avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: Naruto: Ultimate Ninja Storm

recenzja, PlayStation 3, naruto, gry wideo, bijatyka

Jak już coś robić, to porządnie. Przeniesienie gier z serii Naruto na w pełni trójwymiarową arenę muszę uznać za udane. Ale sam system walk to za mało. Niestety schrzaniono wiele innych elementów, z czego niektóre są dość kluczowe, by gra zasłużyła na wysoką ocenę.


Naruto nawet podczas skoków wygląda jak pajac

Fabuła Naruto w grze... oh wait

Historia przedstawia się jak z anime. Naruto to niesforny młodziak, który bardzo chce zostać wielkim ninja zauważonym i docenionym przez wszystkich mieszkańców rodzimej Wioski Ukrytego Liścia, czyli Konohy. Z niewiadomych przyczyn jednak ludzie trzymają się od niego z daleka, a od zupełnej samotności ratuje go jedynie jego nauczyciel z akademii ninja, Iruka. Gdy w końcu nie bez problemów udaje mu się zostać geninem, najniższej rangi wojownikiem, trafia do drużyny z Sakurą, w której się kocha i z Sasuke, który jest geniuszem i obiektem westchnień Sakury – nie trzeba chyba dodawać, iż Naruto średnio się z nim dogaduje. Jednak kto się czubi, ten się lubi i tak się składa, że w końcu tworzy się między nimi więź przyjaźni, jaka zostanie wystawiona na próbę przez zew mściciela, którego słucha Sasuke. I wszystko byłoby pięknie ładnie, gdyby w grze nie pozwolono sobie na rażące pominięcia i przekłamania fabularne spowodowane lenistwem albo brakiem czasu. Po prostu w grze jest o wiele za mało postaci. Naprawdę ważnych i ciekawych jest w pierwszej serii anime ze 40, a Naruto: Ultimate Ninja Storm oferuje nam... 25. Wypadli z gry Kurenai, Asuma, czwórka Dźwięku, Zabuza czy Haku. Wstyd.


Gdzie mi tam na majtki patrzysz?!

Premiera pobudek

Rozgrywka w dużej mierze opiera się na pojedynkach ninja. W kwestii kampanii dla pojedynczego gracza, biegamy po Ukrytym Liściu, zbieramy questy i idziemy je wykonywać. Czasem jest to bardzo z tyłka, bowiem walki toczą się nigdy gdzieś zupełnie dalej, a po każdej z nich gra wraca do Konohy, co trwa przez puste wczytywanie – ciągle ten sam obrazek średnio zajmuje człowieka; może jakieś triki czy informacje nt. Naruto? Nie, nudź się, graczu. Poza walkami są jeszcze minigry w postaci świetnie zrealizowanych pościgów w lasach, wspinaczce na kolosalne drzewo, zabawy w chowanego z Konohamaru czy zbieraniu rzeczy na czas w wiosce. Nie ma do nich dostępu z głównego menu i za wszystkim trzeba krótko pobiegać. Poza tym można zajrzeć do sklepów, wydłużyć pasek czakry, zakupić filmiki ciosów specjalnych czy soundtrack za kasę zdobywaną za wykonywanie zadań.


Pogoda dla połykaczy ostrzy

Skoro już było o czakrze, opowiem o systemie walki. Ten jest dość prosty, choć nie tak łatwy do mistrzowskiego opanowania. Wyprowadzamy ciosy w zwarciu kółkiem, trójkątem ładujemy czakrę potrzebną do ciosów specjalnych, kwadratem atakujemy z dystansu, a iksem skaczemy lub szarżujemy. Na LR2 blokujemy lub stosujemy zamianę przy równoczesnym naciśnięciu z ciosem przeciwnika, a na LR1 przywołujemy wsparcie drużyny (1-2 członków). Przed walkami możemy wybrać ulubione techniki i jutsu kompanów. Gdy otrzymamy po pysku, możemy przejść w stan przebudzenia, co potrafi zmienić diametralnie sytuację na polu walki. Ciekawym elementem jest możliwość walki na ścianach, jeśli kogoś wykopaliśmy dostatecznie daleko, a arena na to pozwala.

Żałuję, że minigry są dostępne jedynie w kilku misjach, a do tego nie można w nie zagrać we dwoje, jak np. w Naruto: Ultimate Ninja 3. Poza tym wielką wadą tej odsłony jest brak możliwości gry przez Internet, a do tego nasze osiągnięcia to pikuś, bo gra nie obsługuje systemu trofeów. Było parę dodatkowych postaci do wsparcia wyciętych z fabuły jako DLC, ale już ich w PS Store nie ma. Mimo to gra wciąga na sporo godzin, zwłaszcza jeśli ktoś jest fanem uniwersum Naruto.


I tylko we łbie mi się wtedy kiełbie

A więc da się skomponować coś nowego!
Grafika wykonana techniką cel-shadingu sprawdziła się wyśmienicie, anime bije z ekranu na kilometr. Zadbano też o płynność rozgrywki, więc porażek nie można będzie przypisać lagom. Jeśli chodzi o udźwiękowienie, tutaj nie mam się absolutnie, do czego przyczepić. Przede wszystkim grę wydano u nas po angielsku z dwiema wersjami dubbingu: angielską (o niebo lepsza od polskiej... aj, przepraszam, polska nie zasługuje na miano dubbingu) oraz oryginalną japońską – tego jednak nic nie przebije. Na poklask zasługuje soundtrack, którego autorem jest Yasunori Ebina. Idealnie wpasowuje się w klimat gry i serii Naruto, przypomina ścieżkę dźwiękową z anime, ale nie kopiuje go. Jak dla mnie, to idealne rozwiązanie, bo już mam dość np. miliardowego słuchania motywów Władcy Pierścieni w kolejnych grach sygnowanych tą marką. Ja rozumiem dobry soundtrack, ale po pewnym czasie chce się już tylko rzygać dalej niż się widzi.


Nie, bo ja lepiej bekam!

Nie ma przebacz
Trochę żałuję, że nie dopracowano gry na tyle, bym mógł dać jej 8 czy coś w tych okolicach. Brak tylu postaci, co jest powodem licznych przekrętów i przemilczeń w fabule, niemożliwość grania w sieci, długie loadingi... Mimo wszystko jest to dobra gra, która przykuwa do konsoli na długo. Pozycja obowiązkowa dla fanów uniwersum, zdecydowanie już nie tak obowiązkowa dla pozostałych.

Zalety i wady
+ rozgrywka i minigry
+ oprawa audiowizualna
+ dwie wersje dubbingu
+ wciąga na długo
- przekłamania fabularne
- mało postaci i opcji
- brak trybu on-line
- długie wczytywanie
- brak trofeów

Moja ocena: 6,5/10

komentarzy: 428 października 2011, 20:23

1 komentarz do tego wpisu:


MSPRISON : 29 października 2011, 02:29

W zasadzie nie mam nic do powiedzenia, ale z kronikarskiego obowiązku słów kilka zamieszczę.. o samym Naruto słyszałem, to coś na wzór Dragon Ball, czyż nie ? W każdym bądź razie anime, pewnie i kultowe. Nie tykam tego raczej, ale przygody Son Goku i spółki oglądało się przyjemnie. Gry wideo to już chyba inna półka, raczej ta gorsza, tyle wywnioskowałem z tego, co napisałeś. Sam pomysł na Naruto uważam za oklepany, ile już było bohaterów, powstających aż do samych chmur ? Zaletą jest fakt, że motywuje do działania, ale doznań fabularnych doszukiwać się raczej nie można, wszak od razu wiemy, jak to się zakończy. To chyba na tyle, szacunek za włożoną w recenzję pracę.
odpowiedz

Karfein : 29 października 2011, 10:19

Jak dla mnie Naruto miażdży DB, obejrzałem tego drugiego cosik i rzygłem (debilizmy fabularne w obejrzanych akurat odcinkach - może miałem pecha?).
Co do Naruto, to półka gier tej serii jest z tych lepszych, ale w tej grze musiałem im pojechać za faile. Sequel jest o niebo lepszy, fabuła już tylko zdelikacona, nie przekłamana, no ale faktycznie już wiadomo, co i jak.
Na PS2 Naruto: Ultimate Ninja 3 jest świetną grą, postaci multum i zachowany klimat oraz ciekawy model rozgrywki. Dodali też nowe przygody, gdzie można było zobaczyć, jak Naruto faktycznie pracuje jako Hokage (i według mnie zastosowano tam jedyne słuszne i zabawne rozwiązanie historii).
odpowiedz

Blutok : 04 listopada 2011, 06:44

Tak pokłóćcie się o to, czyje ciastko jest smaczniejsze...
odpowiedz

Karfein : 04 listopada 2011, 16:48

Nie wiem, skąd pomysł na to, że tu by się szło o cokolwiek pokłócić.
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl