avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Continue?9876543210

recenzja, gry wideo, Continue?9876543210, refleksje, gry pc

Boicie się śmierci? Potraficie spokojnie o niej myśleć, czy drżecie na samą myśl o niej, nawet jeśli zdaje się, iż jest oddalona od Was o kilkadziesiąt lat? A cóż może począć bohater gry wideo, który zginął i wkrótce zostanie usunięty na zawsze z pamięci RAM? I jest doskonale świadom, że to nieuniknione... Recenzja przyniesie odpowiedź na wszystkie pytania.


Nietypowe intro jak na gry wideo.

Śmierć jest prawie końcem
Wielokrotnie w grach, filmach bądź książkach spotykamy się ze sloganem, iż śmierć jest tylko początkiem. Tutaj jest inaczej. Śmierć zwiastuje ostateczne unicestwienie, a protagoniście zostało bardzo niewiele czasu, by sobie wszystko poukładać i pogodzić się z losem. Nie przyjdzie już wykonać zadania, osiągnąć życiowego celu, zrealizować marzeń... Będzie trzeba natomiast podsumować życie, przeżyć raz jeszcze wspomnienia, pozbawić się złudzeń co do zdobycia góry złota i tej jedynej. Słowem, pozbyć się jakichkolwiek planów i żądz.

W Continue?9876543210 przyjdzie nam losowo wcielać się w jedną z sześciu postaci (nie ma to zbytnio znaczenia, którą gramy), jakie podczas jednej udanej rozgrywki odwiedzą 6 z 11 dostępnych lokacji – także losowo, więc by poznać wszystko, do rozgrywki należy podejść co najmniej kilkukrotnie, a jest dość trochę sekretów do zestawu. Na swojej drodze spotkamy liczne postaci, które pomogą nam się odnaleźć, przetrwać, albo rzucą wskazówkę odnośnie lokalizacji sekretnego miejsca, ale trafią się też zdrajcy bądź osoby gadające o niczym. Bywa różnie, a droga jest pełna niebezpieczeństw. Raz, że trzeba tworzyć schronienie z modlitw, a dwa, iż należy utorować sobie drogę ucieczki za pomocą błyskawic (które wolałem sobie nazywać iskrami). Jeśli uda nam się na czas wydostać (lokacje mają ścisłe limity: 2x 1 minuta lub 4x 45 sekund), będziemy mogli w spokoju rozmyślać nad życiem.


Gdyby tylko detekcja obrażeń była poprawna...

Podróż po spokój wewnętrzny
Jak wspominałem, modlitwy budują schrony. Te są różnych rozmiarów w zależności od wykonanych zadań i przydają się co dwie lokacje, kiedy dogania nas system czyszczenia pamięci. Jeśli coś źle zrobimy, albo stracimy za wiele RAM-u (odpowiednik punktów życia), nasze budowle mogą zostać zniszczone. W grze występuje też waluta w postaci foo. Przydaje się do otwierania domów, w których możemy znaleźć kaplicę, osobę w potrzebie, pułapkę, bar... jest tego dość trochę. Bywa też, że możemy wykupić sobie ubezpieczenie w postaci części samochodu, albo wykupić się od zniszczenia znacznej części schronień (kosztuje to jednak dwukrotnie więcej niż część pojazdu). To wszystko trzeba brać pod uwagę, bo jeśli dopadnie nas iskra poza schronem – grę musimy rozpocząć od nowa, jak to w gatunku roguelike.

Było o limitach czasu na lokacjach – poszczególne okresy są podzielone krótkimi etapami najczęściej związanymi z walką rozmaitego rodzaju. Zawsze biegamy w dwóch wymiarach – przy tym machamy mieczem patrząc kamerą z góry lub z boku, albo też bawimy się w namiastkę Space Invaders, innym razem przyjdzie nam zadać pytanie systemowi czyszczącemu pamięć. Areny i zasady bywają różne. Najczęściej chodzi o ubicie określonej ilości przeciwników pod rząd bez odniesienia ran, jednak zdarza się, że możemy po prostu dotrzeć do celu jak podczas wizyty w lochach. Zdarzy się też przy dwóch rodzajach starć bitwa z bossem. Do walki może dojść też przez spotkanie z małymi procesami czyszczenia napotykanymi podczas eksploracji lokacji. Wtedy po wybiciu kilkunastu wrogów dostajemy kilkanaście jednostek foo – trzeba jednak zważać, by nie utracić zbyt wiele RAM-u, bo wtedy gra przestaje być warta świeczki. Naturalnie procesy te można omijać lub niszczyć mieczem z bliskiej odległości. Im późniejszy etap, tym przeciwnicy w potyczce są szybsi i gra staje się trudniejsza.


A masz, Ty pseudo-Pac-manie!

Jak widać, gra jest dość złożona, ale kiedy za taki twór odpowiedzialna jest raptem jedna osoba, musiało się wkraść nieco niedoróbek. Przede wszystkim podczas eksploracji nieraz zablokujemy się przez wystający z ziemi woksel. Niestety czasem też wizualnie zdawać się będzie, że na szerokość uda nam się dotrzeć do wyjścia, ale może się okazać, iż to wciąż za mało. Sterowanie nie należy do najwygodniejszych, jednak da się do niego przyzwyczaić, zwłaszcza jeśli pamiętacie czasy gier z poprzedniego tysiąclecia. Najbardziej frustrują jednak walki. Jedyny atak, jakim dysponuje protagonista, to pchnięcie mieczem, które ma zasięg dość spory i stożkowaty, więc dotknie też wrogów nieco po ukosie czy to na boki, czy na górę i dół w zależności od widoku kamery w danej bitwie. Niestety zasięg szczęk procesów czyszczenia jest także niemały, czego wizualnie często nie da się określić. Niejednokrotnie przed osiągnięciem celu utracimy RAM i cały postęp pójdzie w diabły i w ciągu limitu czasowego nie uda się już dokonać heroicznego wyczynu stawianego w warunku zwycięstwa. A im lepiej pójdzie, tym większa nagroda, stąd wpływ pojedynczego zranienia bywa dość spory i może wyrzucić z naszych ust parę przekleństw.

Wokseloza
Jako że cała akcja gry osadzona jest w odmętach pamięci komputerowej, taką też zastosowano stylistykę. Naturalnie, spora część jest zarysowana dość umownie i trzeba tu i tam wysilić nieco wyobraźnię, by dojrzeć niektóre szczegóły, zwłaszcza w ubiorze postaci. Wszystko zbudowano z wokseli i wygląda to bardzo dobrze. Nie uświadczycie tu efektów rodem z nowego Trona.


Pudło!

Jakby w idealnej opozycji stoi ścieżka dźwiękowa, której nie oparto na gatunku chiptune, lecz wykonano z pomocą normalnych instrumentów, a przy tym kompozycje są doskonałe jeśli chodzi o nastrój i grozę podczas burzy niszczącej schrony bądź walki. Zastrzeżenia można mieć do niektórych dźwięków, na przykład podczas dialogów. Pierdzenie kojarzy się z komputerami, ale po jakimś czasie męczy i przydałaby się opcja wyciszenia poszczególnych odgłosów.

Jedna osoba i rok czasu
Tyle wystarczyło, by stworzyć Continue?9876543210. Jason Oda poświęcił na stworzenie tego dzieła około 5000 godzin życia. I odwalił kawał dobrej roboty. Nie tylko gra się dobrze z nielicznymi raptem wpadkami, ale jeszcze długo po zakończeniu człowiek rozmyśla nie tylko nad tym, co przeżył protagonista i jak podszedł do śmierci. Gracz zastanowi się najpewniej również nad tym, jak sam zachowa się w obliczu ostatniej godziny. Jeśli szukacie pomocy w kwestii refleksji nad życiem, albo jesteście ciekawi, jak gra wywołuje takie myśli, zdecydowanie porwijcie się na zakup choćby i dziś. Pozostali niech kupią podczas promocji lub w pakiecie.


Modliliście się kiedyś do pluszaka?

Zalety i wady

+ pomysł i realizacja
+ zaproszenie do refleksji
+ oprawa audiowizualna
+ wciągająca rozgrywka
- detekcja obrażeń
- blokady i nieco sterowanie

Moja ocena: 8/10

komentarzy: 004 maja 2014, 09:56

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl