avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Kung Fu Strike: The Warrior's Rise

recenzja, gry wideo, bijatyka, gry pc, steam

Jeśli narzekacie, że gry są za łatwe, jeśli szukacie dobrej bijatyki, jeśli dodatkowo jesteście spragnieni klimatu chińskiego, to Kung Fu Strike: The Warrior's Rise jest dla Was. I jeszcze miejcie gotowy spory zasób wulgarnego słownictwa - przyda się.


Nowy cios: z baśki w nogi.


Honor wojownika
Imperium Tian walczy nieustannie z północnym Imperium Shaa oraz rebeliantami. Generał Loh, nasz protagonista, po tajemniczej śmierci ojca udaje się do świątyni, by tam spróbować rozwikłać zagadkę. Przy okazji gołymi rękami zatłucze wszystkich pragnących zasiać chaos w jego państwie. Historia raczej nie wciąga samą fabułą, tym bardziej, że nie ma dubbingu (to jeszcze nie problem), a napisy lecą za szybko i nie da się ani porządnie przeczytać, ani naoglądać obrazków (to już jest problem). Owszem, można to potem zapuścić raz jeszcze z poziomu każdej misji, no ale nie o to przecież chodzi. Fabuła da trochę lekkich zwrotów akcji, ale nic wielkiego ani bardzo zaskakującego - ot, opowieść inspirowana legendami o zemście i odkupieniu. Historia i tak stanowi głównie jedynie pretekst do kolejnych walk. A te już słabe bynajmniej nie są!


Udana kontra zmienia znaczenie wulgaryzmów.

W mordę...
Cała rozgrywka polega na umiejętnym obijaniu pysków przeciwników. Jest ich całe mnóstwo. Od zwykłych wojowników, przez doświadczonych wojaków wyprowadzających ciężkie do zablokowania lub uniknięcia ciosy bądź twarde statuy, po zabójczynie klonujące się, wielkich wojowników sumo i oczywiście bossów. Niektórzy korzystają z broni do walki w zwarciu (miecze, włócznie) i na dystans (shurikeny, strzałki), a nawet wybuchowej (eksplodujące strzałki, bomby), my zaś jedynie możemy używać naszych rąk i nóg. I to wystarcza, a to głównie za sprawą niesamowitych combosów, jakie jest w stanie wykonać Generał Loh. Na początku wiele kombinacji nie ma, ale wraz z postępami w grze zdobywamy monety, za które możemy wykupić nowe umiejętności dla naszego bohatera. Co ciekawe, im lepiej nam pójdzie i na im wyższym poziomie trudności, tym większy będzie nasz przychód. Dodatkowo warto postarać się o wykonanie bonusowego celu misji dla pokaźnego finansowego bonusu. Brzmi łatwo, ale wierzcie mi, nie jest.


Niski poziom życia wymusza nowe taktyki.

Reklama Kung Fu Strike: The Warrior's Rise nie kłamie. Już w połowie gry najpewniej przeciętni gracze trafią na momenty, kiedy to nawet niski poziom trudności wydaje się być wysoki. Generalnie w wielu momentach trzeba po prostu znaleźć sposób i niemal w każdej misji wykorzystywać inną taktykę. Często brakuje jednak checkpointów, dzięki którym nie trzeba by powtarzać kilku minut misji. Mimo to satysfakcja po ukończeniu kolejnego poziomu poprzedzonego wiązanką niezliczonych przekleństw jest spora. Grę można sobie ułatwić poprzez używanie przedmiotów, które nabywamy także za pieniądze, jak również poprzez wzywanie na pomoc części swej armii. To jednak też jest kosztowne, a poza tym wpierw dostępność wojowników należy odblokować poprzez ukończenie niektórych misji na wyższym poziomie trudności lub przez wykonanie bonusu. Z jednej strony jest to utrudnienie, z drugiej zaś gracz stara się ciągle być lepszym w te klocki, a replay value rośnie jak szalony w górę.


Walki w 2D bywają nie mniej trudne.

Jeśli tego wszystkiego Wam mało, to wiedzcie, że w grze można grać w kooperacji oraz przeciw sobie. A i to wszystko wciąż bez koniecznego joypada, aczkolwiek ten jest wskazany ze względu na specyfikę gry z gatunku slasherów. Przy kooperacji liczba wrogów się nie zwiększa, ale za to gra kończy się przy śmierci któregokolwiek z graczy, nie obydwu, a trzeba dzielić bonusy wypadające z poległych nieprzyjaciół. Strasznie tylko brakowało dynamicznego split-screena przy chęci bicia przeciwników daleko od siebie. Przy pojedynkach przeciw sobie gra bardziej przypomina typową bijatykę na modłę Mortal Kombat, jednak na 1 z 4 aren możemy oczekiwać dodatkowych atrakcji w postaci bomb, które można kopnąć w stronę przeciwnika, licząc na utratę sporej części paska życia rywala. Na kolejnych dwóch są także wazy, z jakich wyłaniają się dodatkowe postaci mogące nas wesprzeć w walce. Jeśli jednak je porządnie obić, przejdą na stronę rywala. Po pewnym czasie w przypadku ostałych waz wyskoczą neutralni wojownicy czekający na silniejszego. Jedna z aren z kolei jest wolna od modyfikacji zapewniając klasyczny pojedynek. Wszystko byłoby cacy gdyby nie fakt, że brakuje gry po sieci, aczkolwiek, jak sami twórcy mówią, niewykluczone, że ten element zostanie dodany w późniejszym patchu.

Jak z obrazka
Kung Fu Strike: The Warrior's Rise ma grafikę inspirowaną tradycyjną kaligrafią chińską, dlatego wizualnie przypominać może Okami. Tekstury mogłyby być, co prawda, dokładniejsze, ale w sumie dobrze się zlewa z malowanymi postaciami o nader grubych konturach. Czasem tylko kamera na krótką chwilę wejdzie za kolumnę bądź tło, co może uniemożliwić skuteczny blok, ale generalnie jest nawet ok. Dźwiękowo spodziewać należy się całej gamy wszelkich okrzyków i trzasków znanych z filmów akcje karate. Muzycznie przygrywają bardzo klimatyczne i melodyjne kawałki podżegające do dalszej walki. Ogólnie rzecz biorąc oprawa audiowizualna jest mocną stroną tej gry. No, może wyłączając fakt, że w opcjach próżno szukać jakichkolwiek ustawień grafiki, w tym rozdzielczości. Jeśli Wam rozciągnęło nienaturalnie obraz albo wcięło kawałek w bok monitora, trzeba grzebać w pliku konfiguracyjnym w folderze gry...


Coop - bo im nas więcej, tym weselej!

Świetny debiut

Warto zaznaczyć, że Kung Fu Strike: The Warrior's Rise jest debiutem chińskiego studia Qooc Software. Skoro ta produkcja wyszła im tak dobrze, nie mogę doczekać się kolejnych gier sygnowanych ich logo. 28 misji, z czego połowa wyciśnie z nas ostatnie soki, a potem będzie chęć na przejście tego na wyższych rangach i z bonusami, ciekawe multi, zapowiadane patche... To wszystko za 8 euro, czyli niecałe 35zł! Jeśli tylko zostaną dodane opcje graficzne z poziomu gry oraz gra po sieci, a napisy w cut-scenkach zostaną spowolnione, będzie to naprawdę kawał porządnej gry. A już teraz polecić ją warto każdemu spragnionemu ciekawej wirtualnej bójki.

Zalety i wady
+ walka!
+ oprawa audiowizualna!
+ replay value
+ cena
+ fajne multi...
- ... ale tylko lokalnie
- ustawienia tylko w Notatniku
- zbyt szybkie napisy
- z rzadka praca kamery
- czasem brak checkpointów

Moja ocena: 8,5/10

komentarzy: 214 sierpnia 2012, 19:43

1 komentarz do tego wpisu:


Kashikume : 26 sierpnia 2012, 16:45

Zastanowię się co do tej gry... ;p
odpowiedz

Karfein : 01 marca 2013, 13:59

Jest teraz w Mash Bundle.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl