avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: War of the Human Tanks

recenzja, War of the Human Tanks, Human Tanks, gry pc, gry wideo

Czołgi jako takie nie wzbudzają naszych emocji, chyba że jesteśmy fanami pancernych molochów czy ogólnie militarnej motoryzacji. A gdyby tak stworzyć czołgi na wzór i podobieństwo ludzi? Oddane jednostki, z ograniczonymi możliwościami intelektualnymi, które nie mają ludzkich praw…


Ilość vs. ilość i jakość - ta gra nie jest łatwa.

Ludzkie czołgi
Sam pomysł na taką historię brzmi dość abstrakcyjnie, ale jeśli połączyć ideę zaawansowanych technologicznie robotów i militaria to nie ma już w tym nic takiego dziwnego. Akcja War of the Human Tanks ma miejsce na wyspie Japon, które to miejsce dość mocno przypomina współczesną Japonię. Stworzono ludzkie czołgi, by te walczyły zamiast ludzi. Są one ograniczone intelektualnie, jednak lubią relaks i mają swoje ulubione przysmaki. Zaprogramowano je w taki sposób, by ich największym marzeniem było zginąć na polu bitwy ku chwale swojego dowódcy. Czy to jako jednostka kluczowa dla walki, czy jako mięso armatnie. Dwadzieścia lat po stworzeniu pierwszego modelu jesteśmy świadkami krwawej walki między Imperium i Królestwem Japonu, kiedy to siły imperialne są przyparte do muru, a wróg podszedł już pod stolicę.

W tym momencie pada decyzja, by pozwolić wrócić do służby Generałowi z Piekła, Shoutaro Daihon'ei, który nie przebiera w środkach, jeśli chodzi o zwycięstwo. Choć bez wyrzutów sumienia potrafi wysłać na śmierć dziesiątki ludzkich czołgów, pała do nich skrywaną sympatią. Do jego oddziału przydzielona zostaje Satou, której zadaniem będzie przypilnować, by fan gier wideo i anime w razie potrzeby ruszył zadek i wykonał swą powinność ku chwale ojczyzny. Na plus zasługuje nieliniowa fabuła, polegająca na możliwości akceptacji przegranej w pewnych misjach - zwłaszcza tych trudniejszych. Nie tylko zmieni to tor historii, ale i pozwoli odblokować odmienne modele czołgów i ich ulepszenia. Starczy rzec, że jedno przejście zajmuje około 10 godzin, a po jego osiągnięciu gra wyświetli informację, że ujrzeliśmy raptem ćwierć tego, co War of the Human Tanks ma do zaoferowania. Zmiecenie Królestwa Japonu z powierzchni wyspy, a może odkrycie spisku i porzucenie rozkazów, by postąpić zgodnie ze swym sumieniem? To już zależy od Waszych poczynań i sukcesów na polu walki. Czy mam zastrzeżenia do prowadzenia narracji? Może to, że zbyt wolno się rozkręca. Rumieńców nabiera dopiero po połowie pierwszego podejścia, a to może być zbyt późno dla bardziej wybrednych graczy.


Dream Team, który już nie wróci.

Szachy i czołgi
Poza fabularną częścią mamy naturalnie bitwy. Te odbywają się w trybie na poły turowym, czyli co parę sekund (tutaj szybkość upływu czasu można zmienić) nabija się łączność z czołgami – niektóre szybciej, inne wolniej. Kiedy dana jednostka doczeka się nawiązania sygnału, może wykonać ruch, po czym dokonać zwiadu, oddać strzał, przechwytywać pociski, eksplodować bądź pozostać w gotowości. Wszystko oczywiście w zależności od rodzaju czołgu, mamy tutaj jednostkę uderzeniową z autodestrukcją i szybką łącznością, szturmową ze średnimi statystykami, ale dobrymi strzałami, jest zwiad z lichą siłą ognia, ale rozpoznawaniem, przechwytujące rakiety przeciwnika, artylerię rakietową z niskimi statystykami, ale za to dalekim zasięgiem, a i są arcyważne czołgi dowódcze, których utrata równa się przegraniem misji i vice versa - zniszczenie dowodzących jednostek wroga bardzo często oznacza zwycięstwo.

To z grubsza podsumowuje podstawy. Każda jednostka może nieść moduły usprawniające jakieś aspekty czołgu, czy to zasięg, łączność, ruch, obszar przechwytywania itp. Jest tego sporo, a do tego moduły dzielą się na jednorazowego użytku (na jedno starcie), czy na stałe – utrata jednostki wiąże się oczywiście z utratą modułu. Poszczególne modele czołgów też mają rozmaite statystyki, a ponadto różnią się rozmiarem - im większy, tym więcej "punktów wytrzymałości", przy czym trafienie w już uszkodzony element jednostki nie zmienia jej stanu. Ponadto między walkami możemy wynajdować różne czołgi i moduły, dzięki czemu będą dostępne do złożenia przed następną walką. Czasem wystarczą same zasoby, czasem trzeba poświęcić kilka czołgów, by opracować lepszy model. Zasoby zbieramy po bitwie na podstawie tego, ile nieprzyjacielskich jednostek udało nam się zniszczyć. Od tego też zależy, czy zaliczymy zwycięstwo, miażdżące zwycięstwo, porażkę lub sromotną porażkę, jeśli to wróg zdziesiątkuje naszą armię zanim dobierze się do czołgów dowódczych.


Anielskie jednostki z piekła rodem.

Jak możecie się spodziewać, na tym wszystkim się nie kończy. Twórcy bowiem przygotowali więcej niespodzianek pokroju ulepszenia dostępne jedynie na podstawie rozwinięcia historii bądź czołgi, których używa jedynie przeciwnik. Przygotujcie się więc na opancerzony pociąg zajmujący 10 pól na mapie, lewitujące czołgi strzelające laserami, a nawet małe słodziutkie kotki siejące popłoch wśród oddziałów, na jakie potrzeba co najmniej 2-3 podejść do fabuły (technologia i zasoby mogą być przenoszone), aby móc choćby dopaść jednego, o ile nie zdoła uniknąć trafienia, bo i taką umiejętnością charakteryzują się bardziej zaawansowane jednostki. Jak widać, na wymaksowanie War of the Human Tanks potrzebnych będzie co najmniej kilkadziesiąt godzin i wyrafinowana taktyka, inaczej nie ma nawet co marzyć o dalszych postępach w rozgrywce i osiągnięciach dostępnych dzięki premierze na platformie Steam. Można też pomóc sobie wolnymi walkami, za co otrzymuje się takie same bonusy jak za walki fabularne, ale należy wtedy przygotować się na monotonne powtórki z rozrywki.

Specyficzna oprawa
Nie da się ukryć, że War of the Human Tanks wygląda dość specyficznie. Za tła służą bardzo często prawdziwe zdjęcia z nałożonym filtrem obrazu olejnego, postaci przedstawione są mangową techniką chibi, no i cała fabuła to jedno wielkie visual novel. Nieco irytować może to, że postaci na ekranie mają cały czas taki sam wyraz twarzy, zaś w oknie dialogowym awatary mają już zmienne nastroje w zależności od sytuacji - nie wiem, co przeszkodziło twórcom zaaplikować różne miny również przy głównych postaciach, ale nieco psuło to odbiór historii między misjami. Podczas walk w zasadzie jedynym urozmaiceniem były filmiki przedstawiające wystrzał, eksplozję i ewentualne trafienie nieprzyjaciela - nie było w tym szału, ale wyglądało dobrze. Można by mieć też pretensje, że jednostki tego samego typu, które różnią się nieco tylko pod względem technicznym, są przedstawione dokładnie za pomocą tej samej grafiki.


Patrzeć na dolny portret czy górny?

Co do udźwiękowienia, miałem mieszane uczucia. Odgłosy wystrzałów czy wybuchów były wykonane należycie, wręcz realistycznie. To, jakie dźwięki wydawały ludzkie czołgi, to już kwestia gustu i mnie się akurat podobało – było tak specyficznie. Zastrzeżenia mogę mieć do ścieżki dźwiękowej, jaka gdzieniegdzie bardzo się narzucała, zalatywała techniawą i nie zawsze pasowała do sytuacji. Parę kawałków bardzo mile wspominam, ale przy niektórych nieco się męczyłem, zaś Finkę zdenerwowały od pierwszych taktów.

Nieoszlifowany diament
War of the Human Tanks to bardzo ciekawa koncepcja przelana na grę wideo. Pod względem fabularnym mogłoby być lepiej i dynamiczniej, ale i tak jest bardzo dobrze. Rozgrywka wciągnie każdego, kto choć trochę interesuje się strategiami, a oprawa audiowizualna powinna pasować każdemu, o ile nie cierpli się na jakiś mangowstręt. Można by rzec, że to taki diament, któremu zabrakło paru szlifów, albo jest nazbyt specyficzny dla zachodniej kultury, by wzbudzić większy podziw. Recenzja, jak widać, w większości pozytywna i sam polecam zakup, ale czy przy pełnej cenie? To już zależy, jak bardzo lubicie wschodnie gry strategiczne, które starczą na kilkadziesiąt godzin, o ile chce się je wymaksować.


Jaki słodki ko... aha...

Zalety i wady
+ przemyślana rozgrywka
+ nieliniowa fabuła
+ starcza na długo
- czasem muzyka
- graficzne lenistwo
- powolny rozruch

Moja ocena: 7,5/10

komentarzy: 024 maja 2014, 00:19

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl