avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: XCOM: Enemy Unknown

xcom, Ufo, gry pc, recenzja, gry wideo

Moda na remaki i restarty serii trwa w najlepsze. Efekty końcowe bywają różne, aczkolwiek od czasu do czasu zdarzy się produkt godny oryginału. Jak się sprawa ma z XCOM: Enemy Unknown, który powstał w oparciu o UFO: Enemy Unknown znane również jako X-COM: UFO Defense z 1994 roku? Recenzja prawdę Wam powie.

Latające talerze i wirujące półmiski
Ludzkość staje w obliczu zagrożenia pozaziemskiego. Obcy porywają osoby, terroryzują miasta, generalnie prowadzą inwazję na pełną skalę. Najważniejsze państwa pięciu kontynentów łączą się w radę i powołują do życia projekt XCOM mający na celu odparcie ataku oraz odwet na kosmitach. Pierwsze, co uderza w porównaniu z oryginałem to fakt, iż XCOM: Enemy Unknown jest znacznie bogatszy w fabułę. Są postaci wielokrotnie wypowiadające się odnośnie naszych poczynań, udzielające rad czy kłócące się między sobą. Ponadto do gry wprowadza nas tutorial z dość drastycznym finałem. Stopniowo uzyskujemy coraz większą kontrolę, by wreszcie całkowicie działać na własną rękę.


Matka wie, że ćpiesz?

Sposób, w jaki przyjdzie nam zemścić się na obcych, jest dość odmienny od tego, co znamy z UFO: Enemy Unknown. Tam było, mam wrażenie, nieco trudniej pod tym względem. Też bardziej dążyło się do serca zagrożenia, dążąc aż na czerwoną planetę. Tutaj wszystko obraca się wokół naszego globu i nie wykracza poza jego granice. Niemniej jednak wszystko przygotowano z głową i przyjemnie odkrywa się dalsze tajemnice i metody skutecznej walki z ufokami. Nadto przyjemną odmianą są misje fabularne, gdzie trzeba rozbroić bombę, odbić jakiegoś VIP-a lub zbadać relacje świadków odnośnie jakiejś lokacji. Przegrać można tylko przez utracenie wsparcia 8 państw lub zawalenie ostatniej misji, więc mniej możliwości w tym temacie niż w UFO: Enemy Unknown.

Remake i demake zarazem
Zacznę z grubej rury. O ile UFO: Enemy Unknown było dla mnie pełnoprawną strategią, jakiej kompleksowość była posunięta do granic możliwości, tak XCOM: Enemy Unknown to w moim odczuciu bardziej taktyczny shooter turowy z elementami strategii. Casualizacja to aktualne signum temporis i nowy XCOM się tego nie ustrzegł. Choć w grze pojawiło się kilka nowych, ciekawych elementów, produkcja ta naszpikowana jest rażącymi uproszczeniami w stosunku do pierwowzoru. Zacznę od negatywnych odczuć właśnie, by potem przejść do przyjemnej części.


Zielony kolor uspokaja... z plazmy na pewno.

Zacznijmy od widoku globalnego, a w nim tego, że zamiast 8 baz możemy mieć maksymalnie 1. Zamiast nawet kilkudziesięciu naszych żołnierzy na polu bitwy, możemy prowadzić co najwyżej 4-6. Więcej jednostek lotniczych, by walczyć na wielu frontach naraz? Nie da się, ale za to mamy wymuszone przez uproszczenia wybory moralne przy 3 miejscach porwań, przy czym odrzucenie dwóch pozostałych spowoduje wzrost paniki w tamtych regionach. Nie ma tutaj patrolowania, tylko skanowanie aktywności obcych. Nie ma też konieczności chronienia własnej bazy, kosmici nie mogą jej zaatakować. Nie trzeba także budować magazynów, by mieć, gdzie gromadzić łupy wojenne, ani dbać o zapasy amunicji – te są nieskończone. Dopasowywanie ekwipunku na podstawie statystyk żołnierzy zmieniono na klasy postaci z opcjami wybierania umiejętności podczas awansowania na wyższe rangi. Klasyczny widok ekwipunku? Pożegnajcie go, nie ma opcji, by wziąć granat i medikit zarazem – trzeba wybierać, chyba że wyszkolicie odpowiednio żołnierza wsparcia... Szkoda gadać. Tworzenie żołnierzy uniwersalnego wsparcia w oryginale owocowało ślimakami z energią na limicie, ale przynajmniej tyły były odpowiednio wyekwipowane dla awangardy.

To by było na tyle łez żalu. Teraz nieco zejdę z tonu. Walkę taktyczną podzielono na dwa ruchy w obrębie danej tury dla danej postaci. Tak, wywalono balansowanie między energią i jednostkami ruchu, co dawało o wiele większą swobodę działania. Teraz gra polega głównie na bieganiu od osłony do osłony i strzelania, najlepiej w drugiej połowie tury. Oddawanie strzałów na podstawie refleksu zastąpiła opcja warty. Ale nie jest tak źle. W nowym XCOM-ie można bezstratnie i nie ruszając się z miejsca uchylać drzwi, skakać przez niskie przeszkody, przeskakiwać przez okna efektownie je wybijając w biegu. Odpowiedni rodzaj uzbrojenia pozwoli także na dostawanie się w wyższe miejsca dzięki linki z hakiem.


Wybuchające osłony są średnio zalecane.

Rozczarowało mnie strzelanie. O ile w starym UFO widzieliśmy trajektorię każdego strzału, tak tutaj przy pełnym 3D wszystko lata jak chce i gdzie chce. Pociski lecą przez ścianę lub ziemię, strzały trafione są nietrafione itp. Ponadto są tu obecne skrypty. Jeśli mamy w pierwszych dwóch strzałach spudłować, to choćbyśmy się napocili i dwadzieścia razy wczytali grę przy 70% szans na trafienie – nic z tego. Nie umiliły mi czasu też bugi wymuszające restart gry bez opcji zapisu. Nie radzę Wam strzelać z rakiety do 3 mutonów w grupie. I warto się modlić o to, by ukryta jednostka się za bardzo nie zamyśliła.

Wracając do ogólnych cech. Niezaznajomionym z serią warto przytoczyć kilka cech zachowanych niemal po staremu. Podczas gry będziemy zdobywać artefakty obcych, jak również na własną rękę próbować rozwinąć swoją gałąź technologiczną. Służą temu laboratoria, w których możemy rozwijać tylko jeden projekt naraz (w oryginale sami przypisywaliśmy liczbę naukowców do projektów). Udane zbadanie danej technologii otworzy nowe możliwości, najczęściej odsyłając nas do warsztatu, gdzie będziemy produkować nowe pancerze, broń, pojazdy, jak również pomieszczenia w samej bazie. Dla odmiany rozbudowujemy ją teraz także w głąb ziemi, nie tylko zaraz przy powierzchni. Jednak kopanie na niższych poziomach kosztuje odpowiednio więcej, więc należy dobrze planować rozkład pomieszczeń, tym bardziej, że ustawienie tych samych pokoi koło siebie daje nam odpowiednie bonusy – więcej satelitów na orbicie, rabaty produkcyjne, większa ilość generowanego prądu itp.


Rakieta przelatująca przez ścianę, your argument is invalid.

Człowiek człowiekowi kosmitą
Bardzo interesującym trybem w XCOM: Enemy Unknown jest multiplayer. Tutaj z pewnej puli punktów dobieramy swój skład – ze względu na balans drużyn można łączyć obcych z żołnierzami projektu XCOM. Rzecz jasna, wysoka ranga, dobry pancerz i plazmowe uzbrojenie kosztuje wiele. Warto wypośrodkować ilość ludzi w stosunku do ich wyposażenia, po czym wybrać opcję gry rankingowej bądź dowolnej. Pochwalić muszę tutaj to, co zjechałem wcześniej w singlu. Maksymalna liczba osób w składzie ograniczona do 6 sprawdza się tutaj bezapelacyjnie. Zresztą i tak ciężko znaleźć kogoś, kto gra 6 kawałkami mięsa armatniego, a 90-sekundowa tura w meczach rankingowych przeszkadza w ogarnięciu całego teamu w przemyślanych ruchach. Mapki te same, co w zwykłych starciach z obcymi, więc teren każdemu po singlu jest już zwykle znany i można nieźle kombinować. Nie muszę chyba mówić, że frajdy jest z tym nie mniej niż w kampanii dla pojedynczego gracza, nie?

Wiekowa seria na wiekowym silniku
Unreal Engine 3 już w przyszłym roku ustąpi miejsca „czwórce”, I to widać, zwłaszcza że możliwości silnika tutaj prawie wcale nie wykorzystano, aczkolwiek przynajmniej wymagania sprzętowe nie są wygórowane. Niemniej jednak niesmak pozostaje, gdyż tekstury są w niskiej rozdzielczości, modele wchodzą w siebie, detekcja leży i kwiczy, o czym pisałem wcześniej i średnio to wygląda, kiedy jakiś strzał celnie trafia przelatując przez litą skałę bądź gruby metal nie zostawiając na nim nawet ryski.


Cóż, w XCOM-a na pewno nie grają.

Ubytki w tej materii nadrabia oprawa dźwiękowa. Głosy są należycie podłożone (także w polskim dubbingu nie ma źle), dotyczy to również części kosmicznej braci występującej w grze. Rozmaite odgłosy świetnie budują klimat, podobnie jak pełne napięcia ciche utwory przed starciem z obcymi. Same walki obfitują już w porządne bitewne nuty skutecznie wpadające w ucho i zapadające w pamięć. Pod tym względem jest naprawdę dobrze. No, poza zgrzytem w końcowej misji, kiedy buczenie w pętli zaczęło mi działać na nerwy.

Daje ciała, daje radę, daje kopa... zarazem
XCOM: Enemy Unknown to bardzo dobra produkcja, choć o wiele lepiej wypada sama sobie niż w porównaniu z pierwowzorem. Fani oryginału będą niepocieszeni ze względu na uproszczenia, jednocześnie raczej bez większych oporów dadzą się wciągnąć w wir wojny z obcymi. Pozostali zapewne będą wręcz zachwyceni nowym XCOM-em. Tryb gry wieloosobowej sprawdza się równie świetnie i wydłuża życie już niekrótkiej produkcji. Warto nabyć, bo to jedna z lepszych gier tego roku. Z zakupem DLC jednak wstrzymałbym się aż do promocji, gdyż ceny są nieco zawyżone.

Zalety i wady
+ grywalność
+ wciąga jak diabli
+ multiplayer
+ oprawa dźwiękowa
- uproszczenia!
- bugi
- grafika

Moja ocena: 8/10

komentarzy: 620 grudnia 2012, 11:18

4 komentarze do tego wpisu:


BILL_DVS : 20 grudnia 2012, 19:30

Niestety faktycznie jest to shooter, a nie strategia. Dodatkowo gra jest dość płytka i mało rozbudowana, co znających oryginał, na którym się wzorowano od razu zauważą.
7/10 w porywach.
odpowiedz

Rzygthul : 21 grudnia 2012, 13:18

Łeee a liczyłem że zagram w taktyczniaka.
odpowiedz

Bambusek : 21 grudnia 2012, 20:53

Akurat fabularnie to sensownych rzeczy dowiadujemy się tylko z ostatniej misji. A te kłótnie miedzy członkami zespołu w bazie to jest chyba cała jedna. Dobry tekst, w przeciwieństwie do tych "profesjonalnych" są wypunktowane faktyczne wady a nie "oh oh, turówka, taktyczna, XCom, i jeszcze też na konsole, fap fap fap 12/10 z bazy". Dobrze, ze są mody nieco to upodabniajace do oryginału, ale na razie nei grałem: po jednokrotnym ukończeniu vanilli nie chce teraz do gry wracać
odpowiedz

Karfein : 21 grudnia 2012, 22:22

Ta w sumie jest pisana dla portalu ŚwiatGry.pl, więc co najmniej półprofesjonalna jest :)
Faktycznie nie rozumiem tych zachwytów gdzieniegdzie. Przecież tu jest tyle każualizacji, że aż anus boli. Do ew. drugiego podejścia poczekam na ostatnie DLC i promocję -75% na wszystko, bo ceny miażdżą...
odpowiedz

Bodzio-gracz : 21 grudnia 2012, 22:24

Nie słyszałem o tej grze, i powiem szczerze, że jak narazie ten tytuł nie jest w kręgu moich zainteresowań.
Recenzja wspaniała i ciekawa :)
odpowiedz

Karfein : 21 grudnia 2012, 22:29

Twoje epitety dotyczące jakości recenzji mnie powalają xD
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl