avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Zapowiedź: BioShock: Infinite

gry wideo, Zapowiedź, BioShock, FPP, bioshock: Infinite

Pierwszy BioShock u wielu graczy wywołał pozytywny szok. Oryginalna lokacja, wyjątkowa i zaskakująca fabuła, charakterystyczny styl, piękna oprawa audiowizualna i ciekawa rozgrywka zagwarantowały miejsce BioShock w kanonie gier wideo. BioShock 2, choć był produkcją wysokiej jakości, nie zaskoczył już tak bardzo jak część pierwsza pomimo faktu, że mogliśmy wcielić się w Big Daddy'ego, walczyliśmy z Big Sisters i mogliśmy wziąć udział w rozgrywce wieloosobowej. BioShock: Infinite (wcześniej znany jako Project Icarus) zaskakuje ponownie. Zapowiedź pokaże, w czym.

Na skrzydłach umiejętności
Na początek dam znać, że nie ma tu spoilerów, gdyż fabularnie BioShock: Infinite mówi o odrębnej historii, odcinając się od poprzedniczek. W grze wcielimy się w postać detektywa Bookera DeWitta, byłego członka Agencji Pinkertona. Byłego, gdyż został z niej wyrzucony ze względu na swoje nieprofesjonalne zachowanie, pijaństwo i uprawianie hazardu. Do takiego stylu życia pchnęły go przeżycia związane z bitwą (szerzej znaną jako masakra) pod Wounded Knee. Nie porzuca jednak do końca profesji, podejmuje się intratnych lecz ryzykownych zadań. Pewnego razu tajemnicza grupa zwraca się do niego z misją odbicia Elizabeth - osoby więzionej przez około 12 lat. W powietrznym mieście Columbia. Jeśli mu się powiedzie, stare długi zostaną spłacone.


Miasto na zewnątrz jest piękne.

Protagonista rusza na wyspę-latarnię i przez silos rakietowy na Columbię, miasto dryfujące w powietrzu unoszone na kolosalnych sterowcach. Jego przybycie z początku nie zapowiada chaosu, jaki ma się później rozpętać. A wszystko za sprawą tatuażu, który go wyzdradzi i sprawi, że pewni ludzie bardzo zapragną jego śmierci. Kim jest Elizabeth, jaką rolę odegra w historii, kim są zleceniodawcy, o jakie stare długi się rozchodzi? Na te wszystkie pytania odpowie sama gra. Brzmi fajnie, moje ząbki już się naostrzyły. Im więcej niewiadomych, tym lepiej.

Kiedy dwójka się połączy, ruszą za nimi dwie wrogie sobie frakcje - Founders (Założyciele), czyli natywiści i elita społeczna pragnący utrzymać czystą amerykańską krew (o ile coś takiego istnieje) oraz Vox Populi, czyli zwykły lud występujący przeciwko Założycielom. Oba ugrupowania mają swoje plany co do Elizabeth, która zdradza wyjątkowe umiejętności... I pomyśleć, że te wszystkie wspaniałości i fabularne zawiłości wydarzyć się mają w roku 1912.


Wnętrza nie dają za wygraną.

Wielka przestrzeń
Rdzeń rozgrywki będzie nieco przypominać poprzednie części BioShocka, dlatego nie będę się zanadto tutaj rozpisywać. Będziemy ponownie używać broni, korzystać z rozmaitych przedmiotów, a także używać nadprzyrodzonych zdolności pokroju telekinezy, miotania błyskawic bądź przyzwania kruków, by unieruchomiły przeciwnika. Odnośnie broni, większe znaczenie będą mieć karabiny, zwłaszcza snajperskie. Wynika to z faktu, że ciasne pomieszczenia podwodnego miasta Rapture zamieniono na otwarte przestrzenie powietrznego miasta Columbia. Nie zabraknie również oczywiście rewolwerów, rakietnic czy miniguna.

Co więcej, miasto poprzecinane jest przepaściami między poszczególnymi sektorami niczym Wenecja rzekami i kanałami. Połączone są one linami z kolejką, która jednak w czasie walk nie działa. Bohater potrafi za to korzystać z lin dzięki hakowi. Żeby było bardziej interesująco, wrogowie nie są wcale gorsi i niejednokrotnie znajdziemy się w krzyżowym ogniu za sprawą szybko przemieszczających się po flankach przeciwników. Nie zabraknie również swego rodzaju roller-coastera, tak więc na brak atrakcji oraz akcji narzekać nie można. Wśród nieprzyjaciół będzie też Songbird – ekwiwalent Big Daddy’ego z Rapture.


Fajna skocznia, co nie?

Amerykański plener
Nie da się ukryć, że Columbia to miasto stworzone, by pokazywać światu realizację osławionego amerykańskiego snu. Niemal na każdym widoku ujrzeć można flagę lub sztandar w barwach Stanów Zjednoczonych. Architektura także jest mocno stylizowana, jak również ubiór postaci. Generalnie czuć ten klimat, co idzie na plus. Grafika nie jest fotorealistyczna, ale ma specyficzną atmosferę, co pozwoli z pewnością wczuć się w grę.

Dźwiękowo możemy być raczej pewni, że wszystko pójdzie jak należy. Ciekawostką jest fakt, iż Ken Levine projektował historię wraz z aktorami dubbingującymi Bookera oraz Elizabeth, by ci mogli wnieść własne modyfikacje i wczuli się lepiej w odgrywane postaci. Zaowocuje to wiarygodnymi głosami i bardziej emocjonującą fabułą.


Tak, wiem, że lubicie Elizabeth...

Sen się ziści?
Wygląda na to, iż BioShock: Infinite jest na najlepszej drodze ku powtórzeniu sukcesu "jedynki". Przeniesienie gry z głębin oceanu do chmurnych przestworzy wniesie powiew świeżości i pozwoli na nowe rozwiązania w rozgrywce. Gracze mogą spodziewać się solidnej historii, wybornej oprawy audiowizualnej oraz rozmaitych niespodzianek związanych z nową lokacją. Nie jestem w stanie uwierzyć, by mogło być chociażby dobrze. BioShock: Infinite będzie znakomity.

Prognoza: 9,5/10

komentarzy: 210 marca 2013, 13:55

2 komentarze do tego wpisu:


MartivaR : 12 marca 2013, 10:03

Wizja latającego miasta by Irrational Games jest fenomenalna. Ale zagram dopiero jakiś czas po premierze, na spokojnie. Muszę się klimatycznie nastroić na ten tytuł. :)
odpowiedz

Bodzio-gracz : 13 marca 2013, 22:33

Gra zapowiada się znakomicie, sam nie mogę się już doczekać - to będzie coś naprawdę widowiskowego i pięknego :-).
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl