avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Hydrophobia: Prophecy

Hydrophobia, recenzja, PS3, gry wideo, TPP

Hydrophobia: Prophecy intrygowała mnie osławionym silnikiem, który miał symulować wiernie zachowanie wody. Chyba każdy chętnie by zobaczył coś takiego na własne oczy. Tak czytałem, że wersja na PlayStation 3 jest najlepsza. Przekonajcie się, jaka jest ostatecznie dzięki tej recenzji.

Na samym początku chciałbym podkreślić jedną rzecz: Hydrophobia: Prophecy na PS3 kosztuje na PlayStation Store całe 24zł! Co więcej, jeśli macie opłacony abonament PlayStation Plus, grę do końca listopada otrzymacie za darmo. Skoro już wiadomo, jak niesłono przyjdzie zapłacić za pluskanie się w wodzie w tej produkcji, przejdźmy do tekstu właściwego.


Jeśli nienawidzisz tych barw, nie graj.

Za dużo nas do pieczenia chleba
Akcja gry przenosi nas do 2051 roku, kiedy to świat boryka się z wielkim problemem, jakim jest przeludnienie, w dodatku ze wzrastającym poziomem morza i rozprzestrzeniającymi się pustyniami. Miejsce akcji to luksusowy statek wielkości miasta, nazwany Queen of the World (Królowa Świata), przemierzający spokojnie Ocean Indyjski. Jest to utopia dla kornukopian (od łacińskiej nazwy rogu obfitości) bogaczy oraz wynalazców pracujących nad nanooczyszczaniem wody morskiej na poziomie molekularnym, co miałoby przyczynić się do eliminacji problemu braku wody pitnej i spowodowałoby rozrost jadalnej roślinności na pustyniach. Ugrupowanie terrorystyczne nazywające się maltuzjanami (od nazwiska Thomasa Malthusa, ekonomisty, który stwierdził, że dojdzie do katastrofy przeludnienia bla bla) stworzyło przepowiednię, że zginie wielka liczba ludzi, a przeżyje jedynie pół miliarda wybrańców. Żeby nie być gołosłownym, atakują wspomniany statek będący ostoją dla tych, którzy chcą być z dala od cierpiącego świata.

My zaś przejmiemy kontrolę nad Kate Wilson, panią inżynier systemów, która zatrudniła się na statku, by pokonać swój paniczny strach przed wodą... cóż, będzie po temu niepowtarzalna okazja, ponieważ woda będzie tu naszym sojusznikiem. Fabuła jest liniowa, w paru miejscach rozbawi dzięki dialogom, ale generalnie nie wzbudzi zachwytu, bo jest zbyt zwyczajna. Sama końcówka zaś pozostawia wielki niedosyt, ale to do przewidzenia – Hydrophobia od początku jest planowana jako trylogia. Może to tylko taki prolog do dania właściwego?


Strzelę tu, strzelę tam i zobaczę, co wybuchnie.

Zamiast wypadu na basen
Przejdźmy do sedna pomijając chwilowo całą resztę. Woda rzeczywiście robi wrażenie i tu nie ma przesady – w żadnej innej grze nie było to tak realistyczne. Ciecze przelewają się z góry na dół, z lewa na prawo, zwalają z nóg ludzi na swojej drodze i przenoszą nawet spore obiekty, kiedy jest tego całe hektolitry. Tekstura wody mogłaby być lepsza, ale i tak satysfakcjonuje. Niestety, mam pewne ‘ale’ do wody w tej grze. Choć płyny działają wyraźnie na postaci, tak brakuje tutaj równie widocznego vice versa. Owszem, widać fale wytworzone przez postać, ale jest haczyk – to tylko tekstura jak w Morrowind, fizycznie nic się nie dzieje, a zaznaczyć należy, że chociażby w Baldur’s Gate: Dark Alliance na PS2 ten wpływ był jak najbardziej fizyczny.

Co ponadto? Ano wpierw idziemy zbadać usterkę, to nauczymy się poruszać postacią. Wszystko jest tu intuicyjne wraz z nowymi elementami. Dodatkowo w każdym momencie możemy jednym kliknięciem sprawdzić właściwy kierunek, dzięki czemu nie będzie nas kusiło do solucji. Ponadto nasz towarzysz na odległość, Scoot, poda przydatne wskazówki, kiedy będzie to konieczne. Także checkpointy nie utrudnią nam życia – nawet jeśli zaliczymy któryś z resztką życia, gra wczyta nam się z dala od beznadziejnego punktu. Poza bieganiem, wspinaczką i pływaniem, przyjdzie nam poprzesuwać i poniszczyć obiekty (dość sporo można zlikwidować, o ile nie robi to za brzeg danej lokacji). Przyjdzie nam też poużywać Mavi, skanera otoczenia i urządzenia do hakowania (nakładanie fal – fajna zabawa). Dzięki niemu odkryjemy dodatkowe dokumenty, odcyfrujemy informacje i otworzymy drzwi bądź przejmiemy kontrolę nad funkcjonalnymi kamerami. Niestety używanie obiektów czasem szwankuje, gdyż trzeba stanąć odpowiednio doń zwróconą postacią, by można było rozpocząć interakcję. Bywało też, że zablokowały się podpisy z przebytego już filmiku.

W Hydrophobia: Prophecy za przeciwników robić będą jedynie wspomniani terroryści – uzbrojeni od pistoletów po karabiny. Na końcu nie zabraknie swego rodzaju walki finałowej z bossem. Do unieszkodliwiania maltuzjan służyć nam będzie pistolet z wymiennymi nabojami, a tych jest pięć rodzajów. Dźwiękowe o nieskończonej amunicji, zwykłe, seryjne, żelowe (wybuch po 10s) oraz elektryczne (wybuch po 10s bez destrukcji obiektów). Sama walka jest dość intuicyjna – używa się osłon, celuje wygodnie, pomaga namierzanie (zwłaszcza przy niebitewnych elementach jak zestrzeliwanie kabli elektrycznych). Miesza niestety się to dość mocno, kiedy odwrócimy sterowanie przy nurkowaniu – celowanie podczas pływania wtedy też się pomiesza, co utrudnia życie. Po przejściu gry dostaniemy jeszcze możliwość przejścia pokoju wyzwań z 5 falami coraz mocniejszych przeciwników. Na koniec jeszcze wspomnę, że przyjdzie nam też nieco pomanipulować wodą hmm... bezpośrednio, ale to tylko przez krótki okres, a i pod koniec gry – nie chcę spoilerować.


O, mam komcia na Fejsie!

Niby lepiej, a jednak
Z tego, co wiem, twórcy odnowili również oprawę audiowizualną – między innymi nowe tekstury czy nawet ponowiony dubbing! Mimo to grafika jest tu co najwyżej przyzwoita. Animacje pozostawiają nieco do życzenia, zwłaszcza że postać ma bardzo silne poczucie sfery osobistej, bo odsuwa na odległość przedmioty na swej drodze. Do tego potrafi biegać przy ścianie (zabawnie to wyglądało na wyłączonej bieżni...). Pochwalę natomiast to, że animacje zmieniały się, kiedy protagonistka szła blisko źródła ognia bądź brodziła w wodzie. Twarz Kate cały czas ma taki sam wyraz i lekko otwarte usta – nawet podczas nurkowania. Tekstury faktycznie nie są złe, ale mam wrażenie, że tu i ówdzie można by wprowadzić nieco ciekawszą kolorystykę niż wszędobylski ciemny błękit – to niestety nuży. Szkoda też, że nienaturalnie woda styka się ze ścianami, powinna do nich minimalnie przylegać i mieć odcień sąsiadującego obiektu – to nie działa, granica między wodą i ścianą rzuca się za bardzo w oczy. Rozumiem jednak, że osiągnięcie tego w grze jest niebywale trudne, więc można uznać to ostatnie za swego rodzaju czepialstwo.

Niestety do udźwiękowienia mam parę niepodważalnych zarzutów, i to mimo odświeżonej oprawy audio. Przede wszystkim muzyka – podczas walk jest dynamiczna i melodyczna, ale ambientowa podczas rozwiązywania zagadek jest strasznie powtarzalna, a na dłuższą metę potrafi nawet zirytować. A szkoda, bo ogólnie dopasowano ścieżkę dźwiękową do klimatu bardzo dobrze. Same dźwięki są dobre i czasem potrafią nawet troszkę nastraszyć, ale dubbing, choć poprawiony, to jeszcze nie to, co bym chciał usłyszeć. Niestety sztucznie mi brzmi wciąż główna bohaterka – reszta już trzyma poziom. Choć może to dlatego, że aktorka ma grać tak przestraszoną, że aż mi dziwnie się słucha? Nie wiem, ale nie przekonało mnie to, bym to poczytał za plus.


Te żarzące się żyły to nie tylko ozdoba.

Brać w ciemno
Hydrophobia: Prophecy to produkcja, w którą warto zagrać z kilku powodów. Nie będzie to fabuła, ani genialna oprawa audiowizualna. Będzie to fizyka wody, która stanie się za jakiś czas nowym standardem w grach, a wtedy warto wiedzieć, gdzie są korzenie tej innowacji. Mimo wspomnianych niedoróbek, bawiłem się dość dobrze i całkiem długo. W dodatku ta niska cena – myślę, że dzięki niej można zakupić ten tytuł w ciemno.

Zalety i wady
+ woda!
+ cena!
+ wciąga
- trochę oprawa audiowizualna
- niedoróbki techniczne
- wodzie jeszcze troszkę brakuje

Moja ocena: 7,5/10

komentarzy: 414 listopada 2011, 22:35

2 komentarze do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 20 listopada 2011, 11:30

Recenzja jest ciekawie napisana, zreszta jak zawsze :)
Gre z pewnoscia kiedys zakupie, zagram w nia, lecz jeszcze niewiem kiedy, gdyz przed tym tytulem mam do zakupienia i przejscia wiele innych tytulow :) .
odpowiedz

Karfein : 20 listopada 2011, 18:09

Sz w mordę, oceny tu nie napisałem, lol...
odpowiedz

Mordant : 21 listopada 2011, 19:17

Ostatnio (tj. sobotę) można ją było nabyć w promocji na steamie za 1,75€;. Akurat czekałem na jakąś obniżkę tej gry, aby samemu się przekonać jak wygląda ta woda. Pewnie wezmę się za nią, gdy tylko oddadzą mi lapka z serwisu.
Swoją drogą - mógłbyś podać czas rozgrywki?
odpowiedz

Karfein : 21 listopada 2011, 22:50

Takie detale rozgrywkowe zawsze są na moich reckach na www.swiatgry.pl - tu mi się nie chce ich kopiować wszystkich. Mi zajęło to 7h, ale słyszałem, że jak się sprężyć, to i w 3h można obejrzeć napisy końcowe. Zależy, czy będziesz zaglądać w każdy kąt, szukać tajnych dokumentów i bawić się w pokoju wyzwań.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl