avatar

Karfein Użytkownik gram.pl (Biały Drow) ja.gram.pl/Karfein

Recenzja: VVVVVV v2.0

recenzja, indie, Indie Games, VVVVVV, gry wideo

Pomyślałby kto, że mała gierka na wzór produkcji 8-bitowych może podbić serca tylu ludzi. Podbić do tego stopnia, że zainspirowała do stworzenia kolejnych podobnych gier: VVVV, YYYYYY czy CCCCCCCCCC. Z okazji Humble Indie Bundle 3, w którym znalazło się VVVVVV, wydano wersję 2.0. Co takiego zobaczymy w nowej odsłonie?

Ale po kolei, wpierw wspomnijmy, o co się w grze rozchodzi fabularnie. Wcielamy się w postać Kapitan(a) Viridian(a) – płeć nie jest określona – na statku D.S.S. Souleye. W pewnym momencie dochodzi do dziwnej awarii i pozostali członkowie załogi zostają teleportowani w różne części promu. Ich imiona odnoszą się do barw postaci (apel antyrasistowski?) i wszystkie zaczynają się na literę V. Na plus idzie fakt, że każda postać ma charakterystyczne cechy i dostarczy nam informacji na temat awarii. Nie zabraknie też momentów humoru, także w nazwach plansz (każda ma własny tytuł). Naszym zadaniem jest oczywiście odszukanie zagubionych osób i doprowadzenie ich w bezpieczne miejsce. Łatwe to nie będzie, gdyż czyhają na naszej drodze rozmaite niebezpieczeństwa, jakie opiszę za chwilę.


Zakłócenia dają kopa... poziomowi trudności

Historia historii
Początkowo VVVVVV (albo V^6, jak gdzieniegdzie się pisze) powstało jako gra we Flashu, lecz na potrzeby HIB3 przepisano ją w C++, dzięki czemu działa lepiej, a i dodano kilka interesujących opcji. Do dyspozycji mamy udogodnienia dla mniej sprawnych graczy – nieśmiertelność oraz trzy stopnie spowolnienia tempa gry. Dodatkowo, jakby oldschoolu było mało, możemy włączyć efekt starego telewizora analogowego z zakłóceniami. Do tego wszystkiego dorzucono edytor poziomów, wsparcie plansz nieoficjalnych, a i dodano 10 leveli stworzonych przez innych twórców indie oraz kompozytora soundtracku. Twórcy gier inspirowanych VVVVVV oraz stwórca Minecrafta maczali w tym palce i jest naprawdę dobrze (ale i trudno). Szkoda tylko, że w konwersji VVVV brakuje mapy, która we Flashu była bardzo pomocna.


Byłem w tym tak kijowy, że łacina leciała gęściej niż przeszkody

Do góry nogami
Powiedziałem o dodatkach, a dalej nie każdy wie, czym to się je. Zasada jest bardzo prosta – poruszamy się w lewo lub w prawo, a jednym przyciskiem zmieniamy grawitację: ciągnie nas albo klasycznie w dół, albo nieklasycznie do góry. I tyle. Tylko że autorzy naprawdę się przyłożyli, aby nie było nudno (i zbyt łatwo). Poza kolcami i ‘przeszkadzajkami’, mamy linie wymuszające natychmiastową zmianę grawitacji, poziom wieży, gdzie kamera wciąż nam ucieka i zmusza do szybkiej podróży, ruchome kładki, kładki znikające, albo miejsca przyspieszające kroki. Są też plansze, gdzie możemy przechodzić z jednego końca ekranu na drugi i nieco inaczej wtedy kombinować nad podróżą, albo musimy pomóc towarzyszowi przebrnąć przez przeszkody. Z tych wszystkich prostych elementów stworzono grę pod tym względem niesamowicie złożoną i miejscami trudną. Dla wytrwałych i ambitnych do zbierania są błyskotki, które wymagają nielichych umiejętności i nerwów. Na szczęście checkpointy rozmieszczono hojnie i nie ma ograniczeń śmierci, więc można spokojnie się bawić. Sam nabiłem 1004 zgony przy pierwszym podejściu. A po nim są jeszcze wyzwania czasowe i przechodzenie gry bez jednej śmierci...


Wyznania w wyzwaniach

8-bit na topie
Niesamowite jest to, jak wiele udało się twórcom osiągnąć, ograniczając się do 8-bitowych możliwości. Grafiki nie będę oceniać – jest to po prostu retro w najczystszej i najwierniejszej postaci, mi pasowało bardzo i pobudziło wyobraźnię, innych zapewne odrzuci. Względem ścieżki dźwiękowej i efektów już pozwolę sobie na ocenę. Niebywale pozytywną. Muzyka genialnie zlewa się klimatem z grą, a efekty tylko dopełniają tej 8-bitowej perełki. Nie sądziłem, że można za pomocą tak prostych dźwięków stworzyć coś tak melodyjnego i tak zapadającego w pamięć. Tak właśnie. Często łapałem się na tym, że nuciłem sobie utwory z VVVVVV, idąc do sklepu. Przy okazji, tytuł soundtracku to PPPPPP (zapewne od pierwszej litery nazwiska kompozytora i początków nazw utworów).


Popisy artystyczne w nowych poziomach

To ile tego V?
Można się kłócić, czy warto wydać te 5€ bez centa, gdyż główna kampania zajmie nas na 2-4 godziny. Z drugiej strony, dodatkowe poziomy wydłużą rozgrywkę o kolejne kilkadziesiąt minut. Jeśli ktoś nie lubi cyfrówek lub płacenia w euro, można być niemal pewnym, że niebawem CD Projekt doda VVVVVV do swojej kolekcji w serii Grywalność ponad wszystko!, a wtedy już na pewno będzie warto polecieć do sklepu.

Zalety i wady

+ pomysł
+ grywalność
+ soundtrack
+ edytor map
- krótka

Moja ocena: 8/10

komentarzy: 803 września 2011, 09:15

8 komentarzy do tego wpisu:


Karfein : 03 września 2011, 09:18

Taka ocena jest wynikiem recenzji przez pryzmat 5€;, czyli ceny domyślnej, nie dowolnej.
Przy okazji - jeśli graliście, jakie macie rekordy na Super Gravitronie? Ja 7s z groszami :)
odpowiedz

Thompson : 03 września 2011, 13:18

Grałem i ukończyłem tą grę półtora roku temu, ale jej legalnym posiadaczem stałem się dopiero miesiąc temu przy okazji sprzedawanych Indie Humble Bundle 3. Jedna z najlepszych gier w jakie grałem, nie tylko w kategorii gier niezależnych. I jednocześnie jeden z moich ulubionych soundtracków w grach z rewelacyjnym "Potencial for Anything" na czele. Koniecznie trzeba zagrać.
odpowiedz

Perry_Cox : 03 września 2011, 14:45

Do mnie jakoś nie przemawia oprawa graficzna (pod względem artystycznym).
odpowiedz

Validus : 06 września 2011, 14:55

Od razu wracają wspomnienia z C64. Ostatni screen kojarzy się też z czymś, co zwało się chyba "Montezuma's Revenge".
odpowiedz

Khali_Khan : 07 września 2011, 13:27

Gra wpadła w moje ręce przy okazji Humble Bundle, ale - wstyd przyznać - jeszcze jej nie przetestowałam bo wzięłam się za inne produkcje z tego, bądź co bądź, sporego zestawu. Po tej recenzji widzę jednak, że muszę szybko naprawić swój błąd bo perełka kurzy mi się na steamowych półkach ;) Dzięki za reckę!
odpowiedz

Maka1992 : 08 września 2011, 12:27

Hmm... Wygląda całkiem spoko i z opisu recki też prezentuje się nieźle, ale aktualnie jakoś po przygodach z pegasusem odpoczywam od gier w takim stylu ;P
odpowiedz

Madt : 10 września 2011, 10:57

Wygląda ciekawe, a ja lubię takie niezależne małe produkcje. Jak tylko będę miał okazję to na pewno zagram. :)
odpowiedz

Bodzio-gracz : 18 września 2011, 20:40

Twoja recenzja jest bardzo ciekawa i oczywiście bardzo dobrze napisana .
Co do gry, jak najbardziej przemawia ona do mnie i z pewnością prędzej ,czy pózniej w nią zagram :) .
odpowiedz

Aby dodać komentarz trzeba być zalogowanym na swoje konto gram.pl! kliknij by się zalogować

Strona prezentuje indywidualną opinię użytkownika. gram.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczone przez użytkowników.
© gram.pl