Wiosny - urodziłem się 20 marca, a wiosna kalendarzowa... no, już chyba się domyśliliście :)
Poczwarek - fajne, nie? xD oczywiście odnosi się do mojego wzrostu. Nadana w liceum przez moich przyjaciół (Vojanius i Avardor/Ubix), gdy się wyzywaliśmy ciekawymi ksywkami. Jedna z nich to Obesrołek, trzeciej sobie przypomnieć nie potrafimy :(
Paladyn - nadana przez samego siebie. Przez to, że jestem, jak się to mówi, taki milusi i flafusi. Jak ktoś się nie zgadza to ma bombę w ryj xD
Kakon - nadana przez moją byłą dziewczynę. Jeśli dobrze się orientuję, z greki znaczy 'zły'. Co ciekawe, pochodzi z okresu, kiedy było nam ze sobą świetnie :P Btw, fajna opozycja do owego Paladyna...
Karorz
- nadana przez kumpelę z grupy, Justynę. W zasadzie nie wiem, czy się przejęzyczyła, czy co, ale zostało, choć używane głównie przez nią.
Łania - nadana, jak wyżej, tym razem z tego powodu, że jestem szybki i to był argument, żebym poszedł sprawdzić na czwarte piętro (byliśmy na pierwszym), czy nie wypadły przypadkiem zajęcia. Z początku się buntowałem, a potem mi się spodobała za sprawą mojej pokrętnej argumentacji wewnętrznej xD
Diota - historia tej jest zabawna. Z antihero czekaliśmy na zaliczenie z wiedzy o tekście. Akurat ktoś wyszedł i tak antihero spytał: "to kto teraz?". Odpowiedziałem: "to ja idę". On na to: "idiota". A ja: "i kto?" xD No i zostało, choć po prawdzie używamy tej ksywy tylko wtedy, kiedy ja go nazwę Becylem (od: "imbecyl"; jako rewanż za Diotę) :)
Szarl - właśnie się dowiedziałem od antihero, że tak mnie czasem nazywa. Niech i tak będzie xD Dla nieobeznanych: tak się czyta po francusku imię Charles.

Kwadrat/Quad - nie sposób nie wspomnieć o moim drogim alter ego, za którego przemówieniem w ankiecie opowiedziały się na razie dwie osoby. Będzie Wam dane, asanque :)

Myślę, że to wszystko (choć jak mi się przypomni jakaś poboczna ksywka to ją dopiszę), ale jak macie jakieś pomysły, albo pytania, co uzupełnić - dajcie znać w komentarzach.

komentarzy: 908 lipca 2009, 11:10

9 komentarzy do tego wpisu:


jendrek1988 : 08 lipca 2009, 15:51

Jeju... niesamowicie wiele etapów :) U mnie były dwa tylko - wymyślone przez znajomych. Endrju (specjalnie napisane) i aktualne - jendrek (ksywa wymyślona, jak wspomniałem, przez znajomych, pismo moje ;)). Niestety, na stronach, w tym także gram.pl, musiałem wymyślić co innego, bo "jendrek" było zawsze zajęte. Toteż dlatego jest "jendrek1988", albo, w drodze wyjątku, "kerdnej8891". Odwrotność, bo... nie umiem wymyślać nicku. ;) Ależ zbiegłem z tematu :) Sorry, Karfein. Dobry wpis ;)
odpowiedz

KubooPL : 08 lipca 2009, 18:12

Sorry, że dopiero teraz i tutaj. Co do tego klanu: ostatnio bardzo rzadko gram w UT 2004. Wciągnęło mnie Guild Wars. Przemyślę to. To Ty założyłeś klan, czy jesteś tylko członkiem? Jak chcesz, to pisz do mnie na gg.
odpowiedz

Gato_Nephist : 08 lipca 2009, 19:21

Łania :D
Nie wiem, czy Karl brzmi poważniej niż Karol, ale IMHO ładniej. W ogóle jakoś to imię mi się bardziej podoba w innych językach niż w polskim. A co do Szarla, to w mojej klasie w liceum był jeden Karol, i też na niego tak mówili, przynajmniej w grupie z francuskiego (do której chodził).
Ja w sumie też miałam trzy kolejne nicki (główne). Pierwszy wystąpił kiedy jakieś 10 lat temu podłączyli mi internet, i był banalny - M@rt@. Używałam go rzadko i niewiele, bo sama się prawie w internecie nie udzielałam. W końcu dwa lata później stwierdziłam, że przydałby mi się jakiś lepszy nick, a że interesowałam się wtedy głównie digimonami i działałam na jednej polskiej stronie o digimonach, nickiem została nazwa mojego ulubionego - Gatomon. Później się skróciło do samego Gato - po hiszpańsku kot - żeby było bardziej uniwersalnie, i tak już zostało, wątpię, żebym chciała zmieniać, bo z tym już się zżyłam. :) Z czasem rozwinęło się w Gato Lorelei Ariana Nephist (trzy imiona i nazwisko, które opracowałam sobie na potrzeby pewnego forum), więc jeśli "Gato" jest zajęte, występuję jako Gato Nephist.
odpowiedz

jevraik : 08 lipca 2009, 22:24

Ciekawe ciekawe... osobiście znam Cie już ... od dawna sam nie wiem ile dokładnie to będzie ale dopiero dzisiaj się dowiedziałem jak powstał KoLoS :) a co do mojej ksywy to sam wiesz jak to było :)
odpowiedz

Elminster : 09 lipca 2009, 16:36

No, no, no! Nieźle ewulowywała twoja ksywka. Przedtem nosiłem Nick ArekForn - Pierwszy człon to zdrobnienie mojego imienia, a drugi to pierwsze 4 litery mojego nazwiska. Jednak podczas zmian nicków na gramie, zmieniłem go na "Elminstera" - jednej z najbardziej znanego czarodzieja w Zapomnianych krainach którego od niedawna odkryłem i polubiłem ^^
odpowiedz

Hezyk : 10 lipca 2009, 17:19

Witam Pana dobrodzieja, Mospanie Karfein. Rzekł Pan, iż, 'nie odwiedziłem Pańskiego 'gramsajta'. Dlatego też, Panie Karfein, wykonuję tę czynność teraz, w tej chwili. Gdy wszedłem na Waćpańskiego 'Gramsajta' pierwszą rzeczą jaka mi przyszła na myśl było opisanie Pańskiego 'lay'a'. Jednakże, ostatnio za opisanie 'lay'a' pewnego Mospana który kiedyś używał 'nicku' Telomo zostałem zbluzgany, a opinia została usunięta. Jednakże jeśli chciałby Pan Asindziej, abym opisał Waspański 'lay', zrobię to. Jednakże proszę nie podejmować decyzji zbyt pochopnie, gdyż jest to najgorsze, co mógłby Waspan zrobić. Przytaczam tutaj historię jaka mi się przydarzyła w latach '70. Pewnego słonecznego dnia, nie było prawie chmur na niebie. Czasami wydawać się było można, że nie było wogólę chmur, nawet patrząc aż w trzy strony świata, jednakże zawsze po tej czwartej stronie można było dostrzec skrawek śnieżno-białej chmury. W takim dniu właśnie, a był to piątek, wiał lekki wiatr; swego rodzaju bryza. Pracowałem jak co dzień w swojej rodzimej kniei, używając łopaty i siły mięśni swojego ciała. Kopałem dziurę, głęboką na metr, i szeroką na metr. Poprzedniego dnia kupiłem w mieście nasiona drzewa Baobab. Chciałem zasadzić takie właśnie drzewo w swojej rodzimej Kniei. Jednakże, nie sprawdzałem co jest w ogromnym pojemniku w którym miały być rzekome nasiona baobabu. Pojemnik leżał obok mojej nogi (prawej), na ziemi. Używając mięśni pleców i zginając swój kręgosłup, i następnie używając mięśni rąk, tzn. m.i.n. tricepsów i bicepsów, zginając palce obu rąk złapałem pojemnik, i równostajnym ruchem podniosłem go z ziemi w powietrze, wyprostowywując się. Ważył chyba z 30 kg. Otworzyłem go, a tu jak filip z konopii, wyskoczył na mnie waran z komodo! Odskoczyłem szybko, wyjmując z kieszeni moją poręczną siekierę która zawsze mam przy sobie, i odrąbałem cholerstwu łeb. Właśnie z tego powodu, Panie Dobrodzieju Kofein, nie należy podejmować zbyt pochopnie decyzji, i nie kupować ziaren Baobabu, bez uprzedniego ich sprawdzenia.
odpowiedz

Karfein : 10 lipca 2009, 17:36

Nie należy też generalizować, a u mnie brak jakichkolwiek odruchów typu Telomo (którzy to ludzie niekoniecznie mają, co tu szukać), a co do laya mojego to można się wypowiadać do woli, również krytycznie (choć bez przekleństw, bo to przystoi tylko dzieciom Neo i tym podobnym), a moje własne odczucia, co do laya są tutaj http://ja.gram.pl/Karfein/24 jeśli to kogoś by zainteresowało.
Widzę w tej historii taką pewną analogię nasion baobabu w pojemniku do kota w worku. Szkoda, że miast domu dla baobabu dół posłużył za grób dla warana...
A co do pochopnych decyzji... zwracam honor :)
odpowiedz

Hezyk : 10 lipca 2009, 17:48

Postaram się Waspnie zrobić to, w najbliższym czasie.
odpowiedz

Hezyk : 10 lipca 2009, 17:53

Przerażający błąd, popełniłem w poprzednim komentarzu... Miałem zamiar napisać Waspanie*.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl