avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Type:Rider

recenzja, gry pc, Type:Rider, gry wideo, indie

Często o sukcesie gry stanowi pomysł. Czy to chodzi o rozgrywkę, czy o tematykę, czy też formę oprawy audiowizualnej. Dziś trzeba mieć jakiś oryginalny sposób, by się wybić na tle setek innych indyków. Czy Type:Rider spełnia te wymagania? Recenzja powinna wyjaśnić wszystkie wątpliwości.


Jeśli nie lubicie czytać, stracicie sporą część gry.

Ważny wynalazek
Dziś dla nas to normalka, jednak kiedyś zdolność pisania i czytania była dość unikatową umiejętnością. Nie mówiąc o czasach starożytnych, gdzie pismo uchodziło za wynalazek popychający kulturę danej cywilizacji do przodu. Type:Rider pozwoli Wam prześledzić początki pisma od prehistorii po czasy nowożytne, od obrazów namalowanych przez jaskiniowców, przez pismo klinowe, hieroglify, pismo chińskie, rozwój typografii od gotyku po comic sans. Przewiną się takie nazwiska jak Gutenberg, takie czcionki jak Garamond czy Times New Roman, takie informacje jak znaczenie kształtu szeryfa bądź kroju jedno- i dwuelementowego. Brzmi nudno? Fakt, niektóre informacje przedstawione są w postaci suchych faktów, ale część umiejętnie wpleciono w konstrukcję poziomów i zagadek, więc wszystko staje się przystępne i bardziej zjadliwe dla przeciętnego człowieka. Nie wiem, jak inni, ale ja z ciekawością przemierzałem kolejne etapy i wyszukiwałem gwiazdki, pozwalające odkryć mi zarówno znajome, jak i nowe informacje dotyczące liternictwa. Naturalnie, wiele faktów wyparuje z pamięci wkrótce po ukończeniu gry, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by wrócić i przeczytać raz jeszcze odblokowane w trakcie rozgrywki fakty.


Literowy taran.

Lecimy w kropki
Type:Rider zieje nowatorskimi pomysłami. Nie tylko tematyka gry jest unikatowa, ale również rozgrywka i wykorzystanie tematyki w konstrukcji poziomów i zagadek logicznych, jakie trzeba rozwiązać, by dotrzeć do outra. Sterujemy bowiem dwiema kropkami, które są od siebie nieodłączne, jednak między nimi cały czas utrzymuje się szpara. Trzeba poświęcić chwilę, by się przyzwyczaić do skakania i odbijania od ścian, ale zajmuje to góra minutę. Taka forma „protagonisty” sprawia, że możemy czasem zawiesić się na cieńszej linii i wykorzystywać rozpęd, by skakać z obrotem, albo przemieszczać zarówno z góry, jak i z dołu popychając dodatkowy element. Czasem przyjdzie nam toczyć trzecią kropkę, która pozwala odblokować przejście, jeśli ustawimy się w wielokropek. Nie możemy dać zniszczyć dodatkowej kulki, jak również trzeba uważać na swoje, gdyż czyhają na nas przepaście, ciernie, piły, stemple i inne pułapki jak celownik i wystrzały, prąd na linii telegraficznej albo zamykane okna w świecie pikseli. Może i jest tego wiele, ale checkpointy rozstawione są często i gęsto, więc nie nabawimy się frustracji. No, może poza sekretnym poziomem, który jest bardzo szybki i nie posiada ani jednego checkpointa...


To nie koło fortuny, ale nagroda jest.

W Type:Rider nie tylko docieramy z punktu A do punktu B, lecz również zbieramy po drodze elementy danego zestawu fontów. Kompletujemy więc litery oraz ukryte ampersandy (czyli znak &), co w sumie składa się na satysfakcję i osiągnięcie. Zdecydowana większość jest na widoku, zaś ampersandy zwykle po chwili także da się złapać. Więcej daje zbieranie gwiazdek, bowiem pozwalają one przeczytać interesujące fakty na temat aktualnie przemierzanego świata danej czcionki. Rzadko kiedy zdarzy się ominąć jakiś element, co sprowadza się do tego, iż 100% można nabić bardzo szybko. Co za tym idzie, Type:Rider nie będzie grą na długie godziny, nawet jeśli lubicie maksować wszystkie tytuły. Jedyną trudność może sprawić przejście jednego poziomu bez ani jednej porażki, reszta to pikuś.

Blaski i cienie typografii
Type:Rider to graficzne arcydzieło. Można by stwierdzić, iż tak wąska tematyka ograniczy kreatywność ekipy Ex Nihilo, ale tylko pozory. Deweloperzy wręcz rozwinęli skrzydła i popłynęli na fali inwencji twórczej. Każdy etap idealnie jest wpasowany w tło historyczne, widzimy wszędzie litery, jednak nie mamy ich dość, są portrety osób, które są opisywane potem w kartach ksiąg odblokowywanych przez gwiazdki, większość elementów zagadek sprzężone jest nierozerwalnie z przemierzaną akurat czcionką i okresem historycznym. Nie braknie rozlanych kałamarzy, wytopu wzorów, maszyny do pisania, albo masy innych interaktywnych obiektów. Czasem znajdziemy możliwości tam, gdzie na pierwszy rzut oka ich nie widać, ale nie będę zdradzać wszystkiego, bo warto się samemu nieco zdziwić w paru momentach.


Jest Tetris, Arkanoid i parę innych nawiązań.

Gorzej poszło z udźwiękowieniem, aczkolwiek nie jest źle. Dźwięki są w porządku, choć jak zwykle sekretny poziom się nie popisał. Skomponowano również adekwatny soundtrack, ale polegający na kilkosekundowych frazach, jakie przy dłuższych czy nieco trudniejszych etapach się wściekle powtarzają i nie pomaga nawet fakt, iż brzmią naprawdę dobrze. Ponadto jeśli zminimalizujemy grę i wrócimy do niej, muzyka ucichnie dopóki nie przejdziemy do następnego poziomu, co nieco ogranicza nasze możliwości, jeśli chcemy sprawdzić na wikipedii jakieś pojęcie, by lepiej zrozumieć opis z odblokowanej karty księgi. Akurat w tej grze kombinacja alt+tab lubi się przydawać.

Prawie ideał
Zgadzam się w zupełności z określeniem nadanym Type:Rider przez Fast Company: Final Fontasy. Ta gra to ostateczna produkcja dotycząca czcionek. Nie dość, że posiada rozbudowane walory edukacyjne, to jeszcze gameplay został należycie zaprojektowany. Gdyby tylko nieco bardziej rozbudowano ścieżkę dźwiękową, poprawiono wyciszanie muzyki, dodano checkpointy do sekretnego poziomu i poukrywano bardziej kilka znajdziek, wyszłaby produkcja doskonała. Niestety te kilka rzeczy potrafi miejscami znacznie popsuć wrażenia z gry. Stąd choć gra ma blisko do perfekcji, jej ocena będzie nieco dalej od 10. Chyba że jesteście cierpliwi i Wam powyższe wpadki nie przeszkadzają – wtedy możecie dorzucić oczko do ostatniego wyniku. Albo domyślna cena w wysokości 9,99€ doczeka promocji, wtedy też dorzućcie jedno oczko (albo przymknijcie własne).


Ten trollface jest tu nie bez powodu.

Zalety i wady
+ pomysł i wykonanie
+ walory edukacyjne
+ forma rozgrywki i zagadki
+ oprawa wizualna
- nie starczy na długo
- frustrujący poziom sekretny

Moja ocena: 8,5/10

komentarzy: 006 lutego 2014, 03:45

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl