avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: The Swapper

gry wideo, The Swapper, indie, gry pc, recenzja

Bywa, że jakaś gra posiada świetną mechanikę, jednak nie poświęca się uwagi tłu, tego, co stoi za tym wszystkim. Jest fabuła, jest fajna rozgrywka, ale omija się temat „jak to działa?”. The Swapper obrał inną strategię. Idzie prosto na czołowe zderzenie mechaniki i jej podstaw. A recenzja pokaże, iż czyni to bardzo dobrze.


Miejscami można się zlęknąć.

Ciekawość to...
Pierwszy stopień do piekła, motywacja rozwoju technologicznego, powód wielu śmierci. Gracz wciela się w postać zamieszkującą niemal opuszczoną i uszkodzoną stację kosmiczną Theseus. Stacja ta osadzona na dalekich rubieżach kosmosu specjalizuje się w wyszukiwaniu nowych materiałów. W trakcie długotrwałej ekspedycji poszukiwawczo-badawczej natrafiono na dziwne elektromagnetyczne głazy, które dawały niespotykane odczyty. Wzięto, ile się tylko dało na pokład stacji wraz z największym przypominającym kształtem ludzką głowę. Niestety niedługo potem ludzie zaczęli umierać. Co jest tego przyczyną? Fabuła nie jest podana wprost, lecz z logów w terminalach i krótkich rozmów z innym mieszkańcem stacji, więc w większości sami będziemy zachęceni do posklejania wszystkiego do kupy. Chcąc poznać dalsze tło wydarzeń, należy też wyszukać bardzo dobrze ukryte 10 sekretów z terminalami.


Nawet tunele są tu ciekawie wykonane.

Odnośnie głazów nazwanych później przez badaczy Obserwatorami (Watchers). Wkrótce miało się okazać, że wielkie kamienie w jakiś sposób... porozumiewają się między sobą, dzieląc przy tym kolektywną tożsamość. Niedługo potem głazy zaczynają zwracać się też do ludzi, zadają pytania, są ciekawe rozmaitych pojęć, jakie dla nich były poza możliwością poznania ze względu na swą postać. Skąd pochodzą, jak powstały, czy się jakoś rozmnażają? Tego nie poznamy. Ale The Swapper zachęci nas do wielu rozważań filozoficznych. Nawet samo urządzenie stanowiące rdzeń rozgrywki i zagadek – tytułowy zamieniacz pozwalający tworzyć klony postaci i zamieniać się z nimi – poddane jest gruntownej analizie metafizycznej. Padają pytania o duszę, jej istnienie, formę, wolę życia, umieranie, możliwości umysłu... Jeśli lubicie filozofię, a odrzucają Was dennie napisane książki, The Swapper pozwoli zagłębić się Wam w meandry refleksji bez jakiejkolwiek wazeliny. Za to ogromny plus dla gry, bowiem nie wszystkie produkcje nawet z dobrą fabułą rzucają się na tak dogłębne rozmyślania.


Krótka lekcja łączenia podstawowych barw.

Zamień się
Rozgrywka polega głównie na rozwiązywaniu zagadek, by zdobywać orby potrzebne do aktywowania niektórych terminali służących do otwarcia drzwi, przywołania windy, uruchomienia teleportu i innych rzeczy, co pozwoli posunąć fabułę do przodu. Zamieniacz pozwoli stworzyć nam do czterech klonów i zamieniać się między nimi, o ile są na linii strzału wiązką zamieniającą. Klony kopiują idealnie ruchy głównej postaci, rzecz jasna w ramach możliwości. Kiedy natrafią na ścianę czy inną przeszkodę, ta je zablokuje, albo zniesie na inny poziom. Naturalnie, jest to też często droga do rozwiązania wielu zagadek. Zwłaszcza że przeszkodzą nam w ich odgadnięciu różne światła. Niebieskie – blokuje tworzenie klonów na oświetlonym obszarze. Czerwone – blokują wiązkę, także gdy celujemy w obszar nieoświetlony za czerwienią. Fioletowe – jak można się domyślić, stanowią połączenie cech obu świateł. Funkcję autosave’a pełnią snopy białego światła, usuwające również nasze klony, co czasem także celowo przeszkadza w rozwiązaniu zagadki, kiedy zaraz parę kroków dalej musimy zostawić jednego klona w jakimś dołku i radzić sobie z amunicją trzech „naboi”.


Jak w filmie Grawitacja.

To oczywiście nie jest wszystko. Niejednokrotnie przyjdzie nam pomyśleć, jak tu utrzymać klona stojącego na przycisku, kiedy potrzebujemy znaleźć się gdzieś indziej, by dotrzeć do orbów. Zdarzy się też przesuwać skrzynkę ograniczającą ruchy, ale i wspomagającą skoki, jak również zmienić grawitację. Podczas celowania funkcją tworzenia klona czas jest mocno zwalniany, co pozwala na ciekawe akcje, jak szybka wspinaczka przez tworzenie i szybkie zamienianie się miejscami, gdy brakuje windy, albo spadamy niechcący w przepaść. Są też miejsca, gdzie naszą postać będą nieść tunele, a i również podryfujemy w obszarze zerowej grawitacji odpychając się strzałami wiązki zamieniającej.

Brzmi to całkiem banalnie, ale genialność tkwi w prostocie pomysłu. System sprawdza się wyśmienicie, backtracking wyeliminowany jest przez odblokowywane teleporty, a i zagadki możemy wykonywać w pewnej dowolności, ale koniec końców potrzebujemy rozwiązać wszystkie. Na samym końcu zaś czeka nas bardzo mocny wybór moralny prowadzący do jednego z dwóch ciekawych zakończeń gry. Niestety, dojść do dwóch, trzeba zacząć grę od nowa, bowiem zapis gry zatrzymuje się na napisach końcowych. No ale od czego są serwisy internetowe z filmikami...


Łap mnie za duszę!

Jeszcze więcej sztuki
The Swapper to uczta fabularna i rozgrywkowa, o czym poinformowałem w poprzednich akapitach. Na szczęście twórcy z Facepalm Games postarali się, by ich dzieło było spójne, więc możecie oczekiwać z premedytacją także uczty audiowizualnej. Nie tylko chodzi o zróżnicowane lokacje, pieczołowicie dobrane tekstury, płynność animacji, klimatyczną muzykę i w ogóle doskonale dobrane efekty dźwiękowe. Mianowicie większość elementów świata The Swapper, jakie przyjdzie Wam zobaczyć zostały wpierw ulepione z gliny, po czym przeniesione do cyfrowego świata gry. Muzyka na pierwszy rzut ucha wydaje się mało wyraźna, ale to tylko pozory, bowiem stanowi kluczowe subtelne tło, które pozwala bardziej zagłębić się w rozgrywkę. Soundtrack jest przemyślany pod każdym względem i idealnie podkreśla stan umysłu. Zdecydowanie polecam dlatego grać w ciemnym pokoju, najlepiej ze słuchawkami na uszach. Nie pożałujecie.


W tej sekcji przystaniemy na dłużej.

Perłowy indyk
Finowie nie mogli zaliczyć lepszego debiutu niż stworzenie The Swapper. Produkcja ta zdecydowanie będzie ich wizytówką przez długi czas i na pewno wielu od razu zainteresuje się ich następnym tytułem, czymkolwiek by nie był. Recenzowana gra jest ambitna fabularnie, piękna w oprawie i niebywale grywalna. Można bez żalu kupować w pełnej cenie. A jeśli gdzieś będzie jeszcze obniżka, albo pakiet indyków, a wśród nich The Swapper... zakup będzie wręcz obowiązkowy, i to na wczoraj. Gorąco polecam wszystkim szukającym odskoczni od rutynowych produkcji.

Zalety i wady
+ fabuła i filozofia
+ klimat
+ oprawa audiowizualna
+ rozgrywka i projekty zagadek
- krótka

Moja ocena: 9,5/10

komentarzy: 314 grudnia 2013, 20:01

1 komentarz do tego wpisu:


Sandro : 15 grudnia 2013, 20:58

Za to kocham Finów. Ta ich tajemniczość, mróz, ograniczona otwartość na otaczający świat. Udało im się to przelać na zachód w postaci Alana Wake'a, teraz powracają ze Swapperem. Uwielbiam takie nieszablonowe indyki i Swapper od dłuższego czasu grzeje miejsce na steamowej wishliście, ale nadal czekam na jakieś zachęcające obniżki cen.
A na deser po Swapperze polecam Gunpoint. Gameplay i humor rodem z Portala, oblany klimatycznym sosem noir. Moje odkrycie roku w kategorii gier indie :)
odpowiedz

Karfein : 15 grudnia 2013, 22:01

Z moich odkryć to na razie 99 Spirits, niedawno wrzucone na Steama po zielonym świetle.
odpowiedz

Sandro : 17 grudnia 2013, 18:25

Coś obiło mi się o uszy, ale bez większego echa. W czwartek kończy mi się sesja to wrócę do realnego świata i postaram się przyjrzeć tej grze. Oczywiście po ograniu Swappera, którego mam nadzieję obejmie świąteczna promocja :)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl