avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Chrome PL

Dziś możemy mówić, że Polacy tworzą nie byle jakie gry. Taki bum popularności, przyjęło się, zaczął się od Painkillera, przez Wiedźmina, a kończąc chwilowo na NecroVisioN czy Two Worlds (choć ten głównie w USA narobił szumu sprzedając się w ponad milionie egzemplarzy). Jednak już wcześniej Polacy stworzyli niejeden dobry tytuł. Chrome jest właśnie jednym z nich.

Życie najemnika - fabuła, cóż tam u niej? No właśnie, życie najemnika opiewa w niewiele zwrotów akcji, masz zlecenie, wykonujesz misję, dostajesz kasę. Niektóre misje są ponadto rozbudowane i składa się na nich kilka etapów. Jak dorzucić do tego życia pracę dla wojujących ze sobą wielkich korporacji, starych i nowych znajomych o różnym nastawieniu w stosunku do Twojej skromnej osoby, zaczyna się rodzić potencjał. Mały, ale jak na grę tego typu, wystarczy. Ponadto scenariusz ten sprawdził się tu na tyle dobrze, że odkrywanie dalszych wydarzeń sprawiało mi większą frajdę niż przy grze w Unreal II czy Project I.G.I.! Wystarczy jeszcze dodać, że na końcu fabuła staje się ciutkę nieliniowa i w ogóle robi się milusio. Nie powiem konkretnie, o co chodzi, bo zaspoileruję samą pierwszą misję. Wystarczy dodać, że mi się bardzo podobało i raczej nie powinniście się zawieść, o ile nie oczekujecie bajerów fabularnych rodem z BioShocka.


Fotorealizm - tak bowiem stoi na pudełku, że gra zapewnia grafikę fotorealistyczną. No właśnie, tylko foto. Na zrzutach ekranu w wysokiej rozdzielczości wszystko wygląda naprawdę ślicznie, tym bardziej, gdy skrin jest malutki na wydrukowanej okładce. W grze wygląda nie najgorzej, ale jak już przychodzi do animacji postaci czy niektórych pojazdów, można zwątpić. Jak biegłem za kumplem w pierwszej misji nie mogłem pozbyć się wrażenia, że ktoś mu wsadził w tyłek wielki kij. Animacja jego biegu była gorsza niż Bezimiennego w pierwszym i drugim Gothicu (nie zrozumcie mnie źle - w Gothicu 1 & 2 nie wszystkie animacje były złe, tylko sam bieg protagonisty). Ponadto sam silnik jest niedopracowany. Jako, że sprzęt mój jest na tyle dobry, by odpalić Chrome'a na maksymalnych detalach, pozwoliłem sobie oczywiście na ten luksus. I wszystko pięknie ładnie, póki się nie zbliżyłem do jakiegoś rozbudowanego kompleksu lub nie spojrzałem na niego przez lornetkę. Gra potrafiła zejść wtedy chyba nawet do pułapu 15 FPS! Choć gra ma niskie wymagania to nie wiem, jakim sprzętem trzeba dysponować, by gra nie haczyła, gdy się wejdzie na teren jakiejś większej bazy. Poza tym pomniejszone modele postaci (gdy się patrzy na nie z daleka) nie przesuwały się płynnie, lecz przez zgrabne skoczki. Nie było to wkurzające, ale sądzę, że niewiele pracy by zajęło dopracowanie tego elementu. Jeszcze jedna rzecz mnie zdziwiła - w całej grze używamy wielu wind. Wszystkie wyglądają identycznie :) Tak czy siak trzeba przyznać, że gra, jak na tamte czasy, prezentowała się naprawdę ładnie, choć np. Unreal Engine 2 zjada Chrome Engine, i to bez popitki.


Co nam w uszach gra - z udźwiękowieniem znów bywa różnie. Są i dobre strony, są i złe. Zaczynając od tych złych, niektóre odgłosy strzałów i wybuchów niespecjalnie mnie zachwycały, a już w ogóle doprowadzał mnie do nieustającej konsternacji dźwięk zdarzający się co paręnaście kroków po betonowej powierzchni. Brzmiało to jak wdepnięcie w wyjątkowo głośno pluskające błoto (?!). Poza tym odgłosy kroków były znośne. Co do nagranych głosów, nie było rewelacji, ale słuchało się dialogów przyjemnie, aktorzy nie byli beznamiętni, gdy trzeba było, oddawali świetnie drwinę czy ironię. Co jest naprawdę mocną stroną Chrome'a to muzyka, którą skomponował Paweł Błaszczak. Bardzo dobrze dopasowana do sytuacji w grze oraz świetnie pozwalająca poczuć klimat tej gry. W moim mniemaniu ścieżka muzyczna jest w Chromie lepsza nawet od tej z Unreala II, którą skomponował przecież Jeremy Soule! Oczywiście nie wszystkie kawałki są jakieś wybitne, ale naprawdę nie widzę słabych stron tego soundtracku.


Życie najemnika w praktyce - rozgrywka, jak i poprzednie elementy gry, ma swoje mocne i słabe strony. Po pierwsze sam fakt, że tutaj za długo nie pożyjemy stosując atak frontalny. Warto wybić najpierw ludzi z okolicy, potem dopiero szukać ewentualnych bocznych wejść. Nie raz do celu można dotrzeć na kilka sposobów, jedne są lepsze, drugie gorsze. Sztuczna inteligencja sprawdza się całkiem nieźle. Przeciwnicy starają się chować za przeszkodami, otoczyć nas, wywabić granatami, zaś wrodzy snajperzy nie zostali postawieni na wieżach dla jaj - trzeba się ostro starać, żeby przebiec od jednego drzewa do drugiego i nie zarobić kulki, będąc w zasięgu strzału wroga. Zdarzają się jednak momenty, kiedy wróg właduje nam się na linię strzału, ale nie ma ich wiele. Normalnie żołnierze sobie spokojnie patrolują bazę, ale gdy wystrzelamy ich nie tak, jak należy - czyli, że jeden widzi, jak pada drugi lub spostrzeże jego truchło - natychmiast zaczynają się chować, i mierzyć w stronę, z której padł strzał. W grze nie raz przyjdzie nam natrafić na faunę danej planety. Przeważnie są to stworzenia przypominające dinozaury. Niektóre idzie łatwo ubić, gdy się na nas rzucą, a przed innymi należy po prostu uciekać, chyba, że masz rakietnicę i zbywa Ci amunicji. A propos - o ile amunicji do typowych karabinów jest dużo, o tyle nie damy rady długo szaleć snajperką czy rakietnicą. Apteczki występują dość często przy ciałach wrogów (o ile szybko się ich pozbędziemy, inaczej je zdążą zużyć). W grze weźmiemy też nie raz udział w większych bitwach, kiedy to musimy utrzymać barykadę. Muszę przyznać, że całkiem dynamicznie to wszystko wyglądało :) Będzie też nie raz okazja do strzelania podczas lotu wahadłowcem czy jazdy pojazdem naziemnym. Możemy także skorzystać czasem z Walkera, czyli takiego robota, którego dość niełatwo ubić bez rakiet i granatów. Jak na grę taktyczną przystało, znajdziemy tu też misje skradankowe i tutaj zaczynają się czasem schody. Ogólnie dopracowano ten element dobrze. Gdy przeciwnicy widzą, jak wzajemnie padają trupem, wysyłają sygnał do bazy, ci zamykają się na cztery spusty i misja kończy się niepowodzeniem. Gdy używamy broni, która robi sporo huku, wręcz nie mamy żadnych szans, by misję ukończyć. Napotkałem jednak jeden fragment w grze, kiedy to eliminowałem wszystkich jak należy z broni z tłumikiem i ciągle ktoś zawiadamiał bazę. Powtórzyłem sześciokrotnie tę samą taktykę - za szóstym razem nie musiałem wczytywać gry, nikt nikomu nic nie zgłosił i nie podniesiono alarmu... Ciekawe, jakim cudem, skoro za tym ostatnim razem wcale nie tak szybko ich powystrzeliwałem, jak poprzednio. Cóż, sądzę, że w tym miejscu skrypt miał za dużą dozę losowości, albo jakiś przeciwnik mógł widzieć przez ściany. Myślę, że to jakiś dość uciążliwy zagubiony bug. Co jeszcze było dość dużym schodem i było błędem w samym pomyśle, a nie bugiem, to misja pod przykrywką. Będąc ubranym w strój wroga, trzeba było się przedrzeć do wnętrza jakiegoś kompleksu. Oczywiście nie można było przejść za blisko kogoś, bo wróg mógł naszego bohatera rozpoznać po twarzy. Było do dyspozycji parę urządzeń maskujących, ale... No właśnie, tutaj jest mały wałek, gdyż baza była dość rozbudowana, a droga do celu tylko jedna. Sądzę, że bez solucji męczyłbym się przynajmniej kilkakrotnie z tym poziomem, ale podarowałem sobie dochodzenie, co programiści mieli na myśli. Niby to realistyczne, ale w grze się nie sprawdza, tym bardziej, że urządzenia maskujące za długo nie działały, a wróg wcale nie był głupi i łatwo potrafił dojść, że ktoś obcy się panoszy po jego bazie. Odchodząc jednak już na dobre od złych stron rozgrywki, przejdę do arsenału. Mamy parę rodzajów granatów, pistoletów, oczywiście nóż, wiele karabinów, w tym snajperskich, a także rakietnicę i broń energetyczną. Nie są to jakoś wyszukane bronie, jak np. w Unrealu, ale też należy być świadomym, że nie ma tu żadnych obcych ras, tylko ludzie, którzy raczej stawiali na praktyczność, a nie estetykę - i wyszło świetnie. Oczywiście na początku broni jest niewiele i można by uznać, że arsenał gry jest ubogi, ale to tylko pierwsze misje - jak w wielu RTS-ach na początku dostajemy ograniczone drzewko technologiczne. Ponadto mamy ograniczony ekwipunek, w którym należy oszczędzać miejsce potrzebne także na amunicję, lornetkę i jakieś apteczki. Możemy czasem wziąć ze sobą odtwarzacz, który nam będzie przygrywał inną muzykę, niż normalnie w grze, a także chipsy cebulowe, które nie wiem, co dają :P Interfejs gry jest skonstruowany dobrze i szybko można się w nim odnaleźć. Do gry dodano też akcent RPG. Protagonista bowiem, jak się dowiadujemy z filmiku, dał sobie wszczepić kilka implantów w ciało, które z biegiem czasu się coraz lepiej asymilują i możemy z ich dobrodziejstw dłużej korzystać, bądź w ogóle możemy je użyć. Czas jest oczywiście ograniczony, gdyż możemy uszkodzić sobie mózg i gdy pasek systemu nerwowego osiągnie zenit, mamy mroczki, ubywa nam trochę życia, a i nie możemy jakiś czas korzystać z implantów. Są też apteczki, które restartują poziom zużycia systemu nerwowego, co się bardzo przydaje podczas gorących momentów w grze, kiedy używamy nawet kilku implantów jednocześnie. Efekty, jakie te zapewniają są rozmaite, poprzez ulepszone celowanie, możliwość zoomu zwykłej broni, większą wytrzymałość na pociski, przez szybsze bieganie czy patrzenie przez ścianę, na lepszym refleksie kończąc (grający w F.E.A.R. doskonale wiedzą, o co tu chodzi :)). Oczywiście lepszy refleks asymiluje nam się dopiero pod sam koniec gry. To sprawia, że gra staje się bardziej realistyczna jeśli chodzi o fakt, że pojedynczy człowiek potrafi zinfiltrować całą bazę wroga. W grze co jakiś czas napotkamy na bossów, na których trzeba czasem różnej taktyki, choć są to po prostu wyjątkowo twardzi ludzie (czasem z mechanicznymi elementami w ciele). Jeden z nich zaś wysyła jakiś impuls, który uniemożliwia nam korzystanie z implantów, co potrafi nieźle urozmaicić rozgrywkę graczowi przyzwyczajonemu do ciągłego korzystania z implantów :) Ostatnią cechą gry, pozytywną oczywiście, jest humor w grze. Nasz bohater i jego wspólniczka często sobie wytykają różne rzeczy, a także kilka innych tekstów przyprawiło mnie o wybuch śmiechu.


Reasumując - jest to gra nie pozbawiona wad, ale z wieloma bardzo dobrymi pomysłami oraz kilkoma świetnie dopracowanymi elementami. Grając w Chrome, spędziłem czas o wiele lepiej niż przy Unreal II. Gra w dniu dzisiejszym jest tania (często łączona w pomarańczowym pudełku z prequelem - Chrome SpecForce), a zapewnia przynajmniej 20-30h rozrywki. Sądzę, że dla każdego fana gier FPP jest to pozycja obowiązkowa, zwłaszcza, że jest to polska produkcja (od Techlandu).

Moja ocena: 7,5/10

EDIT: Tekst z ostatniego screena: Może to nie 'o', tylko 'zero'.
EDIT2: W grze jest tryb multiplayer, ale nie miałem go z kim wypróbować, więc oceniłem tylko single'a.

komentarzy: 724 czerwca 2009, 17:13

7 komentarzy do tego wpisu:


Bodziu95 : 24 czerwca 2009, 18:24

Ufff, recenzja wyczerpująca szczególnie dla kogoś kto wrócił właśnie z treningu. ;) W gierke pykałem ale tylko w demo, moge powiedziec jedynie ze było nie najgorzej bo co można zobaczyć w jednej misji.. ;)
"że ktoś mu wsadził w tyłek wielki kij" - A może i ktoś mu wsadził tylko tego nie ujęli ;D
Pozdrawiam :)
odpowiedz

Adshi : 24 czerwca 2009, 21:49

Przyznam się... nie grałem w tą grę ale może zacznę (po tej recenzji)
Krótko i zwięźle :D
odpowiedz

Jaba : 24 czerwca 2009, 23:36

Ty nie pasujesz do takich gier. Ciebie cały czas kojarzę ze zwolennikiem tylko i wyłącznie gry FR'a.

odpowiedz

Karfein : 25 czerwca 2009, 00:33

No, niezbyt często sięgam po grę z elementami taktycznymi (chyba, że to RTS) i skradankowymi, ale poczuwam się w obowiązku zaznajomić się z rodzimymi produkcjami. Zwłaszcza, jeśli są dobre :)
odpowiedz

LordTyrranoos : 26 czerwca 2009, 20:02

Dobrze, dobrze! Długie recki są lepsze! Cóż mogę rzec - w moim prywatnym TOP, Chrome zajmuje 2 miejsce, jeżeli chodzi o najlepszy polski FPS (za Painkillerem, naturalnie). Nie jest to jednak gra idealna, a zirytować mogą pierwsze misje gry. Tak czy siak, produkcja dobra. Recka OK, przybliżająca tytuł w należyty sposób. Widzę, że piszesz w podobnym stylu, co ja ; )) I to na kolejny plus ^^
odpowiedz

Karfein : 26 czerwca 2009, 23:19

Dzięki :) U mnie tak samo Chrome stoi za PK. Czekaj, nadrobię zaległości w Twoich reckach to się może styl jeszcze bardziej upodobni :P Nie no, staram się wypracować jakiś swój własny styl. Może po prostu wiemy, co dobre? xD
odpowiedz

Phobeus : 04 lipca 2009, 17:23

Zdałem chrom rodzimy ładnych parę lat temu i muszę przyznać, że gra, jak na polską produkcję, trzymała fason.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl