avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 3

recenzja, gry wideo, naruto, PS3, bijatyka

Wielu było zawiedzionych formą Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm Generations. Było parę fajnych opcji odnośnie fabuły, nieco nowego anime, ale brakowało esencji singla. Pewne usprawnienia walki to za mało. Czy zmiany są większe w przypadku Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 3 i czy seria wróciła do tego, co najlepsze? Odpowiedź zawiera poniższa recenzja.


Zniszcz niewidzialne ściany w grze!

Będzie buba
Fabuła gry kontynuuje wydarzenia z Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 2. Nic więc nie stracicie, jeśli nie graliście w Generations, w którym to historię potraktowano raczej po macoszemu (z wyjątkiem kilku ciekawych nowych anime). Po pokonaniu Paina Sasuke atakuje Killer Bee, co rozjusza Raikage. Zostaje zwołane zebranie pięciu Kage i dowódcy Samurajów, gdzie omawiane jest zagrożenie ze strony Akatsuki. Ugrupowanie to pragnie pochwycić ogoniaste potwory zapieczętowane w Killer Bee i Naruto. Przywódca, Tobi, podający się za Madarę, sprzymierza się z Kabuto, by wypowiedzieć wielkim państwom Czwartą Wielką Wojnę Ninja. Formuje się sojusz shinobi i samurajów, by odeprzeć zagrożenie ze strony Akatsuki. Ultimate Ninja Storm 3 obejmuje historią wydarzenia poprzedzające wojnę, samą wojnę, dodatkowy epizod o Sasuke, jak również prolog i rozdział odnośnie ataku Kyuubi (Dziewięcioogoniastego) na Konohę oraz narodzin Naruto.

Przede wszystkim uspokajam, że zgodnie z tradycją serii Storm z numerkami, wróciły walki z bossami. Koniec więc z nudnymi zwykłymi potyczkami rodem z Generations. Chociaż... No właśnie mamy tutaj dość spore ‘chociaż’. Otóż generalnie bitwy z bossami zrealizowano wręcz doskonale. Świetna reżyseria i choreografia walk, dobre QTE, napięcie i ukryte wspomnienia do odblokowania to wielki plus tej produkcji. Owszem, niektóre walki posiadają co najwyżej dwie sekwencje QTE, ale to czasem wystarcza. Boli jednak, że niektóre rozdziały olano ciepłym sikiem. Sasuke i Danzo – pomyśleć można, że to ważna walka. Otóż twórcy zrobili z niej zwykłą bitwę, jak to miało miejsce w Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm Generations. Wielka szkoda, bo za co się zabierze CyberConnect2, to może wyglądać nawet wielokrotnie lepiej niż w samym anime! Nieco przesadzono jednak z niektórymi cut-scenkami, jakie potrafią ciągnąć się nawet przez pół godziny, a wcale nie są już lepsze od tego, co prezentowała wersja animowana.


Epic win in 3, 2, 1...

Oprócz powrotu pełnoprawnego trybu fabularnego z eksploracją i walkami z bossami mamy tutaj jeszcze jeden powrót. Kto grał w Naruto Shippuden: Ultimate Ninja 5 na PS2, ten zapewne pamięta walki z wieloma przeciwnikami jednocześnie. Tutaj walki masowe usprawniono, są płynne i posiadają własne unikatowe opcje jak combo unicestwiające wielu wrogów naraz, o ile będziemy trafnie wciskać wskazane przyciski na joypadzie. Z zupełnie świeżych cech należy wymienić tzw. Ultimate Decision. Jest to nic innego jak wybór ścieżki, jaką chcemy podążyć. Zazwyczaj wprowadza nikłe różnice do gry, ale możemy nieco pokombinować, modyfikując historię znaną z kart mangi czy kadrów anime. Naruto ujarzmiający Kyuubiego bez pomocy Killer Bee? Tutaj jest to możliwe. Większe możliwości oferuje ta nowinka w questach pobocznych, jakie będziemy mogli wykonać po ukończeniu głównego wątku fabularnego. Na przykład przynieść zioła na obolałe plecy Tsuchikage, albo zastosować terapię szokową w zaciekłej walce; inny przykład, opowiedzieć się za charakterem Hinaty bądź Sakury i Ino. Wróciło zacieśnianie więzi poprzez listy, zbieractwo, obijanie mord w pojedynkach, jak również ciekawe zadania typu odpowiadanie trafnie na pytania i bycie dobrym, by podglądający nas Konohamaru brał z Naruto jak najlepszy przykład, albo pilnowanie bramy do gabinetu Kazekage, by ten mógł w spokoju popracować (tam też wykorzystano dobrze Ultimate Decision). Misje poboczne ogólnie dają sporo radości z ich wykonywania i motywują do tego, by je wykonać. Tym bardziej, że pozwoli to odblokować dodatkowe opcje rozgrywki jak np. survival!


Moc jest silna w tej grze!

Dodam tylko na koniec, że w zakończenie jest niekanoniczne, by móc zaimplementować tryb swobodnej eksploracji świata. Pominięto też niektóre ważne elementy fabuły podczas wojny jak np. nocne ataki zakamuflowanych Zetsu. Nie porzucono tego jednak całkowicie, lecz dodano jako zadanie poboczne w trybie swobodnego przemierzania świata. Czy faktycznie gra zajmie 50 godzin? Cóż, główna kampania i sekretny rozdział o Sasuke to maksymalnie paręnaście godzin. Z zadaniami pobocznymi faktycznie może wyjść pod pięćdziesiąt, a nudy przy tym nie ma (no, może poza tymi klonami Zetsu w przebraniach...).

Jest kuku
Twórcy szumnie zapowiadali, że liczba grywalnych postaci wyniesie ponad 80, przy czym Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 3 miał nie zawierać postaci sprzed Shippudena. Niestety, nie do końca spełniono obietnice, ponieważ kilka wojowników przeniesiono do nowej odsłony ze względu na linię czasu, gdzie możemy powspominać i powalczyć (no dobra, miały być nie wszystkie, co i tak jednak wydaje się być wrzucone na siłę, by poszło w liczby). Jak się nietrudno domyślić, część musiała zostać wycięta i ucierpiały na tym dość kluczowe postaci jak sześciu ninja Mgły, bracia Kinkaku i Ginkaku bądź czterech Edo Kage (wskrzeszeni przywódcy wiosek). Co ciekawe, ci shinobi występują w grze jako nasi przeciwnicy w pojedynkach i walkach masowych, ale ponieważ nie posiadają pełnej palety ciosów i jutsu, można nimi powalczyć tylko po zhakowaniu gry, co jednak pociąga za sobą zabugowaną rozgrywkę. Żeby nie było zbyt gorzko w smaku, CyberConnect2 udostępniło możliwość gry wszystkimi jinchuuriki, Tobi z rinneganem, a nawet Madarę Uchihę. Ponadto powracającym postaciom usprawniono przebudzenia, dodając w niektórych przypadkach support w postaci jutsu.


Drogie dzieci, kochajcie się!

Na tym niestety złe zmiany się nie kończą. O ile w poprzednich Stormach każda postać posiadała 4 zestawy combosów naziemnych, teraz ich liczba została zredukowana do trzech, a w paru przypadkach nie zaktualizowano zestawu ciosów. Wciąż brakuje Jutsu Clash, walk na ścianach oraz łączonych ougi (Ultimate Jutsu), o co proszą fani, tęskniąc za Ultimate Ninja 5 i Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm. Rzecz jasna, nie wszystko jest na ‘nie’ w Storm 3. Dorzucono opcję Ring Out, czyli wyrzucenia przeciwnika poza arenę. Podczas walk ze wsparciem, combosy uwzględniają naszych sojuszników. Podobnie sprawa ma się z nowymi opcjami – wsparcie uratuje nas przed niechybnym wyrzuceniem w przepaść. Mimo tej ciekawej opcji, dziwnie patrzy się na rysy w powietrzu – by wykonać Ring Out na otwartej przestrzeni, należy wpierw rozbić swego rodzaju przezroczystą ścianę... brzmi durnie, ale w pojedynkach bez wsparcia pozwala to uniknąć walk zakończonych w pierwszych pięciu sekundach. Naprzeciw utrzymaniu dłuższych walk wychodzą natychmiastowe przebudzenia (nieco burzące balans, gdyż nie wszystkie postaci mogą z tego skorzystać). Chodzi tu o awakeningi, w jakie postać wchodzi zanim wystarczająco oberwie. Karą za ich używanie jest krótki pasek chakry i obniżone statystyki zaraz po wyjściu z przebudzenia. Dodatkowym urozmaiceniem są elementy dające się zniszczyć, jak rusztowanie, skrzynie, beczki i inne tego typu obiekty.

Generyczne multi
Tryb wieloosobowy za bardzo nie zmienił się od tego, co mieliśmy okazję widzieć w Generations. Dalej mamy zwykłe mecze oraz rankingowe mecze, gdzie nabijamy punkty i awansujemy na bardziej prestiżowe tytuły. W przeciwieństwie do poprzedniej części, karty ninja nie dodają już żadnych bonusów, a służą jedynie dla szpanu i względów estetycznych. Ponadto możemy organizować turnieje jak w Generations, by bardziej cieszyć się zwycięstwem. Pochwalić mogę to, że po trafieniu na nieważną lub pełną sesję, gra nie wywala nas od razu do menu, ale pozwala wypróbować pozostałe wyszukane gry. Przyspiesza to odnajdywanie graczy do walki, choć i tak czasem potrzeba kilku prób, nim na coś trafimy, do czego można dołączyć. Mapa graczy ze świata? Zbędny gadżet, który tak naprawdę nic nie obrazuje poza napisem, kto skąd jest. Było już w Storm 2, tylko bez mapy – zresztą mapy niedopasowanej do świata prawdziwego...


Kyuubi, kocham cię!

Anime w 3D
Oprawa audiowizualna od początku stała na wysokim poziomie. Grafika cel-shadingowa zdaje świetnie egzamin i tylko w przypadku przeciwników różniących się bardzo wzrostem można dopatrzyć się nieprecyzyjnych chwytów. Tekstury są dopasowane, animacje płynne, efekty specjalne robią wrażenie. Względem udźwiękowienia mamy już standardowo do wyboru dubbing angielski i oryginalne japońskie głosy. Wszystko sprawdza się tu doskonale, aktorzy ci sami, co w anime, więc zgrzytów brak. Soundtrack choć oryginalny, wciąż trzyma klimat Shippudena, a zarazem daje w tej części odważniej więcej od siebie. Dla kompozytora i grafików należą się brawa za realizację bitwy z Kyuubim. Niektóre momenty zapierają dech w piersiach. Akurat ta część jest obecna w wersji demo, więc możecie sobie wypróbować, jak wygląda w porywach Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 3. A jeśli jesteście posiadaczami telewizora z obsługą 3D, możecie zaserwować sobie wypukłego rasengana.

Z przytupem kulawej nogi
Nowy Storm to festiwal sprzeczności. Z jednej strony epickie bitwy z bossami, z drugiej brak QTE w ważnych walkach. Z jednej strony wiele postaci do wyboru, z drugiej nie można grać paroma ważnymi personami, choć wróg z nich korzysta. Z jednej strony świetnie zrealizowano filmiki walk z bossami, z drugiej pewne przerywniki filmowe ciągną się zbyt długo. No i usprawnienia części bitewnej oraz fabularnej rozwinięte, a naprzeciw temu staje zmniejszona liczba combosów i nie do końca zbalansowani ninja. Przynajmniej jednego możecie być pewni – DLC dotyczyć mają jedynie ciuchów, więc możecie kupować już teraz bez obaw, że coś Was ominie. Chyba że wpierw poczekacie na obniżkę cen, co może nie być takim złym pomysłem. Chociaż kilkanaście godzin rozgrywki plus multiplayer i misje poboczne to niemało. Ja od siebie polecam z czystym sercem.


Ten motyw mi się już przejadł.

Zalety i wady
+ walki z bossami
+ oprawa audiowizualna
+ usprawnienia i nowości w rozgrywce
+ mnóstwo rzeczy do zrobienia
- brakuje paru walk z bossami
- brakuje ważnych postaci grywalnych
- przydługie cut-scenki
- mniej combosów

Moja ocena: 7,5/10

komentarzy: 131 marca 2013, 12:04

1 komentarz do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 28 kwietnia 2013, 10:39

Będzie trzeba spróbować zagrać, bo prezentuje się świetnie - pozatym recenzja w porządku jak zawsze :-).
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl