avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Symphony

gry wideo, recenzja, gry pc, Gry muzyczne, indie

Jesteście bardzo związani ze swoją muzyką? A jakbyście zareagowali, gdyby ktoś spróbował ją odebrać? Przyjęlibyście to biernie, czy też ruszylibyście na ratunek swojej ulubionej muzyce, podejmując walkę z tajemniczym bytem z innego wszechświata? Potencjalny wynik takiej batalii przedstawia recenzja.

Egzorcysta

Tajemniczy byt podbijający kolejne wszechświaty nawiedza nasz świat. Porywa dusze największych kompozytorów i przekształca je w demony. Jeśli nie stawimy mu czoła, ukończy swój złowrogi plan symfonii dusz. W Symphony zasiądziemy za sterami latającego pojazdu, który uzbrojony w 4 konfigurowalne bronie pomoże nam odbić muzykę z rąk astralnego nieprzyjaciela. Co kilka ukończonych utworów ukaże się demon. Łącznie jest ich 5, zaś każdego trzeba pokonać trzy razy, by uwolnić duszę kompozytora. Jeśli się nie powiedzie, demon będzie obecny w danej kompozycji, aż będziemy na tyle silni, by go pokonać. Z każdej zwycięskiej potyczki wyjdziemy z częścią stronicy z nutami. Każda następna oddaje dostęp do wyższego poziomu trudności. Ogólnie nawet ciekawie przedstawiono opór przed tajemniczym bytem, aczkolwiek po ostatniej batalii okazuje się, że to koniec. Nie ma nawet opcji powtórzenia ciekawych walk z bossami - dajmy na to, uwięzionymi gdzieś tam dzięki naszym wysiłkom. Pozostaje cieszyć się ogrywaniem muzyki w rytm punktów.


Zatańczysz, jak ja ci zagram!

Pierwszy!!11jedenjeden
Gra, podobnie jak wiele innych opartych na muzyce, polega na jak najlepszym przejściu zręcznościowego etapu stworzonego na podstawie przeanalizowanego utworu. W przeciwieństwie do Audiosurf, nie ma osobnych rankingów dla poszczególnych poziomów trudności (których jest 6). Wszystko tutaj obliczane jest za pomocą mnożników. Im wyższy poziom trudności, tym lepsza punktacja, bo jest trudniej. Zarazem im lepszy sprzęt przydzielimy do 4 slotów statku, tym bardziej mnożnik spadnie, bo jest z kolei łatwiej. Dla optymalnych wyników trzeba wybrać więc poziom najbardziej adekwatny do naszych umiejętności oraz bez przesady dobrać do okoliczności uzbrojenie. Pozwoli to na w miarę efektywne zdobycie podium w rankingach. Niestety, na chwilę obecną nie przynosi to większej satysfakcji, gdyż gra stosunkowo mało osób. Wystarczy odejść od najbardziej znanych piosenek, a już mamy gwarantowane pierwsze miejsce w rankingu. I jedyne zarazem. Trzeba więc poczekać do jakiejś wyprzedaży, bądź obecności Symphony w pakiecie gier indie.

Jeśli chodzi o konfigurację arsenału statku, nie mam zastrzeżeń. Cztery sloty można ustawić wedle upodobań. Jeśli chcemy, by dana broń strzelała w danym kierunku, po prostu klikamy ikonkę obrotu w wybraną stronę. Jeśli chcemy, by broń strzelała z lewego przycisku myszy czy też prawego, w trybie auto-fire lub przy ciągłym nacisku, albo by dopasowała się sama do muzyki, też wszystko się da zrobić (dla każdego slotu inaczej). Broni zaś jest dość sporo i w różnych wersjach. Mamy więc blaster (typowy karabinek maszynowy), jeno ulepszoną wersję mega, jest subwoofer ślący grube nuty przy lepszych bassach (tylko strzelający pod muzykę), są strzały rozpryskowe, ich odpowiednik w postaci furii, shotgun, podwójne działko (strzelające w obu kierunkach), także z opcją furii, crescendo, czyli broń na ładowanie, rakiety, jak również broń dźwiękową. Każda ma jeszcze 5 poziomów, więc możemy ulepszać do woli, a odblokowujemy je za pomocą osiągania celów w danych utworach (im wyższy poziom trudności, tym bardziej złote cele).


Czerwony kolor, w tej grze go nie lubimy zbytnio.

Ponadto w grze występują "znajdźki". Z pokonanych przeciwników możemy zdobyć bombę (także ulepszaną) oraz chwilową nieśmiertelność. Ponadto trzeba z nich zbierać nutki, jakie nabijają nam punkty i naprawiają pojazd, który potrafi stracić całe sloty strzelające przy niefortunnych zderzeniach. Za zniszczenie całej fali wrogów wyskakuje bonusowa nuta, jaka nabije nam mnożnik, o ile wystarczająco szybko zdobędziemy kolejną nutę bonusową. Wracając do zderzeń, pechowe trafienie może za jednym zamachem zniszczyć statek, przez co trzeba czekać kilka sekund na respawn, kontemplując ilość punktów na minusie. Powodem tychże nieprzyjemnych sytuacji są przeciwnicy generowani na podstawie poziomu trudności i intensywności utworu. Fani ciężkiego metalu mają więc przechlapane, z góry mówię.

Na początku spotkamy głównie zwykle stateczki latające w określony sposób z rzadka puszczające jakiś pocisk w stronę pojazdu gracza. Dalej zaczyna być ciekawie, gdyż stateczki zdobywają tarczę obracającą się w rytm muzyki. Pojawią się też słupy, również z tarczami, siejące już całkiem gęsto pociskami. W dalszej kolejności czekają ptaki otaczające się pięciolinią w kolorze krwi, jaką po krótkiej chwili wystrzeliwują w stronę pojazdu. Później należy przygotować się na starcie z obracającymi się opancerzonymi kwadratami wysyłającymi w czterech kierunkach pięciolinię i czerwieniejącymi ją w rytm muzyki. Nie zabraknie też powolnych większych statków z zabójczą detonacją przy dokonanych obrażeniach, wężowych kwadratowych bytów pnących się w stronę gracza, jak również potężnego muru, na jaki naprawdę skuteczna jest tylko bomba. O ile na początku można się nieco przynudzić na lżejszych kawałkach, tak przy czwartym poziomie trudności już trzeba się ręką porządnie namachać, by uniknąć spotkań trzeciego stopnia z przeciwnikiem lub jego pociskiem.


Czasem ciężko ogarnąć, dokąd uciec.

Oczopląs w takt muzyki
Graficznie Symphony postawiło na feerię barw zależną od intensywności danego kawałka w grze. Jest do przewidzenia. Niebieski kolor oznacza spokojny fragment, fioletowy to już lekkie wyzwanie, a czerwony to ostra jazda bez trzymanki, która na wyższych poziomach trudności najczęściej kończy się śmiercią lub desperackim polowaniem na nutki odbudowujące pojazd. O ile wszystko pięknie wygląda, tak na maksymalnych usprawnieniach uzbrojenia czasem średnio widać, co się dzieje i gdzie znajdują się pociski nieprzyjaciela. Generalnie jednak w miarę nabierania wprawy idzie to ogarnąć.

Muzycznie Symphony można ocenić, gdyż do gry dołączono soundtrack. Muszę przyznać, iż wiele utworów brzmi bardzo ciekawie i chętnie zapoznam się z resztą repertuaru wykonawców, których kompozycje dołączono do ścieżki dźwiękowej. Muszę jednak ponarzekać, gdyż część utworów, choć bardzo dobra, kompletnie nie nadaje się do gry. Np. bardzo spokojny utwór klasyczny z fragmentami bliskimi kilkusekundowej ciszy.

Dodatkową przeszkodą może być niemożliwość analizy utworów z naszej kolekcji. W tym tych z soundtracku Symphony... Trudno stwierdzić, czy problemem są kodeki czy brak Windows Media Player, ale fakt faktem, na jednym komputerze grać się nie dało. Co ciekawe, utwór raz ograny, za drugim podejściem już się przeanalizować grze nie pozwolił, co uniemożliwiło dalszą rozgrywkę. Gra jest jednak systematycznie łatana, więc ten problem powinien niedługo zniknąć.


A tutaj portret jednego z demonów.

Uwolnij swą muzykę!
Czas nastał, by ponownie bardziej aktywnie słuchać swoich ulubionych wykonawców. Symphony to bardzo dobry sposób na połączenie dwóch pasji, grania oraz słuchania. O ile tylko oczywiście lubicie strzelanki na punkty. Rywalizacja jest przednia, motywacja także, tylko ludzi ciut mało. Gdy tylko więc znajdzie się jakaś obniżka czy obecność w pakiecie indie - brać całość w ciemno bez najmniejszego mrugnięcia okiem. Poza tym, brać, o ile jesteście głodni gier opartych na Waszej muzyce.

Zalety i wady
+ pomysł
+ realizacja
+ soundtrack
+ grafika
- czasem dekodowanie
- mało ludzi w rankingach
- niektóre utwory z soundtracku

Moja ocena: 8/10

komentarzy: 125 września 2012, 11:34

1 komentarz do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 30 września 2012, 10:12

Świetna recenzja - nie miałem jeszcze okazji, by w nią zagrać :).
Niebawem pojawi się i u mnie jakaś recenzja, jedyne co potrzebne - to czas, by napisać :).
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl