avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: LittleBigPlanet Karting

LittleBigPlanet Karting, lbp, recenzja, PS3, gry wideo

Wydaje się, że cokolwiek się stworzy w uniwersum LittleBigPlanet, to musi się udać. Przesympatyczne szmacianki dają natychmiastowe +10 do powodzenia w stworzeniu hitowej gry. Niniejsza recenzja da Wam odpowiedź na pytanie, czy tak faktycznie jest w przypadku LittleBigPlanet Karting.

Krótko i z morałem
Jak w każdej części LittleBigPlanet, także i tym razem czeka nas nieskomplikowana historia opatrzona morałem. Niewyszukana lekcja, ale mądra. Świat jest zagrożony po raz kolejny, tym razem ze względu na chciwą Hordę. Jeden z jeźdźców niefortunnie wali w drzewo, a sackboy przywłaszcza pojazd i rusza na ratunek po planetach, napotykając po drodze różne osoby, w tym starych znajomych z poprzednich części. Bo jak wiemy, nie można wszystkiego zagarniać egoistycznie dla siebie, trzeba się dzielić (tak, tak, kiedyś opanuję ten edytor w stopniu zadowalającym – powiedział Karfein, nie wierząc zbytnio we własne słowa). I to by było na tyle. Jeśli wszystko pójdzie jak po maśle (miejsce na podium) lub gdy włączymy tryb casual (wszyscy jesteśmy zwycięzcami), gra zajmie 2-3h. Jednak by wymaksować wszystko i odblokować wszelkie ciuszki, części kartów oraz akcesoria, należy nastawić się na kolejnych kilka godzin gry.


Zuo!!11jeden

Esencja kartingowania
W grze mamy dostępne głównie dwa tryby, reszta to już tylko podtypy. Jeden z nich to naturalnie wyścig – jeśli ktoś nie lubi dodatków w postaci broni, nie musi ich wrzucać na planszę. Generalnie jednak należy spodziewać się rozmaitych „znajdziek” po drodze. Taki Crash Team Racing. Drugi to arena, na której walczy się z innymi nie na jak najszybsze dotarcie do mety, lecz na jak największą ilość trafień. Gra wtedy przypomina nieco serię Carmageddon. Podtypy? Ano wyścig z widokiem z góry, jazda przez checkpointy wedle Waszego widzimisię, ostrzeliwanie węża, taszczenie jaj w określone miejsca, walka z bossem (też ostrzeliwanie). To wszystko w klimatach szmaciankowych tak dobrze znanych z poprzednich części LittleBigPlanet.

Do pojazdów dołączone nieraz będą jetpacki przyspieszające lub linki znane z „dwójki”. Co nowego? Typowy arsenał wyścigówek z broniami oraz małe co nieco nowego. Rakiety naprowadzające niszczące pojazd oraz utrudniające prowadzenie. Piorun kulisty oraz wyładowanie wokół kartu. Mina niszcząca oraz zestaw min przeszkadzających. Pociski wystrzeliwane parabolicznie naprzód, rakieta odbijająca się od ścian, a także karabinek z farbą. Do tego zestawu jazda na rękawicy bokserskiej, rakiecie lub przewijanie. Do wyboru, do koloru. Ponadto można ofensywnej broni użyć jako osłony. Kiedy dogania nas pocisk, sackboy odwróci się ze smutną minką i ikonką zaraz pod nim. Kiedy pokaże się tarcza, wystrzał broni uratuje nam skórę przed przykrymi efektami spotkania trzeciego stopnia z czymś nieprzyjemnym.


Jupi! Jestem szósty! Zaraz...

Na samych broniach nie koniec. Zawsze możemy, wzorem poprzednich części, przywalić po staropolsku z piąchy kierowcy jadącemu zaraz obok nas. Nadto chcąc zostawić rywali w tyle, możemy próbować wykonać pełne obroty wokół osi zanim wylądujemy. Przyda się także dobrze wymierzony drift, który przytrzymany długo da nam przyspieszenie, o czym poinformuje nas wybitnie ogień wydobywający się spod kół, jak gdyby Ghost Rider mknął bryką, a nie sackboy. W poślizg kontrolowany (lub nie) wchodzi się po podskoku, który może również służyć za wysokie wybicie przy górce lub obrót o 180 stopni podczas walki na arenie.

Jest (po) czym jeździć
Trasy w kampanii są przemyślane i stopniowo wprowadzają nowe elementy. O ile pierwsze poziomy łatwo wymaksować, tak później trzeba nieraz wyścig powtórzyć, gdyż trasa rozwidla się, jest usiana skrótami i ciasnymi przejazdami z pułapkami, które jednak nagradzają upragnionym materiałem w ciapki dla naszej szmacianki. Opcji modyfikacji jest sporo. W przypadku postaci gra od razu pokazuje proponowany kostium, gdy zbierzemy wszystkie elementy – wychodzi tego ładna liczba. Nie inaczej jest z pojazdami. Możliwości jest od groma. Czołgi, futurystyczne poduszkowce, odpicowane wyścigówki, formułki, pniaki jeżdżące na żołędziach, albo zwyczajne kartony, na których można się wyżywać naklejkami, by dostosować wygląd do naszych wysublimowanych potrzeb. Chcąc nie chcąc, zmarnowałem na te przebieranki ładnych kilkanaście minut, i to już po kilku wyścigach, kiedy to odblokowałem może 20% zawartości...


Dzień dobry! Ja tu z przymusu jestem...

Sztuczna inteligencja sprawuje się całkiem solidnie, kiedy dopadnie broń, nie zawaha się jej użyć, jedna z drugiej strony też nie zachowa jej do obrony. Dobrą taktyką więc było trzymanie rakiety na ostatnią prostą. Poza tym nie można narzekać, rywalizuje się jak należy. Nie ma to jednak jak jazda z ludźmi. Szkoda tylko, że tych gra względnie mało i niełatwo doczekać się kogoś na mało popularnej trasie. Nie mówiąc już o poziomach stworzonych przez społeczność (już jest ich tyle, że się ogarnąć nie da) – nie ma tutaj dołączania do czyjejś kapsuły, co według mnie jest poważnym uchybieniem. Przyznam szczerze, że oczekiwałem czegoś więcej, a tak wygrywa w tej kwestii ModNation Racers, jaki ma funkcje społecznościowe lepiej rozwinięte. Na szczęście kiedy już dorwie się grupkę żywych graczy, frajda rośnie nieskończenie i micha cieszy się nawet przy ostatnim miejscu. A o to właśnie chodzi.

Po staremu
I tutaj są dwie strony medalu. Raz, że mamy uroczy klimat LittleBigPlanet, jaki znamy z poprzednich części, a dwa, że grafika wygląda jakby gorzej niż w „jedynce”. Przez jazdę tekstury wydają się rozmyte i ogólnie kontury mniej ostre. Czy miało chodzić o poczucie prędkości? Nie wiem, pewność za to mam przy poczuciu niezbyt pięknej grafiki. Animacje za to są dopracowane po staremu i tu się nie mam jak przyczepić.


Chyba czas odstawić dragi...

Po staremu bez ciemnej strony mocy jest udźwiękowienie. Odwiedzając starych przyjaciół jeździmy po trasach na motywach z poziomów znanych z obu części LittleBigPlanet. Trafiła się nawet adaptacja Wipeouta. Muzyka jest odpowiednio dostosowana, choć pachnie starą dobrą atmosferą LBP. Narrator pozostaje ten sam zarówno w przypadku oryginalnego dubbingu, jak i polskiej wersji językowej, więc ponownie ciepło zrobi się na sercu słysząc ten miły głos, opowiadający o nowych perypetiach szmacianki.

Za kółkiem... krzyżykiem, kwadratem i trójkątem

LittleBigPlanet Karting to urocza produkcja, przy której spędzić można wiele miłych chwil. Pełnię frajdy osiągnie się jednak dopiero, gdy nabędzie się ten tytuł wraz z kilkoma znajomymi, by móc grać na wszystkich planszach kiedy się tylko zechce bez nudnego oczekiwania na innych graczy. Może LBP Karting wpadnie kiedyś za darmo do abonamentu PS Plus? Przydałoby się, gdyż multi nieco kuleje ze względu na małą ilość graczy, a potencjał jest. Zakup polecam, bo frajdy czeka w grze sporo, a kreatywność ludzka nie zna granic. Edytor całkiem łatwo jest opanować, jak w poprzednich częściach, więc i samemu można coś upichcić. Wbijacie do gry?

Zalety i wady
+ społeczność (nieskończona ilość poziomów)
+ możliwości
+ frajda
+ udźwiękowienie
- nie za wiele osób w sieci
- krótka kampania
- grafika

Moja ocena: 8/10

komentarzy: 202 grudnia 2012, 21:03

2 komentarze do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 02 grudnia 2012, 21:58

O nareszcie pojawiło się coś o nowym Little Big Planet - koniecznie ją kupię jak przejdę dwójkę.
Recenzja ciekawa i bardzo dobra, nic dodać, nic ująć :).
odpowiedz

maAtis9988 : 03 grudnia 2012, 17:42

najlepszy exsclusive na plejtejszyn
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl