avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 2

PlayStation 3, bijatyka, naruto, recenzja, gry wideo

Już po trailerach i opisach twierdziłem, że „dwójka” musi być lepsza od pierwszej części. I nie myliłem się, gdyż poprawiono wiele rzeczy, ale znów pozostało parę baboli. Na szczęście nie są one tak bolesne, jak poprzednio. Ile więc Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 2 wywalczyło na skali ocen?


W tej grze radzę polubić bieganie po uroczych miejscówkach.

Już blisko do raju
Tym razem już nie przekłamano fabuły do szpiku scenariusza, ale i tak wprowadzono małe zmiany na gorsze. Na szczęście chodzi już tylko o złagodzenie historii – spotkanie Naruto z ojcem jest przesłodzone zamiast pełne napięcia, a i tajna wiadomość jest teraz po prostu wiadomością. Ultimate Ninja Storm 2 pokrywa akcję od początku serii Shippuden aż po walkę Sasuke z Killer Bee (choć to zadanie dodatkowe, najgłówniejsza część kampanii kończy się na pojedynku z Painem). Tym razem postarano się o urozmaicenie w kwestii walk z bossami, jest miejscami dość powietrznie, czasem strzelankowo nawet. Nie chcę zdradzać za wiele, bo warto samemu odkryć i dać się zaskoczyć pomysłom CyberConnect2. W każdym razie przyjdzie nam opuścić Konohę i zwiedzić spory kawałek świata na ekranach w stylu jRPG-ów. Niestety wiele w tym łażenia po tych samych ścieżkach, a kilkukrotny backtracking boli. Szkoda, że zwoje teleportujące udostępniono dopiero po ukończeniu głównej kampanii. Wydłużanie gry na siłę zawsze będzie skutkowało niższą oceną.


Tajna technika Konohy: Tysiąc Lat Bólu... Bezcenne.

Zmiany, dynamizm, niuanse
Generalnie jest podobnie do pierwszej części, dlatego w tej kwestii odsyłam do jej recenzji, ale znalazło się kilka istotnych zmian i usprawnień. Przed walką raczej nie powybieramy sobie umiejętności jak w „jedynce” (ale rodzaj podmiany już tak – wypchana panda zamiast kłody drewna? spoko), a i nie usłyszymy żadnych ciekawych tekstów, chociaż na ekranie wyboru postaci mamy tytuł szczególnej pary lub trójki. Postaci jest teraz 45 i praktycznie nikogo nie pominięto, a wojowników oddano świetnie, zwłaszcza Tobi trzyma klimat. Szkoda jednak, że ninja są nierówni, gdyż przebudzenia co niektórych miażdżą inne, nawet jeśli można je aktywować po nieco mocniejszym oberwaniu po pasku życia. Względem ultimate jutsu, teraz brak już walki o wdrożenie go w życie – jeśli uda nam się dopaść przeciwnika, musi liczyć się z radykalnym obniżeniem paska zdrowia. Kolejną istotną zmianą jest zwiększenie znaczenia towarzyszy. Podzielono ich na 3 typy: ofensywny, zbalansowany i defensywny. Zależnie od wyboru taktyki, po napełnieniu paska wsparcia, nasi kompani będą sprzedawać dodatkowe kopniaki wysłanym w przestrzeń ofiarom, blokować ciosy wroga, gdy ładujemy chakrę, a nawet dadzą się zmasakrować przez ultimate jutsu zamiast głównej postaci. Gdy naładujemy pasek jeszcze raz, będziemy mogli wykonać drużynowe ultimate jutsu, które składa się z 2 combosów i właściwego ultimate jutsu.

Szkoda też, że wypadły urozmaicające rozgrywkę minigry. Na pocieszenie zaimplementowano wreszcie system trofeów – chory do granic możliwości, honorujący złotem rzeczy łatwiejsze niż te srebrne; oraz tryb gry wieloosobowej poprzez Internet. Do wyboru są zwykłe mecze (pojedyncze lub drużynowe) oraz mecze rankingowe (wyłącznie drużynowe) za Punkty Bitewne, a te przekładają się na wyższą rangę, za sprawą której system dobierze nam przeciwników przy przeszukiwaniu Sieci. Niestety system jest niedopracowany i gdy nie uda nam się połączyć z jednym graczem, bo już został zajęty, pozostałe 4 wyszukiwania od razu się kasują i wracamy do ekranu głównego gry on-line. Pomimo wiecznie dostępnych graczy na świecie, czasem trzeba czekać nawet kilka minut na walkę, co potrafi zirytować. Poza tym jednak system działa przyzwoicie, a lagi pojawią się tylko, gdy zaryzykujemy połączenie z kimś o słabym łączu (jest to wskazywane przez odpowiednią ikonkę).


Dobry, ja po chleb i cukier.

Mały krok naprzód
Graficznie wielkich zmian nie ma. Ekrany z przygody fabularnej często są wykonane w 2D z elementami trójwymiarowymi, a zgrywa się to ze sobą bardzo dobrze. Szkoda tylko, że wciąż te same osoby tak samo ubrane idą zawsze w tę samą stronę, kiedy wejdziemy w określone części miast. Grafika trójwymiarowa prezentuje się równie dobrze, co w części poprzedniej, tutaj nie ma większych różnic. Wciąż mamy dwie wersje dubbingu do wyboru, a i znowu nie będziemy nudzić się, słysząc oryginalny soundtrack anime. Muzyka stworzona na potrzebny gry jest jednak genialnie dopasowana do klimatu i w przystępny sposób inspiruje się ścieżką dźwiękową serialu. Ponadto, soundtrack jest zdecydowanie bardziej obszerny i zawiera kilkadziesiąt utworów. Każda arena posiada swój własny kawałek, a jest ich ponad dwukrotnie więcej niż poprzednio, ale bez możliwości walki na ścianach. Ogólnie rzecz biorąc, krok do przodu.


Co trzy głowy to nie jedna, czyli wielkie przebudzenie w akcji.

Jak nie lubię „jedynki”, to polubię „dwójkę”?
Muszę przyznać, że Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 2 poprawił wiele rzeczy, którym nie podołała część poprzednia. Szkoda jednak, że parę rzeczy olano, a które cieszyły przy poprzedniej odsłonie. Podsumowując, sequel w ostatecznym bilansie wychodzi o wiele lepiej i zapewni znacznie dłuższą rozrywkę niż „jedynka”, chociaż już poprzedniczka potrafiła wciągnąć na długo. Dla fanów anime zaś jest to pozycja obowiązkowa, zwłaszcza że teraz gra jest dostępna w tańszej edycji Platinum.

Zalety i wady
+ większa wierność anime
+ oprawa audiowizualna
+ ilość postaci
+ dwie wersje dubbingu
+ wiecznie pełne ludzi multi
- złagodzona fabuła
- backtracking w przygodzie
- niedopracowane multi
- brak minigier

Moja ocena: 8/10

komentarzy: 204 listopada 2011, 17:04

1 komentarz do tego wpisu:


Bodzio-gracz : 05 listopada 2011, 11:33

Swietna recenzja, swietna gra , w ktora bedzie trzeba zagrac :) .
odpowiedz

Karfein : 05 listopada 2011, 11:37

To rusz tyłek w końcu do nas ;)
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl