avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Grotesque Tactics II: Dungeons & Donuts

gry wideo, gry pc, Parodia, recenzja, cRPG

Nie lubię, kiedy twórcy gier zawodzą moje oczekiwania. OK, nie musi być lepiej czy tak samo jak poprzednia część serii, bo też ciężko dosięgnąć wysoko ustawionej poprzeczki, ale kiedy gra upada na oko o połowę w skali ocen, to już jestem zniesmaczony.


Kapitan Oczywisty w natarciu.

Zapowiada się fajnie
I trzyma poziom, jeśli chodzi o parodię. Pośmiać jest się kiedy, a to wszystko dzięki temu, że świat ogarnęła zabójcza mgła. Nasz bohater zaatakowany przez tajemniczą grupę, znajdując się na skraju śmierci doświadcza amnezji bohatera i musi wszystko zacząć od nowa, włącznie z levelowaniem. By uratować świat, tym razem musi oficjalnie założyć gildię, co się okaże najtrudniejszym zadaniem w grze ze względu na papierkową robotę i wymagania co niektórych osób. Mamy tu też typową sytuację, kiedy to należy gromadzić siły, by wspólnie odeprzeć nieprzyjaciela, a każdy patrzy tylko na siebie. Niestety fabuła nawet z paroma ciekawymi zwrotami akcji i wieloma momentami, kiedy to wybuchniemy szczerym śmiechem, jest zmasakrowana bugami i słabą rozgrywką. Ale to materiał na następne akapity. Zapraszam do katorgi.


Nie czytajcie książek, nic dobrego z tego nie ma.

Oddajcie mi Grotesque’a!
Z początku wydaje się być wszystko podobnie. Chodzimy, rozmawiamy, na początku dość sporadycznie walczymy. Jest bardzo dobrze. Po jakimś czasie jednak naoglądamy się zabawnych animacji, bowiem walk będzie coraz więcej. I wtedy zechcemy przyspieszyć widoki dwukrotnie wzorem pierwszej części Grotesque Tactics. Ale dupa Jasiu, nie ma takiej opcji w „dwójce”. Turowy system walki oparty na zdobywaniu doświadczenia cząstkowego za każdy cios i premii za pokonanie wroga sprawdza się świetnie. Ataki od tyłu, po 5 umiejętności specjalnych (zamiast 2 w poprzedniej części), zabawni przeciwnicy, to też sprawdza się świetnie. Ale spanie podczas n-tej walki podobnej do poprzednich jest już nie na miejscu, chyba że gramy na laptopie w łóżku przykryci ciepłą kołderką.

Sprawy nie ułatwiają bugi, jakie dopadły także walkę. Zdarzy się, że nasza postać zablokuje się w miejscu i pomoże tylko load game – na szczęście wystarczy zapisać na miejscu grę i ją wczytać, ale i tak to jest męczące po paru razach. Interfejs też nie jest dopracowany – ciężko się połapać w dzienniku z zadaniami, jak również odnaleźć informację o ilości złota, jaką mamy. A i bugi tu też się znajdą. Nie zawsze przedmioty w ekwipunku się zaktualizują, przez co zgubimy rachubę i przetracimy część złota lub czasu na szukaniu rzeczy potrzebnych do ugotowania potraw ze zdobytych przepisów, co gra w tej grze sporą rolę (jak sam tytuł na to wskazuje).


Co autor będzie mieć na myśli?

Ługi bugi
Grafikę niby polepszono, ale ja wolę „jedynkę”. Dlaczego? Otóż przede wszystkim zepsuto twarze w dialogach. Wcześniej były rysunkowe, teraz udają modele 3D. Grę tworzyli Niemcy. Już wyobrażacie sobie efekt? Tak! Mężczyźni są brzydcy, a kobiety w ogóle nie przypominają postaci ziemskich. Nic, tylko rzygnąć, bynajmniej nie tęczą. Lokacje są jednostajne (zaś kurczowo trzymano się tytułu), często puste i niewypełnione. Jedynie miejscówki na zewnątrz w miarę wyglądają, ale tam z kolei dopatrzeć się można źle wstawionych obiektów, schodów w powietrzu i tym podobnych. Sprawy nie poprawia to, że brakuje minimapy i ciężko się na początku połapać, co gdzie jest.

Oprawa audio się broni, na szczęście. Dubbing jest genialny, głosy dobrze dopasowane. Nie dość, że tekst zabawny, to dodatkowo śmieszy (pozytywnie) jego odegranie. Muzyka też pasuje, ale jest jej mało i się strasznie powtarza po pewnym czasie. Ogólnie jednak udźwiękowienie trzyma poziom i tu się nie powinniście zawieść.


Demoniczne drzwi niszczą każdego!

Dla fanów serii
Ta gra to potwarz dla serii Grotesque Tactics. Ulepszony system walki, przekomiczna fabuła i świetny dubbing to niestety za mało, gdyż rozgrywka zabija przyjemność płynącą z gry. Frustracja spowodowana nudą i błędami w grze jest zbyt wielka, by polecić ten tytuł komuś innemu niż wiernemu fanowi serii. O ile w Evil Heroes polecam zagrać, tak Dungeons & Donuts radzę sobie odpuścić. Chyba że bardzo brakuje Wam parodii gier, ale nie mówcie, że nie ostrzegałem.

Zalety i wady
+ prześmiewcza fabuła
+ dubbing
+ system walki
- bugi!
- nuda
- zbyt często podobne do siebie i puste lokacje
- niedorobiony interfejs
- powolna akcja

Moja ocena: 5/10

komentarzy: 113 maja 2012, 09:57

1 komentarz do tego wpisu:


ManweKallahan : 17 maja 2012, 20:18

Czyli nie udźwignęli ciężaru pierwszej części. A szkoda, sądząc po Twojej recenzji.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl