avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: DiRT Showdown

recenzja, DiRT Showdown, gry ps3, Wyścigi, gry wideo

Nie lubię zwykłych wyścigów. Mam tego dość, jak sam jeżdżę autem na uczelnię. Rally czy formuły to też nie dla mnie – zbyt zwykłe. Ale kiedy w grę wchodzi rozwałka, czy to w postaci derby, czy broni – gra przyciąga moją uwagę. Tak było z DiRT Showdown. Czy zaspokoił mój głód na nietypową jazdę samochodem? Odpowiedzi udzieli recenzja.


Nom nom nom!

Dla każdego coś miłego
Muszę przyznać, że na dzień dobry gra bardzo mile mnie zaskoczyła ogromem trybów rozgrywki. Zacznijmy od typowego turnieju. Tutaj mamy 4 kategorie po 13 zawodów każda. Te zaś składają się z rozmaitych zawodów, które opiszę później. Moje uwagi krytyczne? Po pierwsze, nie ma tu żadnej fabuły, nawet szczątkowej – ot, wyścig za wyścigiem. Po drugie, animacje menu skutecznie wydłużają czas między zawodami. O ile za pierwszymi trzema razami to ujdzie, a może nawet się spodoba, tak po dwudziestej zmarnowanej minucie można się zdenerwować. Po drugie, w tym spin-offie serii nacisk wydaje się być położony w turnieju nie tam, gdzie trzeba. Więcej zawodów dotyczy zwykłych wyścigów i jazdy na czas, niż tak reklamowanej na zwiastunach destrukcji.

W trakcie showdown tour zdobywamy pieniądze za odpowiednio wysokie miejsca na podium i odblokowujemy kolejne zawody. Poszczególne auta możemy ulepszać pod względem mocy, wytrzymałości i sterowności, co może przeprowadzić samochód od kategorii D aż po A. Co ciekawe, w DiRT Showdown znajdziemy nie tylko licencjonowane samochody (Subaru Impreza, Mitsubishi Lancer Evo czy Ford Mustang), ale i wymyślone marki najczęściej na potrzeby trybów demolki. Trochę smuci fakt, że nie można według siebie pomalować dowolnie pojazdu, a wybrać z przygotowanych barw. Te jednak wyglądają dobrze i nie czuć tu specjalnie braku dowolnego dostosowania naszych bryk.


Hanka dostałaby zawału na ten widok.

Gram na lajcie
Jeśli szukacie symulatora jazdy, nie tędy droga. Ścieżki DiRT Showdown zawiodły na teren wyścigówek arcade’owych. Bez trudu można tu wejść w zakręt z gazem wciśniętym do dechy. Jedynie w przypadku zwrotów na trasie o 180 stopni trzeba zwyczajnie zwolnić bądź umiejętnie wykorzystać możliwości hamulca ręcznego i korzyści, jakie oferuje drift. W grze nie zabrakło również dopalacza, którego zapasy odnawiają się w trakcie jazdy w różnym tempie w zależności od trybu gry.

Tych jest zatrzęsienie i każdy znajdzie coś dla siebie. Ogólnie rzecz biorąc jest tego 10 podzielone na 4 kategorie. Pierwszą jest demolka zawierająca: rampage (typowa rozwałka na arenie), knockout (to samo, ale na platformie – takie sumo samochodowe) i 8 ball (trasa z licznymi skrzyżowaniami na poczet zderzeń). Dalej mamy hoonigan, a w nim: trick rush (po prostu pole do popisu na dzielni) oraz head 2 head (wyścig na triki na wąskiej trasie z przeciwnikiem). Następnie lecą wyścigi: rajd (tradycyjne, kto pierwszy, ten lepszy) i dominacja (czas liczony na odcinkach trasy). Na koniec zostaje impreza, a w jej obrębie: transporter (taki samochodowy capture the flag), smash & grab (jak najdłużej posiadać łup) i speed skirmish (jazda do według siebie wybranych punktów kontrolnych i powrót na finisz). Do tego dochodzi smash master wyłącznie dla „kampanii”, czyli rozjeżdżanie wskazanych obiektów na czas. Sporo, co nie? Dolejmy oliwy do tego ciepłego ogniska. Każdy z tych trybów można rozegrać w trybie drużynowym. Cudnie, prawda? To jeszcze wiedzcie, że łącznie tras jest tutaj ponad 30.


Cmok!

Do tego wszystkiego dorzucić trzeba jeszcze joyride. Jest to tryb wyłącznie dla samotników. Polega na wykonywaniu misji polegających na trikach: rozwalanie (np. bram), drifting, donut (drift dookoła), obracanie w miejscu, skok lub jazda na czas przez określone miejsce. Do tego możemy w tym czasie zdobywać osiągnięcia w postaci najdłuższego skoku bądź drifta, kontroli samochodu na betonie czy najwyższej prędkości. Do tego możemy próbować spowodować jak największe szkody oraz odnaleźć ukryte paczki w postaci logo DiRT Showdown. W tym trybie są dostępne 2 lokacje podzielone na 3 obszary każda. By odblokować dostęp do następnej części lokacji, należy wykonać 15 z 25 misji. Przechodzenie tego trybu daje satysfakcję. Uwagi? Logo misji lewituje nad miejscem jej wykonania i czasem nie wiadomo, czy to na skrzyżowaniu przed nami, czy za budynkiem przy skrzyżowaniu dopiero.

Na deser zostawiam tryb wieloosobowy. Wszystkie tryby w nim są dostępne, a pieniądze zdobyte podczas zawodów można wykorzystać w singlu i vice versa. Podczas rozgrywek online zdobywamy fanów – odpowiednik doświadczenia. Dzięki kolejnym poziomom fanów odblokujemy nowe karoserie aut oraz ciekawe klaksony. Multiplayer wciąga najbardziej w całej grze i dostarcza niesamowitych wrażeń. Rozgrywka jest wymagająca, a zarazem niebywale satysfakcjonująca. Poza tym można się z rzadka ubawić do łez, kiedy się stanie w poprzek na skrzyżowaniu 8ballu i obserwuje stworzony przez siebie chaos. Multi wydłuża żywotność gry o tysiące procent.


Z drogi śledzie, bo Karfi jedzie!

Fajerwerki... aż za wiele
Graficznie DiRT Showdown prezentuje wyższą półkę dzisiejszych standardów wizualnych. Trasy zaprojektowano z pomysłem, są wypełnione i jest na czym zawiesić oko nawet pędząc grubo ponad sto na godzinę. Także trasy 8 ball nie są oparte jedynie na ósemce, a areny zróżnicowano na tyle, że można nawet stosować jakieś urozmaicone taktyki, zwłaszcza w rozgrywkach drużynowych. Nie brakuje tu słupków, za którymi można się skryć, czy zdradzieckich podjazdów. Wkurzać może tylko wielki napis ELIMINATED na czerwonym tle, który na ułamek sekundy zasłania pół trasy i przed zakrętem lub przeszkodą można łatwo stracić prowadzenie. No i może nadmiar confetti oraz fajerwerków przy każdej rampie.

Dźwiękowo DiRT Showdown spełnia oczekiwania, przygrywając fajne utwory pasujące do klimatu rozgrywki. Nie to jest jednak ważne, a mruczenie i warkot silników. Te zrealizowano porządnie i z względnym realizmem nawet w przypadku wozów marek wykreowanych na potrzeby gry. Muzyką dla uszu jest również cała gama odgłosów zderzeń pojazdów i brutalnych kraks. Aczkolwiek i tu znajdzie się wada. Przez całą grę towarzyszy nam komentator. Nie przeszkadza przez kilka pierwszych zawodów, potem robi się męczący. Jego odzywki zaczynają się boleśnie powtarzać, a niektóre ekstatyczne okrzyki "eliminated" czy "dominated" przyprawiają o krzywy ryj.


Fajerwerków w tej grze aż za dużo...

W kupie siła
DiRT Showdown to świetna gra, ale tylko, jeśli macie wersję nieużywaną lub wykupiliście VIP Pass. Jest tak dlatego, że siła Showdown tkwi w trybie wieloosobowym. Multiplayer skonstruowano świetnie, gra z ludźmi wciąga bez pardonu, a i daje masę frajdy. Sam single to tylko przystawka do głównego dania. Ocena ostateczna dotyczy gry włącznie z multi. Zwłaszcza jak dojdą darmowe lub tanie DLC, gra będzie długo żywa. Fani gry jedynie w pojedynkę niech DiRT Showdown omijają całkiem szerokim driftem.

Zalety i wady
+ multiplayer!
+ rozwałka
+ mrowie trybów, tras i pojazdów
+ oprawa audiowizualna
- zero fabuły
- komentator
- powolne menu

Moja ocena: 8/10

komentarzy: 210 czerwca 2012, 08:03

2 komentarze do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 16 czerwca 2012, 21:32

Miałem okazję zagrać w demko tejże gry i muszę przyznać, iż gra jest dobrą produkcją, która zaiste jeszcze uzbiera dużo dobrych ocen ze strony graczy.
Jako fan takiego rodzaju gier jestem niezmiernie zadowolony z Dirt Showdown i przyznam szczerze, że gra ta trafi do mojej kolekcji :).
odpowiedz

Bodzio-gracz : 16 czerwca 2012, 21:33

Zapomniałem jeszcze dodać, że twoja recenzja jest świetna, ciekawa oraz konkretna - Pozdrawiam :).
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl