avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Dead Nation PL

recenzja, PS3, Dead Nation, Zombie, gry wideo

Jakoś gry z zombie w roli prawie głównej mnie nie pociągają. Nie umiem zbytnio uwierzyć w świetność fabularną, zróżnicowanie wrogów, generalnie zaskoczenie rozgrywką. Dlaczego więc zdecydowałem się ograć dla Was Dead Nation? Zapraszam do recenzji.

Urok posiadania PlayStation Plus jest taki, że nie zawsze dostaje się to, na co się liczy cały czas. Bywa jednak, że wpadnie tytuł, który - skoro już nam go wciśnięto - wypada chociaż odpalić na moment. Ale ja nie umiem na moment, jak powiem A, to w 99% przypadków powiem też Z. Suomalainenka też by mi nie odpuściła, bo Housemarque jest z Finladii. No i stworzyli Super Stardust. Do rzeczy!


Takie sytuacje w singlu nie są fajne.

Walka o przetrwanie
Przetrwanie to dość powszechny motyw w grach. O ile jednak w starym dobrym Unrealu to miało swój urok, tak tutaj jest to aż nazbyt typowe. No bo też i czego można oczekiwać od gry, gdzie niemal cały czas jesteśmy otoczeni przez nieumarłych? Wcielamy się w kobietę lub mężczyznę i przyparci do muru brakiem prowiantu, ruszamy w świat szeroki i pełny niemilusińskich umarlaków. Oczywiście, celem będzie nie tylko znalezienie jadła, napitku i amunicji, ale także innych ewentualnych ocalałych. Cechą szczególną protagonistów jest to, że nie zmieniają się w tępe mózgojady po byle draśnięciu pazurkiem zombiaka, choć nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje (do czasu). Od wybuchu dziwnej epidemii mija rok, a rodziny bohaterów zostały unicestwione, nie mają więc nic do stracenia. Na wszelki wypadek zostawiają sobie pigułkę, której przegryzienie zapobiegnie doświadczeniu bycia zjadanym żywcem. Po tym wstępie ruszamy na 10 misji pełnych akcji z zombie.


Czemu ustawili się w kolejce do ciebie? Myłem włosy!

Kto się czubi, ten się lubi
Z widoku izometrycznego sterujemy postacią wyposażoną w rozmaite bronie od karabinu, strzelby, pistoletu maszynowego, przez miotacz ognia i prądu, po wyrzutnię rakiet i broń na ostrza. Można powyższymi także przywalić z bliska, jeśli zombie zanadto się do nas zbliży, a my będziemy w trakcie przeładowywania spluwy. Do tego dochodzą miny, flary, dynamity, koktajle Mołotowa i granaty, jakie mogą się przydać na spore fale przeciwników, a tych w grze zaprawdę nie brakuje. Możemy też wykorzystywać niektóre elementy otoczenia, np. strzelić w samochód, by w tym uruchomił się alarm - zombie nie lubią światła i hałasu, więc unicestwią się same w wybuchu auta waląc w nie do końca swych chwil. Takie pogo ma też miejsce po wyrzucie flary. Każda misja podzielona jest na etapy oddzielone od siebie punktem kontrolnym ze sklepikiem z bronią i pancerzem, którego elementy znajdujemy rozsypane po poziomach. Pal licho z realistycznością, jest to fajny element gry! Za zabijanie zombiaków dostajemy kasę, jaką wydamy na naboje, zwiększenie mocy, szybkostrzelność, większy magazynek, maksymalną ilość amunicji, czas trwania (w paru przypadkach) czy celownik laserowy. Przy broni na ostrze do wyboru będzie rozmiar wystrzeliwanego ostrza (na maksie na oko 1m średnicy - robi siekę).

Przeciwników jest kilka rodzajów. Podstawowy można podzielić na bezmózgi (nawet po ostrzelaniu spaceruje w tylko sobie znanym kierunku), zwykły (ostrzelany zaatakuje) i agresywny (na sam widok rzuci się nam w objęcia). Oczywiście i wśród tych są różnice - jedni są bardziej opancerzeni (żołnierze, policjanci), na końcu nawet naciśnie im się spust, niektórzy wolniejsi, bo tłuści. Warto przyjrzeć się kilkoro wyróżnionym przez grę specjalnym napisem. Wśród tych są biegacze wyskakujące znienacka i sprintujące wielkimi krokami do gracza. Są też bombie (kocham tę nazwę), które przed drugą śmiercią eksplodują zielonawą bryndzą. Do zestawu dodać też można pijawki miotające toksyczną mazią, skoczków sadzących spore susy na gracza, paszczę przywołującą hordy pozbawionych skóry nieumarłych (nie ma za nie kasy) i wielkich zombie z wielkimi tasakami zamiast rąk, które szarżują prosto na protagonistę. Mimo tych kilku "ras" rozgrywka w późniejszych etapach jest strasznie powtarzalna. Zdarzy się czasem coś ciekawego, jak wywalenie świateł (wtedy tylko latarka ratuje sytuację), zombie rzucające się z dachów, wyskok skoczka z kanalizacji, ale dla weteranów Silent Hilla takie zagrywki nie będą nawet trochę straszne.


Phi, tu jeszcze jest jasno jak w dzień.


Poziomy za to udało się zróżnicować i oddać w nich atmosferę apokalipsy. Wszędzie walają się gruzy, porzucone zniszczone i dające się dopiero zniszczyć samochody. No dobra, te pierwsze siłą rzeczy się porzuca. Czasem tylko zdarzy się działająca stacja benzynowa albo automat z napojami (źródło apteczek - tak, nie ma żadnej regeneracji). Misje są zróżnicowane pod względem wyglądu - jest park, przystań, autostrada, przedmieścia, plac budowy, no i obowiązkowo cmentarz. Generalnie pod tym względem nie ma narzekań, twórcy zrobili, co mogli.

Wspomóż swój kraj!
Nasze zmagania, jeśli tylko jesteśmy podłączeni do Internetu, mają swój wpływ na odzombiaczenie kraju. Housemarque przygotowało bowiem specjalny ranking, gdzie możemy porównać wysiłki graczy na całym świecie - zadbano przy tym o uwzględnienie liczebności populacji, więc z góry mówię, USA nie jest na pierwszym miejscu. Oczywiście gra nabiera rumieńców podczas rozgrywki w kooperacji. Tutaj mamy do wyboru grę przy jednej konsoli, jak również przez sieć z ludźmi z całego świata. Na dołączenie nie trzeba czekać dłużej niż minutę, więc mogę zapewnić, że zdecydowanie jest z kim grać. Wzajemne ubezpieczanie swoich tyłów daje wiele satysfakcji. Kolor celownika laserowego i światła latarki jest odmienny u kobiety i mężczyzny, więc można łatwo odróżnić swoje postaci w zgiełku wydarzeń.


Ciała zombiaków lecące w stronę kamery - bezcenny widok.

Żywe mózgi nie w zoomie
Grafika jest dość ładna, choć to zapewne zasługa dość mocno oddalonej kamery. A że oceniam to, co widzę... Wybuchy, animacje, rozmaite efekty rozbryzgów oraz fizyka - wszystko jest płynne i wydaje się w miarę realistyczne. Kamery nie da się obrócić, czasem tylko jak wejdziemy pod ścianę, ta z widoku izometrycznego przejdzie w pionowy (jak np. w starym dobrym Alien Breed). To niestety czasem przeszkadza nawet mimo naszego podświetlenia za obiektem, tym bardziej że zombie nie są tak wyróżniane i możemy nagle ot tak zacząć tracić życie... Co do muzyki, jest klimatyczna i dopasowana do akcji, ale niezbyt wpada w ucho i poza grą na pewno bym nie chciał słuchać soundtracku z tej gry.

Walka bez końca
Coraz częściej słychać z różnych stron, że rynek się przesyca zombiakami. Niektórych to jednak nie zraża i wciąż walczą. Cena za Dead Nation, czyli 47zł to całkiem adekwatna kwota za zawartość, jaką dostajemy. Oczywiście, jeżeli założyć, że lubimy jeszcze strzelać do chcących nas zeżreć umarlaków. Jeśli ktoś dodatkowo lubi survivale na fale zombie, DLC Road of Devastation za 14zł czeka na zakup na PlayStation Store.

Zalety i wady
+ grywalność
+ oprawa audiowizualna
+ kooperacja off- i on-line
- powtarzalność
- praca kamery
- znowu zombie

Moja ocena: 7/10

komentarzy: 225 grudnia 2011, 22:53

2 komentarze do tego wpisu:


Blutok : 27 grudnia 2011, 07:54

Na dwóch gra jest przednia :D ale dla trofeów (zdobyłem wszystkie ^^) nie polecam grać samemu na najtrudniejszym (ponury bodajże) dla trofea.
Wyszlo juz DLC :-)
odpowiedz

Bodzio-gracz : 29 grudnia 2011, 23:45

Gra wygląda dobrze pod każdym względem.
Recenzja dobra, ciekawa, przejrzysta i co najważniejsze sensowna :).
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl