avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Legend of Fae

gry wideo, recenzja, PC, puzzle, Legend of Fae

Uwielbiam, gdy małe gry ucierają nosa wielkim produkcjom. Przykładem takiej niespodziewanej wyższości nad głośniejszym tytułem jest Legend of Fae. Skromny tytuł stworzony głównie przez... dwie osoby. Kolorowa produkcja, grafika może spodobać się dzieciom, ale to tylko pozory. Gra zjada na śniadanie fabułę Dragon Age: Początek.

Pozory mylą
Wcielamy się w postać dość pechowej dziewczynki imieniem Claudia. We wczesnym dzieciństwie dopadła ją choroba, która niemal doprowadziła ją do śmierci. W wyniku tego zdarzenia dziewczynka straciła pełnię władz w jednej z nóg. Z racji tego, że mieszkała z rodzicami na wsi, a nie będąc zdolną do pracy stanowiła ciężar, rodzice oddali ją pod opiekę wujka Monte, wykształconego inżyniera. Ten skonstruował małe wsparcie na nogę Claudii, dzięki czemu może chodzić bez podparcia, aczkolwiek kulejąc. Swoją pasją udało mu się zainteresować dziewczynkę, a zwłaszcza konstrukcją pewnej latarenki, której jednak nigdy nie udało się zmusić do działania. Pewnego dnia Claudia budzi się w pustym domu, zamiast wujka zastaje tylko jego list pożegnalny mówiący, że robi się niebezpiecznie i dziewczynka powinna wracać jak najszybciej do rodziców. Poza wiadomością zostawił tylko trochę grosza i latarenkę wierząc, że Claudia w jakiś sposób ją kiedyś uruchomi. Dziewczynka jednak nie chce opuszczać wujka Monte, którego bardzo pokochała i rusza w kierunku Akademii, by się z nim rozmówić.


Do bonusowych poziomów radzę zawitać o wiele później.

Brzmi całkiem prosto i przyjaźnie, prawda? Cóż, tak się zaczyna, z przyjemną muzyczką w tle, kolorowym barwnym krajobrazem, dobrą pogodą... Im dalej, tym gorzej (w tym dobrym sensie, czego zabrakło wspomnianemu Dragon Age’owi). Historia nie oszczędza, zaskakuje, chwyta za serce, a potem rwie je na strzępy. Trudno przewidzieć dalszy ciąg, każdy sojusznik może w każdej chwili okazać się śmiertelnym wrogiem, trup ściele się gęsto, a końca nieszczęść nie widać. Z kolei zakończenie gry aż woła o sequel i tylko pozostaje mieć nadzieję, że być może kiedyś powstanie. Bo gier z tak dobrą fabułą jest jak na lekarstwo.

Elementy RPG muszą być
Jeśli komuś Legend of Fae skojarzy się z Puzzle Quest: Challenge of the Warlords, to będzie miał bardzo dobre odniesienie, jeśli chodzi o mechanikę rozgrywki. Z dość sporymi różnicami, rzecz jasna. Przede wszystkim tutaj tylko my korzystamy z planszy z kulkami, jakie kolorami odpowiadają poszczególnym żywiołom many, skupieniu (szary) oraz ruchowi (fiolet). Po zgromadzeniu odpowiedniej ilości many, możemy wykonać atak lub wzmocnić się (większe obrażenia, szybsze ładowanie many, odporność, regeneracja). Jeśli zbierzemy większą ilość energii i rozwiniemy umiejętności (o czym później), możemy wykonać atak wzmocniony – najczęściej obszarowy obejmujący przeciwników z lewej lub z prawej. Kulki ruchu pozwalają ruszyć dalej w trybie eksploracji oraz unikać ataków w trybie walki. 4 kulki skupienia tworzą kryształ, który leczy nas z wszelkich negatywnych efektów (petryfikacja żywiołu, ślepota, trucizna itp.). W późniejszych etapach, jeśli pójdziemy w przywoływanie, odpowiednio ustawiając kule many możemy przyzwać do pomocy stworzenie atakujące określonym żywiołem.


Jeżeli myślicie, że to smutna scena, pograjcie dalej...

Mechanika ustawiania zasadniczo jest podobna do Bejeweled z tą różnicą, że tym razem możemy przesuwać elementy tylko poziomo bez możliwości przejścia w opcję pionową. Trochę to dezorientujące z początku, ale po kilku etapach wprowadzających bez problemu da się przyzwyczaić do tego modelu rozgrywki. Po każdym poziomie dostajemy elementy, jakie możemy przeznaczyć na ulepszenie latarenki. Począwszy od zwiększenia obrażeń i limitu zapasów many danego rodzaju, przez możliwość łączenia żywiołów podczas ataku, a na ulepszeniach skupienia i umożliwieniu przywoływania istot kończąc. Możliwości jest sporo, a w razie potrzeby możemy zresetować ulepszenia, o ile nie żal będzie nam jednego trybiku straconego bezpowrotnie. Warto wypracować sobie jakąś taktykę, gdyż nie ma szans, byśmy ulepszyli chociaż połowę pod do końca gry, zwłaszcza że koszty ulepszeń bardzo rosną z biegiem nabywania mocy. Usprawnianie latarenki daje też stałe bonusy dla naszej postaci, jak np. szybkość zbierania energii, ilość punktów życia, czy poziom postaci, jaki potrzebny jest, by móc rzucać zaklęcia wyższego poziomu. Legend of Fae może i wygląda na prostą grę dla dzieci, ale to tylko pozory. Choć z początku bez problemu osiągniemy pułapy punktowe i czasowe wymagane, by dostać tytuł eksperta na danych poziomach, tak potem niejednokrotnie powtórzymy niektóre etapy. Poziom trudności gry jest bardzo dobrze zbalansowany i wcześniejsza część gry dobrze przygotowuje do późniejszych cięższych starć, za co wielki plus.


Znienawidzicie deszcz w tej grze, obiecuję Wam.

Trochę ciężej się dzieje na wysokim poziomie trudności, na jaki możemy się zdecydować, zakładając profil. Tam już na kilkunastym poziomie łatwo się dać zabić, jeśli nie uleczymy się od czasu do czasu bądź aktywujemy regenerację lub odporność. Ponadto co 10 etapów będziemy mieli możliwość stoczenia walki z heraldem żywiołu, co zaowocuje dodatkowymi bonusami. Na tym poziomie również będziemy mogli zobaczyć rozszerzone outro, ale lekko z tym nie ma, gwarantuję. Ogólnie w grze jeszcze jest dostęp do magicznego tomu, w którym pojawiają się rozmaite informacje na temat świata i stworzeń, więc możemy sprawdzić ich słabości oraz pochodzenie. Wpisy te odblokowujemy poprzez zbieranie klejnotów po bitwach, podobnie jak zbiera się skradzioną przez przeciwników manę.

Tak chwalę i chwalę, ale Legend of Fae ma swoje wady, choć nie są ciężkie i dość sporadyczne. Na chwilę obecną mogę wymienić jedynie kilka. Podczas walki z krakenem można wykorzystać mały bug i dać etapowi przejść się samemu dzięki naszemu sojusznikowi, o ile przed tym poziomem nauczymy się nowej zdolności, do włączy dodatkową konwersację. Gdzieś pod koniec fabuły jest jedna literówka. Odnośnie klejnotów i wpisów w magicznym tomie – czasem ów skarb pojawia się po ostatniej walce na danym poziomie, przez co klejnotu nie da się zebrać. Dałoby się jeszcze przyczepić do nieco powtarzalnej rozgrywki, ale środki finansowe i czasowe nie pozwoliły twórcom dodać większej ilości questów pokroju gonienia za kurami w tutorialu. A szkoda, bo byłoby niemal na dziesiątkę.


Sojusznicy są bezcenni na wysokim poziomie trudności.

Przyjemnie z jednym wyjątkiem
Oprawa graficzna, jaka jest, każdy widzi po zrzutach ekranu. Jest ok, choć można by się nieco czepiać, że rozdzielczość za niska. Animacje są jednak dobrej jakości, postaci ciekawie wykonane, tła zróżnicowane, więc oczy nie będą się bynajmniej nudzić. Przypomnijmy, że grę tworzyły głównie dwie osoby, więc i tak jest bardzo dobrze. Trochę gorzej wypada udźwiękowienie ze względu na dość powtarzalne motywy. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że jednego utworu bitewnego nasłuchamy się dość wielokrotnie, a jest on męczący ze względu na dość natarczywe i zbyt głośne smyczki. Ogółem jednak ścieżka dźwiękowa wypada dobrze. Oczywiście nie liczcie na dubbing w historii.

Bierzcie i grajcie
To jest bowiem zacna produkcja i każdy, kto ma ochotę na nietuzinkową fabułę, ciekawą rozgrywkęi generalnie chce miło spędzić czas, winien zaopatrzyć się w Legend of Fae. A jeżeli podobał się Wam Puzzle Quest, to już nie ma przebacz. Tym bardziej, jeśli LoF pojawi się w jakimś pakiecie gier indie – automatem winien stać się dla Was zakupem koniecznym. Gra może długa nie jest, ale nadrabia przez swój replay value. Kilka godzin może łatwo zmienić się w kilkanaście. Gorąco polecam!


Ale ich zgasiła...

Zalety i wady
+ świetna fabuła
+ wciągająca rozgrywka
+ elementy RPG
+ oprawa audiowizualna
+ replay value
- czasami nieco monotonna
- jeden z utworów bitewnych
- pomniejsze bugi

Moja ocena: 8,5/10

komentarzy: 402 marca 2013, 23:07

4 komentarze do tego wpisu:


Liqid : 03 marca 2013, 19:38

O, dobra fabuła, mój zakup jest więc już pewny.
Niech tylko dadzą -50% na Steamie i z chęcią sprawdzę, bo taki Puzzle Quest bardzo szybko stawał się dla mnie po prostu nudny.
odpowiedz

MartivaR : 03 marca 2013, 22:58

Jakie to fajne! Dzięki za recenzję, bo własnie zaraz zamierzam się porozglądać za tym tytułem. :) Uwielbiam takie wytwory.
odpowiedz

Maka1992 : 07 marca 2013, 10:37

Hmm... podobał mi się Puzzle Quest :) Recka mnie zachęciła, skoro jest fabuła na dobrym poziomie, i tytuł jest grywalny, to pewnie w trochę bliższej lub dalszej przyszłości nie pogardzę tym tytułem.
odpowiedz

Bodzio-gracz : 22 marca 2013, 19:47

Ostatnią grą z tego typu w jaką grałem była gra Puzzle Quest - A wspomnienia moje po tejże grze są bardzo miłe i jak najbardziej w pełni pozytywne.
Teraz przyszła kolej na Legend of Fae - Na przyszłość będę musiał się w nią zaopatrzyć i zagrać, by móc ocenić, jaka jest ta gra.
Gratuluję pomysłowej, ciekawej i fajnej recenzji.
Pozdrawiam :-).
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl