avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Superfrog HD

Superfrog, platformówki, recenzja, remake, PS Vita

W 1993 roku wyszła gra, od której nie mogłem się oderwać. Do dziś pamiętam, jak w razie potrzeby stawiałem nocnik przed Amigą, brałem joystick w ręce i grałem dalej... Tu chyba powinien być mem z dzieckiem i facepalmem, no ale dziś mogłem dzięki Team17 przejść grę w bardziej cywilizowany sposób.

Ten kluczowy pretekst

W starszych tytułach liczyła się głównie rozgrywka. Superfrog nie jest tu wyjątkiem i w remake'u zbytnio nie grzebano. Książę jest bardzo szczęśliwy spędzając miło czas z księżniczką. Wiedźma widząc to szczęście w kryształowej kuli zaczyna mieć tego wszystkiego dość. Z zazdrości zamienia księcia w żabę, zaś księżniczkę porywa. Smutny polimorfowany książę przysiada nad rzeką i popada w zadumę. Aż do czasu, kiedy wzrok przykuwa butelka Lukozady. Bez chwili wahania łapie ją i wypija zawartość, dzięki czemu staje się tytułową Superżabą. Uzbrojony w nową moc, postanawia uratować księżniczkę, przemierzając świat i pokonując wstrętną wiedźmę. Na końcu przygody czeka oczywiście zabawna animacja końcowa. Między kolejnymi światami zaszczyceni zostaniemy krótkim uzasadnieniem, dlaczego Superfrog dotarł akurat w takie miejsce. Opisy należy czytać z przymrużeniem oka, bowiem wyjaśnienia są co najmniej wzięte z kosmosu. Ale o to przecież chodzi - o czystą zabawę, dla której fabuła to tylko pretekst, by przeć do przodu.


Grumpy Witch. Zapewne Polka, skoro takie nastawienie do życia.

Czysta frajda
Superfrog HD to świetna platformówka, jaką zaprojektowano z głową - tak oryginalną wersję, jak i remake. Oczywiście jako że casualizacja postępuje, by odblokować poziomy klasyczne, należy wpierw je odblokować w maszynie losującej pomiędzy etapami. Akurat ogranie tych nowych winno wystarczyć, by osiągnąć cel w całości. Przy okazji dodam, że ta hazardowa część jest teraz o wiele bardziej przejrzysta i bez samouczków wiadomo, o co chodzi. Nowe levele są oczywiście łatwiejsze. Widać potężną inspirację oryginałem, aczkolwiek nie ma tutaj mowy o bezmyślnej kopii. Nie trzeba martwić się, iż mamy tylko 6 minut, bo jest teraz 10, a ponadto monety zbieramy dla punktów, nie zaś, by odblokować wyjście. Każdy czteropak poziomów kończy się walką z wiedźmą, czyli bossem. Dostajemy broń, osobną liczbę żyć i staramy się odblokować nowy świat, pokonując przeciwnika. Rzecz jasna, z biegiem leveli także i tutaj niekiedy dostaniemy w kość, ale to nijak ma się do wycisku z oryginału.

Nie ma tutaj zbytniej filozofii. Każdy etap da się ukończyć z pewną oceną naszych postępowań - tak popularne ostatnio gwiazdki w liczbie od jednej do trzech. Ponadto level skrywa gdzieś złote liście lilii wodnej, co oczywiście powinno zainteresować łowców trofeów. Poza tym po staremu - omijamy przeciwników nie dających się zmiażdżyć, albo rzucamy w nich tą kulką, czymkolwiek jest. Przeskakujemy nad kolcami i unikamy innych pocisków, w czym pomóc może fruwanie na płaszczu, chwilowa nieśmiertelność i Lukozada uzupełniająca życie złożone z 5 części (co nic nie daje w starciu z kolcami, ogniem i mroźną wodą). Nieco inaczej i ciężej jest w oryginalnych poziomach. Tam mamy jedynie 6 minut na odnalezienie wyjścia, a ponadto musimy znaleźć odpowiednią ilość monet, by je w ogóle otworzyć. A i ogólnie potwory i pułapki rozstawione są tak, by nie było nam łatwo. Ogólnie rzecz biorąc, kampania z remake'a stanowi istną wprawkę do gry w klasyczną wersję, choć w tej więcej znaleźć można dodatkowych żyć w postaci ikonki do zebrania. Zwykle trzeba nałapać się owoców i całej reszty, by za określoną ilość punktów otrzymać dodatkowe życie. Kto lubi bić rekordy, może też połasić się na żabie próby. Chodzi o szybkie parcie do przodu z minimalnym limitem czasowym, przy czym po drodze zbieramy "znajdźki" dodające nam parę sekund.


Right in your face!

Osobny akapit należy się funkcjonalności cross-play pomiędzy konsolami PlayStation 3 i PlayStation Vita. Raz, że pojedynczy wydatek 31zł zapewnia nam grę na obie platformy, to jeszcze możemy swobodnie aktualizować stany zapisu gry pomiędzy nimi, by w razie czego kontynuować zabawę w pracy czy podczas pikniku. Kiedy zdecydujemy się korzystać z obu konsol jednocześnie, możemy zamienić PS Vitę w kontroler, który zarazem będzie nam wyświetlać mapę odkrytego obszaru danego poziomu. Chyba nie muszę mówić, że jest to nieoceniona pomoc, kiedy mamy ostatnie życie, albo kończy nam się czas i nie pamiętamy, jak dotrzeć do wyjścia. Ponadto w nowej kampanii w trakcie gry natrafić można na fioletowe portale. Za ich pomocą Superżaba może przenieść się na moment na PS Vitę, by tam ukończyć kawałek sekretnego poziomu wypchanego punktami do zgarnięcia - ale należy uważać na limit czasowy i pułapki, których i tam nie brakuje. Ponadto możemy wstrząsać konsolą jak joypadem, by wprawić maszynę losującą w ruch. Mała rzecz, a dodatkowo cieszy.

Tak kadzę i kadzę, a w sumie Superfrog HD posiada jedną małą wadę. Pamiętacie taki poziom strzelankowy w kosmosie pomiędzy piątym i szóstym światem? Ano właśnie, został wycięty z gry całkowicie. Nie znajdziemy go ani w nowej kampanii, ani w klasycznej po czwartym poziomie lodowym. Najwidoczniej stwierdzono, że etap ten nie pasuje do reszty koncepcji Superfrog HD. Cóż, faktycznie level ten był nieco odjechany w stosunku do reszty gry, ale już można było go zostawić dla świętego spokoju. No chyba że jest planowany jako DLC. Raczej bym nie narzekał. Niektórzy mogą też narzekać, że nie da się włączyć nostalgicznej pikselowej wersji, co niektóre remaki zwykły oferować. Mnie akurat to nie przeszkadzało. Oryginalne poziomy odrestaurowano wiernie, więc nie ma tutaj ujmy. Zresztą do dyspozycji oddano dość prosty w obsłudze edytor i można stworzyć ciekawe rzeczy, o ile ma się nieco cierpliwości.


I tak oto kruszy się lodowiec.

Nowe szaty dla starej żaby
Muszę przyznać, iż Superfrog HD lśni aż miło. Zarówno na PS3, jak i na PS Vita wszystko wygląda jak należy. Pomimo tego, że zmieniono wygląd protagonisty, wielu stworów, tekstur i tak dalej, wszystko zieje duchem klasyka z 1993 roku. Zachowano rdzeń oprawy, więc nie bójcie się - uśmiechnięte drzewa wciąż będą wodzić za nami wzrokiem, a niebieskie skaczące kulki choć odbierają część życia, są dalej słodziutkie. Kamera jest wycentrowana sztywno na postaci, ale o ile oglądając gameplay na YouTube wali to po oczach, podczas gry na PS3 i PS Vita nie przeszkadza to nawet w najmniejszym stopniu, więc nie dajcie się zwieść.

Na potrzeby remake'u stworzono całkowicie nowy soundtrack, choć efekty są prawie całkiem odtworzone z wersji klasycznej. Nowe utwory także przywołują miłe wspomnienia oryginału sprzed lat, aczkolwiek niektóre utwory wyszły lepiej, inne gorzej. Nie ma się jednak co martwić. Pamiętacie podział na nowe i stare poziomy? Podczas gry w te drugie odtwarzana jest ścieżka dźwiękowa z Superfrog z 1993 roku. Tutaj jest więc doskonale.


Świat zwany "lekcją historii". Nie tylko z Age of Empires można coś wynieść.

Słodki smak dzieciństwa
Team17 potrafi nakręcić imprezę za sprawą Worms, potrafi usłuchać fanów przywracając serii widok dwuwymiarowy, potrafi też w świetnym stylu przywrócić wspomnienia z dzieciństwa. Superfrog HD to perełka w ich portfolio i istny pokaz tego, jak powinno się robić prawidłowo remaki platformówek. Mój głód na gry z dzieciństwa został skutecznie zaspokojony. Jeszcze tylko ochota na wbicie wszędzie 3 gwiazdek i odblokowanie wszystkich rzeczy po ukończeniu poziomów.

Zalety i wady
+ funkcje cross-play
+ stare i nowe poziomy
+ edytor poziomów
+ oprawa audiowizualna
- brak strzelankowego poziomu przejściowego

Moja ocena: 9/10

komentarzy: 116 października 2013, 04:33

1 komentarz do tego wpisu:


Barkup : 16 października 2013, 13:15

Supersuperpig
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl