avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Supersonic Acrobatic Rocket-Powered Battle-Cars

recenzja, PS3, gry wideo, piłka nożna, gry sportowe

Nie ulega wątpliwości, że poza narzekaniem i robieniem wszystkiego na ostatni moment, polskim sportem narodowym jest piłka nożna (i każdy inny sport, gdzie akurat nasi zwyciężają). Lubimy też zbyt szybko jeździć. A gdyby tak połączyć szybką i niebezpieczną jazdę z piłką nożną?


Za piruet powinny być 2 punkty.

Piłka jest jedna, bramki są dwie, kółka cztery
Supersonic Acrobatic Rocket-Powered Battle-Cars (tak, nazwa jest nieco przydługa) to nic innego, jak dziwne mapki z dwiema bramkami i autka, które próbują na różne sposoby wbić sobie gola. Pomaga im w tym zawrotna prędkość, zawrotna zwrotność, a także paliwo rakietowe, które pozwala rozwinąć naddźwiękowe prędkości oraz... latać w powietrzu. Zapomniałem dodać, że będąc ponad ziemią można dowolnie samochodzikiem obracać, tak więc są one też niejako akrobatyczne. Do tego jeśli odpowiednio szybko w kogoś trzaśniemy, ten zostanie odesłany daleko przed nas bądź zniszczony i zmuszony do respawnu ze swojego pola bramkowego. Brzmi dziwnie? Owszem, ale to kwintesencja tej urokliwej produkcji!

W grze dla jednego gracza mamy do wyboru trzy samouczki, wyzwania odblokowujące nowe pojazdy i mecze turniejowe. Wszystko tak naprawdę służy wprawce do gry po necie, jak to jest w przypadku innych gier sieciowych, jak Unreal Tournament. Wyzwania pozwalają odblokować nowe pojazdy i są rozmaite - od hamowania w odpowiednich miejscach, przez bronienie bramki, po nierówną grę (nawet 4 na 1) czy grę sześcienną piłką... Żałuję, że nie można we własnych meczach czy nierankingowej grze po necie włączyć opcji gry z piłką sześcienną bądź wieloma piłkami, by wydłużyło by to stanowczo żywotność produkcji. Wciąga ona i bez tego do gry po necie, ale kilka opcji więcej to niewiele roboty dla informatyków, nawet jeśli miałaby z tego korzystać garstka ludzi.


Do zobaczenia w programie Wysypisko!

Bzium!
Samochodówki nie rajcują mnie zbytnio, chyba że są traktowane z przymrużeniem oka, jak np. Carmageddon. Piłkę nożną lubię tak sobie. W połączeniu jednak wyszło świetnie. Co za tą świetnością stoi? Otóż na początku wszyscy starają się jak najszybciej wybić piłkę na stronę przeciwnika. Chwilę później panuje nieopisany chaos, a następnie przechodzi się do gry właściwej. Oczywiście z komputerem ciężko się współpracuje, więc lepiej jest czekać, aż AI wypracuje jakąś akcję ofensywną - inaczej można się zderzyć (ok, to samo miałem grając na split-screenie dogadując się na bieżąco...). Do wyboru jest kilka poziomów trudności, ale i tak nie jest za łatwo ze względu na potrzebę opanowania trików przyspieszania bez paliwa rakietowego czy obrotów o 180 stopni. Paliwo mamy dostępne w pewnej ilości na początku i uzupełniamy je po trochu wjeżdżając na specjalne platformy usiane na całej planszy albo całkowicie roztrzaskując lewitującą kapsułę. Zapas benzyny umożliwia nam rozwinięcie prędkości ponaddźwiękowej, która wybija piłkę na znaczne odległości, a także pozwala niszczyć przeciwnika, co jest zbawienne podczas jego kontrataku na naszą bramkę.


Wyścig szczurów piłkowych trwa.

Plansze są symetryczne i tylko jedna z nich jest dość odmienna od tego, co sobie każdy raczej wyobraża - bramki są na niej koło siebie, ale oddziela je mur, tak więc mamy stadionik w kształcie rogala, co wymusza nowe strategie i potrzebę defensywy w przypadku próby wbicia gola piłką sprytnie odbitą od ściany. O to jest dość łatwo, bowiem wystarczy podskoczyć autkiem (lub podskoczyć podwójnie) i uwolnić zapas paliwa rakietowego, przy czym najlepiej obracając się dachem do piłki, jeśli chcemy posłać ją wprost przed siebie, bądź wjeżdżając w nią przednim zderzakiem, gdy chcemy lobować członka drużyny przeciwnej (chyba że gramy 1 na 1). Podkręcone możemy uzyskać przy wykalkulowanych driftach, ale to już wyższa szkoła jazdy. Nie ma tu żadnych broni w postaci rakiet czy karabinów, jak sugerowałby tytuł - możemy jedynie wjeżdżać w cudze samochody posyłając je w siną dal bądź na wysypisko.

Nie tylko ze sztuczną inteligencją można wbijać gole. Twórcy udostępnili możliwość gry na podzielonym ekranie oraz przez Internet od 2 do 8 graczy. Ewentualne braki można uzupełnić komputerowymi botami, ale zwykle nie jest to konieczne - ekipa zbiera się do gry przy maksymalnej pojemności góra w parę minut, a czasem raptem w kilkanaście sekund. Serwerów cały czas jest dostatek, więc pod tym względem nie ma się, czego bać. Można śmiało kupić i być pewnym, że nie będzie się jedynym posiadaczem. Posiadaczom PS Plus, którzy omijali ten tytuł jak śmierdzące jajko, radzę z kolei wreszcie odpalić Supersonic Acrobatic Rocket-Powered Battle-Cars.


Czy bramkarz obroni naddźwiękową piłkę?

Włącz radio, piłkarzu!

Oprawa graficzna jest bardzo przyjemna dla oka, co prawda bez tekstur w świetnej rozdzielczości, ale jest wszystko wyraźne oraz odpowiednio szybko się wczytuje, co zawdzięczać można silnikowi Unreal Engine 3. Interfejs jest przejrzysty, łatwo możemy śledzić aktualną lokalizację piłki za pomocą małego stożka przed naszym samochodem i stosować do tego odpowiednią strategię. Trochę czasu trzeba poświęcić na ogarnięcie sterowania, bo można byłoby je lepiej rozwiązać, ale nie ma tu tragedii. W kwestii dźwięku jest bardzo dobrze - utwory świetnie pasują do rozgrywki, a my możemy sami ustalać, które będą się odtwarzać. Jeśli któryś chwilowo nie wpasi, udostępniono prostą zmianę kawałków podczas meczów jednym przyciskiem krzyżaka.


Niewykorzystane sytuacje się mszczą.

Do boju, Polsko!
Supersonic Acrobatic Rocket-Powered Battle-Cars to świetna gra, której brakuje jednak rozwinięcia pomysłu. Twórcy chyba celowali w zbyt małe dzieło jak na tak dobrą koncepcję. Szkoda, że wyzwań nie można skopiować do gry po necie, szkoda że nie można ustalić turniejów, szkoda że jest tylko sześć map, szkoda że zabrakło jakiejś zabawnej, nawet krótkiej fabuły wpasowanej w szereg meczy wprowadzających. Mimo tych wszystkich szkód SARPBC (by nie wydłużać tytułem recenzji) jest warty uwagi zwłaszcza dla fanów piłki nożnej i samochodów branych trochę z przymrużeniem oka. Daję tej grze siedem z połówką, ale zaznaczam, że grałem w wersję spatchowaną - oceny z metacritic dotyczą zapewne edycji premierowej, która zawierała jedynie trzy mapy i była domem dla licznych bugów.

Zalety i wady
+ pomysł
+ frajda
+ multi
+ wyzwania
+ oprawa audiowizualna
- mało trybów
- mało tras

Moja ocena: 7,5/10

komentarzy: 731 grudnia 2011, 19:48

3 komentarze do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 31 grudnia 2011, 19:50

Kiedyś będzie trzeba zagrac, bo tytuł jest naprawdę fajny, ciekawy :).
Co do twej recenzji, to jest ona w porządku, ciekawa i wciągająca.
odpowiedz

Karfein : 01 stycznia 2012, 00:58

Ano polecam, bo 36zł to nie majątek.
odpowiedz

Blutok : 01 stycznia 2012, 13:13

Sonic? To nie dla mnie
odpowiedz

Karfein : 01 stycznia 2012, 22:39

Jaki Sonic? Ta gra nie ma nic wspólnego z Sonikiem...
odpowiedz

Blutok : 03 stycznia 2012, 07:09

a w tytule SuperSonic? I wygląda jak Sonic
odpowiedz

Karfein : 03 stycznia 2012, 07:53

Nie SuperSonic, tylko Supersonic - skąd Ci ta duża litera się wzięła? :P
Zresztą widać, że nie przeczytałeś recenzji, tylko popatrzyłeś po obrazkach (faktycznie, są mocno kolorowe). W tekście nie ma nic o szybkim jeżu...
odpowiedz

Lacrimas : 05 stycznia 2012, 21:41

Jeśli chodzi o piłkę, to wolę tą tradycyjną. Na prawdziwym boisku, z prawdziwymi ludźmi. :) Ewentualnie fifa albo pes, to zależy, na co mam ochotę.
Choć nie powiem - pomysł sam w sobie wydaje mi się dosyć interesujący. Kto wie, może niedługo Wiedźmin będzie czesał lalki Barbie a w GTA będziemy zabijać kosmitów. ; )
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl