avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Sideway: New York

recenzja, gry wideo, gry pc, Sideway: New York, platformówka

Można by rzec, że w kwestii gier platformowych widzieliśmy już wszystko. A jednak zawsze znajdzie się okienko, które dostrzeże jakieś studio deweloperskie i stworzy coś unikatowego w swej dziedzinie. Tylko czy nie zabraknie szlifu?

Można zginąć za puszkę farby
Nox to szybko pnący się po drabinie subkulturowej kariery graficiarz, którego dziewczyna, Cass, zostaje porwana przez złego artystę, Spraya. Wszystko byłoby normalnie, gdyby nie fakt, że luba protagonisty trafia do świata graffiti – to właśnie to wydarzenie jest pretekstem do zabawy w Sideway. Nox rzuca się w wir i musi poznać tajniki dwuwymiarowego świata i jego subtelnego wpływu na świat trójwymiarowy, by poradzić sobie z przeciwnościami i odbić ukochaną. Fabuła więc wygląda dość prosto i nawet ciężko tu cokolwiek zespoilerować. Ot, porwanie, udanie się na ratunek, ratunek i koniec. A wszystko to w Nowym Jorku – takie rzeczy tylko w Stanach, nie?


Kiełbie we łbie bardziej niż Mirror's Edge.

Z boku (bloku) na bok
Sideway: New York to platformówka, w której będziemy przez większość gry co jakiś czas nabywać nowe umiejętności jak ślizg, szybowanie, podwójny skok czy szarżę, by poradzić sobie z malowanymi przeciwnikami oraz przeszkodami samych lokacji. Tutaj na uznanie zasługują projekty poziomów i praca kamery – gra w pełni wykorzystuje możliwości, jakie daje bycie przyczepionym do ścian budynków, a kamera niemal zawsze jest ustawiona tak, byśmy wiedzieli, co się stanie, gdy skoczymy na drugą stronę i nie dostali zawrotów głowy. Mała rundka za róg, by potem wrócić do poprzedniej miejscówki z innej strony obróconym o kąt prosty? Tutaj to normalka. Pomogą w tym rozmaite sprężyny odbijające, armatki 2D i 3D (wystrzeliwujące nas na sekundę od ściany) i platformy. Generalnie gra jest pełna atrakcji i miejsc tajemnych – niełatwo nabić jest pełną liczbę punktów i znaleźć za pierwszym podejściem wszystkie dodatki rozszerzające paski statusu czy dodające punkty. A do tego nie brakuje tutaj rozwidleń – czasem do checkpointów dotrzemy na dwa, jeśli nie trzy sposoby. Za to uznania.

Za wspomniane checkpointy ciężki diss i to z kopniakiem w tyłek każdego twórcy po kolei. Otóż gra zapisuje nam stan po ukończeniu poziomu – jeśli musimy wyjść z gry na kilkanaście metrów przed końcówką, trzeba liczyć się z powtórką z rozrywki. Boli to tym bardziej, że nie można ominąć filmików, które pokazują nam drące się mordy bossów czy przełączniki pozwalające nam wyłączyć prąd bądź wodę torujące przejście. Ale to jeszcze nic – gra kilkakrotnie mi się wysypała, z czego dwa razy na kilka(naście) sekund przed wskoczeniem w przejście do następnej lokacji... Nie muszę chyba mówić, że takie sztuczne wydłużanie gry za pomocą checkpointów skutkuje tylko i wyłącznie spadkiem oceny i słowami w języku Rzymian.


Grze nie brakuje pełnej palety barw. Poza tą stonowaną.

Przeciwników nie ma zbyt wiele rodzajów, ale i gra nie jest za długa. Są atakujący w zwarciu, są odporni na wślizgi, są latający i wybuchający... Generalnie do wyboru, do koloru, a często z niektórych wypadną dodatki regenerujące nasze zasoby sprayu lub życia. Bić można pięściami, kopniakami z powietrza, skacząc po głowach lub ciskając w delikwenta granatem (żre spray). Opcji jest dość trochę, a do tego można to robić w kooperacji w dowolnej chwili dzięki systemowi drop-in/drop-out. Wtedy jednak gra lubi ignorować gracza, który zostaje w tyle i śledzi poczynania pierwszego aż do checkpointa. W kwestii celowania w przeciwników przeszkadza też mały dynamizm gry – postać skacze dość wysoko, a potem szybująco opada (i to przed uzyskaniem zdolności szybowania). Parę razy zdarzyło mi się wbić na kolce, bo nie trafiłem na ruchomą platformę – idzie się jednak do tego przyzwyczaić po dłuższym czasie.


Tu zawsze wiadomo, jakie zło czai się za rogiem.

Sztuka niekoniecznie uliczna
Grafikę utrzymano w konwencji komiksowej, nie liczmy tutaj na realistyczne modele postaci. Ale muszę przyznać, że to świetnie pasuje do realiów świata graffiti, w dodatku z animacjami od znanych twórców kreskówek odpowiedzialnych za The Ricky Gervais Show. Tekstury budynków jednak mogłyby być dokładniejsze, a platformy tego samego rodzaju mieć różne grafiki. Nikt raczej nie przepada za monotonią... O właśnie, à propos: za udźwiękowienie wziął się Mr. Lif – zasługując na baty i bana na tworzenie muzyki do gier. Bity i utwory są dobre, nie przeczę, ale jest ich o wiele za mało. Gdy odtwarza się sam bit, jest on zloopowany kilkunastokrotnie w 3-minutowy kawałek. Wyobraźcie sobie, że przez 3 minuty słuchacie powtarzającego się trwającego 8 sekund bitu... To się robi szybko męczące, a wręcz denerwujące. Już przez samo szperanie w opcjach w głównym menu niemal zwariowałem od jednego motywu, by na którymś poziomie usłyszeć go ponownie... O ile nie jesteś maniaczką/-kiem loopów z czystych bitów, jeszcze przed rozpoczęciem gry porządnie ścisz muzykę.


Bossowie są absurdalni - najlepszy jest rzygający królik...

Nie taki Sideway świetny, jak go malują
Szkoda mi pisać te słowa, ale po trailerach od Sideway: New York oczekiwałem więcej, niż otrzymałem. Świetny pomysł ze świetnym potencjałem, ale z kilkoma epickimi failami, których można było łatwo uniknąć. Zapisujące stan gry checkpointy? Dodatkowe utwory? Sam robiłem swego czasu hip-hop, więc wiem, że to nie tak wiele roboty, jak przy innych gatunkach muzycznych. Troszkę szlifu i byłby hicior, a tak wyszła arcyciekawa gierka z pogranicza przeciętnych i dobrych. Warto jednak poznać, jeśli będzie dostępny w promocji, bo produkcja jest nowatorska. Po podwójnym ‘to be continued’ mogę tylko mieć nadzieję, że sequel naprawi wszystkie bolączki „jedynki”.

Zalety i wady
+ pomysł
+ wiele dróg
+ kooperacja
+ praca kamery
+ długo nowe rzeczy
- checkpointy i crashe
- powtarzalne audio
- mało dynamiczne
- cut-scenki trzeba oglądać

Moja ocena: 6/10

komentarzy: 125 listopada 2011, 00:11

1 komentarz do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 09 grudnia 2011, 23:22

Swietna i przejrzysta recenzja - poprostu szóstka z dużym plusem :) .
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl