avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: A.R.C.S

recenzja, gry wideo, indie, gry pc, Retro

Macie ochotę na grę, przy której można zjeść śniadanie, a jednak nie będzie to strategia turowa? Czasem brakuje gier na jedną rękę, i to takich nie za długich. Jeśli brakuje Wam tytułów w tym stylu, zainteresujcie się A.R.C.S.

Wojna nie oszczędza
Fabuła jest prosta jak budowa cepa i raczej nie stanowi tu niczego wybitnego. Ot, ludzka kolonia na pewnej planecie jest atakowana przez tajemnicze wojska składające się z obcych, robotów, cholera wie, czego jeszcze. Jak to na wojnie bywa, giną także cywile. Żeby jednak tak się tym razem nie stało, żołnierze stają na szańcu, by odeprzeć siły nieprzyjaciela i dać czas na ewakuację nieuzbrojonych obywateli. My zaś przejmiemy kontrolę nad robotem, który będzie z większego kalibru ostrzeliwał wroga. Jak widać, historia nie ma tutaj większego znaczenia, jednak bardzo dobrze, że zaimplementowano w niej dość humoru w cut-scenkach, by mimo to brnąć dalej przez misje, a filmików nie pominąć. Zakończenie jednak większej satysfakcji mi nie przyniosło, tak więc skupmy się na rozgrywce.


Dobre najazdów obcych początki.


Cel, pal!
W boju nie jesteśmy sami, choć to my gramy naturalnie pierwsze skrzypce. Obok nas stoją także piechurzy ostrzeliwujący wroga z dostępnego arsenału. O ich większej przydatności zaraz. My z kolei serwujemy ołowiane zupki przeciwnikowi, starając się pozbyć go, zanim ten wystrzeli w naszą stronę pociski, lasery, rakiety, zrzuci bombę, bądź też przywali z mechanicznego ramienia z bliska. Nasz repertuar liczy sobie 7 broni, przy czym tylko pierwsza dostępna jest od razu, resztę trzeba dokupić między misjami za zarobione kredytki zdobyte na skutecznej eliminacji nieprzyjaciela. Ulepszenia dotyczą pojemności magazynku, rozmiaru kalibru, szybkiego przeładowania bądź zmniejszenia odrzutu. Jak wcześniej wspomniałem, żołnierze nam towarzyszący mogą być bardziej przydatni. To za sprawą zakupów w postaci granatów, dronów czy ulepszeń ich karabinów maszynowych. Można też im zaserwować trening i naszprycować pigułami, ale szczerze powiedziawszy lepiej zainwestować w siebie i zostawić pieniądze na naprawę okopów.

Mówiłem, że jest 7 broni. Pierwsza to karabin, potem shotgun świetny na grupę lekko opancerzonych przeciwników, rakietnica na ciężkozbrojnych, karabin maszynowy na lekkich, ulepszona rakietnica na ciężkich, minigun na lekkich i jakiś super mega blaster, który nieraz ratował mi tyłek przy nagromadzeniu pancerników i podczas walki z bossem. Między broniami można się swobodnie przełączać, co warto opanować, kiedy inną w tym czasie przeładowujemy. Warto mieć co najmniej dwie rakietnice na wypadek większej grupy czołgów i samolotów. Możemy też zaopatrzyć się w wezwanie nalotu dywanowego czy aktywowanie orbitalnego lasera, ale jak na jednorazówki jest drogo.


Średnie najazdów środki.

Mięso armatnie
Przeciwników można podzielić głównie na 3 kategorie: lekko opancerzonych, ciężko opancerzonych i bossów. Oczywiście wśród tych dwóch pierwszych także da się wyodrębnić dodatkowe podklasy, jak np. jednostki naziemne czy latające. Często z co bardziej pancernych pojazdów katapultują się żołnierze, których warto ustrzelić dla dodatkowych funduszy na zakup uzbrojenia. Generalnie choć gra wydaje się całkiem łatwa, opanowanie wszystkiego nie jest wcale takie proste i sam zaliczyłem restart gry, zanim udało mi się ją ukończyć. Tutaj nie ma co liczyć na jakieś wznawianie gry z 3 życiami. Padniesz, powstań! I tak dalej. Warto też nauczyć się walczyć, nabijając multi-kille. Te nie dość, że dają więcej pieniędzy, to natychmiastowo przeładowują nam broń, co może w napiętych chwilach dać wymierne korzyści.

Retromit
I to nie mit retro, a dynamit retro. Jak sama nazwa studia, które stworzyło A.R.C.S, wskazuje, oprawa audiowizualna silnie osadzona jest maksymalnie w początkach lat 90. ubiegłego wieku. I to bardzo dobrze osadzona. Wręcz do tego stopnia, że moglibyście spróbować nabrać znajomych, że to gra starej daty. Oprawa graficzna jest dopieszczona zarówno na pierwszym, jak i dalszym planie. Wszystko widać jak na dłoni nawet podczas całej masy jednostek na ekranie, które przy okazji wybuchają pod gradobiciem kul. Soundtrack, jak przystało, również utrzymany jest w retro konwencji i przyjemnie się go słucha, aczkolwiek jeden utwór to tak o jeden za mało jeszcze. Szkoda tylko, że muzykę oraz dźwięki można jedynie włączyć lub wyłączyć bez możliwości regulacji głośności.


Dobre najazdu końce.


Na raz, góra dwa
A.R.C.S to przyjemna gra z celowniczkiem, która jednak jest dość krótka. Co prawda, pieniędzy nie starczy na połowę rzeczy w sklepie, ale spora część słabo się przydaje w walce, więc ma mniejszy sens. Jak na godzinę, maksymalnie dwie, rozgrywki, to cena jest ciut wysoka, a aktualnie wyprzedaże w cyfrowych dystrybucjach są tak często, że można złapać upragnione DLC. Replay value nawet stóp nie liże temu z The Binding of Isaac, ale jak gra zejdzie do 1 euro lub niżej, polecam już zakup rozważyć. Zresztą w necie można zagrać w darmową wersję przeglądarkową, sami ocenicie, czy gra jest warta Waszych pieniędzy.

Zalety i wady
+ grywalność
+ oprawa audiowizualna
+ humor
- krótka
- niska żywotność
- ograniczone opcje
- cena

Moja ocena: 7/10

komentarzy: 108 sierpnia 2012, 18:16

1 komentarz do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 10 sierpnia 2012, 13:47

Po przeczytaniu tejże recenzji jestem mile zaskoczony samą recenzją jak i również grą.
Świat gry widać po screenach jest przedstawiony świetnie :).
Będzie trzeba w niedalekiej przyszłości zagrać w ten tytuł, bo naprawdę widać, żę warto.
Recenzja świetna, bez błędna, konkretna, ciekawa - jak zawsze 10+/10 :).

odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl