avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Chompy Chomp Chomp

recenzja, multiplayer, coop, gry wideo, berek

Lubicie czasem powspominać szczęśliwe czasy beztroskiego dzieciństwa, gdzie kupę radochy dawało zwykłe gonienie się z innymi? Zabawa w berka, znanego również jako ganiany czy goniany, była bardzo popularna za młodu, lecz potem traci ze względu na infantylność. Bardziej przyciągają inne rodzaje rozrywek i używek. A gdyby tak zaadaptować tę zabawę do gier wideo?


Niestety potwory też działają w kooperacji.

Klep, gonisz!
Twórcy z Utopian World of Sandwiches wpadli na bardzo prosty pomysł. Jest to niejako fuzja berka z Pac-Manem. Chompy Chomp Chomp polega na gonieniu przeciwników odpowiedniego koloru i uciekaniu przed innymi, dla których nasz kolor jest tym odpowiednim. W przypadku trybu single albo coop wygląda to tak, że musimy zjeść wszystkie pomniejsze stworki na planszy, zmieniając jednym kliknięciem kolor pożeranego – błąd kosztuje respawnem i stratą cennych sekund, by wbić wysoki wynik. Zarazem musimy starać się unikać większych kreatur z koroną, jakich nie jesteśmy w stanie zjeść, ale za to stanowimy smakowity kąsek dla tychże żyjątek. Co pewien czas pojawią się rozmaite dodatki w postaci przyspieszenia, większego zasięgu zjadania lub tymczasowej nietykalności, a także owoce zwiększające mnożnik punktowy. Są też przeszkadzajki jak trucizna odwracająca nam kierunki bądź spowalniająca kierowaną przez nas postać. Szkoda tylko, że rezultaty ograniczają się do naszego komputera bez możliwości rywalizacji w rankingu światowym, a poza tym plansze po około dziesięciu etapach powtarzają się, lecz dostajemy mniejsze bonusy czasowe, a zatem rośnie nieco poziom trudności.


Czerwony jeszcze może to przeżyć dzięki fioletowemu.

Zabawa w kooperacji jest przednia i przy okazji ma się rywalizację na bieżąco, więc można się silić na lepsze taktyki jednak w taki sposób, by przejść do następnej planszy. W wersji na Xboksa w ogóle nie ma opcji single player ani kooperacji obecnych na komputerach osobistych, jednak w zamian można rywalizować przez Internet w tradycyjnym trybie berka Chompy Chomp Chomp.

Chaos i radocha
Jednego nie da się odmówić tej grze. Ma tę magiczną cechę, którą chyba wszyscy gracze znajdują w serii Worms. Choćby się przegrywało, stało na ostatnim miejscu, uciechy dostarcza ta produkcja całą masę. O ile w singlu to my zmieniamy kolor, by dopasować jedzone stworzenia, tak tutaj barwy zmieniają się same cyklicznie w równych odstępach czasowych. My z kolei dodatkowym przyciskiem możemy aktywować zebrane power-upy, a wśród nich ślizgawka, ciapa spowalniająca, chmura odejmująca punkty, bańka unieruchamiająca, przyspieszenie, czasowa nietykalność czy teleport w losowe miejsce na planszy. Losowość zdarzeń jest dość spora i to niezależnie od tego, jak ustawimy zasady (ilość dodatków, częstotliwość, poziom trudności AI).


Hołd dla Bombermana.

Plansz jest całkiem sporo rodzajów (dyskoteka, retro, czerń i biel, starożytny Egipt, przemysłowy, minimalistyczny) i ilości (po 3 poziomy na każdy typ), jednak zawsze chciałoby się więcej. Przy tak nietrudnej oprawie wizualnej gra aż prosi się o edytor poziomów, który nieco wydłużyłby żywotność gry. Ponadto na PC brakuje gry po necie, a jak wiadomo, nie zawsze jest opcja kogoś zaprosić. Ponadto szkoda, że nie dopuszczono totalnej dowolności w kwestii kontrolerów. Mamy narzucone maksymalnie 2 konfiguracje klawiszy na klawiaturze plus dwa pady. Niby wszystko ok, ale pamiętam, jak graliśmy ze znajomymi we czwórkę przy jednym komputerze na klawiaturze w Beach Volleyball – na stojąco przez brak miejsca, ale jest to wykonalne i śmieszne, a w Chompy Chomp Chomp najbardziej chodzi o radość ze spędzonych chwil przy grze.

Słodziutkie ryjki
Graficznie i dźwiękowo jest po prostu przeuroczo. Wystarczy spojrzeć na okładkę gry, by zakochać się w tych żarłocznych stworkach. Kiedy ktoś niemal dopada nas w gonitwie kłapiąc szczęką, postać nasza przybierze przerażony wyraz ryjka. Nie muszę chyba się powtarzać, iż wygląda to przezabawnie. Oprawa dźwiękowa jest dość dobrze dopasowana do tego, co widzimy na ekranie. Lekka elektroniczna muzyka z durowymi motywami w melodii. Pod koniec danej rozgrywki nieco przyspiesza, byśmy się bardziej starali lub zestresowali w walce o pierwsze miejsce. Tutaj jest wszystko w porządku i zarzutów nie mam żadnych.


Jedyna czysta plansza bez ścian w środku.

Czekając na fuzję
Nie da się ukryć, że wersji PC aktualnie bardzo brakuje opcji gry przez Internet. Z drugiej strony konsolowa edycja nie zawiera czystego singla i kooperacji. Twórcy obiecują dalszy rozwój Chompy Chomp Chomp, tak więc należy oczekiwać jakichś patchy odblokowujących zawartość nieobecną na poszczególnych platformach. Około 20zł za taką gierkę może wydawać się sporą kwotą, chyba że często odwiedzają Was grający znajomi, ale jeśli ujrzycie ten tytuł w którejś paczce gier indie, bierzcie w ciemno, nawet jeśli prowadzicie życie samotnika. Pozostaje tylko liczyć, że poza fuzją funkcji obecnych na danych platformach znajdą się jeszcze jakieś nowinki pokroju edytora chociażby albo swobodnej modyfikacji klawiszologii. Nie zapomnijcie pomóc grze na Steam Greenlight, gdyż wersja ta będzie zawierać wszystko to, czego jej aktualnie brakuje i jeszcze więcej jak dodatkowe tryby multi, rozwinięty single, interaktywne plansze itd.

Zalety i wady
+ radocha z gry
+ pomysł i realizacja
+ oprawa audiowizualna
- brak gry przez sieć (PC)
- brak singla/kooperacji (X360)
- brak edytora
- ograniczone opcje

Moja ocena: 7,5/10

komentarzy: 110 czerwca 2013, 08:13

1 komentarz do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 14 lipca 2013, 13:44

Nie grałem jeszcze, ale tytuł bardzo ciekawy i dość porywający :-).
Recenzja świetna, ciekawa i konkretna :-).

odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl