avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Sniper Elite V2

recenzja, PS3, gry wideo, sniper elite v2, gry ps3

Czy tylko mnie snajpienie daje o wiele więcej satysfakcji, niż zabijanie z karabinu maszynowego? Jeżeli podzielacie moje upodobania, warto rozważyć ogranie Sniper Elite V2, bowiem da Wam w dużej mierze to, czego szukacie.


A strzelę se w Księżyc.

Bitwa o Berlin – historia prawdziwa
Karl Fairburne to nasz protagonista. Uzdolniony snajper, facet tyleż z jajami, co bezjajowy (w sensie nijaki). O ile niskim męskim głosem opisuje misje rzeczowo i ciekawie nawet, tak jako bohater jest głęboki niczym szpara między kafelkami (ze zbyt dużą ilością fugi). Trzeba bardzo kochać te realia i możliwość snajpienia, by się związać jakkolwiek z postacią – inaczej będzie nam ona wisieć. Co tam Karl w ogóle porabia? Ano USA dało mu 5 celów do zlikwidowania, bo jest ryzyko, że rakiety V2 mogą zagrażać zachodniemu światu, a to ze względu na te 5 osób właśnie. Naszym zadaniem będzie dostać się na odpowiednie miejsca strzeleckie i zdjąć cele. Nieważne, czy po cichu, czy w stylu Rambo podczas ostrej rozwałki, tutaj nie ma opcji, że kogoś spłoszymy (a szkoda). Tak czy owak, jakiś wybór jest, więc minimalną nieliniowość weźmiemy pod uwagę, ale nie w kwestii fabuły. Historia leci jak pociski wystrzelane z karabinu, prosto do celu. I nie, prawie nie ma rykoszetów w postaci nieoczekiwanych zwrotów akcji. A do tego jak dla mnie spieprzono kumulowanie napięcia – ostatnia misja powinna zamienić się miejscami z przedostatnią.

Znajdź, zastrzel, zmykaj
Strategia 3Z tutaj sprawdza się niemal w każdym przypadku, ale czasem urozmaicona jest istną obroną Częstochowy. Ale od początku. Zacznijmy od ustawień. Tutaj dla twórców wielki plus, bowiem chcąc grać na łatwym poziomie, możemy włączyć zarazem zaawansowaną balistykę kuli. Jak nam się zachce, możemy też hardkorzyć, ale na strzałach w linii prostej i pełnym wspomaganiu interfejsu (np. pokazywanie naszego ducha, czyli miejsca, gdzie ostatni raz widział nas przeciwnik). Na łatwym poziomie wróg po nieudanych poszukiwaniach odpuści, większy realizm uzyskamy naturalnie na poziomie co najmniej normalnym. Nikt przecież w obecności snajpera nie spocznie.


Płyta nagrobna skrywa tajemnicę.

Wspominałem o cichym docieraniu na idealne miejsce do oddania strzału. Gdyby skradanie było bardziej satysfakcjonujące (choćby jakieś trofeum jak w Deus Ex: Human Revolution – veto dla polskiego tłumaczenia), byłoby w dechę. Tak rzucimy kamieniem, ale nie po to, by się przekraść obok przeciwnika, lecz by go szybciej zabić – niekoniecznie po cichu. Jasne, włączanie alarmów nie służy, zwłaszcza gdy siły przeciwnika są liczne, ale da się przeżyć przy umiejętnym strzelaniu i chowaniu za osłonami. Ważne jest odpowiednie ufortyfikowanie naszej bazy. Do tego mamy pułapki linowe oraz miny przeciwpiechotne. Poza tymi dane nam będzie korzystać z dynamitów, a także granatów ręcznych i Stielhandgranate (granatów trzonkowych).

Teraz najlepsze, co Sniper Elite V2 ma do zaoferowania. Balistyka oraz killcamy, czyli kamery ukazujące nasze efektowne i efektywne zabójstwa. Po pierwsze fizyka strzału (o ile w opcjach trudności wybierzemy realizm) rządzi – liczy się tu odległość, siła wiatru, puls serca, pozycja strzelca, a także materiał w przypadku rykoszetu. Wszystko w tej kwestii dopracowano i nie mam żadnych uwag. Killcamy to kolejna rzecz. Nie tylko widzimy w zwolnionym tempie tor lotu pocisku oraz przebijanie ciała przeciwnika. Twórcy dodali rentgen – przy najlepszych trafieniach ujrzymy szkielet i witalne organy ofiary oraz to, jak nabój przebija się przez nie, rozpryskując kości oraz zmieniając organy w dziurawe woreczki. Raz nawet trafiłem nieprzyjaciela w genitalia, co kamera raczyła mi pokazać. Podobnie (acz bez rentgenu) ma się sprawa w przypadku celnych strzałów w zbiorniki paliwa w przypadku pojazdów. Możemy je bowiem likwidować nie tylko za pomocą panzerfausta, ale właśnie karabinu snajperskiego.


Stary! Kopę lat!

Dobrze jest, prawda? Ale są babole, w tym krytyczne. System zapisu oparty jest na punktach kontrolnych, które ustawione są w dobrych czasowo odległościach od siebie. Tutaj nie mam „ale”. Ale... kiedy wyłączam konsolę, bo chcę skończyć grę, a na drugi dzień zamiast od punktu kontrolnego, startuję od początku misji, to już jest szczyt szczytów, jaki osiągnął w moim życiu jeszcze tylko Sideway: New York. Programista, który wpadł na ten pomysł, powinien wylecieć z roboty na zbity pysk z zakazem kodowania jakichkolwiek gier wideo. Widać wyraźnie też skryptowane drużyny. Jeżeli wrogowie stoją niedaleko siebie i padnie im kumpel, a ci to usłyszą bądź zobaczą, zareagują natychmiast, spróbują rannego odciągnąć z pola bitwy. Nie ma to miejsca jednak, jeśli twórcy przypisali im inne drużyny. Wtedy nawet jak stoją obok siebie, druga ekipa nic sobie z tego nie robi, że ich pobratymca padł z przestrzeloną głową. Oj tam, oj tam, do wesela się zagoi...

Wespół raźniej
Sniper Elite V2 posiada jedną niepodważalną zaletę. Ma cztery tryby gry wieloosobowej, z czego wszystkie do rozegrania w kooperacji. Przede wszystkim cała singlowa kampania – wszystko jest do przejścia we dwójkę. Dalej mamy kill tally, czyli odpieranie kolejnych coraz trudniejszych fal wrogów. Bombing run polega na zbieraniu elementów pojazdu, by go naprawić i wydostać się z danego miejsca. Oraz overwatch, gdzie jeden gracz staje na polu walki z karabinem i binokularami, a drugi wspiera go ostrzałem snajperskim. Gra nabiera wtedy koloru, a ze znalezieniem ludzi do gry nie powinno być najmniejszych problemów.


Zabawa petardami nic dobrego nie daje.

Sprytne zagrania
Gra jest połączeniem TPP (chodzenie, skradanie się, strzelanie z karabinu maszynowego i pistoletu) oraz FPP (strzelanie ze snajperki przy celowaniu przez lunetę). Graficznie nie ma fajerwerków w kwestii otoczenia czy postaci, oczywiście poza chwilami, kiedy oglądamy efektowne rentgenowe zabójstwa. Ale ma to swoje plusy – gra działa bez najmniejszej przycinki, a i też twórcy sprytnie rozwiązali kilka kwestii, by poprawić głębię gry. W Sniper: Ghost Warrior informacji o wietrze szukaliśmy w interfejsie, tutaj rozglądamy się za liśćmi, pyłkami i innymi i na podstawie ich powietrznych wędrówek domyślamy się, jak celować. Lokacje zaprojektowano z pieczołowitością i nawet wystarano się, byśmy odwiedzili w miarę urozmaicone miejsca. Efekty specjalne cieszą oczy i nieraz złapałem się na tym, że olałem ukrywanie się, by zrobić rozróbę.

Do udźwiękowienia nie mam wielu uwag. Jest klimatycznie, zwłaszcza kiedy się przekradamy, muzyka podkreśla napięcie. Podczas walki skutecznie do niej zagrzewa, aczkolwiek motyw czasem jest za krótki i szybko zacznie się powtarzać. Dubbing wypada bardzo dobrze, bohater co prawda trochę bez emocji to czyta, ale miło się słucha niemieckich i rosyjskich akcentów, kiedy spotykamy Nazistów i Sowietów. Nie ma powodów do narzekań.


Umiem parkour!

Dla fanów snajperek w sam raz
Jeśli szukacie dynamicznej rozwałki, radzę Wam przemyśleć zakup. Jeśli zaś chcecie się poskradać, zalecam jedynie krótką refleksję. W przypadku chęci strzelania z daleka, gorąco zalecam zakupienie Sniper Elite V2. Pod tym względem ta gra ma wszystko, czego trzeba, a multi dodatkowo zapewni wiele godzin dalszej rozrywki. W oczekiwaniu na Sniper: Ghost Warrior 2 od City Interactive, ten tytuł jest doskonałym wypełniaczem czasu.

Zalety i wady
+ realistyczna balistyka
+ killcam!
+ multum ustawień
+ multi
- system zapisu!
- błędy AI
- nijakie bohater i fabuła

Moja ocena: 7/10

komentarzy: 518 maja 2012, 08:33

5 komentarzy do tego wpisu:


Muradin_07 : 18 maja 2012, 09:03

Słyszałem coś o tym "małojajecznym" bohaterze, którego imie nawet nie zapada w pamięć. Ale czy to ważne jeżeli ma się karabin snajperski i on gra tutaj główną rolę. Tylko właśnie: fanom dynamicznych starć ta gra może nie podejść i okaże się, że gra mimo potencjału sprzeda się średnio.
odpowiedz

Orion : 18 maja 2012, 16:54

Na pewno kiedyś zagram w tę grę. Jest to coś w miare nowego na rynku.
odpowiedz

Los_Emilos : 19 maja 2012, 12:53

Gra ciekawa tylko szkoda że to nie realia Zimnej Wojny albo przynajmniej współczesne- moim zdaniem ciekawiej by było .
odpowiedz

Ticio : 19 maja 2012, 21:17

Piszesz świetne recenzje. Lekko i fajnie się je czyta :)
Co do recenzowanej gry, za takowymi nie przepadam, więc nie skorzystam.
odpowiedz

Drazok : 19 maja 2012, 23:31

Ocena podobna do tej na gram pl. Może kiedyś zagram. Dobra mini recenzja.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl