avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Killzone

ps2, Killzone, FPP, gry wideo, recenzja

W zasadzie niezbyt mnie ciągnęło do Killzone i miałem zamiar sobie tę grę odpuścić. Jakiś czas później jednak na PS3 ukazał się Killzone 2, który okazał się być jedną z najlepszych gier na tę platformę. A że „dwójki” nie ruszę, nie przeszedłszy pierwszej części... Recenzja powie Wam, „czy było warto?”.

Ach, ta ekspansja
Ludzkość kolonizuje kolejne planety. Jedna z nich, nazwana Helghan, okazała się być jednak bardzo nieprzyjazna dla organizmu ludzkiego. Wielu ludzi poniosło śmierć, aczkolwiek część przetrwała, choć nie pozostała bez wpływu na organizm. Planeta sprawiła, że część kolonii, która przeżyła, stała się potężniejsza, wytrzymalsza i szybsza. I rozpoczęła ekspansję na własną rękę. Mieszkańcy planety Vekta jako pierwsi padli ofiarą agresji Helghastów. Nie zostawili jednak tego bez odpowiedzi. Ludzie próbują odeprzeć napaść, walcząc desperacko z przeważającymi siłami wroga. Generał Vaughan rozpoczyna misję, która ma zadać cios głównym siłom Helghastów, ratując mieszkańców planety. Misji tej podejmuje się Jan Templar, który sam jednak nie da rady zwyciężyć z wrogą armią. Po drodze dołączą do niego jeszcze trzy postaci, cicha snajperka Luger, ludzki czołg Rico oraz tajemniczy szpieg Hakha. To tak pokrótce, ażeby nie zdradzać za wiele. Poskarżę się tylko, że niepotrzebnie ukazywane nam są decyzje dokonane przez wroga – przez to napięcie jest o wiele mniejsze.


Kamuflaż się przydaje, wiecie?

Czterej pancerni i cel
Jak można się domyślić, w grze dostaniemy możliwość wcielenia się owe cztery postaci, aczkolwiek nie od razu. Z początku sterujemy jedynie Templarem, któremu towarzyszą jacyś mniej ważni wojacy. Póki postać ta jest względnie sama, gra się strasznie wlecze. Mógłbym wręcz rzec, że się nudziłem. Na szczęście już w trzeciej misji zaczęła się rozkręcać właściwa zabawa. Bo choć fabuła jest przewidywalna, a gęby postaci zaprojektowano tak, by nawet niewidomy się domyślił, kto jest tym złym, to relacje między protagonistami i dialogi, które wymieniają to majstersztyk. Wszystko nabrało prawdziwych rumieńców zwłaszcza po spotkaniu czwartego bohatera. Drużyna dzieli się na dwie dość nietypowe i genialnie skontrastowane pary, które od początku zaciekawiają gracza i to właśnie ich historie oraz zachowanie sprawiają, że chce się przeć dalej przez poziomy – czyli wykonuje to, czemu nie daje rady fabuła. Dodatkowo smaku grze dodaje fakt, że cele misji rozgrywanych na poszczególnych poziomach dla danych bohaterów potrafią się znacząco różnić, a do tego dane nam będzie poczytać różne dialogi.

A czym charakteryzują się protagoniści? Ano Templar to typowy żołnierz świetnie radzący sobie z karabinami szturmowymi i granatami. Luger to cicha i zwinna zabójczyni, jedyna, która używa termowizji (całkiem nieprzydatnej jednak poza budynkami), z najsłabszym pancerzem, ale za to z największą szybkością, nożem bojowym i wyciszonym karabinem snajperskim. Skuteczna zwłaszcza w rękach taktycznych graczy. Następnie jest Rico, opancerzony lepiej niż T-55 oraz wyposażony w ogromnego miniguna z rakietnicą, lecz powolny i niezdolny do używania drabin. Na końcu Hakha, specjalista w używaniu broni Helghastów, także całkiem szybki i uzbrojony w nóż oraz posiadający zdolność przechodzenia przez zabezpieczenia wroga. Co prawda, każda postać posiada możliwość ataku w zwarciu, ale tylko noże zapewniają zabicie przeciwnika za jednym zamachem.


Zresztą... Wam i tak się gały świecą na kilometr...

Cel... pal!
Tak generalnie przedstawia się rozgrywka w każdym shooterze. Pozwolę sobie w przypadku Killzone’a zacząć od niewypałów. Tak się składa, że jeden z ważniejszych elementów gry, mianowicie celowanie, został wykonany topornie. Gra nie reaguje płynnie na ruchy analogiem czy myszką (podłączoną za pomocą przelotki), a już mierzenie przez lunetę w karabinie snajperskim to horror. Albo celownik w zbliżeniu nieco się porusza, albo nagle spojrzenie jest kierowane w kierunku, gdzie chcieliśmy wycelować. Cóż, da się do tego przyzwyczaić, ale nie zmienia to faktu, że przyjdzie nam co jakiś czas ponarzekać. Bywa też, że ukończymy pół poziomu, a do checkpointa będzie wciąż daleko. Nienajlepiej jest też ze zróżnicowaniem wrogów pieszych – praktycznie wszyscy wyglądają jak morda w masce z okładki gry. Dopiero z czasem nauczyłem się odróżniać, kto używa rakietnicy, a kto pruje z ciężkiego karabinu.

Za to póki nie siedzimy w miejscu, kiedy ujawnione zostaną następne cele, gra nie da nam zbyt wiele czasu na wytchnienie. Niemal cały czas coś się dzieje, a nasze ręce będą zajęte szukaniem osłony i wybijaniem Helghastów, których więcej niż hardkorów na YouTubie, aczkolwiek nie spotkamy się z sytuacją, kiedy to wrogowie wylatują bez końca, póki gdzieś nie dotrzemy. Choć raz był to problem, bowiem gdy wrogowie mający mi otworzyć drzwi, zostali przeze mnie prędzej ustrzeleni z ukrycia, musiałem cofnąć się o parę minut. Cele są zróżnicowane, raz trzeba obronić strategicznie ważnego punktu, innym razem dotrzeć pod ostrzałem wroga w określone miejsce, kiedy indziej zdobyć ważny przedmiot, wysadzić most, bądź wezwać nalot na pancerne pojazdy wroga. Raczej nie ma, co narzekać na jednostajność, a zwłaszcza, kiedy rozgrywa się poziomy różnymi postaciami.


Po mordzie go kolbą!

Arsenał całkiem typowy. Są noże, pistolety, karabiny, ciężkie karabiny, wyciszony karabin snajperski, rakietnica, granaty, odpowiedniki wyżej wymienionych markowanych logiem Helghastów. Jest też, do czego postrzelać. Poza piechotą z różnym uzbrojeniem, do zniszczenia twórcy podsuną nam też pojazdy opancerzone, latające roboty i statki desantowe. Będziemy mogli też zasiąść za sterami wieżyczki.

Gra posiada też całkiem ciekawie zapowiadające się multi z kilkoma trybami gry, ale z powodu niepodłączonej do netu konsoli nie miałem, jak sprawdzić tego w praniu i przekonać się, czy w ogóle jest, z kim grać, aczkolwiek najpewniej chętni poszli na serwery Killzone HD. A mamy do dyspozycji poza typowym deathmatchem również strategiczną dominację określonych punktów na mapie. Może kiedyś przyjdzie mi zaktualizować ów tekst.

Utalentowane leniwce
Grafika jak najbardziej zdaje egzamin, choć do Blacka Killzone’owi niestety brakuje. Lokacje są jednak dopracowane i zróżnicowane, więc oko nasze się raczej nie znudzi. Projekty postaci i ich mimika także są ok. Cóż, nie ma co się rozpisywać – bywa lepiej, ale tu jest całkiem nieźle, podejrzewam, iż utalentowany zespół grafików był nieco leniwy. Za to dubbing, muzyka i udźwiękowienie już zasługują na pochwałę. Kiedy postać jest wkurzona, słychać to w jej głosie, kiedy stosuje ironię, naszym uszom to nie umknie. Muzyka jest typowo wojenna, ale nuta wpada w ucho i dobrze oddaje sytuację na ekranie.


Jedna z lokacji, kiedy nie widać, że to tylko PS2.

To warto?
Myślę, że tak, choć celowanie trochę męczy, a fabuła jest nieco słaba i zbyt przewidywalna. Za to zróżnicowana rozgrywka, czterech bohaterów do wyboru, ich dialogi i relacje to coś, co warto poznać, jeśli lubi się FPS-y. Do tego wszystko okraszone niezłą grafiką i bardzo dobrym udźwiękowieniem, tak więc myślę, że można się pokusić, tym bardziej, że gra kosztuje niecałe 50zł w sklepach lub już kilkanaście złotych na aukcjach czy w sklepikach z używkami.

Zalety i wady
+ 4 różnych bohaterów i ich misje
+ wyraziste postaci i świetne dialogi
+ udźwiękowienie
+ ciekawe multi
- przewidywalna fabuła
- celowanie
- mała różnorodność przeciwników
- trochę zbyt rzadkie checkpointy

Moja ocena: 7,5/10

komentarzy: 714 lutego 2013, 09:14

6 komentarzy do tego wpisu:


bart0ssy : 14 lutego 2013, 09:51

Dobra recenzja :)
Kolejne części serii są znacznie lepsze.
odpowiedz

Bodzio-gracz : 14 lutego 2013, 21:52

Killzone pozostanie jedną z najelpszych i najbardziej ciekawych gier FPP na konsolę PlayStation 2.
Szczerze mówiąc nie jednokrotnie wracam do tejże gry, gdyż poprostu jest ona tak godna uwagi, że naprawdę nie można przejść koło niej obojętnie - nawet, gdy przeszło się ją w 100 %.
Killzone budzi we mnie naprawdę pozytywne nastawienie i mogę w pełni stwierdzić, że gra jest naprawdę świetna.
W przyszłości będę musiał i ja napisać recenzję z tejże gry, bo naprawdę mam dużo do opisania w tej kwestii.
Recenzja bardzo dobra, bardzo ciekawa, czytelna, przejrzysta - życzę dalszych sukcesów w pisaniu recenzji :-).
odpowiedz

Henrar : 14 lutego 2013, 21:55

Ja z oryginalnego KZ pamiętam w gruncie rzeczy tylko jedno - framerate. Kto grał, ten wie o co chodzi.
PS. A, tak, kojarzę jeszcze Rico. Głównie za to, że był mniej irytujący niż w późniejszych częściach.
odpowiedz

MartivaR : 15 lutego 2013, 04:26

Dobra gra, swego czasu mocno się tym tytułem jarałem w kwestiach technicznych. Brakowało mi tylko trochę urozmaicenia rozgrywki, może dlatego nigdy nie dotrwałem do napisów końcowych. Tak, czy inaczej klasyk z PS2, warto zagrać, tym bardziej, że jest teraz wersja na PS3.
odpowiedz

Bodzio-gracz : 15 lutego 2013, 13:09

MartivaR: W zasadzie na chwilę obecną na konsolę PlayStation 3 producenci wypuszczają każdą możliwą grę z PlayStation 2 w 720p na PlayStation 3.
W zasadzie na PS3 można nabyć dość ciekawą kolekcję gier HD z PS2.
Choć ja osobiście wolę mieć oryginalnie zachowane klasyki na PS2 w normalnym standardzie :-).

odpowiedz

Karfein : 15 lutego 2013, 20:21

Bodzio, wiesz, że na gram.pl jest funkcja odpowiedzi, nie? :)
Te wersje HD to skok na kasę przez niekompatybilność. Większość HD nie zasługuje na swoją nazwę. Na chwilę obecną jedynie Serious Sam HD w pełni jest godzien tego dopisku. Reszta to powinna być PS3 Edition czy coś.
odpowiedz

Bodzio-gracz : 16 lutego 2013, 10:55

Tak wiem, że jest taka funkcja, ale jakoś nie korzystam z niej :).
Masz racje, co do wersji HD, bo one są naprawdę nie dość, że drogie - to w dodatku mają problemy z jasnością obrazu. Niewiem, czy wszystkie, ale ja tak miałem w przypadku Medal of Honor Frontline, który dostępny był wraz z Medal of Honor.
Przeszedłem go, ale naprawdę ciężko się grało, bo obraz był ciemny.
Kiedy odpaliłem wersję na PlayStation 2, to od razu lepiej się grało, dlatego też ja osobiście wolę oryginalne i standardowe wersje z konsoli PS2.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl