avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: SimCity

recenzja, simcity, gry wideo, gry pc, budowanie miast

Zapowiadało się cudnie. Po premierze posypały się gromy. Electronic Arts po raz... nie wiem już nawet, który raz, zwątpiło w graczy pecetowych, wydając jednocześnie tytuł wyłącznie na PC... Mogło być o wiele lepiej, ale przychodzi ocenić mi to, jak się grało. A czasami nie grało się wcale. No ale ten okres już za nami, zaś EA skutecznie zrekompensowało szkody (pal licho, że pewnie zarobi na DLC, a fani symulatorów musieli wybierać w grach akcji, no ale darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda, prawda?). Recenzja dostępna jest cały czas, więc możecie korzystać do woli. Zapraszam do lektury.

Złe dobrego początki
Jak wiadomo, nowe SimCity decyzją Electronic Arts wymaga stałego połączenia z Internetem. Pół biedy, jak to z naszej strony są problemy. Ale spróbowałem sobie wyobrazić fana symulatorów budowania miast, który zapracowany bierze 2 dni urlopu i zakupił kolekcjonerkę... Tylko po to, by dowiedzieć się, że zmarnuje te 2 dni na klnięciu pod adresem wydawcy ze względu na niedostępne serwery. Boli to tym bardziej, że SimCity jest pecetowym exclusive’em, a EA w rynek ten i graczy najwyraźniej nie wierzy. Dokładnie ta sama sytuacja miała miejsce przy premierze Star Wars: The Old Republic. Szkoda, że wydawca nie uczy się niczego na swoich błędach, systematycznie karze legalnych użytkowników drakońskimi zabezpieczeniami.


"Utnij Łeb i Sobie Usmaż" - humor serii nie opuścił.

Dobra, rozumiem, kiedy grałbym w sieci i budował miasto w regionie otwartym. Ale stałe połączenie przy grze w pojedynkę (co jest dostępne) mija się całkowicie z celem. Ponadto tutorial jest konieczny. Przygotujcie się na kawał nudy, jeśli ograliście betę, a potem pograliście z przyjaciółmi. Po instalacji na własnym koncie czekać będzie Was kolejna wymuszona przygoda z samouczkiem. Nie powiem, jest on całkiem dobrze skonstruowany i wiele nowinek wyjaśnia, ale wciskanie go na siłę (znowu coś na siłę) jest niefajne. Na szczęście EA w końcu uporało się z problemami i już 3 dni po premierze nie było wręcz śladu po trudnościach z połączeniem. Stałe zapisywanie miasta w chmurze ma swoje zalety i wady. Nie utraciłem postępów, kiedy wyłączyli znienacka prąd. Z drugiej strony nie mogę sobie zapisać gry, poeksperymentować, po czym w razie niepomyślnych wyników wczytać. Pewnie nie tylko ja lubiłem dla hecy przed końcem gry zrzucić po 10 razy każdą katastrofę na własne miasto i patrzeć, jak mało z niego zostanie...

Pełna inwigilacja głupoty
Miasta możemy budować w regionach o różnych wielkościach. Burmistrzowie mogą łączyć siły, by stworzyć wielkie dzieło danego okręgu. To wszystko wydłuża rozgrywkę i daje jakiś cel, co w pewien sposób zastępuje brak jakichkolwiek epizodów i misji. Pomniejsze cele i prośby wystosowywane są przez doradców i mieszkańców miasta podczas samej gry. Regiony są co prawda o różnych wielkościach, jednak miasta są zawsze jednakowo małe. Żeby nie rzec malutkie. O ile SimCity 3000 zabrało mi 2 tygodnie regularnego grania, by wypełnić niemal całe terytorium miejscowości o maksymalnym rozmiarze, tak tutaj wystarczy 1 dzień, by zacząć się zastanawiać, co wyburzyć, by pomieścić inne ważne obiekty. Maxis obiecuje zwiększyć rozmiary, gdy technologia będzie na to pozwalać, teraz jednak ogranicza nas do małych mieścin. Trochę przykro, jednak z drugiej strony mamy dostęp do wszystkich mieszkańców po kolei – ich nastrój, praca, mieszkanie, status, samochód. Każdy pojazd możemy śledzić. Nie ukrywam, że rozwiązanie to robi wrażenie. Niestety, jedynie do czasu.


A pozostali leją na to, że się pali...

Do czasu, kiedy to chcemy rozwinąć nasze miasto, a we znaki zaczyna się dawać idiotyczna wręcz sztuczna inteligencja. Bo jak inaczej nazwać budynki palące się na całej długości ulicy oraz 5 wozów strażackich stojących w korku? Na sygnale? Pożar w końcu jest gaszony – przez zawalenie się budowli. To jednak nie jest satysfakcjonujące. Z drugiej strony uśmiałem się ładnie, widząc 4 wozy strażackie jeżdżące jedną ulicą i ciągle zawracając, dopóki pierwsza z nich nie dojechała objazdem do celu i nie zajęła się płonącym domostwem. Śmieciarki czasem nie zgarną odpadów z całego miasta, gdyż wszystkie pokrywają się trasami i każda zgarnia to, co zgarnęła poprzednia... Simowie mogą też zacząć narzekać na komunikację miejską i nie dziwota. Kilka autobusów zamiast pokrywać cały obszar i odwiedzać regularnie przystanki... jeździ sobie stadnie gęsiego. I stoi w korku. Nie daj Boże, pociągniemy skrót polną drogą obok autostrady – totalny zator drogowy na tej drodze gruntowej mamy zagwarantowany. Mały obszar ogranicza możliwości rozwoju komunikacji miejskiej, a brak metra tym bardziej doskwiera w tym przypadku.

O ile w poprzednich częściach ciężej było rozpocząć zakładanie miasta, tak tutaj wydaje się to być przedszkolnym zadaniem. Problemy zaczynają się piętrzyć w późniejszym stadium rozwoju naszego miasta, częściowo ze względu na błędy AI wspomniane w poprzednim akapicie, ale również ponieważ rosną oczekiwania mieszkańców względem oferowanych udogodnień. Wysokie podatki? Nie ma problemu, ale lepiej mieć podstawy do takiej strategii. Warto zainwestować w poszczególne wydziały rady miasta, dzięki czemu odblokowują się nowe ścieżki rozwoju, ulepszeń i opcji. Wydział finansów pozwoli nam opodatkować osobno mieszkańców biednych i zamożnych, wydział transportu pozwoli na postawienie terminala z tramwajami i dworzec kolejowy. Ogólnie koniecznym jest pójście w produkcję towarów i wymianę na rynku globalnym, w przeciwnym razie będziemy musieli klepać biedę. Jeśli więc gramy w pojedynkę, musimy mieć ochotę na stworzenie kilku miast.


Niektórzy są tak biedni, że muszą żyć na ulicy.

Do kupy, mości burmistrzowie
Przyda się współpraca, ponieważ wielkie dzieła kosztują krocie, a do ich wybudowania potrzebne są tony surowców. Nie mówiąc o tym, że wpierw należy wybudować uniwersytet, stworzyć odpowiedni wydział, a następnie rozwinąć projekt badawczy. Za to efekty ciężkiej pracy są świetne – pełno miejsc pracy, turystyka na maksie, wielkie zasoby prądu dla regionu itp. Co tam międzynarodowe lotnisko, kiedy można odpalić rakietę w kosmos? W sumie w tych malutkich obszarach można pójść w liczne specjalizacje – hazard, kopalnictwo, handel, kultura, odwierty lub elektronika. Tym ciekawiej, kiedy skończą się surowce i będzie trzeba zmienić specjalizację miasta. Lekko nie jest, a planować trzeba zawczasu, by uniknąć korków (choć te zdarzą się nawet, jeśli całe miasto poszatkujemy alejami z tramwajami).

Z tą współpracą bywają problemy. Jak wiadomo, najwygodniej jest w grupie ludzi, bo samemu można się zmęczyć. Niestety, choć gra wymusza bycie online, nie zadbano tutaj za bardzo o funkcje społecznościowe. Nie ma wyszukiwarki regionów za pomocą krajów, nazw, rodzaju rozgrywki, choć takie opcje się wręcz narzucają. Słanie prezentów i innego rodzaju pomocy (nie mówię tu o karetkach czy wozach strażackich) w postaci pieniędzy i towarów może być kłopotliwe ze względu na... korki uliczne na autostradach, które ciągną się kilometrami. Tym głupsze jest wstrzymywanie rozgrywki w momencie posiadania zera na koncie – musimy natychmiast wypuścić obligacje, zwiększyć podatki, wyłączyć jakieś obiekty, albo założyć nowe miasto. Nie ma opcji, że jakaś inwestycja na bank się spłaci i za godzinę będziemy mieć kilka tysięcy simoleanów zapasu. Skoro przy godzinach, to opiszę pokrótce czas. Leci on na dwóch płaszczyznach – godzinowo (byśmy mogli oglądać miasto nocą) i dniowo (w tle liczone szybciej – widzimy nagle po zmianie miesiąca).


Powszechny widok w większych miastach.

Odpuszczam niektóre grzechy
Tak większość czasu narzekam, ale muszę przyznać, że SimCity to gra co najmniej dobra. Przemyślano tu parę rzeczy i rozwiązano w bardzo dobry sposób. Szkoda, że ograniczono swobodę, zapomnijmy o generatorze terenu z SimCity 3000 albo terraformowaniu (przeszkadza bardzo). Nie ma też opcji, że wyznaczymy strefy zbyt daleko od drogi i nic tam się nie zbuduje, co to, to nie. Casualizacja postąpiła do przodu, linie energetyczne to przeżytek, teraz wszystko leci pod ulicami (ścieki, woda, prąd). Nie dziwota, że twórcy poszli w maksymalne usprawnienie wyznaczania dróg, można je z powodzeniem zawijać, łączyć pod dziwnymi kątami, przecinać torowiskiem, ustawiać prostokątnie bądź okręgami. Tutaj plus, choć zdarzy się, że gdy przekombinujemy, gra zgłupieje, a przy bardziej wymyślnym terenie ciężko będzie cokolwiek poprowadzić tak, by wzniesiono tam jakąkolwiek budowlę. Ogólnie efekt jednak zdaje egzamin i na płaskich powierzchniach będziemy mogli bawić się w istnych artystów komunikacji.

Usprawniono bardzo prowadzenie komunikacji miejskiej. Co prawda nie ma metra, ale rekompensuje to interfejs. Wcześniej należało sprawdzać, gdzie rozmieściliśmy przystanki oraz stacje. Pomimo tego i tak było ciężko orzec, czy simom to wystarczyło. Tutaj mamy odpowiednio na ulicach poprowadzony zielony gradient wskazujący zasięg mieszkańców do przystanku. W ten prosty sposób możemy wygodnie wyznaczać wszelkie stacje bez przeszukiwania obiektów komunikacji miejskiej między wieżowcami i grzebania w strefach. Podobnie sprawa wygląda ze służbami publicznymi. Mały obszar miast wynagrodzono także ulepszaniem budynków. Gdy brakuje miejsca w szkole, nie trzeba od razu budować nowej, lecz ulepszyć starą, dobudowując klasy (także piętrowo), dorzucając więcej autobusów szkolnych. W przypadku szpitali, policji i straży miejskiej będzie to skrzydło dla pacjentów, centrum sanitarne, laboratorium diagnostyczne, garaże, parkingi, wieże dyspozytorskie, lądowiska helikopterów, gabinet detektywów lub inspektora ds. Ochrony przeciwpożarowej. Nieprędko odkryjemy wszystkie możliwości, a jest tego pełno.


Geniusz!

Wspominałem, że brakuje epizodów i misji, ale w dzisiejszych czasach jest na to jeden prosty sposób. Poza wielkimi dziełami mamy klasyczne i wszechobecne osiągnięcia. Jeśli zaopatrzymy się w pakiety DLC, będzie ich odpowiednio więcej, co skusi na zapas do wykorzystania dodatkowych obiektów. A nie są to jedynie klocki o innym kształcie, lecz w pełni interaktywne miejsca. Zanim rozstrzygnie się pojedynek między MaxisManem a Dr. Vu, minie naprawdę wiele godzin. Rozbudowanie w pełni ratusza w zamian za radość obywateli to też kuszący puchar na koncie, chociaż przez sztuczną nieinteligencję poziom trudności w tym przypadku sztucznie się zawyża.

Nieodparty urok
Jednego nie można odmówić nowemu SimCity. Ma niepowtarzalny urok. Zarówno część graficzna, jak i dźwiękowa to wzór na to, jak należy dopasować wszystko tak, by łączyło się w spójną audiowizualną całość. Graficznie jest ślicznie, i to już nawet na średnich detalach (skriny w takich ustawieniach właśnie robione). Dobrze zaprojektowano wszystkie budowle i teren, a wpatrywania się w tętniące życiem miasto nie ma końca. Pięknie robi się zwłaszcza w pogodną noc. Zadbano nawet o takie efekty, jak powoli zapalane światła, jakie na początku migają, kiedy budynek dopiero jest otwierany i oddawany do użytku. W kwestii muzyki porzucono charakterystyczne jazzowe kompozycje, aczkolwiek nowe kawałki pasują tutaj równie dobrze i niejeden utwór przyjdzie nam nucić pod nosem poza grą, wyobrażając sobie, co gdzie jeszcze ustawimy, by dogodzić simom. Owszem, nieco zalatuje simsami, ale nie utraciło to tego urbanistycznego smaczku i zachęty do zabawy w burmistrza. Tylko zatwardziali fani mogą tutaj kręcić nosem, reszta winna być w pełni zadowolona. Można by się czepiać, że brakuje innych styli budynków, jak np. azjatyckiego w rozszerzonej edycji SimCity 3000, ale tego pewnie doczekamy w przyszłych DLC.


Piękny widok, ale wolałbym większe miasta.

Stare SimCity vs. Nowe SimCity
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że na dzień dzisiejszy lepiej pozostać przy SimCity 3000 lub SimCity 4, zwłaszcza jeśli są wyposażone w dodatki. Ponadto zakupione będą służyć Wam po kres nośników. Tutaj wystarczy, że EA wyłączy serwery i będzie po grze. Co do jakości, wprowadzono multum świetnych rozwiązań i ciekawych elementów, jednakże rozmiar miast, głupota SI oraz brak terraformowania zabijają część radości płynącej z gry. Niemal codziennie wypuszczane są jakieś aktualizacje, więc można żywić nadzieję, iż za parę miesięcy przyjdzie mi zrewidować tę recenzję i podwyższyć ocenę. Na chwilę obecną muszę nieco odjąć od maksa, bo nowe SimCity grą idealną niestety nie jest. Pomimo wszystkich wcześniej wyliczonych wad oraz za sprawą wielu świetnych innowacji produkcja ta posiada jedną, chyba najważniejszą cechę. Syndrom jeszcze jednej przecznicy, jeszcze jednej godziny, jeszcze jednego dnia, wreszcie jeszcze jednego miasta. Kupując ten tytuł, zapewnicie sobie co najmniej kilkadziesiąt godzin ciągłego burmistrzenia. Tylko przydałoby się zmniejszyć nieco cenę.

Zalety i wady
+ oprawa audiowizualna
+ mimo ograniczeń ogrom możliwości
+ każdy sim liczony osobno
+ wciąga jak przystało na SimCity
- wymagany Internet nawet w singlu
- idiotyczne błędy SI
- mały rozmiar miast
- brak generatora i terraformowania
- nie można pominąć tutoriala

Moja ocena: 7,5/10

komentarzy: 230 marca 2013, 17:29

2 komentarze do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 30 marca 2013, 18:39

Bardzo fajna i ciekawa recenzja, myślę, że nie zawiodę się na nowym Sim City, choć jak widać ma kilka wad :-).
odpowiedz

Joorg : 31 marca 2013, 15:01

Ja sobie bardzo chętnie bym wypróbował nowe SImCity, jednak wstrzymam się przynajmniej z rok i poczekam jak się ta produkcja rozwinie. Może kupię dopiero jakąś edycję z dodatkami :>
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl