avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Avernum: Escape from the Pit

recenzja, cRPG, gry wideo, Avernum, gry pc

Podszedłem do gry trochę niechętnie, wszak mam parę innych cRPG na liście do ogrania. No ale wziąłem do recenzji, co mi tam. I tak oto zaczęła się historia obrony pracy magisterskiej we wrześniu zamiast lipcu... Co prawda, to nie jedyny powód, ale jeden z kilku.

Najpierw był rok 1995 i powstało Exile: Escape from the Pit. Gra się trochę zestarzała, pojawiły się pomysły na ulepszenie, i tak w roku 1999 powstało Avernum. No ale znowu gra zaczęła robić problemy na nowszych systemach, a i do głów twórców wpadły kolejne pomysły, jak uczynić grę jeszcze lepszą. Oczywiście dorzucając do niej po drodze nowe miasto, lokacje, postaci, zadania, linie dialogowe itd. Mamy rok 2012 i światło dzienne (choć w kontekście tej gry, raczej podziemne) ujrzało Avernum: Escape from the Pit. Kto nie grał w poprzednie części i ma nowszy system, niech całuje Spiderweb Software po tyłku, bo to kawał zacnego old-schoolowego cRPG!


Na więcej w intro i outro nie ma co liczyć. Ale to wystarczy.

Portal tu nie taki fajny
Witamy w świecie fantasy o nazwie Ermarian. Na powierzchni rządzi Imperium. Rządy żelazną ręką sprawuje Imperator Hawthorne. Kto się sprzeciwia, na tego głowie ląduje topór katowski. Jednak co za dużo krwi, to niezdrowo. Imperialni żołnierze odkrywają sieć podziemnych jaskiń, śmiertelnie niebezpiecznych. I tu pojawił się nowy pomysł na wyroki. To już nie topór kata ląduje na głowie skazanego, a skazany ląduje przez portal w podziemiach Avernum, by nigdy więcej nie ujrzeć światła dziennego. I najpewniej zginąć z ręki rozmaitych poczwar bądź bandytów. Szybko się jednak okazuje, że masy bladych z powodu braku słońca wygnańców stworzyło nową cywilizację Avernitów, dając protagonistom szansę na nowe życie. Życie pełne przygód, ale i niebezpieczeństw.

Gracz będzie zmuszony wykazać się umiejętnościami bitewnymi, jak również odpowiednio dobrać sojuszników. Na gracza czekają trzy wielkie wyzwania. Pierwsze, zapewnić pokój ziemiom Avernum przez wyzwolenie od demona. Drugim jest odnalezienie drogi na powierzchnię. Trzecim, najtrudniejszym, jest zemsta na Imperatorze Hawthornie. Główna linia fabularna jest pełna zwrotów akcji i ciekawych rozwiązań, przy czym pomyślano ją tak, byśmy wykonali po drodze multum zadań pobocznych, aby zdobyć doświadczenie, złoto i ekwipunek niezbędne do przetrwania. Wiele z side-questów ma interesującą historię, lecz z drugiej strony zbyt często chodzi w nich o zabicie jakiegoś potwora. Mimo to, uniwersum stworzono z epickim rozmachem, jest tak doskonale przemyślane, tyle razy w grze miałem opad szczęki, że po prostu nie sposób docenić kunsztu scenarzystów, zwłaszcza przy tak doskonale napisanych dialogach. Brakuje Wam genialnej fabuły i umiecie angielski? Avernum czeka. I jest znacznie bardziej mroczne niż Ferelden podczas Plagi.


Odkrycie wszystkich jaskiń Avernum zajmie Wam wieki.

Czysta krew
Avernum: Escape from the Pit to old-schoolowy cRPG z krwi i kości. Nie trzeba się martwić, że znajdziecie jakieś cechy gier akcji, skradanek, czy też skalowania poziomów, QTE, albo naciągania na kasę w postaci DLC. Za 10€ bez eurocenta otrzymujecie to, czego dziś brakuje na rynku komputerowych gier fabularnych. Mechanika gry została zmieniona na wzór tej z Avadon: The Black Fortress. Na początku tworzymy drużynę składającą się z 4 postaci. Możemy sami przyznać cechy i rozdać umiejętności lub też posiłkować się gotowymi schematami postaci (wojownik, barbarzyńca, łotrzyk, szaman, kapłan, mag i parę innych). Oczywiście możemy je dowolnie modyfikować. Rozwój następuje poprzez awans po wbiciu określonej ilości punktów doświadczenia. Zwiększamy wtedy jeden z 4 cech (siła, zręczność, wytrzymałość oraz inteligencja), przydzielamy 2 punkty umiejętności oraz co dwa poziomy 1 punkt ze specjalnych perków. Jest tego zatrzęsienie i nie sposób stworzyć maga doskonale bijącego się mieczem, jak to ma miejsce np. w serii The Elder Scrolls. Mimo to trzeba się naprawdę postarać, by stworzyć bohatera bezużytecznego, za co wielki plus dla twórców. Walka odbywa się w systemie turowym i sprawdza się doskonale. Jedyny zarzut to taki, że ciężko wycelować zaklęcie w przestrzeń między potworami, gdyż wskaźnik "przykleja się" do najbliższego celu.


Poważna gra z jajami. W obu znaczeniach.

Ekwipunek jest tradycyjny. Mamy pewną ilość slotów w plecaku na itemy (te mniejsze można grupować, np. taszcząc 30 żelaznych sztab lub 500 kamieni... Ciężar przedmiotów liczy się tylko w przypadku noszenia go, poza tym mag może bez problemu rzucać zaklęcia z wielkim plecakiem. Gdy slotów nam zabraknie, możemy wrzucić wszystko do wszechpojemnego pojemnika na rzeczy niepotrzebne. Nie jest to może zbytnio realistyczne rozwiązanie, ale stymuluje niesamowicie rozgrywkę, wierzcie mi. A warto wszystko zbierać, bo w Avernum złota nigdy za wiele. Oczywiście jest też pasek podręcznych przedmiotów oraz umiejętności. Wybornie też używa się skrótów na klawiaturze, co przyspiesza już długą rozgrywkę. Tym większa pochwała w tym względzie, ponieważ wojownicy mają kilkanaście dyscyplin bojowych, a magowie i kapłani po 40 zaklęć każda z klas. Dodatkowo jest wiele czarów, które są dostępne jedynie na zwojach lub w repertuarze nieprzyjaciela.

Flora i fauna są bogate w Avernum. W podziemiach ujrzymy liczne rodzaje grzybów, alg i drzew grzybiastych. Tylko lochy potrzebują rozjaśniania, gdyż większość Avernum pokryta jest na stropie świecącymi grzybami. Z potworów, na dzień dobry leci tradycyjny repertuar w postaci wielkich szczurów, nietoperzy, glizd, pająków, ogrów, gigantów, golemów, nieumarłych (zombie, cienie, duchy, lisze, banshee, ghule, ghasty) i mazi. Wśród pająków należy jednak wyodrębnić przyjazny i przezabawny szczep stworzeń oraz krwiożercze aranea, które zdolne są rzucać zaklęcia. Ponadto mamy rasy nephilim oraz nepharim, czyli humanoidalne koty. Na koniec lecą jaszczuroludzie zwani slithzerikai. Także wśród tych ostatnich znajdą się przyjazne plemienia. Warto wspomnieć jeszcze o tajemniczych vahnatai, których znajdziemy ślady bytności w podziemnym świecie. Generalnie jest tego dużo i nie da się znudzić nawet przy zerowaniu jaskiń.


Najpotężniejszy czar maga w akcji.

Minimalizm stosowany
Avernum: Escape from the Pit można nazwać grą wyobraźni. To dlatego, że grafika jest tu na poziomie koniecznym, przygotowana z myślą o zardzewiałych już sprzętach, ale zarazem stanowi świetną bazę dla imaginacji, przy czym wyraźnie widać wszystkie elementy otoczenia, przedmioty na ziemi czy różnice w gatunkach potworów tej samej rasy. Interfejs zaprojektowano z głową, szczyptą humoru i okraszono przyjemnymi dla oka rysunkami. Jak na realia podziemnego świata Avernum, gra jest dość mocno zróżnicowana w kwestii wyglądu lokacji. Miasta bywają do siebie podobne, pozostałe miejsca już rzadko kiedy. To niezwykłe osiągnięcie wzbudzić u gracza podziw widokiem paru sprite'ów popartych kilkoma zdaniami opisu krajobrazu.

Chociaż minimalizm sprawdził się w grafice i stanowi przepyszną pożywkę dla prawej półkuli mózgu, tak nie jest już za dobrze w przypadku udźwiękowienia. Wszelkie dialogi przedstawiono w postaci opisów, jak to ma w większości miejsce w Planescape: Torment, i to nie przeszkadza - dzięki temu scenariusz jest rozbudowany. Nawet odgłosy walki, jęki monstrów, wszelkie pomruki otoczenia, hulający wiatr, kapiąca woda w jaskiniach - to też pasuje do ogółu, mimo że wysoką jakością nie grzeszy. Nie mogę jednak tego samego powiedzieć o muzyce. O ile w głównym menu wita nas bardzo dobry utwór i aż człowiek nie może się doczekać włączenia gry właściwej, tak w samej grze soundtrack ogranicza się tylko do wstawek długości 2-4 sekund przy wejściu do miasta, mrocznej lokacji czy na początku bitwy. I tyle, reszta to wspomniane kapiąca woda, pomruki, szelesty, wiatr, gwar miasta... Tutaj ciężko nadrabiać wyobraźnią i częstokroć było mi pusto. Ja chcę więcej takiej muzyki jak w menu! Zresztą zawsze można puścić coś w tle przed uruchomieniem Avernum: Escape from the Pit.


Takich zaklęć możemy jedynie zazdrościć.

Wyżerka dla cRPG-owców
Dawno nie grałem w tak zacnego cRPG. Z drugiej strony po samym Avernum: Escape from the Pit mam chwilowy przesyt, a w serii czeka jeszcze aż 5 gier! Wspaniała linia fabularna, wciągająca rozgrywka, wyważony poziom trudności, żadnego level-scalingu, niesamowita kultura podziemi... To wszystko zapewnia nawet do 80 godzin gry! Przy czym, by poznać wszystko, trzeba by przejść grę tak ze dwa razy chociaż. Gorąco polecam wszystkim fanom gatunku i ludziom z wyobraźnią, którzy nie potrzebują dobrej grafiki, by widzieć, w co grają.

Zalety i wady
+ fabuła
+ grywalność
+ wciąga
+ mechanika gry
+ długość
- niemal zero muzyki
- celowanie między przeciwnikami

Moja ocena: 9/10

komentarzy: 420 czerwca 2012, 10:00

2 komentarze do tego wpisu:


Prince97 : 20 czerwca 2012, 11:30

Fabuła brzmi ciekawie i oryginalnie a grafika przypomina mi trochę Baldur's Gate. A tak w ogóle to humanoidalne koty i jaszczuroludzie = khajiit i argonianie :P
odpowiedz

Karfein : 20 czerwca 2012, 16:02

Ano, ale w uniwersum TES-a ;) No i tam zdecydowanie bardziej cywilizowani, podobnie jak orkowie. Pamiętam, jak nie mogłem się do tego w Morrowindzie przyzwyczaić...
odpowiedz

Master_Morti : 10 lipca 2012, 10:39

To powiem, że mi ochoty na tę grę narobiłeś, za 10 E moge śmiało kupić :)
odpowiedz

Karfein : 10 lipca 2012, 17:33

Często na Steamie są przeceny. Jak masz w co grać, spróbuj poczekać, czy nie będzie za pół ceny, albo taniej (choć całkiem niedawno była już obniżka, ale cholera wie, co z letnią wyprzedażą wymyślą).
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl