avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Serious Sam 3: BFE

recenzja, FPP, Serious Sam, gry wideo, gry pc

Pierwsza część przygód Poważnego Sama była swoistym powiewem świeżości wśród strzelanek FPP. Najlepiej bawiłem się przy Serious Sam 2, który był sequelem do The First Encounter oraz The Second Encounter. Jak bawiłem się w prequelu? Odpowiedzi udzieli recenzja.


W sercu zrujnowanego Kairu...

No bez jaj
Ziemianie odkrywają artefakty syriańskiej cywilizacji na Ziemi wraz z wehikułem czasu, co umożliwia postęp technologiczny i dalsze kosmiczne podróże. Niestety rok 2060 nie jest szczęśliwą datą w historii ludzkiej, gdyż Mental rzucił swoją armię, by zmieść ludzkość z powierzchni Ziemi. Ludzie bronią się zaciekle, ale zagłada nadciąga nieuchronnie, dlatego postanawiają skorzystać z wehikułu czasu. Problem w tym, że nie mają instrukcji obsługi, a ta bardzo by się przydała. Sam "Serious" Stone wyrusza ze swoją drużyną, by spotkać się z Dr. Steinem, który rzekomo odcyfrował hieroglify i zna klucz do uruchomienia tajemniczego urządzenia. Wszystko pięknie ładnie, gdyby tylko helikopter nie został zestrzelony w cholerę. Poważny Sam próbuje samotnie doprowadzić misję do końca i odpalić wehikuł czasu.

Tak z grubsza przedstawia się fabuła gry. Zbyt wiele tutaj niespodzianek nie będzie, może ewentualnie poza jedną ciekawą na końcu gry. Akcja gry rozgrywa się w zrujnowanej stolicy Egiptu, i to przez dość porządny kawał początku Before First Encounter, co znacząco wpływa na monotonię. O ironio, Serious Sam 3 grzeszy też zbytnią powagą, co dodatkowo nie ciśnie, by iść dalej w kolejne poziomy. Na szczęście kiedy wreszcie zdobędziemy ciekawsze bronie (nie musząc kluczyć po uliczkach i dachach za sekretnymi miejscami), można z pieśnią na ustach ruszyć na łowy. Więcej zróżnicowanych przeciwników, rozmaite bronie do wyboru, ciekawsze lokacje, pełniejsza destrukcja otoczenia. Powiem tylko, że potem jest z górki. Żartów niestety mniej niż w The First Encounter. A szkoda, bo Serious Sam 2 rozbawił mnie do łez w niemal wszystkich z 45 poziomów. Tutaj jest ich 12, ale za to odpowiednio dłuższych.


Doczekać się zabawnego żartu w tej grze - bezcenne.

Serious Sam to facet z jajami
I jak na takiego przystało, potrafi gołymi rękami ubić obcych. Co więcej, obarczony całym arsenałem, nauczył się biegać sprintem. Na szczęście nieskrępowanej rozwałki nie popsuły żadne systemy osłon ani wychylania się - akcja w najczystszej postaci. Sam może teraz urwać kleerowi czaszkę, wyrwać bijące serce bezgłowym wojownikom, sprzedać kopa kosmicznym żołdakom, rozdeptać pajęczaki, skręcić kark skorpionowi i jeszcze kilka innych. Jest w stanie zrobić użytek z rękawicy okaleczającej, wielkiego młota, pistoletu, strzelby i dwururki, karabinu maszynowego z celownikiem optycznym i miniguna, rakietnicy, C4, dewastatora, karabinu snajperskiego, miotacza lasera oraz podręcznej armaty. Wszystko byłoby cacy gdyby nie fakt, że tradycyjna część arsenału śmierdzi na kilometr jak Call of Duty, a nie jak Serious Sam.

Wrogów jest od cholery i jeszcze trochę. Rzecz jasna nie zabrakło tradycyjnej części w postaci kleerów, gnaarów, bezgłowych kamikaze, byczków, harpii, skorpionów czy biomechanoidów. Z nowego repertuaru można wymienić pająki, jaskiniowe demony (skaczące małpy), scrapjacki (tłuste bazookarze), khnumy (wielkie demony miotające kule ognia) czy wiedźmy wykorzystujące atak duszący. Bossowie to jednak w większości nieco podrasowane wersje później pospolitych potworów. Jeśli z sekretnego miejsca znajdziemy lepszą broń, szef taki będzie dla nas słabym żartem. Warto wspomnieć o czerwiu pustynnym przypominającym te z Diuny. Sieje spustoszenie na odległych piaskach, o ile ktokolwiek zapuści się dalej niż twórcy gry na to pozwolili. Czasem dotarcie do sekretu wymaga zwinnej ucieczki przed przerośniętą glizdą.


On zasiedział się przy Diablo III.

Jednego jednak odmówić się nie da. Rozwałka jest nieskrępowana i w późniejszych etapach jest to już stary dobry Serious Sam, zaś do nowoczesnych broni już nawet najoporniejsi zdążą się przyzwyczaić, zaś do najbardziej wkurzających potworów wynaleźć adekwatną taktykę. Serious Sam 3: BFE będzie w stanie dostarczyć nawet paru chwil wywołujących lęk. Dodatkowo skaczące po kolumnach małpy da się sprowadzić na ziemię kilkoma C4, jakie zrównają wiele konstrukcji z ziemią właśnie. Amunicji jest pod dostatkiem, sekrety często spawnują przeciwników, a i pełno jest okazji do nabicia rozmaitych osiągnięć, a te potrafią urozmaicić rozgrywkę...

Jajecznica dla 16 osób
Niewątpliwą mocną kartą Serious Sam 3: BFE jest tryb gry wieloosobowej. Deathmatch jest dynamiczny, survival i kooperacja wciągające. I wciągają niemiłosiernie, bo dostarczają niesamowitych wrażeń. Kooperacja dla 16 osób? To trzeba zobaczyć na własne oczy. Dla węższej grupy przyjaciół jest też tryb podzielonego ekranu. Trybów kooperacji jest 4, zaś walki przeciw sobie aż 9. Poza deathmatchem czy last man standing i ich drużynowymi odpowiednikami są także tradycyjny CTF, zabijanie jednym strzałem, beast hunt (polowanie na potwory na mapach z singla - także drużynowo) oraz ciężar - punkty lecą tylko dla posiadającego obciążenie. Co prawda, ciężko znaleźć czasem ludzi do gry w te mniej typowe tryby, ale i tutaj znajdą się fani tej rozgrywki.


Zabytki? Oj tam, odbuduje się...

Jeju, ale fajnie
Grafika i animacje stoją generalnie na wysokim poziomie raptem z paroma wyjątkami. Screenshoty w tej recenzji są wykonane na średnich ustawieniach, więc możecie sobie wyobrazić, co się wyprawia na wysokich i maksie. Niestety pojechać muszę za jednostajny design początkowych poziomów zrujnowanego Kairu. Wszędzie ciągle te same widoki i miejscami można zacząć tym wszystkim już rzygać.

Udźwiękowienie stoi jeszcze wyżej. Mamy stary dobry głos Sama, efekty dźwiękowe i pomruki stworów oraz klimatyczną ścieżkę dźwiękową. Podczas walki przyspiesza, popychając do lepszych zmagań ze sługusami Mentala. Czasem tylko muzyka zbyt rzadko się zmieniała, przez co w paru momentach może ciut zmęczyć. Mimo wszystko tutaj idzie spory plus, bo uszy nie miały praktycznie, na co narzekać.


Zbawienny widok po przesycie ruinami miasta.

Wart kopy jaj
Serious Sam 3: BFE nieco zawiódł moje oczekiwania jeśli chodzi o humor. Spełnił jednak oczekiwania w kwestii luźnej strzelaniny do całej armii wrogów. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze, jednak początkowa monotonia i słabe pomysły na bossów piłują nieco kolumnę zwycięstwa. W aktualnej cenie mogę grę polecić fanom serii, gdy spadnie nieco niżej, już wszystkim lubiącym gry spod znaku FPS. Tymczasem, do zobaczenia na serwerach gry wieloosobowej!

Zalety i wady
+ rozwałka
+ oprawa audiowizualna
+ multiplayer
- zbyt poważnie jak na Sama
- monotonia na początku
- słabi bossowie

Moja ocena: 7/10

komentarzy: 628 lipca 2012, 17:33

3 komentarze do tego wpisu:


Perry_Cox : 28 lipca 2012, 17:54

Seria SS jest fajna przez pierwsze 15 min, później po prostu nudzi, porządnie nudzi. Nigdy nie miałem dość samozaparcia aby ukończyć jakąkolwiek część.
odpowiedz

Karfein : 29 lipca 2012, 00:24

Tylko Serious Sam II (nie The Second Encounter) mogę tu polecić - śmieszne cut-scenki pchały do przodu strasznie.
odpowiedz

Perry_Cox : 04 sierpnia 2012, 00:53

SS2 była najgorszą częścią słabej (jak dla mnie, w grach jednak lubię mieć jakiś cel, a humor niech będzie na jakimś poziomie) serii.
odpowiedz

Karfein : 04 sierpnia 2012, 07:48

Co kto woli :) Mnie akurat najbardziej przypadł do gustu, aczkolwiek widzę wiele opinii, że SS2 to akurat najgorsza część serii.
odpowiedz

Bodzio-gracz : 02 sierpnia 2012, 10:51

Jak dla mnie to tytuł " Must have" - prezentuje się bardzo przejrzyście i ładnie.
Ogółem cała seria jest znakomita - także więc będzie trzeba niebawem zakupić i tą :).
Recenzja jak zapewne wiesz jest w porządku, bez żadnych zastrzeżeń z mojej strony.

odpowiedz

Karfein : 04 sierpnia 2012, 07:47

Co kto woli :) Dla mnie osobiście to była właśnie część najlepsza. Humor kiblowy tu i ówdzie, ale w takim kontekście, że mnie akurat śmieszył. Coś jest jednak na rzeczy, bo wielu ludzi mówi, iż SS2 jest najgorsza w serii.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl