avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: inFamous: Second Son

recenzja, gry wideo, PS4, inFamous: Second Son, Second Son

Wybaczcie przerwę, dużo roboty ostatnio ze wszystkim, więc zrobiły się zaległości i z tego powodu powpada teraz nieco zaległych tekstów. Pomijam chwilowo 100% Orange Juice, bo planuję doń wrócić z okazji premiery na Steamie - recka na SwiatGry.pl była z wersji na Desurę. Od teraz będzie nieco regularniej, ale bez szaleństw. Poniżej pierwsza moja recenzja na PS4 - ciężko wyrazić słowami, jaka to ulga dla recenzenta móc z konsolowej wersji bez problemów podać swoje własne screenshoty :)

-----

 

 

Kojarzy mi się z nowym SimCity.

Nie da się ukryć, że Killzone: Shadow Fall zawiódł oczekiwania wielu fanów serii trybem dla pojedynczego gracza. Wielu posiadaczy platformy nowej generacji firmy Sony zwróciło wtedy swoje nadzieje na kolejny exclusive na horyzoncie. Nareszcie nadszedł inFamous: Second Son. I nareszcie też recenzja długo oczekiwanej gry.

Gąbka
Po 7 latach od pozytywnego zakończenia inFamous 2 ponownie Przewodnicy mają przekichane ze względu na łapankę urządzoną przez Departament Obrony Zunifikowanej z Augustine na czele, która sama będąc Przewodnikiem ściga bio-terrorystów. Kiedy wszystko wraca do normy, urząd uznaje, że DOZ przestaje być potrzebne i oddaje sprawy w ręce armii. Już pierwszy transport kończy się fiaskiem, a przewożeni bio-terroryści uciekają z miejsca zdarzenia. Nim Hank, władający dymem, rozpoczyna swoją karierę uciekiniera, główny bohater imieniem Delsin Rowe spotyka się z nim i przejmuje jego moce. Próbując odkręcić to, co się stało, podąża śladem Hanka, aż razem trafiają na Augustine, która chcąc wyciągnąć informacje, kłuje betonem ciała bliskich Delsina. Jak się okazuje, tylko osoba władająca betonem może uratować Akomiszów od śmierci, dlatego Delsin wraz z bratem imieniem Reggie udają się do Seattle, by stawić czoła Augustine i uratować bliskich.


Delsin też lubi gry wideo.

Może to na początku brzmi dość banalnie, z góry jakby śmierdzi tym, kto jest dobry, a kto zły, ale muszę przyznać, że twórcy postarali się o to, by nikt nie był idealnie czarno-biały. W każdej postaci znajdziemy historię uzasadniającą takie, a nie inne postępowanie, co potrafi skłonić do myślenia i zmienić decyzję, jaką chcemy podjąć w trakcie gry. Nie mogłem też powstrzymać się od porównywania Delsina do Petera Petrelli z mojego ulubionego serialu Heroes, gdzie protagonista również przejmował moce innych ludzi. I podobnie jak w Herosach, tak i tutaj jest brat, który czuwa nad głównym bohaterem, chroni go, stara się mu pomóc, chociaż częstokroć ich zdania się diametralnie różnią. Nie ma tutaj jakichś genialnych zwrotów akcji, ale historia jest napisana porządnie. Szkoda tylko, że różnice w grze dobrym i złym nie są zbyt wielkie. Owszem, parę misji jest nieco zmodyfikowanych, niektóre dialogi się charakteryzują innym podejściem protagonisty do rozmówcy, aczkolwiek poza outro (które w złym zakończeniu jest mocne) większych różnic nie ma.

Atak klonów side-questów
inFamous: Second Son obfituje w ciekawe misje z głównego wątku fabularnego. Mamy krótkie śledztwa, efektowne pościgi Przewodników, walki z myśleniem w tle (jak nasłuchiwanie, by nie zabić niewinnych osób). Chyba przez całą serię ciężko było narzekać na to, że main questy były słabe albo nudziły. Tutaj od początku do końca zapewniam, że będziecie się dobrze bawić, choć w przypadku drugiego podejścia drugą karmą zdecydowana większość się powtórzy – mimo wszystko frajda była podobna dzięki innemu podejścia do walki (nieco inne umiejętności, brak potrzeby zważania na cywilów, będąc niesławnym). Niestety, nie mogę powiedzieć tego samego o zadaniach pobocznych, które ani swej funkcji, ani zróżnicowania nie zmieniły od pierwszego inFamousa... Ponownie im więcej side-questów zrobimy, tym mniej władzy wrogowie utrzymają w danej dzielnicy. I ponownie w każdej dzielnicy będziemy robić niemal identycznie to samo. Szukanie kamery, niszczenie urządzenia do skanowania ludzi, odnajdowanie audiologów, malowanie graffiti, demaskowanie szpiegów, albo ostateczny pokaz w dzielnicy, kto tu rządzi.


Reszta wrzut też jest świetna.

O ile malowanie graffiti to genialna sprawa, bo za każdym razem jest inna wrzuta, przy czym świetnie zaprojektowana – choćby dla samych tych projektów warto przejść grę dwukrotnie, bo każda karma korzysta z innych grafów. Ponadto świetnie się można bawić, kiedy joypad przechylony na bok służy jak puszka sprayu, zwłaszcza z głośniczkiem, przez co ma się wrażenie, że naprawdę trzymamy puchę i tagujemy mur. Audiologi za pierwszym razem są ciekawe, bo poznajemy nieco tło fabularne, aczkolwiek drugie podejście wszystko powtarza jak leci. Billboardy też dają frajdę przy pierwszym podejściu, bo Delsin wymyśla niezłe teksty, dzwoniąc na infolinię i prosząc o pomoc, bo jakiś przystojny i utalentowany bio-terrorysta bawi się w wandala. Reszta prezentuje już poziom niższy, a demaskowanie szpiega to kpina, bo po kilku razach szybko zauważymy, że szukamy klona. Co więcej, zdarzyło mi się trzy razy pod rząd szukać tej samej osoby, choć ją przed chwilą zabiłem! To durny błąd, bo różnorodnych cywilów na ulicach widziałem całe mnóstwo. Podobnie sprawa się ma z zestrzeliwaniem botów i odzyskiwaniem odłamków, dzięki którym możemy kupować ulepszenia.

Wypiszę tu, jakich mocy będziemy w stanie używać. Ulepszamy 5 gałęzi, przy czym jedna z nich się dostosowuje do reszty mocy – walka wręcz. Pozostałe to znane ze zwiastunów ogień i neon oraz (jeśli chcesz grać wkrótce, to przeskocz zdanie, bo to może być nieco spoiler) niepokazywane wcześniej wideo oraz sam beton naturalnie. Wrogowie korzystają jedynie z tego ostatniego, chyba że akurat toczymy pojedynek z Przewodnikiem. W rozwijanym wątku przez update'y pojawia się też papier, ale nie wiadomo, czy będziemy mogli przejąć i tę moc. Wrogowie, a jest ich dość parę rodzajów, korzystają głównie z broni palnej i betonu. Oczywiście na początku głównie zwykłe karabiny maszynowe i walka wręcz. Policjanci, handlarze narkotyków i członkowie gangu Akura polującego na Przewodników mają pistolety. Później należy spodziewać się snajperów, automatycznych karabinów, zbrojnych z bazooką, ludzi z minigunem oraz ludzi bardziej utalentowanych w używaniu betonu – stawiają ściany, mają pancerz z betonu, miotają grubymi odłamkami i są mocni w walce wręcz. Oczywiście zdarza się, że postawią murek, a potem się zza nieco głupio wychylą, dzięki czemu możemy ich bez problemu zdjąć neonem z daleka.


Ataki karmiczne niszczą wszystko.

Pomniejsze zadania są równie powtarzalne i służą podbiciu karmy. O ile dla pozytywnego bohatera to jeszcze ma sens, jak w przypadku niszczenia narkotyków, uwalniania podejrzanych o bycie Przewodnikiem, albo inne takie, tak w przypadku złego mamy tak ambitne zadania, jak mordowanie ulicznych grajków czy ludzi z drogowskazem... wow, szło wymyślić coś ciekawszego, prawda? Przecież bycie złym nie oznacza, że przestaniemy lubić od razu muzykę ulicy. Owszem, są zadania bardziej na temat jak uciszanie przeciwników bycia Przewodnikiem, albo walka z członkami gangu Akura, ale to za mało, by nie mieć tego wrażenia, że brakło twórcom pomysłów. Zresztą to z grajkami jest żywcem zerżnięte z inFamous 2.

Mother of next-gen
Nie powiem, Second Son już z daleka na zwiastunach robił wrażenie i tak też jest w samej grze. Wysoka rozdzielczość, stały framerate, tekstury jak żyleta, oszałamiające efekty wizualne, detale postaci… To miejscami potrafi wręcz przytłoczyć. Pod względem graficznym mogę się jedynie przyczepić do drobnych wpadek jak noga wchodząca w ziemię, albo stanie częścią w powietrzu, co się jednak niezbyt często zdarza. Muszę jednak przyznać, że stanie na nierównościach w serii Assassin's Creed wyglądało lepiej i znacznie rzadziej widywałem nogi wtopione w zadaszenie. Jesteśmy zaraz po premierze, więc może te babolki znikną wraz z patchami, na razie za ogół daję niemal maksymalną notę grafice.


Czasem dzieje się wiele, a zacinek i tak nie ma.

Kiedy myślałem, że grafika jest w tej grze najlepsza, soundtrack i oryginalny dubbing szybko zweryfikowały moje odczucia. Muzyka jest dopasowana idealnie, zaś bohaterowie podkładający głos doskonale wczuli się w swoje role, zwłaszcza Troy Baker użyczający głosu głównej postaci. Soundtrack zmienia się, kiedy zaczyna się walka, a także wycisza i dostosowuje, kiedy Delsin jest ciężko ranny i jego regeneracja nie nadąża. Miejscami można mieć wrażenie, że posiadając system domowego kina spokojnie kilka walk da się ogarnąć z zamkniętymi oczami. Mankamentem jest kolejny niezbyt dobrze wykonany dubbing, jeśli chodzi o polskie lokalizacje. Ba, nawet samo tłumaczenie miejscami nieco przekręcało słowa oryginału, ale boli niedopasowanie głosu do twarzy bohatera, jak również skoki głośności, które rzuciły mi się na uszy już przy Beyond: Dwie Dusze. Nie wiem, co się stało Sony, ale już drugi raz się z tym spotykam. Nie obniżę jednak za to punktu od audio, bo ekipa Sucker Punch nie jest winna niedoskonałej lokalizacji gry na naszym rynku, a i da się włączyć wersję kinową w każdej chwili z poziomu menu opcji.

Dużo dobrze, mało źle
Nie powiem, inFamous: Second Son to nie jest doskonała gra i jeśli gdzieś widzicie ocenę maksymalną, to znaczy, że recenzent Was chce zrobić w jajo, albo przymknął oko na zbyt wiele rzeczy. Kilkanaście godzin w porywach do dwudziestu wystarczy, by osiągnąć w grze 100% rzeczy zarówno bohaterem, jak i niesławnym. Na szczęście co najmniej kilka tygodni można było bawić się jeszcze w nieźle przygotowane Paper Trail, acz szkoda, że większych rzeczy to nie przyniosło. Cena przekraczająca dwie i pół stówy może nieco odstraszać, ale jak gdzieś traficie za 200zł lub coś koło tego, możecie brać w ciemno bez obaw, że pożałujecie którejś złotówki. Daję mocne 8,5 - jak coś się poprawi po patchach, nie zawaham się dźwignąć do 9.


Znudził mi się uśmiech ze zwiastunów. Wam też?

Zdaniem Suomalainenki
W inFamous: Second Son zakochałam się w zasadzie od pierwszych minut rozgrywki, a już na pewno w Delsinie, choć jedynie tym dobrym. Przechodzenie gry drugi raz w ten niesławny sposób zniszczyło mnie doszczętnie i cieszę się, że to nie ja pociągałam za sznurki. Fabuła, choć może nie najoryginalniejsza, trzymała w napięciu i mnie osobiście usatysfakcjonowała. Ogólnie oko było zadowolone z prezentowanych mu widoków, choć rzecz jasna tu i tam widać było pewne niedociągnięcia. Muzyka zadowalała moje wymagające ucho, a to grom nie zawsze się udaje, angielski dubbing był rewelacyjny, czego nie da się powiedzieć o naszym rodzimym, ale to akurat nic nowego. Bardzo podobały mi się wszystkie nowe moce (uwaga na spoiler za parę słów), szczególnie operująca glitchami moc wideo. Całkowicie zauroczyły mnie projekty graffiti, zarówno dobre, jak i te złe, twórcom nie brakowało inwencji. Second Son to kupa dobrej zabawy w nieźle skrojonym gameplayu, choć misje poboczne mogłyby nie być tak bardzo powtarzalne, a cywile lepiej by zrobili, gdyby nie pchali się w sam środek strzelaniny. Pozytywne zakończenie pozostawiło mnie z poczuciem błogiego spełnienia, zaś negatywne doszczętnie zniszczyło mi psychikę, każdy znajdzie coś dla swego dobrego lub psychopatycznego „ja”. Ogólnie kawał bardzo dobrej gry, szczególnie, że nie ma jeszcze zbyt wielu nowych tytułów na PS4. Ode mnie mocne 9/10.

Zalety i wady
+ scenariusz
+ oprawa audiowizualna
+ grywalność
+ graffiti
- powtarzalne misje poboczne
- wpadki AI
- polski dubbing
- wpadki graficzne

Moja ocena: 8,5/10

komentarzy: 013 sierpnia 2014, 21:54

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl