avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Darksiders II

recenzja, Darksiders, Slasher, gry pc, gry wideo

Gdy jest dobra gra, często warto zrobić sequel. Gdy brat jest w tarapatach, należy mu iść z pomocą. Gdy wychodzi dobra gra o ratowaniu brata i jeszcze jest sequelem do dobrej gry, warto się nią zainteresować. Ta recenzja odpowie Wam, dlaczego.

Śmierć żyje!
Wojna sobie nagrabił, choć nie do końca jest winny. Po złamaniu siódmej pieczęci pozostali jeźdźcy wkraczają do gry. W Darksiders II poznajemy losy Śmierci, członka rodu nefilim, jaki w imię wyższego dobra usunął swoich pobratymców. Wydarzenia teraźniejsze i przeszłe sprawią, że Śmierć nie od razu będzie mógł dostać się do celu drogi, a jest nim Studnia Dusz. Miejsce posiadające potężną magiczną moc zdolną przywrócić ludzkość do życia. Jednak droga jest kręta i usiana niebezpieczeństwami (głównie przez tajemnicze Spaczenie), zaś samo wskrzeszenie wymaga ofiary. Sam bohater jest konkretny i kipi ironią w każdym dialogu. Jeśli tylko może, rzuci ostrym tekstem, który wywoła uśmiech na twarzy gracza. Pozostałe postaci już nie są tak wyjątkowe, ale dają się zapamiętać. Naturalnie, spotkamy także paru starych znajomych Wojny, ale będą stanowić raczej mały smaczek. Sama główna linia fabularna będzie solidnie oparta na historii Wojny, więc warto zapoznać się z pierwowzorem.


Pierniczę, nie robię.

Zadania stanowią kanon gier spod gatunku slasherów, aczkolwiek Darksiders II nieco wychodzi poza ramy tego typu gier. "Przynieś, zabij, pozamiataj" jest tutaj codziennością, ale za to podane w przyzwoitej oprawie. Po drodze napotkamy nie tylko niemałą ilość przeciwników do ubicia, ale i całe mrowie zagadek logicznych (niestety, ta gra nie jest dla ludzi szukających odmóżdżenia). Nowością w tej jak dotąd krótkiej serii jest obecność zadań pobocznych. I nie mówię tu o zbieraniu stronic księgi, artefaktów rodowych czy magicznych kamieni za bonusy, ale o rozbudowane side-questy, których nie powstydziłyby się rasowe cRPG-i. Sama główna linia fabularna, choć nieco nakręcana backtrackingiem, przyciąga na co najmniej 20 godzin, a jeśli chce się osiągnąć wszystko w grze, należy przygotować się na wręcz trzy razy tyle! A to za sprawą opcji New Game + (silniejsi przeciwnicy, lepszy sprzęt, zachowane umiejętności i ekwipunek z pierwszego przejścia) oraz stawiającego prawdziwe wyzwanie survivalu w postaci Tygla. Niby tylko tryb dla jednego gracza, a żywotny jak cholera. Tylko szkoda, że w folderze z grą jest 17 katalogów na tyleż DLC.

Slasher jeszcze, czy już action-RPG?
Przede wszystkim zacznę od tego, że Darksiders II to mieszanka slashera z cRPG. Nie tylko odblokowujemy nowe ciosy i wydłużamy pasek życia oraz Gniewu (energii magicznej), ale i rozdajemy punkty umiejętności do dwóch ścieżek rozwoju - Herolda (ścieżka wojenna) i Nekromanty (ścieżka magiczna). Pierwsza daje nowe ruchy specjalne zadające grube obrażenia, spowalniające przeciwników, leczące Śmierć i zwiększające moc. Druga z kolei pozwala przyzywać ghule, stada wron, magiczną tarczę oraz wpaść w szał zwiększający zadawane obrażenia kosztem Gniewu. Z przeciwników, skrzyń i rozbitych sprzętów zbierzemy złoto i ekwipunek, w jaki uzbroić można Śmierć. Każdy przedmiot ma swoje statystyki i będzie przydatny w zależności od obranej ścieżki rozwoju. Napotkamy także kupców, u których sprzedamy i kupimy sprzęt, zaopatrzymy się w mikstury, czy wymienimy znalezione artefakty na bonusy. Nie zabrakło także nauczycieli od nowych ciosów i ulepszeń aktualnych.


Shadow of the Colossus się chowa.

Pochwalić należy fakt, że czuć, iż gra się innym bohaterem. Bałem się kopii, a tu Vigil Games zrobiło mi kuku. Trochę czasu zeszło zanim przyzwyczaiłem się do repertuaru ruchów Śmierci. I nie chodzi tylko o ataki, choć niektóre przypomną nam zamachy wielkim mieczem, ale ogólny sposób poruszania się. Brakuje na przykład podwójnego skoku i bloków, ale za to są ulepszone uniki oraz możliwość wspinaczki i biegania po ścianach. Poza przydatnymi narzędziami z pierwszej części Darksiders (pistolet, lina, portale) dodano także inne: rozkazywanie duchom, rozdzieranie duszy, cofanie czasu. Rzecz jasna, spodziewać się można prostych i rozbudowanych zagadek logicznych z udziałem wszystkich elementów z osobna lub razem do kupy wziętych jak np. rzut bombą przez portal między rozdartą duszą po przeniesieniu się w przeszłość... Mózg rozje... No wiecie.

Kosynier publiczny nr 1
Poza główną bronią (kosy), Śmierć dysponuje także bronią dodatkową. Za tę może posłużyć wielki młot, topór, glewia (do potężnych, ale powolnych ataków) oraz szpony, rękawice i puklerze (do średnich, ale szybkich ataków). Do tego poza pistoletem będzie możliwość używania dwóch broni palnych Pogromców Piekieł - wtedy Darksiders II zmienia się w istną strzelarkę TPP z trzema trybami strzału dla jednej broni. W miarę nauki nowych ruchów, Śmierć pod koniec wykonywania kombosa przywoła na pomoc Żniwiarza. W tę postać można się także przemienić na moment po naładowaniu odpowiedniego paska (taki odpowiednik Wcielenia Chaosu z "jedynki"). Śmierć jest wtedy odporniejsza, a jej ataki niepowstrzymane.


Ćwiczymy gramatykę: kto, co, komu, czym?

To wszystko przydaje się niesamowicie w walce z całą gamą rozmaitych przeciwników. Czekają konstrukty, golemy, ogary, robaczki, osy, szkielety, upadłe anioły, demony, różne ohydne hybrydy i obrzydlistwa. Brzmi banalnie, ale jest to ładnie graficznie zróżnicowane, potwory dysponują całą masą rozmaitych ruchów, ataków i umiejętności - nie będziecie narzekać na nudę. Do wyliczanki należy oczywiście dorzucić kilkanaście bossów, z czego kilka jest kolosalnych. W niektórych przypadkach przydaje się pomoc Rozpaczy, wierzchowca Śmierci (kto pamięta Pożogę z pierwszej części, wie, o co chodzi). Dla zamotanych pomocny okaże się Proch, kruk towarzyszący protagoniście podczas wędrówki, jaki będzie latać w miejsca przydatne do odwiedzenia.

Ogólnie lepiej, ale...
Ogólnie Darksiders II pod względem oprawy graficznej poszło do przodu. Lokacje są o wiele większe niż w pierwszej części, więc konia często będziemy używać. Na szczęście jest też opcja szybkiej podróży i powrotów w dane miejsce. Sama jakość grafiki niezbyt wzrosła, ale trzeba pochwalić ciekawsze lokacje, równie zróżnicowane jak poprzednio, przy czym tym razem będzie więcej widoków zapierających dech w piersiach. Filmowe przerywniki są piekielnie efektowne, aczkolwiek miejscami ciężko się połapać, co się dzieje. Parę smaczków dodaje kolorytu grze - promienie podczas walki z kolosem, postać układ nóg do podłoża (proste, krzywe). Wiele jednak stanowi ohydne plamy dla tego kolorytu - wchodzenie w ściany, lewitowanie nad podłożem, niska rozdzielczość tekstur. No i sama komiksowa stylistyka jednym przypadnie do gustu, innym nie, ale o tym już nie ma co się rozwodzić, jak mówi znane przysłowie.


I tylko systemu osłon brakowało.

O ile pod względem grafiki ma się mieszane uczucia, tak przy udźwiękowieniu nie ma wątpliwości. Ugłosowienie postaci to radość słuchania zwłaszcza podczas rozmów z udziałem egzotycznych akcentów. No i pewne nazwisko - Jesper Kyd. Gość odpowiedzialny za ścieżki dźwiękowe w seriach Assassin's Creed oraz Hitman przeszedł sam siebie w Darksiders II. Soundtrack jest idealnie wpasowany w klimat, niemal każda melodia zapada w pamięć, a do tego jest ich całe zatrzęsienie ze względu na mnogość lokacji w grze. Możecie nie zechcieć ze względu na indywidualne upodobania zagrać w ten tytuł, ale należy koniecznie odsłuchać sobie muzykę z tej produkcji.

Względem jakości portu mam znów mieszane uczucia, aczkolwiek długi czas recenzowania przełożył się na doczekanie się kilku przydatnych patchy. Plotki o niemożliwości ustawienia własnej konfiguracji klawiszy to już przeszłość. Ponadto poza rozdzielczością, można zmienić jakoś wygładzania krawędzi oraz cieniowania. Niewiele, ale lepiej niż w poprzedniczce. Sterowanie dostosowano wybornie pod myszkę i klawiaturę, a podczas celowania myszka do celowania sprawdza się wręcz lepiej od pada. Zraziło mnie też przymusowe zapisywanie stanu gry na jeden slot. Wystarczy, że komp się zwiesi w nieodpowiednim momencie, wybije korki, albo wyłączą prąd i możemy mieć po grze. Owszem, jest wsparcie chmury Steam, ale nigdy nie jest miło na siłę przechodzić coś, co już się raz przeszło. I tak parę razy zmuszony byłem wczytać stan gry, bo postać mi się zablokowała między skałkami.


Efekciarstwo stosowane.

Śmierć wolnemu czasowi!
Bowiem należeć będzie on do Śmierci z Darksiders II. Zaiste, zacna to gra, godna kontynuacja pierwszej części, wystarczająca na kilkadziesiąt godzin i pełna rozgrywki różnego rodzaju. Niestety, wkradło się dość trochę baboli, a szkoda, bo mogło być idealnie. Generalnie jednak warto zaopatrzyć się w ten tytuł. Doświadczenia niezapomniane, jak w przypadku epickiej bitwy z Wartownikiem. Na pewno Was nie zawiedzie, aczkolwiek maniacy DLC muszą przygotować się na czyszczenie portfeli, gdyż nadciąga prawdziwy ich zalew. Gotowi siać śmierć Śmiercią, by uchronić ludzkość od śmierci? To do boju!

Zalety i wady
+ zróżnicowany gameplay
+ długość
+ genialne udźwiękowienie
+ przyzwoita fabuła i dialogi
- graficzne wpadki
- rozwiązania techniczne

Moja ocena: 9/10

komentarzy: 121 września 2012, 08:46

1 komentarz do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 07 października 2012, 19:53

Grę Darksiders II mam jeszcze we folii i jak narazie nie mam zamiaru jej odpakowywać, ale z pewnością kiedyś to nastąpi :P.
Recenzja bardzo płynna i konkretna - i rzecz jasna ciekawie opisana :).
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl